autor: Asiek » 06 lis 2013, 11:38
Widzę, że podobnie jak ja przeżywasz przygodę ze snami.
Ja z tym miałam problem do końca 19 roku życia. A potem objawiało się to sporadycznie. Jako dziecko miałam niesamowitą wyobraźnię, patrzyłam na ścianę i wychodziły mi z niej jakieś potforki oraz mapka.
Gdy byłam w podstawówce i chodziłam do 5 klasy założyłam Sennik, zachwycały mnie sny, to, że bardzo dużo z nich zapamiętuje. W senniku pisałam sny które śniły mi się jeszcze w przedszkolu.
Tak pisałam, dopóki dopóty nie zaczęły mi się śnić sny religijne, prorocze, a w końcu takie z których nie mogłam się wybudzić. Wtedy w senniku zapisywałam sny tylko religijne lub te prorocze oraz pewne wydarzenia w życiu, które bardzo dobrze zaszyły mi się w pamięć. Potem gdy byłam w technikum całkowicie miałam zrytą psychikę, aż w końcu wylądowałam u psychiatry, niestety nawet on nie potrafił mi pomóc, te psychotropy nic nie dawały, dalej było to samo.
Jedno zdarzenie które miałam w wieku 13 lat nie zapomnę do końca życia i w które nikt mi wtedy nie chciał uwierzyć. A zdarzyło się tak, że obudziłam się w środku nocy, światło miałam zgaszone. Podniosłam się rozglądnęłam po pokoju i nagle coś chwyciło mnie za usta i walnęło o łóżko. Trzymało mnie przez jakieś 5 sekund i puściło. Potem powiedziałam "idź ty duszo nieczysta" (nie wiem czemu) i zniknęło. Nie mam pojęcia co to mogło być, ale byłam wtedy strasznie przerażona, szybko pobiegłam do pokoju brata. Była u niego wtedy godzina 2.06. Od
Snów religijnych może nie będę opisywać. Rzadko kiedy zdarzały mi się ładne sny religijne, zazwyczaj były one o nękającym mnie szatanie. Walczyłam z nim wielokrotnie, on mnie namawiał do pewnych rzeczy, mówił mi, że czcze jego a nie Boga. Wtedy już zaczęło mi być ciężko. Wtedy tak jakby czułam, że jestem do czegoś wybrana, ale sama nie wiedziałam do czego. I przyśnił mi się Bóg, oczywiście radosny i uśmiechnięty i powiedział mi, że wszystko będzie dobrze, że to się już kończy. Faktycznie pół roku ustało. Potem zaczął się prawdziwy koszmar. Kolejnym snem który wiedziałam, że jest proroczy był taki, że stałam przed lustrem w swoim pokoju, tak jakbym była gotowa do walki. Nagle coś niewidzialnego mnie chwyciło i rzuciło po pokoju, obudziłam się.To się miało stać, gdy będę miała 20 lat. Po tym śnie zaczęły się inne sny z czarną postacią i to były te sny z których nie mogłam się wybudzić.
Obudziłam się we śnie w swoim pokoju, patrze się, idzie do mnie jakaś czarna postać, stoi przede mną i się patrzy. Potem idzie do mnie i zaczyna mnie szarpać, odwracam się od niej i mówię "Asia proszę obudź się, obudź się". Budzę się i znowu widzę tą postać która mnie szarpie. Znowu zaczynam to samo, chcę się obudzić. W końcu po 3 razie udaje mi się powrócić do rzeczywistości. Ta postać śniła mi się ze dwa razy. Są jeszcze inne sny z których nie potrafiłam się obudzić i to bez czarnej postaci. Wtedy właśnie zaczęły mi się moje problemy z psychiką, bałam się spać, bo myślałam, że utknę w tym śnie i się nie obudzę. Co jakiś czas ryczałam czy to w szkole czy w domu. Miałam Bóle głowy, tak jakby wszystkie myśli które mają na świecie ludzie, czy to złe czy to dobre miałam w głowie. Wszystkie przepływały mi przez mózg niczym ocean. Wtedy miałam coś takiego, że niejednokrotnie padałam na ziemię i pytałam się Boga jak długo będę to jeszcze znosić. Tak było dopóki nie poznałam mojego obecnego faceta. Wcześniej przygotowywałam się psychicznie na to co miało nastąpić w wieku tych 20 lat. Wtedy, gdy pierwszy raz z nim rozmawiałam, usłyszałam tak jakby "To ten". Wtedy gdy go poznałam, dowiedziałam się, że jest on rozwodnikiem, ma długi, jest agnostykiem. Wiedziałam, że on mnie potrzebuje. Dlatego poprosiłam Boga, żeby mój "cel" się zmienił, że pomogę temu mężczyźnie uwierzyć. Potem ustało to wszystko co miałam dotychczas. Chyba dwa razy zdarzyło mi się, że nie umiałam się wybudzić ze snu. Teraz żyje szczęśliwie, moja psychika się polepszyła. Chcę się doskonalić duchowo. A ten związek który teraz mam jest najcięższy z wszystkich które miałam, ale też najlepszy, w nim czuć to uczucie które nas łączy, widać, że ono ani trochę nie maleje.
Dlatego też trochę nawiązuje do ciebie, żebyś uważał z tymi snami i z sennikiem, bo możliwe, że to kiedyś może się zmienić w coś gorszego.