Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 25 gru 2009, 08:18


Czytając „Spirytyzm” Allana Kardeca pojawiają się pytania i refleksje.
Na początek to:
„Już w fazach życia płodowego dusza kieruje rozwojem ciała.”
W jakim sensie i o której duszy to mowa, dziecka czy matki?
W jednym ciele dwie dusze. Jak wygląda ich współpraca, zwłaszcza gdy ich stopnie rozwoju są mocno zróżnicowane? O ile mi wiadomo, wszystkie organizmy żywe powstają, dojrzewają i funkcjonują na mniej lub więcej podobnych zasadach. Czy powszechne wszędzie, dajmy na to, prawa fizyki trzeba kontrolować? Przy prawidłowym rozwoju ( brak zaburzeń chorobowych ) ingerowanie z zewnątrz jest zbyteczne. Jakie to więc zadanie ma do wykonania wymieniona dusza?
„Za życia całego organizmu dusza oddziałuje przede wszystkim na myśli i zmysły.”
Właściwie nie wiem na ile to twierdzenie jest prawdziwe (prawidłowe). Dlaczego TYLKO oddziałuje? Według Kardeca „człowiek jest duchem wcielonym”. Patrząc pod tym kątem odnosi się wrażenie, że myśli i czuje duch a nazwa „człowiek” jest co najwyżej pojęciem pomocniczym, przedmiotowym z tej racji, że – jak sam to zauważył – sama materia nie myśli i nie czuje. Poza tym zwrot „przede wszystkim” wskazuje też na coś innego. Ale na co?
Trudno poznać nową dziedzinę w gąszczu zagadek. Spekulacje i domysły mogą wypaczyć nawet najpiękniejszą ideę.

„Rzeka prawdy płynie korytem błędów”
Rabindranath Tagore
[code][/code]
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 25 gru 2009, 13:30

vinitor pisze:„Już w fazach życia płodowego dusza kieruje rozwojem ciała.”
W jakim sensie i o której duszy to mowa, dziecka czy matki?

Duch matki i jej ciało są ukształtowane - tu może chodzić o Ducha dziecka i płód.
vinitor pisze:W jednym ciele dwie dusze. Jak wygląda ich współpraca, zwłaszcza gdy ich stopnie rozwoju są mocno zróżnicowane?

Myślę, że są to jakby dwa odrębne organizmy. Płód w fazie rozwoju żyje życiem organicznym, dopiero (dajmy na to) w chwili narodzin dusza obejmuje całkowitą kontrolę nad swoim ciałem materialnym.
vinitor pisze:„Za życia całego organizmu dusza oddziałuje przede wszystkim na myśli i zmysły.”

Człowiek jest połączeniem ciała i duszy, więc istotę ludzką należy rozpatrywać w ten właśnie sposób. Ciało jest "narzędziem" dla Ducha, ale rządzi się własnymi, biologicznymi, prawami. Dusza oddziałuje na ciało materialne gdy np. chce wykonać krok do przodu lub machnąć ręką, ale ciało także oddziałuje na Ducha - gdy ciało jest chore, dusza cierpi. Duch oddziałuje na swoje ciało, ale w określonych warunkach (np. podczas snu albo transu) może oddziaływać także na otoczenie, np. komunikuje się z innymi duszami, a nawet ludźmi żywymi (bilokacja). Użycie określenia "przede wszystkim" jest całkowicie logiczne i uzasadnione.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 25 gru 2009, 14:56

Luperci Faviani pisze:
vinitor pisze:„Już w fazach życia płodowego dusza kieruje rozwojem ciała.”
W jakim sensie i o której duszy to mowa, dziecka czy matki?

Duch matki i jej ciało są ukształtowane - tu może chodzić o Ducha dziecka i płód.
vinitor pisze:W jednym ciele dwie dusze. Jak wygląda ich współpraca, zwłaszcza gdy ich stopnie rozwoju są mocno zróżnicowane?

Myślę, że są to jakby dwa odrębne organizmy. Płód w fazie rozwoju żyje życiem organicznym, dopiero (dajmy na to) w chwili narodzin dusza obejmuje całkowitą kontrolę nad swoim ciałem materialnym.


