Tak, kilkaset. Nie wiem ile dokładnie, bo ta liczba jest płynna. Kiedyś liczyłam (kilka lat temu), ale nie zapamiętałam tej liczby, bo i nie chciałam. I bez liczb mnie mają za świra

Chociaż już nie mam takiego hopla jak kiedyś. Już teraz interesuję się tylko takimi roślinami, które wśród kolekcjonerów uchodzą za rarytasy, które są rzadkie, które trudniej zdobyć lub i które są (dość) drogie

A mam tyle, bo mam przestrzeń. Tata zbudował duży dom, mamy 7 pokoi + wolne pomieszczenia na parterze, i mam kilkanaście parapetów + inną przestrzeń na kwiaty. A jak bym chciała, to bym upchała i 2 razy tyle. Ogólnie uwielbiam kwiaty doniczkowe, ale czasami, to mnie, ta pasja, przytłacza i czuję zniechęcenie
Co do spraw ogrodowych, też już mam dość tej zimy, tej wiosny

W tamtym roku to już siałam i sadziłam. W tym roku na razie gromadzę nasiona i dymkę różnych cebul, czosnek wiosenny i takie tam. I czekam na pogodę, aby wyjść w pole. No i produkuję rozsadę, na razie mam paprykę, kilka pomidorków, bakłażanów, rodzynków brazylijskich, pora i trochę kwiatów.
----------
Nikita pewnie masz na myśli aloe arborescens, aloes drzewiasty. To najpopularniejszy gatunek w naszych domach, i najmniej kłopotliwy. Też mam i chyba dam matce aby zrobiła z niego nalewkę, bo mam za dużo.