Schizofrenia.

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Schizofrenia.

Postautor: sigma » 18 paź 2012, 23:12

Zbyszek pisze: ... Z tego co piszesz, można zrozumieć, ze na świecie, nie ma ludzi oświeconych, ponieważ nie ma człowieka, co by wszystko wiedział. Jeżeli takie jest twoje rozumowanie, to się z tobą zgadzam.


A skąd wiadomo, ile jest światów ?
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Schizofrenia.

Postautor: Hilary » 19 paź 2012, 00:29

sigma pisze:
Zbyszek pisze: ... Z tego co piszesz, można zrozumieć, ze na świecie, nie ma ludzi oświeconych, ponieważ nie ma człowieka, co by wszystko wiedział. Jeżeli takie jest twoje rozumowanie, to się z tobą zgadzam.


A skąd wiadomo, ile jest światów ?

Prosta matematyka, niegdyś poziom liceum jak sądzę- nieskończenie wiele!
Teoria mnogości i propablistyka... za przewodnika? :D
Hilary
 

Re: Schizofrenia.

Postautor: cthulhu87 » 19 paź 2012, 12:44

Hilary pisze:
sigma pisze:
Zbyszek pisze: ... Z tego co piszesz, można zrozumieć, ze na świecie, nie ma ludzi oświeconych, ponieważ nie ma człowieka, co by wszystko wiedział. Jeżeli takie jest twoje rozumowanie, to się z tobą zgadzam.


A skąd wiadomo, ile jest światów ?

Prosta matematyka, niegdyś poziom liceum jak sądzę- nieskończenie wiele!
Teoria mnogości i propablistyka... za przewodnika? :D


Ja z matmy byłem i jestem noga, tych terminów w ogóle nie rozumiem. Nie chcę zaniżać poziomu na forum, ale stopień mojego oświecenia w tym zakresie jest na poziomie przepalonej żarówki, dlatego usilnie proszę o prostsze słownictwo. Amen ;)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Schizofrenia.

Postautor: atalia » 19 paź 2012, 14:05

Uhm...sorry, ale ten dział matematyki to się chyba nazywa probabilistyka. :roll:
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Schizofrenia.

Postautor: sigma » 19 paź 2012, 15:14

A może po prostu "balistyka" ? Byłoby bardziej ciekawie. Jakiś ćwiczebny granacik ...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Schizofrenia.

Postautor: Hilary » 19 paź 2012, 18:22

atalia pisze:Uhm...sorry, ale ten dział matematyki to się chyba nazywa probabilistyka. :roll:

Posta napisałem o 1:30 po długim czytaniu Foucaulta... dowolny z tych argumentów usprawiedliwia moje zgubienie literki i odbicie innej w lustrze :P No, albo lekkie zangielszczenie (i zapis bliski przysłowiowemu "jak się czyta"). Człowiek ma tyle powodów do padnięcia na twarz, a tutaj natychmiast kamienują za literówki :D

Ile jest Duchów?
Załóżmy, że skończona liczba.
W tym momencie liczba światów (zamieszkanych przez Duchy) również musi być skończona i w sposób oczywisty nie większa, niźli ilość Duchów. Praktyka pokazuje, że na Ziemi żyje kilka miliardów Duchów, toteż światów zamieszkanych przez Duchy jest mniej niż Duchów.
Każdy Duch wciela się, by coś zrobić- odpracować, albo podjąć próbę. To co zastanie w świecie w którym się wciela jest IDEALNYM odzwierciedleniem jego wymagać- tak głoszą Duchy Czyste, prawda? Czy nie jest dość skomplikowaną sytuacją, w której niewielka liczba światów miałaby posiadać możliwość w sposób idealny spełnić karmiczne oczekiwania?
Cięęęęężka sprawa. Oczywiście realna, a jednak niezmiernie ciężka. Powiem tak: II wojna światowa w tym momencie byłaby ciężką próbą dla systemu, a przecież musi on być niezawodny, boski!
W rezultacie mamy możliwości takie: jest OGROMNA kolejka do wcieleń... Niby realne, jednak kolejna musiałaby być tak ogromna, by zawierać nieskończenie wiele różnych scenariuszy "wymaganych" przez karmę Ducha, by utrzymać założenie idealnego dopasowania. No, ewentualnie możemy założyć, że niektóre rodzące się dzieci nie mają duszy, ale wprowadza nam to sporo zamieszania... a wręcz przerażenia ;)

Jeśli natomiast założymy, że jest to nieskończona liczba... wszystkie działania nam się wbrew pozorom upraszczają!
Nieskończona liczba Duchów i nieskończona liczba światów sprawia, że nie ma sytuacji w której dziecko rodziłoby się bez duszy, lub też martwe z powodu braku Ducha któremu można byłoby to ciało (więc i życie) dopasować. Dlaczego ograniczamy coś, co wynika z Boga, więc nie musi być ograniczone i w sposób naturalny dąży do ideału, który jest bliższy bezkresowi, niźli jakiemukolwiek obszarowi.