Każda dusza ma ciało duchowe, które niesie ze sobą liczne informacje. Dusze wzajemnie się przyciągają lub odpychają. Te informacje są niezbędne, byśmy zrozumieli kilka rzeczy:
1) Gdy dusza łączy się z zarodkiem, jej ciało duchowe zaczyna nań wpływać i nadawać mu w pewnym sensie formę. Oczywiście z jednej strony forma będzie uzależniona od materiału genetycznego (tzn. to, jak dana osoba będzie wyglądać, zależy od tego, jak wyglądają rodzice, a nie od tego, jak wygląda ciało duchowe). Z drugiej strony ciało duchowe będzie wpływało na rozwój tego zarodka np. poprzez wpływ na materiał genetyczny, co może wywołać np. różne wrodzone schorzenia, zmiany organizmu na lepsze lub gorsze.
2) W ciele matki pojawia się nowa istotka, która niesie ze sobą całą swoją historię, a przez to może działać pozytywnie lub negatywnie na jej organizm. Znajomy lekarz spirytysta mówił mi, że negatywny wpływ Ducha dziecka może powodować znane z ciąży nieprzyjemności np. mdłości itp. Gdyby chodziło o jakąś regułę, matki zawsze odczuwałyby mdłości, podczas gdy tak naprawdę niektóre znoszą ciążę świetnie, dla innych zaś jest ona bardzo nieprzyjemna.
3) Tak, jak napisał LF, płód na samym początku żyje bardziej życiem organicznym - wówczas połączenie Ducha z ciałem nie jest jeszcze pełne. Duch przechodzi wtedy przez różne zaburzenia i traci świadomość tego, co się z nim dzieje.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 26 gru 2009, 10:09

W punkcie pierwszym odpowiedzi Konrada zwróciłem uwagę na: "...forma będzie uzależniona od materiału genetycznego..." ale tylko w kwestii wyglądu, natomiast dalej zaznacza się wpływ Ducha na ów materiał genetyczny. Odbieram to jako swoiste manipulacje Ducha , których efekty mogą być korzystne lub niekorzystne dla przyszłego osobnika (ciała). Dziwne to co nieco, gdyż jeśli ktoś buduje dla siebie dom, to stara się go robić w miarę wygodny, bez dokuczliwych usterek. Wpływ na materiał genetyczny jawi mi się jako budowanie domu z dziurawym dachem, popękanymi ścianami, nieszczelnymi oknami i drzwiami.
Ponieważ dalsze dywagacje mają coś wspólnego z przeznaczeniem, czyli tematem następnego mojego postu, więc mój rozszerzony punkt widzenia tam przedstawię.

Ad 2.
Zgadzam się, że mdłości ciężarnej nie są regułą. Ale czy to wystarczający argument, świadczący o działalności Ducha? Podobnych sytuacji bywa bardzo dużo. Weźmy chociażby rodzenie się dwojaczków, różnorodne reakcje na podawane leki z nietolerancją włącznie, wrażliwość na ból, odporność na stres itp. itd.
Świat fauny i flory (organizmów żywych) tak został skonstruowany, że poszczególne egzemplarze są podobne ale różnią się w detalach. Reakcje na pewne zdarzenia mogą mieć wiele cech wspólnych ale nie zawsze i niekoniecznie odczuwanych tak samo lub identycznych wizualnie .

..................................................................
„Rzeka prawdy płynie korytem błędów”
Rabindranath Tagore

PS.
Gdzie znajdę bardziej zrozumiałe informacje o formatowaniu tekstu, bo same przyciski wymagają licznych eksperymentów ( mam przykładowo na myśli cytaty z wypowiedzi).
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 26 gru 2009, 10:50

vinitor pisze:W punkcie pierwszym odpowiedzi Konrada zwróciłem uwagę na: "...forma będzie uzależniona od materiału genetycznego..." ale tylko w kwestii wyglądu, natomiast dalej zaznacza się wpływ Ducha na ów materiał genetyczny. Odbieram to jako swoiste manipulacje Ducha , których efekty mogą być korzystne lub niekorzystne dla przyszłego osobnika (ciała). Dziwne to co nieco, gdyż jeśli ktoś buduje dla siebie dom, to stara się go robić w miarę wygodny, bez dokuczliwych usterek. Wpływ na materiał genetyczny jawi mi się jako budowanie domu z dziurawym dachem, popękanymi ścianami, nieszczelnymi oknami i drzwiami.


