autor: vinitor » 02 sty 2010, 14:31
Konrad napisał:
Tak naprawdę większość rzeczy, na których budujemy nasz świat to rzeczy, w które WIERZYMY, a nie które WIEMY.
Myślę, że w przypadku jedyna decyzja, którą trzeba podjąć, dotyczy tego, żeby oderwać się od stereotypów i analizować bez uprzedzeń wszystko, co widzimy i wszystko, o czym czytamy.
1) Wiara jest mocnym przekonaniem, że istnieje to, czego się spodziewamy, jest świadectwem o wydarzeniach, których nie widzimy.
List do Hebrajczyków 11:1
Biblia Poznańska.
Bez uprzedzeń ale nie bezkrytycznie, chyba że to w jakiś sposób jest odmianą uprzedzenia.
„Wierzyć” nie jest pojęciem występującym samodzielnie. Żeby wierzyć w coś trzeba też i wiedzieć a następnie zaufać. A może odwrotnie? Na przeszkodzie stoi także wieloznaczność, dowolność interpretacji znaczenia i sensu. Przykład. W elementarzu znajdujemy zdanie: „Ala ma kota.” Autor w dobrej wierze miał na myśli że Ala ma naprawdę czworonoga. Inny patrzy inaczej i odczytuje, że Ala jest stuknięta. Które znaczenie jest właściwe? Czy przez upór jednego ten drugi nie ma racji? Interpretacja jest jednym z powodów sporów i nieporozumień. Cóż zatem można uczynić?
A wracając do zdania z Alą. Żeby sprawdzić ostatecznie co autor miał na myśli, trzeba by naocznie upewnić się, co tak naprawdę Ala ma. A może nic nie ma i jest to pusty frazes? W przypadku wiary staje się to niemożliwe z powodów wykraczających poza ludzkie poznanie. Tak więc brak wiedzy skazuje na przyjęcie do wiadomości tajemnicy ukrytej i niedostępnej dla śmiertelnika jakim jest człowiek. Są tacy, którzy to wykorzystują, bo nie da się udowodnić rzeczy niewidzialnych. Nie da się ich dotknąć fizycznie lecz udaje się wykorzystywać do zbiorowego nacisku i podporządkowania określonym celom. Nie dotyczy to spirytyzmu a przynajmniej nie tak rygorystycznie. A jednak procesy myślowe narzucają podejście do zagadnienia, i poprzez magiczne słowo „wierzyć” podważają logikę i rozsądek. Mamy analizować wszystko co widzimy i o czym czytamy. Tylko po co? Rozważania otwierają furtkę ku niepewności, ku zwątpieniu czy odpowiada coś naszym wyobrażeniom i przyjęcie znajdujących się tam informacji za dobre i korzystne dla duszy i ciała. Ktoś znajduje śrubkę i zabiera ją, bo mu się przyda, inny na podobny drobiazg nawet nie spojrzy i pójdzie dalej. Nie jest w mojej naturze traktować spirytyzm jak ten, co obojętnie przeszedł i nie zainteresował się nawet przedmiotem, który w danym momencie może uchodzić za nieprzydatny. Ja zwracam na niego uwagę i staram dowiedzieć się o nim jak najwięcej, bo a nuż ma jakąś usterką, niewłaściwe parametry, nie dopasuję go do żadnego znanego mi produktu. Biorąc do czytania książkę, której treść zbliżona jest do fantazji, bo odbiega od znanych mi realiów, siłą rzeczy będę poszukiwał, medytował, zastanawiał się, pytał mądrzejszych od siebie, czy jest to możliwe, a dlaczego, a po co. Nie wiedzący jest jak dziecko, gdy rzeczy dotyczą faktów nieznanych. Dowiaduję się od bardziej doświadczonych, których wiara nie powinna być mechaniczna, skrępowana wąskim spojrzeniem na zawarte w książce informacje. Zamiast tej rzeczowości dociera do mnie reakcja na kształt sztywnej formuły „tak musi być” lub przeanalizować i uwierzyć, nie troszcząc się o dziwne i na wskroś niezrozumiałe kwestie.
Pytanie 744 z „Księgi Duchów”:
W jakim celu Opatrzność uczyniła wojnę niezbędną?”
„By zapanowała wolność i postęp.”
Czy nie ma w tym hipokryzji? Bóg popiera mordowanie, przelewanie krwi mężczyzn, kobiet i dzieci? Wojna wyzwala najgorsze instynkty i jest okrutna. Spirytyzm jest przeciwko karze śmierci ale zgadza się z oświadczeniem Kardeca?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore