Wegetarianizm

Jeśli szukasz miejsca, gdzie zamieścić temat niezwiązany ze Spirytyzmem, złożyć życzenia, zamieścić ogłoszenie o sprzedaży "nienawiedzonego" domu to miejsce jest właśnie dla Ciebie.

Re: Wegetarianizm

Postautor: kalatala » 13 sty 2014, 16:32

Na wegetarianizm przeszłam w wieku 17 lat, za drugim podejściem. Za pierwszym się mi nie udało, ponieważ nic nie wiedziałam o tej diecie, po prostu usunęłam mięso niczym go nie zastępując, co poskutkowało podbieraniem schabowych po kilku tygodniach. Kilka miesięcy później pierwszego dnia nowej diety poszłam do sklepu, kupiłam soję i książkę kucharską wegetariańską. Na początku sporo gotowałam i uczyłam się. I udało mi się :)

Już jako dziecko zaczęłam podejrzliwie patrzyć na mięso. Nie było ono dla mnie takim samym produktem żywnościowym jak inne. Nie mogę powiedzieć, że mi nie smakowało, bo smakowało, nawet surowe, a parówki to i do dziś potrafią się mi przyśnić. Jednak z wiekiem rosło we mnie przekonanie, że to jest złe postępowanie. Że nie wolno zabijać. Patrzyłam na kotleta i widziałam krowę. A ja naprawdę kocham zwierzęta, rośliny zresztą też, mam mocny kontakt z przyrodą. Nie zabijam jeśli nie jestem do tego zmuszona, czyli pająki i złotooki wynoszę na zewnątrz. Komary zabijam w ramach samoobrony i gdyby zaatakował mnie pies i musiałabym go zabić, to pewnie bym to zrobiła. W ogródku też stosuję środki przeciw szkodnikom jak opuchlaki czy mszyce. Wykopane larwy turkucia podjadka rzucam kawkom na pożarcie. Także jak widać żyjemy w świecie mocno niedoskonałym, życie nie jest czarno-białe, chodzi o to, by podejmować jak najlepsze decyzje.

Chcę jeszcze poruszyć kwestię czucia się lepszym od innych. Zastanawia mnie dlaczego widzicie to jako coś złego? Jestem z siebie dumna, że wraz z rozwojem duchowym weszłam na etap, gdy zdaję sobie sprawę ze zła, jakie niesie ze sobą jedzenie mięsa i kierując się własnymi uczuciami, i zapewne podszeptami dobrych duchów, zdecydowałam się wejść na ścieżkę wegetarianizmu. Jeśli ktoś kończy klasę świadectwem z czerwonym paskiem, to dlaczego nie może się czuć lepszy od tych, którzy mają tróje? Ma udawać, że ten czerwony pasek nic nie znaczy? Uważam, że pod względem diety wegetarianie stoją na wyższym poziomie rozwoju niż mięsożercy. Źródła spirytystyczne wypowiadają się na ten temat jednoznacznie. Ponoć w przyszłości wszyscy Ziemianie mają nie jeść mięsa.

Chciałbym, abyście dobrze zrozumieli, co mam na myśli. Bo generalnie WCALE nie czuję się lepsza od innych. Mam takie silne wewnętrzne przekonanie, że wszyscy ludzie są równi, ba! że wszystkie istoty są sobie równe! To przekonanie kazało mi przestać jeść mięso. Dlaczego mam być lepsza od krowy, która jest tym samym co ja, tylko na niższym stopniu rozwoju duchowego? Jakie mam prawo, by żyć kosztem jej życia?

Z drugiej strony wychodzę z założenia, że dieta jest osobistym wyborem. Jeśli ktoś wybiera czynić zło, i do tego to jest prawnie legalne, to nie mogę mu tego zabronić. To tak, jak z paleniem papierosów - każdy wie, że to jest złe, ale jest legalne. Możesz palaczowi mówić, że nie powinien, że to jest szkodliwe i w ogóle, ale w gruncie rzeczy to jego wybór. Czy w związku z tym osoba niepaląca nie ma prawa czuć się lepsza od kogoś, kto pali? Przecież postępuje właściwie w przeciwieństwie do palacza. Tak samo jest z dietą wegetariańską i postawą wegetarian.

Dla równowagi to działa też w drugą stronę. Odbieram Brutala jako osobę będącą na wyższym poziomie rozwoju pod względem diety niż ja. W porównaniu z nim to ja mam tróje, a on świadectwo z czerwonym paskiem... Nie wiem czy w tym życiu dam radę, ale kiedyś chciałabym przejść na weganizm i w ogóle na witarianizm. Na razie jakoś się mi to nie udaje.