Tu nie chodzi o to, że Duch czymkolwiek manipuluje. Po prostu jego ciało duchowe bez jego świadomości wpływa na materiał genetyczny. To nie jest tak, jak z budową domu, bo tu człowiek robi wszystko świadomie. Z Duchem jest tak, że gdy przychodzi moment połączenia się z ciałem, wpada on w turbulacje i nie ma nad niczym kontroli... W tym czasie jego ciało duchowe łączy się stopniowo z ciałem fizycznym wywierając na nie nieświadomy wpływ.

vinitor pisze:Świat fauny i flory (organizmów żywych) tak został skonstruowany, że poszczególne egzemplarze są podobne ale różnią się w detalach. Reakcje na pewne zdarzenia mogą mieć wiele cech wspólnych ale nie zawsze i niekoniecznie odczuwanych tak samo lub identycznych wizualnie .


Niby tak, ale z drugiej strony bliźnięta jednojajowe są z założenia niemal identyczne fizycznie, ale najczęściej, pomimo niemal identycznego wychowania, stają się zupełnie różnymi ludźmi.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 27 gru 2009, 09:24

Mój temat postu bardzo trafnie oddaje głębię spirytyzmu. Momentami wydaje mi się, że rozum i logika „wysiadają” i nie sposób przebić się przez ciemności spowijające tę dziedzinę. Obecnie moim źródłem wiedzy jest „Spirytyzm”, a w najbliższym czasie zapoznam się z „Księgą Duchów”.
Pomijając chwilowo moje ubóstwo poznawcze, już teraz spróbuję ustosunkować się do niektórych swego rodzaju dogmatów spirytyzmu. Konrad pisze, że Duch a dokładniej jego ciało wpływa nieświadomie na materiał genetyczny. Coś tu nie rozumiem. Przecież ciało astralne spełnia tylko rolę łącznika między Duchem i ciałem materialnym. Kardec twierdzi, iż Duch traci całkowicie świadomość dopiero w momencie narodzin, czyli odłączania się dziecka od matki. Cytuję: „ W tym to momencie zaburzenia osiągają swoje apogeum i Duch traci świadomość. Zaczyna ją odzyskiwać wraz z pierwszymi oddechami noworodka, a po pewnym czasie odzyskuje swoją świadomość i wtedy zjednoczenie z ciałem jest pełne.”
Jeżeli przyjąć, że Duch rzeczywiście traci swoją świadomość znacznie wcześniej, albo jest ona upośledzona, to powstaje nieprzyjemna sytuacja nieświadomego wpływu na jakże ważny materiał genetyczny. Dla mnie rzecz niepojęta, jak można na coś wpływać nieświadomie. Gdy człowiek jej nie ma, jest niezdatny do niczego. A co z Duchem? Kogóż mamy zatem winić za „zmajstrowanie” niedoskonałości genetycznych? Czy nie lepiej przyjąć koncepcję, iż pewne procesy organiczne mają swój z góry ustalony porządek? Przecież rozpatrujemy tutaj syntezę elementów organicznych , które jako tako nie są elementarnymi składnikami świata duchowego. Mój prosty rozum podpowiada mi, że do chemicznych wiązań nie jest potrzebna jakaś specjalne kontrola lub oddziaływanie Ducha. Reakcje powstają samorzutnie i rola „dodatków” duchowych jest okresowo zbędna. Co innego, gdy będziemy rozpatrywać osobnika, któremu są konieczne do życia zmysły i umysł.