Pominę matematyczne zabawy, kto chce, bo "nie czuje"- Cantore spisał dość czytelne dowody, nie mówiąc o przykładach :)

Nieskończoność, która dla człowieka jest niezrozumiała (szczególnie w świecie materialnym, w duchowym już jest lepiej) dla Boga jest... 'powietrzem', którym 'oddycha', jakże więc ograniczać Jego możliwości, skoro w sposób intuicyjny, jak i matematyczny nieskończoność w tych aspektach świadczyłaby o idealnie stworzonej wszechrzeczy?
Bóg popełnia błędy?
Bóg stworzył wszystko najlepiej jak się da?
Jeśli tak... to dalej nie uważam, że wiem jak jest faktycznie. Uważam jednak, że jeśli podaję dwa rozwiązania i któreś jest lepsze (moim zdaniem idealne) względem tego zawierającego błędy- to niedoskonałe bez wątpienia nie jest rzeczywistością, bowiem nie wymyśliłbym nic przekraczającego myśl Boga.
Na podstawie tego rozumowania stwierdzam, iż wszechrzecz nie składa się ze skończonej ilości światów i Duchów w TYM KONKRETNYM ujęciu które podałem.
Hilary
 

Re: Schizofrenia.

Postautor: atalia » 19 paź 2012, 19:51

Akurat po angielsku tego słowa z pewnoscią nie czyta się przez "p". No ale dobra, nie będę się czepiać szczegółów.
A o 1.30 w nocy to się śpi, drogi Kolego a nie pisze na forum, zwykła higiena umysłu tego wymaga. :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Schizofrenia.

Postautor: cthulhu87 » 19 paź 2012, 20:56

Kurczę, Hilary - nie bardzo potrafię odtworzyć ten tok rozumowania. Podstawmy coś innego pod duchy:

Ile jest szczoteczek do zębów?
Załóżmy, że skończona liczba.
W tym momencie liczba światów (na których są szczoteczki do zębów) również musi być skończona i w sposób oczywisty nie większa, niźli ilość szczoteczek. Praktyka pokazuje, że na Ziemi istnieje kilka miliardów szczoteczek do zębów, toteż światów, na których są szczoteczki jest mniej niż szczoteczek.
Każda szczoteczka powstaje by coś zrobić- musi wyczyścić czyjeś zęby. To co zastanie w świecie w którym się wciela jest IDEALNYM odzwierciedleniem jego wymagań (musi zastać tam zęby do wyczyszczenia).

Jak dla mnie to nic tu z niczego nie wynika... Z faktu, że coś jest na ziemi, nie wynika że to coś musi być też na innej planecie. Chcielibyście, żeby ZUS i brudne dworce kolejowe były powszechne w kosmosie? Bez jaj
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Schizofrenia.

Postautor: Hilary » 19 paź 2012, 23:01

"Podstawmy coś innego pod duchy:"
Spoko, ale potem nie czepiajmy się co podstawiamy :P

Wypunktuję tok rozumowania, jakby co- mów w którym(/od którego) punkcie Twoim zdaniem coś się sypie. Nie widzę opcji listy numerowanej, toteż będzie technika lekko mieszana... zawsze coś :)
  • 1. X- liczba wszystkich istniejących Duchów; Y- liczba wszystkich światów zamieszkanych przez Duchy; Z- liczba wszystkich istniejących światów
  • 2. Jeśli w zaświatach jest choć jeden Duch(a wiemy, że jest), to oczywistym wnioskiem jest, iż Y < X; Nie jest istotna wartość Z, lecz jest ona nie mniejsza, niż Y.
  • 3. Każdy z Duchów pojawia się na Ziemi celem wykonania określonego zadania, czy to próba, czy "pokuta"- nieistotne, niezbędne są odpowiednie warunki. W "Niebie i Piekle" jest przykład złego możnowładcy, który staje się zależnym od niegdyś przez siebie poniewieranych służących. Jest żebrakiem, a oni pomagają mu przeżyć z dobroci serca.
  • 4. Każde 'odpracowywanie' swych win przebiega (jak w 3. delikatnie zasugerowałem) w idealnych do tego warunkach.
  • 5. Każde rodzące się dziecko ma duszę, a skoro tak, to każde rodzące się dziecko musi mieć dopasowanego Ducha, do którego dany 'układ sił' będzie tym, którego Jego dusza potrzebuje.
  • 6. Złożoność rośnie w sposób wręcz nieprawdopodobny, znalezienie Ducha, który będzie pasował akurat do tego życia, które czeka dane nienarodzone jeszcze dziecko jest tak trudne, iż w 'zapasie' powinna być nieskończona ilość Duchów, co gwarantowałoby pokrycie każdego z możliwych pól prób. Dziecko rodzi się z duszą, a jednocześnie ktoś musi pasować do tego życia, by była to dla niego idealna próba/pokuta.
  • 7. Czy jeśli nieskończona ilość Duchów połączona z nieskończoną ilością światów rozwiązałaby problem oczekiwania- można założyć, iż jest to poukładane inaczej? Czyż nie zakładamy, iż Bóg to "ustalał", a On jest nieomylny?

No i przykład- na Ziemi rodzą się ludzie, którzy później padną ofiarą holokaustu. Skąd się wzięło AŻ TYLU ludzi, którzy potrzebowali takiej próby?
Każdy Duch nagle zaczął tej próby potrzebować, że się znalazło tyle dusz? Chyba bzdura, nie? ;)
Do tego "zadania" skierowano Duchy czyste, by wykonały jakąś misję? No raczej nie tyle milionów Duchów.
Na to zadanie czekały Duchy, które to wcześniej dopuściły się na Ziemi podobnych zbrodni? To chyba od czasów Babilonii licząc- przeczymy naukom Duchów o proporcjonalności winy do świadomości. Znowu "nie".
Istnieją inne światy.
Duchy mówią przecież o innych światach! A i matematycznie zaczyna nam się tutaj wszystko zgadzać ;)

Wyżej rozważam... a poniżej przedstawiam moje już dość stare twierdzenie, na którym opierałem powyższe rozmyślanie.
Jeśli mogę wykazać, iż jakaś zasada rządząca wszechrzeczą jest taką, której Bóg nie mógłby w Jego doskonałości zaakceptować, to dowiedzenie istnienia Boga jest jednoczesnym dowodem na to, iż wspomniana zasada w rzeczywistości nie istnieje.

/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\

Drugi dowód na istnienie nieskończonej ilości światów, a co za tym idzie- również Duchów.
Tym razem będzie krótko, bo i dowód banalny :)

Bóg jest sprawiedliwy i dobry --> Każdy Duch jest traktowany na równi z innymi --> Każdy Duch zaczyna ewolucję od tego samego punktu co inne
Trzymam się póki co logiki, oraz nauk zawartych u Kardeca? No to teraz...
Jeśli jest skończona ilość Duchów, to musiał istnieć jakiś pierwszy Duch, prawda? To jest już matematyka- musiał i już. Jednak tu pojawia się problem.
Pierwszy Duch NIE MIAŁ OPIEKUNA!
Czy jest fair sytuacja w której każdy z nas ma Ducha Opiekuna, a ten pierwszy Duch go nie ma? Jakże ciężki musiał mieć rozwój, straszliwy wręcz. Sam Bóg się mu objawiał? No to nie jest traktowanie wszystkich na równi. A może stworzone zostały dwa Duchy, z czego jeden to był Opiekun? No, ale w takim razie znowu Opiekun jest wywyższony ponad Ducha, którym się opiekuje.

Jedynym "możliwym" wyjściem z tej sytuacji jest przypadek w którym Duch A jest Opiekunem Ducha B i odwrotnie jednocześnie. Rzecz w tym, że każdy z nich widzi swojego Opiekuna takim, jakim się on stanie w przyszłości, po "wyszkoleniu" go przez siebie. Mamy w rezultacie podwójną pętlę nieskończoności.
Faktem jest, iż tak paranoidalne wydarzenie jest nie tylko możliwe, ale nawet potencjalnie wykonalne nawet z punktu widzenia obecnej fizyki. Zakrawa to jednak o... paranoję. Cóż, kto się bawi fizyką wie jakże często paranoja okazuje się codziennością ;)

No, oczywiście nieskończoność o której mówiłem jest rozwiązaniem tego problemu, ale pierwotnie zakładamy, że właśnie jest inaczej... no i wychodzi sprzeczność, czyyyyyyyyyli... ;)
Hilary
 

Re: Schizofrenia.

Postautor: sigma » 20 paź 2012, 04:37

:shock:
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 1 gość