Na koniec proszę, abyście nie rozbierali na części pierwsze moich porównań do świadectw i palenia papierosów, bo chciałam tylko dać przykład.
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 914
Rejestracja: 28 cze 2012, 19:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Wegetarianizm

Postautor: Xsenia » 13 sty 2014, 19:46

eh Katalata wiem, że prosiłaś by nie rozbierać twojej wypowiedzi na czynniki pierwsze, ale trudno mi się do nich nie odnieść. Już w szkole będąc (dawno, dawno temu... ;) ) nigdy nie czułam się lepsza niż inne dzieci, które zbierały jedynki. Powiem więcej czułam się głupio, bo wiedziałam, że gdybym im pomogła, to może te dziecko nie zebrałoby jedynki. Dlatego udzielałam wielu korepetycji, i to już od 8 klasy podstawówki. Pomagałam dzieciakom za darmo, w miarę moich możliwości i czasu. I to właśnie z ocen tych dzieci, którym pomagałam jestem zadowolona, a nie ze swoich (a naprawdę nie miałam najgorszych).
Co do palenia, narkotyków, w życiu nie będę się czuła lepiej od nich. Dlaczego? Z prostego powodu, ja też mam nałóg w postaci jedzenia słodyczy. A że mój nałóg jest mniej zabójczy niż ich? To bez znaczenia, nałóg to nałóg. I choć nigdy nie paliłam, i nigdy nawet na oczy nie widziałam narkotyków, to jednak nie czuję się od nich lepsza, ani nie czuję, że zaliczyłam egzamin życiowy lepiej niż oni. Można wręcz powiedzieć, że oni rzucając palenie czy wychodząc z narkomani robią większą pracę niż ja, która nigdy tego nie próbowała. Dlatego jestem pełna podziwu dla osób, którym udało się to osiągnąć.
Nie rozumiem też podejścia do życia jako następujących po sobie egzaminów i "zaliczania" ich na dobrą ocenę. Każdy z nas ma pewne możliwości, np. ty większe, ja mniejsze. W życiu nie liczą się oceny, ale liczy się wysiłek jaki wkładasz w pokonywanie przeciwności. Pod tym względem jestem tak samo pełna podziwu dla was wegetarianie, weganie i inni -anie :) bo wasza dieta zmusza was do wysiłku w komponowanie zestawów dań, takich by wasz organizm normalnie działał. W tym przypadku można powiedzieć, że idę na łatwiznę, ale w moim życiu jest tyle trudności, że dokładanie jeszcze jednej chyba by mnie przerosło. Nie mówię "nie" wegetarianizmowi. Może, jak dzieci dorosną i pójdą na swoje, może gdy moje życie w końcu się unormuje, to może spróbuję tej diety. Nie zamykam się na taką możliwość, ale po prostu teraz jest to wręcz nierealne.
No i do tego dochodzi nietolerancja soi, niejako podstawy waszej diety. :(
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Wegetarianizm

Postautor: kalatala » 13 sty 2014, 20:04

I nie ma NIC w twoim życiu, co sprawia, że akurat pod tym względem czujesz się no może nie lepsza, może to jest po prostu złe określenie, ale czujesz, że coś robisz lepiej od innych, wiesz o tym i ta rzecz sprawia, że czujesz się bardziej wartościowa? Przyszło mi teraz do głowy, że są dzieciate kobiety, które pod tym względem czują sie lepsze od ich niedzieciatych koleżanek. Bo dzieci dają tyle szczęscia, satysfakcji, miłości i innych nienazwanych rzeczy, że każdej (przesadzam) niedzieciatej kobiecie życzą dziecka i tego samego doświadczenia. Tu akurat jestem po stronie tych niedzieciatych, a Ty jak wiem masz potomstwo. Wielokrotnie w życiu miewałam sytuacje, gdy dzieciatki (hehe) wyrażały swego rodzaju żal, że nie mam dzieci. Zresztą, nie muszę sięgać daleko - moja siostra odkąd urodziła dziecko traktuje mnie jak kogoś, kto właśnie jest w jakiś sposób gorszy. Bo tego nie zaznał, bo nie odwala tej roboty, bo śpi po nocach. Rozumiesz?

A co do soji, to ona jest przereklamowana. Ja jej osobiście bardzo mało jem. Białko jest we wszystkim.
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 914
Rejestracja: 28 cze 2012, 19:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Wegetarianizm

Postautor: Xsenia » 13 sty 2014, 21:14

kalatala pisze:Wielokrotnie w życiu miewałam sytuacje, gdy dzieciatki (hehe) wyrażały swego rodzaju żal, że nie mam dzieci.