Wymieniając przykład z dwojaczkami chciałem podkreślić, iż ten przypadek nie jest także objęty jakimiś regułami, nawiązując tym samym do mdłości niektórych kobiet brzemiennych. Istnieje zatem mnóstwo identycznych sytuacji ale w różnej konfiguracji, które nie dają się ująć w ramy jakichkolwiek reguł.


„Rzeka prawdy płynie korytem błędów”
Rabindranath Tagore
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 27 gru 2009, 10:24

vinitor pisze:Konrad pisze, że Duch a dokładniej jego ciało wpływa nieświadomie na materiał genetyczny

Proste porównanie:
Gdy pierwszy raz zakładamy nowy but, tak nasza stopa, jak i obuwie, są już ukształtowane, ale i tak ulega ono zniekształceniu, a stopa czasami otrze się. W przypadku inkarnowania się jest podobnie - ciało wpływa na ducha i duch na ciało. Duch nie musi być świadomy tego, co się dzieje, w przeciwnym razie, wszyscy mielibyśmy ciała doskonale uformowane, bez wad i zniekształceń.

vinitor pisze:Czy nie lepiej przyjąć koncepcję, iż...

Filozofię spirytystyczną podyktowały Duchy, więc nie do nas należy przyjmowanie i odrzucanie koncepcji. Nikt nie pyta nas o zdanie czy odpowiada nam kształt ziemi; nasza planeta jest taka, jaka jest i basta.

vinitor pisze:rozpatrujemy tutaj syntezę elementów organicznych , które jako tako nie są elementarnymi składnikami świata duchowego.

Skoro dziecko dziedziczy geny po rodzicach (a tak na prawdę po dziadkach), to należy mówić o syntezie elementów organicznych - innej możliwości nie ma.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 27 gru 2009, 11:30

vinitor pisze:już teraz spróbuję ustosunkować się do niektórych swego rodzaju dogmatów spirytyzmu.


Zgodnie z definicją słownikową dogmat to: "twierdzenie przyjmowane za pewnik tylko na zasadzie autorytetu, bez kontroli krytycznej i bez względu na zgodność z doświadczeniem". W spirytyzmie nie ma więc dogmatów, są co najwyżej zasady lub założenia, które w każdej chwili można obalić lub zmienić, o ile doświadczenie pokaże, że te, które do tej pory przyjmowaliśmy są niezgodne z prawdą. Spodziewam się jednak, że to nie nastąpi :) Co najwyżej będzie jak z zasadami fizyki, które co najwyżej znalazły swoje rozszerzenie.

vinitor pisze: Dla mnie rzecz niepojęta, jak można na coś wpływać nieświadomie.


Tak jednak jest. Nikt nie powiedział, że Duchy muszą być zawsze wszystkiego świadome. Byłbym nawet daleki od takiego stwierdzenia. Porównanie z butem, które dał LF jest bardzo trafne. Można je rozwinąć tak: jeśli przyjmiemy, że stopa do Duch wraz ze swoim ciałem duchowym, a but to fizyczne ciało, możemy powiedzieć, że:
1) but zachowuje swoje cechy zależne od materiału, z którego został stworzony, czyli jeśli powstał ze skóry, będzie butem skórzanym - tu mamy analogię do materiału genetycznego przenoszonego od rodziców
2) stopa nadaje butowi w pewien sposób formę, oczywiście nie w pełni, ale jest w stanie na nią wpłynąć
3) but, jak trafnie napisał LF, wpływa też na stopę

Ważnych jest więc kilka rzeczy:
1) Rodzice przenoszą na swoje dziecko materiał genetyczny związany z budową jego fizycznego ciała, a także z tym, jak będzie ono wyglądało
2) Ciało duchowe - i tu Duch nie decyduje, gdyż dzieje się to w sposób automatyczny po prostu - przenosi na ten materiał genetyczny i na ciało fizyczne swoje własne cechy, niedoskonałości itp.

Efektem tego mogą być:
1) Problemy genetyczne, z którymi rodzi się człowiek (mimo że materiał genetyczny był doskonały, dziecko rodzi się z jakimś problemem - jeśli przyjmujemy, że światem nie rządzi przypadek czy ślepy los, trzeba odpowiedzieć sobie, jak dochodzi do tego typu problemów genetycznych, jaka ma być ich przyczyna - dlaczego jedni się z nimi rodzą, inni nie?).
2) Popchnięcie ewolucji o kroczek do przodu (jak przypadkowym działaniem natury można wyjaśnić pewien znany fenomen - do mutacji genetycznych, czy nawet mniejszych zmian nie dochodzi pojedynczo, a falami. Gdyby miał tym wszystkim kierować przypadek, tu i ówdzie pojawiałaby się istota z cechą X - byłaby jednak odosobniona i nie miałaby zbytniej możliwości, by przenieść daną cechę na cały gatunek. Weźmy przykład neandertalczyka - rodzi mu się dziecko bez włosów; natura zdecydowała się zmodyfikować materiał genetyczny. Jaka jednak będzie szansa tego, że jego dziecko przeniesie tę cechę na cały gatunek? Bliska zeru. W naturze dzieje się jednak inaczej - nagle wśród neandertalczyków zaczynają się rodzić dzieci bez włosów - nie jest to jedno dziecko, ale wiele rodzących się w odstępach czasu. Gdzie tu przypadek? Nie ma go po prostu - to ciała duchowe wpływają na ciała fizyczne wywołując w nich podobne zmiany. Teoria ewolucji sprawdza się doskonale w przypadku niewielkich zmian, ale jest bezsilna w wyjaśnianiu tych większych, które w pełni można zrozumieć dopiero, gdy zdamy sobie sprawę z istnienia ciała duchowego (tak à propos ciało duchowe w naszym rozumieniu nie jest do końca tym samym co ciało astralne w rozumieniu ezoterycznym)

vinitor pisze: Kardec twierdzi, iż Duch traci całkowicie świadomość dopiero w momencie narodzin, czyli odłączania się dziecka od matki.


Tak, zaburzenia jednak zaczynają się pojawiać już w momencie utworzenia się zarodka, czyli nowego życia. Gdyby Duch łaczył się z nowym ciałem w momencie narodzin, spirytyści byliby zwolennikami aborcji, a nie są ;) Do zaburzeń dochodzi stopniowo, a Duch świadomość traci całkowicie dopiero w chwili narodzin.

vinitor pisze:Jeżeli przyjąć, że Duch rzeczywiście traci swoją świadomość znacznie wcześniej, albo jest ona upośledzona, to powstaje nieprzyjemna sytuacja nieświadomego wpływu na jakże ważny materiał genetyczny.


No bo tu działa natura, a nie świadomość Ducha. Podobnie jak nie można przypuszczać, że płód świadomie wpływa np. na to, jakiego koloru będzie miał oczy.

vinitor pisze: Gdy człowiek jej nie ma, jest niezdatny do niczego. A co z Duchem? Kogóż mamy zatem winić za „zmajstrowanie” niedoskonałości genetycznych? Czy nie lepiej przyjąć koncepcję, iż pewne procesy organiczne mają swój z góry ustalony porządek?


O tym właśnie piszę. Być może trochę zamieszania wywołało pojęcie 'ciała duchowego', które w spirytystycznym rozumieniu jest po prostu w pewnym sensie przedłużeniem procesów organicznych, to znaczy Duch nie ma na nie zbyt wielkiego wpływu i nie może nim dowolnie manipulować.

Luperci Faviani pisze:vinitor napisał(a):
Czy nie lepiej przyjąć koncepcję, iż...

Filozofię spirytystyczną podyktowały Duchy, więc nie do nas należy przyjmowanie i odrzucanie koncepcji. Nikt nie pyta nas o zdanie czy odpowiada nam kształt ziemi; nasza planeta jest taka, jaka jest i basta.


To z jednej strony fakt, z drugiej jednak Duchy dyktowały wiele koncepcji. Kardec przyjął więc w ich analizie dwie mądre rzeczy. Aby dana koncepcja mogła być prawdziwa, musiałaby spełniać dwa warunki:
1) Nie być sprzeczna sama w sobie
2) Musiałaby być potwierdzana w wielu miejscach, przez różne Duchy, zwłaszcza te wysoko rozwinięte

Można tu przyjąć takie oto porównanie: gdy chcemy dowiedzieć się czegoś o danym kraju, jeśli nie możemy tam pojechać, czytamy jego opisy w książkach, prasie, internecie. Gdy przyjmiemy założenie, które sprawdza się w przypadku świata Duchów, że w tych opisach roi się od błędów i nieprawdziwych informacji, zastosowalibyśmy podobne kryterium:
1) Po pierwsze szukalibyśmy informacji w godnych zaufaniach źródła (blog XYZ może zawierać więcej nieprawdziwych informacji niż encyklopedia)
2) Po drugie szukalibyśmy informacji wspólnych w różnych źródłach - jeśli blog XYZ opisuje to samo, co podręcznik do geografii, przewodnik po danym kraju, encyklopedia, możemy zaufać temu, że informacje te są prawdziwe, nawet jeśli blog ABC pisze, że kraj ten wygląda zupełnie inaczej
3) Po trzecie odrzucilibyśmy wszystko, co wyda nam się bzdurą, która jest niezgodna z naszą logiką (np. informację, że ludzie w danym kraju rozmnażają się przez pączkowanie)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 27 gru 2009, 20:13

Dzisiaj ustosunkuję się tylko do wyjaśnień Faviani. Zadecydował użyty w przykładzie but. Nie chcę aby ktoś pomyślał, że to przytyk do mojej ignorancji w jasnej jak słońce dziedzinie.
Pozornie przykład odzwierciedla faktyczne „stosunki sąsiedzkie” dwóch ciał. Jeśli przyjrzeć się dokładniej, dostrzeżemy zasadnicze różnice pomiędzy butem i stopą, a ciała fizycznego i duchowego. W wersji z butem mamy do czynienia z dwoma podobnymi ciałami, bo są one czysto fizyczne (materialne). W drugim wariancie są dwie różniące się i to znacznie substancje. Raz, że nie mają wspólnoty składniowej, dwa - różnią się poziomem doskonałości jako dzieło twórcze. Ducha musimy zawsze traktować jako czynnik bardziej aktywny nie tylko z racji swej nieśmiertelności. Duch świadomy czy nie zawsze stoi wyżej i trudno sobie wyobrazić, żeby był podatny na wpływy ciała fizycznego. Duch odgrywa dominującą rolę, bo ożywia ciało psychicznie i duchowo. Kardec nazywa ducha „magnesem”. Owszem, magnes oddziałuje polem na cząstki materii, to on nadaje ton i przewodzi; cząstki muszą mu się podporządkować. Jeśli Ducha potraktujemy jako matrycę właściwości odciskanych na żywej materii, to nie wyobrażam sobie, żeby ta materia mogła nieświadomie kształtować zakodowane zmiany bez czy nawet z przyzwoleniem swego pana.
Zapoznałem się z informacjami o wpływie cierpień ciała fizycznego na Ducha, w sensie ich odczuwania. Z pewnością tak jest, skoro sam Duch sprawia, że czujemy. Ba, ale czy to cała prawda? Czemuż więc Duch, wiedząc że ból jest nie do zniesienia, nie czyni nic, aby mu zapobiec? I nie idzie tu o cechy niedoskonałe wymagające poprawy ale o zwykły fizyczny ból. Czemu człowiek tak często rani się, nierzadko świadomie lub bezmyślnie? Gdzież jest wtedy Duch, który przecież zarządza naszymi myślami i uczuciami, w myśl prawidła: Moje myśli są twoimi myślami? Wszak to nie ciało fizyczne jest siłą napędową wolnej woli, tylko zwyczajnym wykonawcą, sługą podporządkowaną sile wyższej. Kim lub czym sterowany jest człowiek, który chwyta za nóż i wbija go sobie w jakąś część ciała? Zaraz usłyszę: to wina zaburzeń świadomości Ducha albo zostało to umotywowane tajemniczymi doniesieniami Duchów nadrzędnych, albo jeszcze inaczej. Z jednej strony Duch inkarnuje , aby się doskonalić, z drugiej strony skrępowany ciałem człowieka popełnia niewybaczalne błędy, które odnoszą skutek przeciwny, destruktywny. Przecież to ciało jest narzędziem Ducha a nie odwrotnie! Paradoks? Ożywiona materia dokonuje masakry na oczach Ducha? Mój umysł jest wciąż za prymitywny i nie nadąża za rojem znaków zapytania, nie potrafi pojąć tylu zaskakujących dziwów.
Przepraszam, jeśli odszedłem od tematu, lecz te niezliczone zagadki, niejasności i niedomówienia rzucają na głęboką wodę, gdzie bynajmniej nie ubywa niebezpieczeństw i zagrożeń ludzkiego bytu. Usiłuję zrozumieć zasady spirytyzmu ale potykam się na nierównościach, jako że życie nie jest usłane różami. Mamy do czynienia z doniesieniami, przekazami, trudnymi do zweryfikowania przez zwykłego śmiertelnika danymi. Zawsze trzeba komuś lub czemuś zawierzyć , co nie jest przysłowiową „bułką z masłem:”. Cały czas jestem świadomy ile zakłamania, próżności, niewdzięczności i temu podobnych przypadłości kryje się w homo sapiens.
Tak sobie myślę: Gdzie są te dobre ucieleśnione Duchy? Czy przez te ostatnie sto lat nie pojawił się na Ziemi żaden z wyższego szczebla drabiny duchowej? Nawet okulary :geek: mi nie pomagają odkryć wartościowej i nieprzeciętnej istoty... :(

