Mam na imię Karolina, 37 lat, mieszkam w Białymstoku, panna, bezdzietna. Z wykształcenia jestem architektem krajobrazu. Mam kota. Mieszkam z rodziną, czyli siostrą, szwagrem, siostrzeńcem i ojcem.
Ze spirytyzmem zetknęłam się "przypadkowo" gdy mieszkając w Nowym Jorku dostałam od siostry przesyłkę z trzema książkami. Siostra zawsze twierdziła, że jestem jakas inna, bo rzeczywiście jestem, i kierując się chęcią niesienia pomocy w znalezieniu mojej drogi przysłała mi te książki. Jedna była o magii, druga nie pamiętam już o czym, a trzecią była książka Allena Kardeca "Jak porozumiewac się z tamtym światem". Pierwszych dwóch nawet nie tknęłam. Zaczęłam czytać książkę Kardeca i muszę przyznać, że mieszkając w jakimś małym, ciemnym, piwnicznym mieszkanku wcale nie było to łatwe.
W trakcie lektury nagle ogarnęła mnie wszechogarniająca świadomość, że to wszystko to prawda. Zaczęłam się kierować w życiu naukami Duchów i muszę powiedzieć, że dopóty to robiłam, to moje życie stało się lepsze. Ale... Sama nie wiem, może miało tak być, w pewnym momencie przestałam dbać o siebie, swoją duszę, ciało również. Może to przez te głębokie rany z dzieciństwa, ciągle chodzę na psychoterapię. Również Nowy Jork jest miastem, w którym jest mnóstwo zła. Na mnie też ono miało wpływ.
Kilka lat temu wróciłam do Polski. Byłam strasznie rozbita psychicznie. Psychoterapia pomogła mi się nieco pozbierać, poszłam na studia. Glęboko wierzę w Boga, ale mam z Nim słaby kontakt w tym momencie, w przeszłości bywało znacznie lepiej. Jakiś czas temu zdecydowałam, że zacznę znowu chodzić do kościoła, bo w końcu nauki Chrystusa są zbieżne ze Spirytyzmem, więc co za różnica. Brakowało mi, ciągle brakuje, należności do społeczności wyznającej te same zasady moralne co ja.
Jednak widzę tyle nielogiczności w naukach Kościoła Katolickiego. I same nauki sa tak strasznie skomplikowane, że aż muszą być pisane całe tezy na ten temat. Czy to ma sens? Czy Bóg jest aż tak skomplikowany, że tylko najlotniejsze umysły są w stanie pojąć zasady wg których można zostac przyjętym do Królestwa Bożego? Momentami te nauki są tak kompletnie pozbawione sensu, że mnie od KK odrzuca.
Po prostu poszukuję. Może za daleko. Dlatego postanowiłam ponownie wgłebić się w Spirytyzm. Co mnie od niego odciąga to fakt, że panicznie boję się kontaktów z Duchami. Mam "Księgę Duchów" Kardeca i za nic nie mogę przez nią przejść. W pewnym momencie poziom lęku staje się tak wysoki, że odkładam książkę. Wydaje mi się, że miałam kilka kontaktów, na poziomie odczuwania. Zawsze przerażające. Miewam też "sny" z otwartymi oczyma, gdzie oprócz widzenia tego, co się znajduje na linii mojego wzroku, pojawiają się też inne elementy, ożywione. Ale to tylko kilka razy tak mi sie zdarzyło.
Mam nadzieję, że w końcu stanę się stałą uczestniczką Forum, pozdrawiam wszystkich serdecznie
Karolina

