Nikita pisze:Mi sie wydaje, ze spirytyzmowi blizej do nauki niz do religii...owszem sa takze wazne wartosci moralne ale jednak jest zasadnicza roznica miedzy religia a spirytyzmem...zwykle zalozycielem jakiejs religii jest jakas wyzsza dusza no Jezus w chrzescijanstwie, Zoroastra, Mahawira w dzinizmie, Budda w buddyzmie, Mahomet w islamie itd....Kardec byl wielki ale nie az tak wielki jak ci zalozyciele religijni....
Myślę, że gdyby Kardec żył 3000 lat temu, to dziś byłby wspominany jak inne postaci, o których mówisz. Po prostu w zamierzchłych czasach przymioty każdego z nich były znacznie wyolbrzymiane w wyobraźni ludzi, więc w ówczesnych opisach urastali do bycia bogami, istotami doskonałymi. Trochę inaczej działo się już w czasach nie tak nam odległych, kiedy niektóre postaci są mitologizowane, ale do pełnej doskonałości jest im daleko. Choćby Jan Paweł II, który ma zwolenników swojej świętości, ale jednocześnie i sporo krytyków, którzy nie pozwalają jego postaci bardziej w tej świętości urosnąć.
Patrząc z innej strony, kluczem do zrozumienia spirytyzmu jest nie tyle zrozumienie jego części naukowej, ale treści moralnych, które z niej wynikają, co stanowi swoiste novum. Zazwyczaj nauka odnosiła się wyłącznie do opisu świata, ale nie szła już w jego interpretacje pod kątem moralności, etyki itp.
Ja jestem zwolennikiem wizji, o której wspomniał methyl, przytaczając słowa Leona Denis. Spirytyzm jest elementem niezbędnym do pogodzenia religii z nauką, do poszukiwania punktów wspólnych między religiami, a także do znalezienia prawdy ukrytej w każdej z nich.