Aż się prosi by zacząć od filozofii ironistycznej

Może rozbujajmy metodologię? Trzeba sobie w tym przypadku odpowiedzieć na najbanalniejsze pytanie z tej kategorii, a potem sprawdzić, czy ta odpowiedź nie jest uniwersalna dla całej kategorii, lub też przynajmniej nie naprowadza nas na taką dzięki zminimalizowaniu złożoności, więc i problemów pobocznych.
Dlaczego ludzie kradną?
Moje odpowiedzi to:
- jest to łatwiejsza droga uzyskania przedmiotów pożądania, niźli zakup, który to musi się wiązać z wcześniejszą pracą (złodziej dostaje tysiące złotych za godzinę "pracy", a nie marną przysłowiową średnią krajową)
- odczuwa przyjemność z czynienia innym źle (potencjalnie nawet przy braku zysku dla siebie sensu stricte)
- proces złodziejstwa i poboczne czynią go w jego oczach kimś bliższym pewnego wizerunku, który to chce osiągnąć, lub też jaki chce, by inni w nim postrzegali
Łatwiejsza droga?
Nikt z nas nie wyobraża sobie (przynajmniej taką mam nadzieję) sytuacji, w której widząc, że ktoś ma otwarte okno po zmroku- wchodzi do mieszkania i zabiera telewizor za 1,5 tys. zł.
A gdyby ktoś miał plik banknotów w otwartej kieszeni? Na oko 15-20 tysięcy złotych... ktoś wyjmie z kieszeni?
A gdyby ktoś wstał... a ten plik gotówki wypadłby z kieszeni na fotel? Jest tłok, nikt nie widzi, ani też nie będzie winnego. Koleś za chwilkę wysiądzie z autobusu, mamy chwilę na podjęcie decyzji- zgarniamy pieniądze, czy zatrzymujemy kolesia? Jak złapiemy forsę- nikt nas nie oskarży, nawet ten koleś się nie zorientuje tak szybko, że coś nie gra... będziesz już wieeele kilometrów od niego, nie znajdzie Cię... NAWET NIE WIE KOGO SZUKAĆ!
I co? Pojawia się wątpliwość?
Nie chwalcie się kto z Was podoła takiej próbie, ani kto czuje, że zawiedzie. Nie o to chodzi... ważna jest tutaj ta chwila zastanowienia.
Każde z Was zastanowiło się przez chwilę co by zrobiło. Świadczy to o tym, że nie jest to prawda oczywista, a w rezultacie gdyby to była większa suma- byłoby jeszcze trudniej

Przyjemność z czynienia innym źle?
Ileż to dzieci bawi się w starą jak optyka grę mrówki + lupa? Może nawet macie własne tego typu wspomnienia... jeśli nie, to spójrzcie na to co się dzieje czasem w Waszych umysłach i weźcie pod uwagę, że inni mogą mieć mniej lub więcej takich myśli.
Ktoś wkurza samą swoją obecnością... albo nie szanuje w słowach innych ludzi. Czy takiej osoby nie ma ochoty się obić po ryju? Mówi się o tym, a jednak by coś takiego zaistniało- musi puścić pewien zawór bezpieczeństwa.
Kłócisz się z kimś i nagle dostajesz w zęby. Wiesz, że nie dostaniesz ponownie, że to był jednorazowy strzał... nie musisz się bronić i odpowiadać, a jednak chcesz odpowiedzieć, czujesz taką potrzebę i tłuczesz ino patrząc, czy równo puchnie.
Później często można posłuchać wszędobylskich bajkopisarzy, co bohatersko kogoś obronili (albo swój "honor")... rzecz w tym, że nagle
to proces obrony i obijania ryja jawi się wartością dla opowiadającego. W pewnym momencie przestaje się skupiać na tym, że chronił kogoś przed przemocą, tylko
buduje swoje ego w oparciu o to, że jest taki spokojny i niepozorny, ale jak widać- umie być groźniejszy od takich niby to cwaniaczków. Dodatkowo pojawia się sytuacja w której mamy tę dziecinną i nieświadomą w swym przedmiocie ciekawość...
Egotyzm?
Złodziej tworzy swój wizerunek... staje się pewniejszy siebie, jest nagle
ponad innymi, prawem i zasadami, które ograniczają wszystkich za wyjątkiem JEGO. Wszyscy idą po ulicy, są zalęknieni, schodzą mu z drogi, a on? Pewny siebie, wozi się, wszystkie na niego 'lecą', bo przecież jest taki 'silny', widać to natychmiast po tym, że wszyscy wyczuwając przez skórę, że koleś nie ma zahamowań jakichkolwiek- schodzą mu z drogi. Jest taki silny...
I właśnie tym złudzeniem zapycha realny brak pewności siebie. Zastanówcie się jak dużo nieśmiałych przeistacza się w prowokujących i bezczelnych, jak często nieśmiała dziewczynka zamiast zamknąć się kompletnie jak to robi większość, albo wyjść "na ludzi" jak to ma miejsce z drastycznie małym procentem... zaczyna sobie robić kolczyki w każdym otworze ciała w ilości dziwnej i kształtach powszechnie nieakceptowanych. Jak to stają swą osobowością i jej siłą PONAD innymi, bo inni by się nie odważyli na coś takiego... a w rezultacie widząc reakcje innych- zyskuje pewności siebie.
Łatwiej jest powiedzieć "pierbol!sz pajacu", niż "tak, modlę się i wierzę w Boga". Zawsze merytoryczny argument będzie trudniejszy do wypowiedzenia i słabszy od wykrzyczanego i kontrowersyjnego wulgaryzmu, który to jest argumentem SIŁY!
//Przypomina mi się polska scena polityczna i ciągłe rozmowy w temacie ideologii partyjnych, oraz wojen światopoglądowych... bzdura, nigdy się nie dogadają.
Nie będę iść dalej, ponieważ intuicyjnie mój tok rozumowania (i jego późniejsze konsekwencje) chyba jest dla każdego jasny niezależnie od zgodny z nim, lub jej braku.
Tak czy siak dodałbym do tego jeszcze, iż to czynienie zła wynikające z 'wewnętrznej niekompletności' imho zbliża do filozofii spirytystycznej
