Luperci Faviani pisze:Piłat nie chciał skazać Jezusa na śmierć. Jezus miał szansę wybronić się, ale tego nie zrobił. Czy jego śmierć była zwykłą konsekwencją? Chyba nie potrafię tego ocenić.
Ja chyba też nie potrafię. Ale z drugiej strony, gdyby zaczął się bronić znaczyłoby to, że cała jego postawa do momentu skazania była po prostu sztuczna. Czyli, że miłość, miłosierdzie, wartości moralne, które propagował, wiara w Boga i cała reszta były jedynie fikcją, która może miała na celu dołożenie cegiełki w budowaniu lepszej ludzkości, ale była czystą demagogią. Pokusiłabym się o stwierdzenie (mając na uwadze wcześniejsze porównanie Sokratesa z Chrystusem), że Sokrates nie wyparł się swoich idei natomiast Chrystus nie wyparł (choć to może trochę kulawe słowo

) się swojej natury. On po prostu taki był. Całe jego "zachowanie" nie było spowodowane umiłowaniem mądrości, a umiłowaniem życia. Mogę w coś wierzyć, ale to tylko (a może aż) wiara - zawsze mogę zmienić sposób myślenia; natomiast jeśli jestem dobra nie będę czyniła zła, bo po prostu nie leży to w mojej naturze.