Zbyszku w zdarzeniach ekstremalnych człowiek zawsze będzie reagował instynktownie. Inteligencja zazwyczaj się wtedy wyłącza. Czy chcesz powiedzieć, że w przyszłości te instynkty zanikną? W imię wzrostu inteligencji?
Z drugiej strony coraz częściej słyszy się o zaburzonym instynkcie macierzyńskim (te wszystkie morderstwa noworodków). Czy to oznacza, że inteligencja przejęła władzę nad instynktem? I czy w takim przypadku jest to dobre?
Może ten pęd do inteligencji i wiedzy nie jest aż taki dobry? Trzeba się rozwijać duchowo, ale czy trzeba to robić kosztem naszych instynktów? W końcu mamy je po to by przetrwać. Po to by przetrwał nasz gatunek ludzki, więc może niekoniecznie trzeba aż tak bardzo zwalczać nasz instynkt zwierzęcy?
methyl pisze: Pozbywamy sie wszystkich tych instynktów, które powodują u innych cierpienie.
Czyli samoobrony też się pozbywamy? Bo czasem człowiek potrafi w samoobronie zabić, czyli powoduje cierpienie.
Gdzieś już tu była dyskusja na temat oszczędzania cierpienia istotom żywym.
Naprawdę nie rozumem tego zwalczania instynktów zwierzęcych u was.
Według mnie każde nasze działanie jest dobre o ile służy naszemu przeżyciu i nie powoduje NIEPOTRZEBNEGO cierpienia innych istot. Jeśli więc zwierzę zabija się szybko i w sposób humanitarny, to można potem spożyć jego mięso. W bardzo, bardzo dawnych czasach myśliwi modlili się przed zabiciem zwierzęcia. Dziękowali mu za jego ofiarę i dziękowali Bogu, Matce Ziemi czy innym bogom. W pełnym szacunku dla zwierzęcia i przyrody. I do tego według mnie powinniśmy wrócić.
Fajnie to też pokazali w filmie "Avatar", gdy główna bohaterka zabija zwierzęta.
I jeszcze raz powtórzę. To tylko moje przemyślenia i moje wnioski.