Myślę, że pisanie listu na nic się zda. Zapewne nie trafi on do papieża, a poza tym wątpię, żeby miało to jakieś przełożenie na katolików. Bardziej mnie cieszy to, że obecny papież akcentuje to, co w chrześcijaństwie ważne, czyli tematy miłosierdzia, ubóstwa, życzliwości. Jeśli katolicy zaczną go słuchać tutaj, nie będzie problemu ze spirytyzmem.

Pamiętajmy, że bardzo często spirytyzm jest potępiany nie przez hierarchów kościoła, ale przez wiernych, którzy podchodzą do tematu czasem bardzo zabobonnie, bez większej refleksji. Oni raczej nie wsłuchują się w słowa papieża. Ilu katolików czyta encykliki papieskie? Niewielu. A większość Polaków, jeśli chodzi o Jana Pawła II, pamięta tylko jego słowa o kremówkach.
Co do samego spirytyzmu i jego propagowania, polecam słowa Mahatmy Gandhiego:

"Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć na świecie". Oznaczają one nie mniej ni więcej, tylko: "Skup się na pracy nad sobą, dawaj przykład innym, a świat się zmieni pod Twoim wpływem". Myślę, że najlepszy sposób na zmianę podejścia kogokolwiek do spirytyzmu, to właśnie pokazywanie naszym przykładem, że spirytyzm jest naprawdę czymś dobrym i wartym zainteresowania.