:shock: :shock: :shock:
eee, chyba to pozostałości po poprzednim życiu, ale ja raczej widzę tylko w czym inni ludzie są lepsi ode mnie. Mam tyle wad, tyle niedoskonałości, że trudno mi zobaczyć moje plusy ( :? :? i chyba ich nie mam tak naprawdę). Za to bardzo łatwo zauważam dobre strony każdego człowieka. Wady zauważam, ale w mojej podświadomości one jakby znikają, i widzę tylko te dobre strony.
Nie masz dzieci? szczęściara ;) Pisałam już, że dzieci zmieniły moje życie o 360 stopni. Ale nie przypominam sobie bym pisała, że jestem z tego super zadowolona :) Nie żałuję, że mam dzieci i nigdy nie będę żałować, ale gdybym mogła o tym decydować (bo to, że je urodziłam, było totalnie poza moją chęcią i planami :)) to raczej bym się na to nie zdecydowała. W dużym stopniu dlatego, że jestem leniem, a dzieci zabierają ogrom czasu i energii. Nie potrafię nie poświęcać się dla nich, dla nich zrobiłabym wszystko. To praktycznie całe moje życie, i każda moja decyzja jest podejmowana przez pryzmat dzieci. Nie żałuję żadnej chwili z dziećmi, ale zdaję sobie sprawę, że miałabym łatwiej bez nich. I ja mam cię żałować?? :) Każdy dostaje to co mu potrzebne w życiu. Ja jestem leniem i w imię walki z tą wadą dostałam dwójkę urwisów, za którymi nie nadążam :) Poczucie obowiązku nie pozwala mi ich olać, czy ich zostawić na pastwę tego świata, ale to ciężka harówka i mnóstwo nerwów. Tym bardziej, że na początku popełniałam błąd za błędem, a byciem rodzicem musiałam się nauczyć (i ciągle się jeszcze uczę :?, pewnie skończę, jak pójdą na swoje). Może są rodzice, którzy od początku wiedzą, co mają robić. Ja się uczyłam na starszym synu, to był i jest mój królik doświadczalny :) Z młodszym już idzie łatwiej. Pewnie z trzecim, czwartym i kolejnym dzieckiem byłoby już całkiem luzacko :D, ale niestety albo stety nie mogę mieć więcej dzieci (2 cesarskie cięcia).
I z jeszcze jednego powodu nie mogłabym uważać się za lepszą od niedzieciatych kobiet. Ja staram się nie ranić uczuć innych, bo to mnie też boli. Szybciej byś ode mnie usłyszała, że nie masz się czym przejmować brakiem dzieci, że masz czas na swoje zainteresowania :), że nie jesteś niczym związana, możesz zwiedzać świat, możesz osiągnąć wszystko, o czym zapragniesz :) Możesz mieć życie zaplanowane co do minuty i możesz być spontaniczna do woli :) Ja nie mam tego luksusu. Nie należę sama do siebie, jestem odpowiedzialna za własne dzieci, a każdą chwilę dla siebie muszę długo szukać. Co pewnie widać po moich postach wysyłanych w godzinach 23-1 w nocy.
No ale takie jest życie :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Wegetarianizm

Postautor: Brutal Kołolsky » 15 sty 2014, 19:30

Iza, nie jem mięsa tylko dla zwierząt. Uwielbiam mięso smażone, pieczone, duszone i surowe nawet. Mięso ryby kocham, każdą w każdej postaci. Ok kochałem ;) Czasem idę do piwnicy z kotletem sąsiada hehe. Surowy weganizm wiadomo, zwierząt nie obchodzi, więc to było tylko dla mnie jako eksperyment i mała pasja, jako doświadczenie kulinarne.
Nie jestem wykształconym gościem, książek z reguły nie kończę, dragi przerabiałem, alkohol jeszcze bardziej, szkoły żadnej właściwie nie skończyłem i nie robi to różnicy jeśli chodzi o rozwój duchowy. Jako mały dzieciak, tak mały, że ledwo pamiętam, martwiłem się każdym zwierzęciem, kotem, psem, świnią, krową, szczurem itd. Jako mniej więcej 17 latek (wiekowo jak Karolina) siedziałem u kumpla i przy tanim winie zaczęliśmy gadać o wegetarianiźmie. Zapaliła mi się lampka, że to jest coś co mogę zrobić dla zwierząt i sam się lepiej poczuć żeby nie być częścią tej machiny śmierci. Tego samego dnia oznajmiłem w domu, że nie jem mięsa. Miałem farta. Moi rodzice to niesamowici ludzie! Na początku kręcili nosem a potem zaakceptowali moją dietę. Gotowali czasami dwa obiady, mieszali osobnymi łyżkami... Bardzo ich za to doceniam i tylko brać z takich ludzi przykład!
Co do weganizmu to po kilku latach uznałem, że wegetarianizm to jest połowiczne rozwiązanie i trzeba odrzucić ten cały bajzel na 100%.
Około 3 lat temu wraz ze swoją już byłą partnerką chcieliśmy się całkowicie odciąć od produkcji zwierząt. Uznaliśmy, że nie można sponsorować marketów i sklepów, które mają na półkach cokolwiek pochodzenia zwierzęcego. Robiłem własny keczup, musztardę, napoje sojowe, konopne, owsiane itd... Kupowaliśmy tylko na rynkach i sklepach ze zdrową żywnością nastawionych na wegetarianizm/weganizm. Popadliśmy w paranoję prawie, gorzknieliśmy bo nie wiedzieliśmy jak to wszystko zorganizować, rzuciliśmy się na to z motyką na słońce. W końcu poszliśmy do marketu i zrobiliśmy wielkie zakupy :) Teraz wiem gdzie kupować, jak skuteczniej gotować i zajmuje to bardzo mało czasu, mniej niż podczas normalnych zakupów. Jak załatwię swoje sprawy to na bank to zrobię i będę szczęśliwszy. A "nóż" uszczęśliwię jakąś świnię :)
Karolina, to nie poziom rozwoju tylko fart. Dzięki jednak za komplement.
Aha co do czucia się lepszym... hmm. Wiem że lepiej robię, to na bank. Narkotyki, papierosy itd to moim zdaniem nie było dobre porównanie. Te rzeczy zabijają z reguły nas samych więc nie jest to ważne. To nasz wybór. Jak chce taki "ja" czy Kołolsky się truć i zabijać to jego broszka. Jednak jakby jakiś brutal szedł z nożem na niewinnego to kamienie by poleciały.
Krzyżujcie ;)
Spokojnie powoli
Przechodzicie obok
Nic was nie boli
Obojętnie spokojnie
Przechodzicie w pobliżu
Ktoś umiera na krzyżu

Post Regiment
Awatar użytkownika
Brutal Kołolsky
 
Posty: 115
Rejestracja: 18 gru 2013, 21:33
Lokalizacja: Kendal

Re: Wegetarianizm

Postautor: kalatala » 16 sty 2014, 01:53

Brutal, to nie fart tylko świadomość. I nie komplement, lecz stwierdzenie faktu :P
Awatar użytkownika
kalatala
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 914
Rejestracja: 28 cze 2012, 19:05
Lokalizacja: Białystok

Re: Wegetarianizm

Postautor: Xsenia » 16 sty 2014, 09:53

Brutal Kołolsky pisze:Te rzeczy zabijają z reguły nas samych więc nie jest to ważne. To nasz wybór. Jak chce taki "ja" czy Kołolsky się truć i zabijać to jego broszka.

Więc można być wegetarianinem i palić papierosy i wszystko jest ok? Bo zwierzątka będą szczęśliwsze, a nasze ciało można traktować gorzej? Dziwne trochę podejście. :? Samobójstwo, samookaleczanie się czy szkodzenie własnemu ciału jest złe, więc nie pisz, że to nie jest ważne.
A jeśli chodzi o uszczęśliwianie zwierząt, to świnka nie miałaby nic przeciwko żeby zjeść ciebie ;)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Wegetarianizm

Postautor: Nikita » 16 sty 2014, 15:35

Brutal podoba mi sie Twoja historia...bardzo zyciowo napisana....bez upiekszen....jestes wrazliwym i inteligentnym czlowiekiem...I fajnych masz rodzicow...tylko pozazdroscic...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Wegetarianizm

Postautor: Brutal Kołolsky » 16 sty 2014, 22:24

Xeniu człowiek nie powinien mieć umysłu świni. Co do wegetarianizmu i "samookaleczenia" nie wypowiem się. Pachnie prowokacją i laniem wody od tak żeby się działo. Prawda?
Spokojnie powoli
Przechodzicie obok
Nic was nie boli
Obojętnie spokojnie
Przechodzicie w pobliżu
Ktoś umiera na krzyżu

Post Regiment
Awatar użytkownika
Brutal Kołolsky
 
Posty: 115
Rejestracja: 18 gru 2013, 21:33
Lokalizacja: Kendal

Re: Wegetarianizm

Postautor: Brutal Kołolsky » 17 sty 2014, 07:19

Nikita pisze:Brutal podoba mi sie Twoja historia...


Mi Twoja również.
Każda historia przejścia na wegetarianizm (ze względu na zwierzęta) jest piękna.
Jest to nieunikniony postęp. Ogromny krok ku naprawie świata poczyniony z własnego wyboru.
Spokojnie powoli
Przechodzicie obok
Nic was nie boli
Obojętnie spokojnie
Przechodzicie w pobliżu
Ktoś umiera na krzyżu

Post Regiment
Awatar użytkownika
Brutal Kołolsky
 
Posty: 115
Rejestracja: 18 gru 2013, 21:33
Lokalizacja: Kendal

PoprzedniaNastępna

Wróć do Różne różności

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości