To znowu ja
kakofonia myśli celowo ostatnio nie odniosłam się do Twojego postu, w moim odczuciu jest on pełen ironii w przeciwieństwie do moich wpisów.
Mój post uzmysławia istnienie EGO. Uzmysławiaja go Tobie, MNIE samej, panu Kowalskiemu, pani Kowalskiej itd. Uderza w najczulsze punkty, czy nam się to podoba czy też nie. Więc ja nie rozumiem dlaczego się tak oburzasz? Problemy to nasza własna projekcja!!!
Dalej uparcie będę twierdzić, że świadomość istnienia EGO można stopniować.
Pierwszy stopień: nieświadomość, że ono jest np. dziecko jest czystym EGO.
Drugi Stopień: zaczynasz sobie go uświadamiać, oceniasz innych ale nie dostrzegasz swojego – myślisz ja to jestem w porządku inni nie zawsze!!!
Trzeci stopień: dostrzegasz własne EGO i innych - starasz sie panować nad własnym na innych nie masz wpływu.
Co jest dalej? Nie wiem, tam mnie jeszcze nie ma
kakofonia myśli pisze:Czy, aby na pewno ewoluowałaś na kolejny etap?
Tak, ewoluowałam - opisuję własne doświadczenie. Doświadczenie, to od niego powinniśmy wyjść w tych rozważaniach. Zajęło mi to długich siedm lat. Dalej nad sobą pracuję i pokornie znoszę przeciwności losu. Możemy się odnosić tylko do doświadczeń własnych. Prosty przykład - ktoś widzi ducha i mówi innym „wiecie, widzałem ducha” ale pamiętać należy o tym, że to doświadczenie tego który widział ducha a inni mogą ale nie muszą przyjąć tego za prawdę. Tak mniej więcej to działa. Pytanie. Co cię tak rozwścieczyło w moim wpisie, że włączyłeś ironię do dyskusji? Wścieksz się o to, że ludzie są różni? Że mają różne poziomy świadomości? Bo mają, ja tak uważam. W "Księdze duchów" temu, że dusze są na różnych poziomach też duchy nie zaprzeczają. Znam ludzi (raczej miałam zaszczyt ich poznać) przy których poziomie świadomości moja świadomość jest niczym i wiesz co ? - wcale się o to nie oburzam. Istnieje hierarchia, czy Wam się to podoba czy nie i trzeba ją uszanować. W naszym wymiarze fizycznym jesteśmy różni (bo przecież Kowalski różni sie od Nowaka) ale na poziomie mentanym jesteśmy równi, jestesmy jednością. Bo jeżeli wyjdziemy z założenia, że na naszej planecie wcielają się dusze różne wiekiem, to wnioski możemy wysunąć sami. Kto nie czytał polecam: „Świat w oczach Michaela” - Joya Pope. Dobre na początek.
Luperci Faviani pisze:"Akceptacja" jako pogodzenie się z rzeczywistością łączy się jednak z akceptacją zła. Jeśli ktoś mi ukradł rower i akceptuję ten fakt, to nie złoszczę się na złodzieja - i dalej - skoro akceptuję, nie staram się nic z tym robić, czyli nawet nie pouczam złodzieja
No widzisz, ja to odbieram inaczej. Nawet miała ostatnio podobne zdarzenie w swoim życiu, ktoś ukradł mi/nam rzecz wartą około 1000 zł. Przyznaję, wściekłam się, bo to była moja własność. Nawet próbowałam coś z tym zrobić. Zgłaszam na policję, szukam winnego itd. Potencjalni złodzieje śmieją mi się w twarz. Mija jakiś czas i nie pozostaje mi nic innego jak zazwyczajnie zaakceptować, odpuścić. Jeżeli tego nie zaakceptuję, codziennie rano przy kawie będzie mi się podnosić ciśnienie, będę się wsiekać, wkurzać i może nawet życzyć złodziejowi źle. A jaką energie wysłam w eter - taka do mnie wraca (myśl jest energią). A jeżeli zaakceptuję fakt kradzieży, odpuszczę, to chyba poczuję ulgę. Idziemy jeszcze dalej...Wierzymy w reinkarnację, prawda? A co jeżeli ja komuś w jednym z poprzednich wcieleń coś „buchnełam”? Czy nie działa tu prawo przyczyny i skutku, które funkcjonuje także po śmierci? Czy nie wszytko jest zesłane od Boga? Wybaczyć złodziejowi nie wybaczam, bo tak napradwdę nie mam co mu wybaczać. Ja muszę zrozumieć dlaczego stało sie tak jak się stało. I teraz najważniejsze!
Nie wybaczam bo wybaczanie to miłosierdzie. Miłosierdzie to EGO w czystej postaci. Miłosierdzie/Wybaczanie to postawa typu: „Boże jaki/jaka ja jestem wspaniały/szlachetna wybaczyłam temu draniowi za to co mi uczynił. Kowalski na pewno nie zdobyłby się na taki gest.” To postawienie sie ponad kogoś a to juz brak pokory. Dlatego nie wybaczam tylko akceptuję. Wybaczając łechtamy własnego Egola. Nie jestem w stanie Wam tego lepiej wytłumaczyć. Kto zdrozumiał to zrozumiał, kto nie pojął trudno - widoczie nie jego czas
Luperci Faviani pisze:akceptuję zło i fakt, że ktoś jest zły
Nie akceptuję zła, to nie tak. Akceptuję lekcje jaka mi została dana, AKCEPTUJĘ wolę BOŻĄ. Trudne? Nawet bardzo, bym rzekła.
Luperci Faviani pisze:Byli więźniowie Auschwitz wybaczają nazistom, ale czy akceptują nazistów (wraz z ich ideologią)? Słowo "akceptacja" zdecydowanie nie pasuje do "wybaczenia". Mogę wybaczyć mordercy, ale nie mogę go akceptować (jako elementu rzeczywistości).
Temat nazistów, to bardzo trudny temat. Byli więźniowie Auschwitz też mają/mieli EGO. Też przyszli na zięmię aby ewoluować w swojej świadomości. Też zapewne zawitali tutaj po to aby spłacać długi karmiczne. Nie czuje się wszechwiedząca aby o tym pisać, to trudny temat. Nie wiem, po prostu nie wiem, opisuję tylko własne doświadczenie
goska82 pisze:Gdybyś Kymaro opisywała jedynie swoje doświadczenia, twoja wypowiedź nie zawierałaby zwrotów typu: "zaraz ci udowodnię" , "nie masz racji" "nie wiem czy twoja świadomość jest w stanie przyjąć..."
Oj Małgorzato
Co cię tak rozwścieczyło w moim wpisie, aż tak mocno nacisnełam na jedną ze strun Twojego EGO że nie możesz tego zaakceptować? Wytłumacz mu (EGO) jak dziecku, że nie trzeba się tak irytować.
Wejrzyj w głąb siebie, wycisz się. Cofnij się do tego punktu gdzie poczułaś złość, zadaj sobie pytanie dlaczego ta Kymara mnie tak wkurza. To pomaga, uwierz mi.
No i kolejna sprawa, sama powiedziałaś, że tu się DYSKUTUJE. Oczywiście, a co ja niby robię? Naturalną konsekwencją dyskusji są spory, negocjacje, obalanie stanowisk innych osób itd. Dlatego zwroty typu "zaraz ci udowodnię" , "nie masz racji" "nie wiem czy twoja świadomość jest w stanie przyjąć..." są jak najbardziej na miejscu. Możesz to zaakceptować albo odrzucić. Twój wybór
forrest pisze:Czy duszę nazywasz "robakiem"? No bo w końcu to dusza czegoś chce, ma świadomość swojego istnienia, ma swoje myśli, uczucia... .
Czytaj uważnie panie forest albo przetrzyj okulary, dusza to dusza a robak to EGO
Nikita pisze:ja tam mam wielkie ego...jestem tego swiadoma...ale pracuje nad tym....a zycie takze dokopuje...takze ego zmiejsza sie z uplywem czasu..
Ja też mam gigantyczne

Każde cierpienie czegoś uczy, znam to z autopsji. Pokora i praca.
kalatala pisze:LUDZIE dosyć sprzeczek, pomyślcie trochę.
Ale my tu mamy przecież kostruktywną dyskusję, czasmi też tak trzeba
Ide na kawę, możecie kamieniować