[color=#000000].................................................................

„Rzeka prawdy płynie korytem błędów”
Rabindranath Tagore
[/color]
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 27 gru 2009, 21:02

Odnoszę wrażenie, że nadal nie rozpatrujesz człowieka jak ciała+duszy. Wszystkie bodźce oddziałujące na ciało, wpływają na duszę. Jeśli oparzysz sobie rękę, będzie to jakimś doświadczeniem dla duszy. Twój Duch, to Ty. Nie próbuj tego rozgraniczać. Jeśli człowiek umyślnie się okaleczy, może to oznaczać, że Duch tego człowieka, czyli on sam, tego sobie życzył. Dodam, że Duch też jest jakąś formą materii - nie jest niczym, nie jest pustką.

Świat tak jest stworzony, że inkarnowany Duch nie zawsze może uniknąć bólu. Inkarnowany Duch, czyli człowiek. Przecież doskonale wiesz z własnego doświadczenia jak to wygląda. Wiesz również, że wiele bolesnych dla Ciebie sytuacji pozytywnie wpłynęło na Twój intelekt lub Twoją moralność - Twoje ciało miało wpływ na duszę.

Duch człowieka chorego na umyśle może mieć jakiś dług do spłacenia z wcześniejszych wcieleń. Choć człowiek o tym nie wie, jego dusza doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji, w której się znajduje, ale niewiele może z tym zrobić. Zwykle, podczas życia na ziemi, Duch korzysta tylko z informacji, które zarejestrował biologiczny mózg, więc jeśli mózg jest uszkodzony, to i dusza nie ma możliwości w pełni wykazania się, więc jeśli u chorego strona biologiczna weźmie górę nad stroną...duchową, może dojść, np. do samookaleczenia. Oczywiście użyłem tu dużego uproszczenia, ponieważ człowiek jest...sumą wszystkich jego wcześniejszych wcieleń, których dusza nie zapomina. W człowieku chorym psychicznie, choruje ciało, a nie Duch (za chorobę Ducha można, ewentualnie, uważać jego niski poziom rozwoju, ale nie jest to do końca odpowiednie porównanie). W "Księdze Duchów" jest cały rozdział na ten temat, jeśli dobrze pamiętam.

Dobry człowiek jest inkarnacją dobrego Ducha. Przychodzą mi do głowy: Jan Paweł II, Ojciec Pio, Matka Teresa i pan Rysiu-plakaciarz :) a także parę innych osób, których z braku czasu wymieniał nie będę.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości