Krzysztoff pisze:bardzo ciekawe te fragmenty Xenia
przyznam że starego testamentu całego nie czytałem i jakoś nie czuję potrzeby, gnostycy wręcz uważali że Bóg starotestamentowy to zły Demiurg
Również nie czytałam całego Starego Testamentu, tylko fragmenty. Na te wpadłam gdy czytałam o potępieniu Islamu, bo w Koranie także są takie opowieści, które niektóre odłamy islamu (sekty?) przyjęły za dogmaty i stała się dżihad. Żeby było śmieszniej i straszniej na początku Opus Dei (odłam chrześcijaństwa) miało podobne działania.
Mój mąż czytał cały Stary Testament i nie raz mi opowiadał, że ta księga właściwie spływa krwią w imię Boga. Choćby cała Sodoma i Gomora. A ja się tak zastanawiam, czy do ówczesnych ludzi na pewno przemawiał Bóg, czy tylko ktoś pod niego podszywający się.
Owszem Nowy Testament jest dużo, dużo łagodniejszy. I rzeczywiście wszystkie słowa Jezusa mówią o miłości, przebaczeniu i wzrastaniu w Duchu. Ale według mnie Jezus nie był Synem Boga, w takim znaczeniu jak rozumieją to chrześcijanie. Według mnie on miał na myśli, że Bóg jest Ojcem (Twórcą) każdego z nas (co dokładnie mówi nauka spirytyzmu). Wydaje mi się, że chrześcijanie przeinaczyli słowa Jezusa, na takie które im pasują. Tak samo myślę o Duchu Świętym. Podobno w pierwotnych Ewangeliach nie ma ani słowa o Duchu Świętym. Jest mnóstwo o Duchu, ale nie o Świętym. Bardzo też do mnie przemawia niedawno odkryta ewangelia Tomasza. Są tam takie fragmenty np.:
15 Rzekł Jezus: "Jeśli ujrzycie takiego, którego nie zrodziła kobieta, padnijcie na wasze twarze, uczcijcie go - ten jest waszym ojcem". Wiadomo Boga nie zrodziła kobieta. Inne dusze najprawdopodobniej choć raz urodziły się w ciele, więc tylko Bóg nie ma matki.
16 Rzekł Jezus: "Ludzie może myślą, że przyszedłem, aby przynieść pokój na świat, a nie wiedzą, że przyszedłem, aby przynieść rozdarcia, ogień, miecz, walkę. Gdy bowiem pięciu będzie w domu, trzech powstanie przeciw dwom, a dwu przeciwko trzem, ojciec przeciw synowi, a syn przeciwko ojcu. I staną się wobec siebie samotni". Jezus najprawdopodobniej przewidział, że jego nauki sprowadzą wiele nieszczęścia. I patrząc na przeszłe czasy, rzeczywiście jego nauka przyniosła "rozdarcia, ogień, miecz, walkę".
17 Rzekł Jezus: "Dam wam to, czego oko nie widziało i czego ucho nie słyszało, i czego ręka nie dotknęła, i co nie weszło do serca człowieka". No właśnie. Jezus nauczał o duszy. Oko jej nie widzi, ucho jej nie słyszy i ręka dotknąć nie może, bo dusza jest niematerialna.
18 Rzekli uczniowie do Jezusa: "Powiedz nam, w jaki sposób nastanie nasz koniec?" Odrzekł Jezus: "Odkryliście już początek, aby poszukać końca; tam bowiem, gdzie jest początek, tam będzie i koniec. Błogosławiony, kto stanie na początku - pozna koniec i nie zakosztuje śmierci". No tu to po prostu całość tego co wiem i czuję

Uczniowie poznają naukę, a w ten sposób zbliżają się do poznania prawdy o duszy i "drugim" życiu. Tam bowiem gdy początek, tam będzie i koniec. No w naszym przypadku tam gdzie koniec życia ziemskiego, tam jest początek życia duchowego. I nie zakosztuje śmierci, BO DUSZA NIE UMIERA!!!

Dla zainteresowanych cały tekst tej ewangelii znajduje się tu:
http://www.kosciol.pl/content/article/2 ... 294285.htmChoć nie mogę się do końca zgodzić z autorem przedmowy. Pisze on: "Znajdują się w nim wypowiedzi o charakterze panteistycznym oraz zdania zupełnie niezrozumiała, wręcz absurdalne. Czytamy w niej np.: "Szczęśliwy lew, którego zje człowiek. I lew stanie się człowiekiem. Przeklęty człowiek, którego zje lew. I człowiek stanie się lwem" (fragment 7); "Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart" (fragment 57); albo "Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios (141)". "
Dla mnie te zdania mają sens:
"Szczęśliwy lew, którego zje człowiek. I lew stanie się człowiekiem. Przeklęty człowiek, którego zje lew. I człowiek stanie się lwem" (fragment 7);
Jeśli człowiek zje lwa, to staje się silny i odważny. Natomiast jeśli lew zje człowieka to człowiek ten staje się zwierzęciem, tego chyba tłumaczyć nie muszę. To może być również przenośnia, gdzie lew oznacza trudną sytuację. Jeśli człowiek sobie z nią poradzi, to staje się silniejszy. Natomiast jeśli nie poradzi sobie z nią, to ona zatruje mu życie i człowiek stanie się zwierzęciem. Dlatego NIE WOLNO SIĘ PODDAWAĆ.

"Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart"
Kto poznał się na świecie, ten wie, że to tylko materialne rzeczy, które wcześniej czy później przeminą (żywy trup

). A kto znalazł trupa (czyli kto zajmuje się tylko światem materialnym), tego świat ("duchowy") nie jest wart. Dla mnie to jasne jak 1+1=2

"Każda kobieta, która uczyni siebie mężczyzną, wejdzie do królestwa niebios (141)".
Domyślam się, że dusze nie są rozróżnione na płcie. Czyli dusza, która żyła w kobiecie, a w następnym życiu (tak wierzę w reinkarnację) wybierze życie w ciele mężczyzny, ta wejdzie do "królestwa niebios". Także jasne. Prawda??

Od razu napiszę, tak na zakończenie, że to tylko moje przemyślenia.
Znowu się rozpisałam. Przepraszam
