atalia pisze:Uhm...sorry, ale ten dział matematyki to się chyba nazywa probabilistyka.

Posta napisałem o 1:30 po długim czytaniu Foucaulta... dowolny z tych argumentów usprawiedliwia moje zgubienie literki i odbicie innej w lustrze

No, albo lekkie zangielszczenie (i zapis bliski przysłowiowemu "jak się czyta"). Człowiek ma tyle powodów do padnięcia na twarz, a tutaj natychmiast kamienują za literówki
Ile jest Duchów?
Załóżmy, że skończona liczba.
W tym momencie liczba światów (zamieszkanych przez Duchy) również musi być skończona i w sposób oczywisty nie większa, niźli ilość Duchów. Praktyka pokazuje, że na Ziemi żyje kilka miliardów Duchów, toteż światów zamieszkanych przez Duchy jest mniej niż Duchów.
Każdy Duch wciela się, by coś zrobić- odpracować, albo podjąć próbę. To co zastanie w świecie w którym się wciela jest IDEALNYM odzwierciedleniem jego wymagać- tak głoszą Duchy Czyste, prawda? Czy nie jest dość skomplikowaną sytuacją, w której niewielka liczba światów miałaby posiadać możliwość w sposób idealny spełnić karmiczne oczekiwania?
Cięęęęężka sprawa. Oczywiście realna, a jednak niezmiernie ciężka. Powiem tak: II wojna światowa w tym momencie byłaby ciężką próbą dla systemu, a przecież musi on być niezawodny, boski!
W rezultacie mamy możliwości takie: jest OGROMNA kolejka do wcieleń... Niby realne, jednak kolejna musiałaby być tak ogromna, by zawierać nieskończenie wiele różnych scenariuszy "wymaganych" przez karmę Ducha, by utrzymać założenie idealnego dopasowania. No, ewentualnie możemy założyć, że niektóre rodzące się dzieci nie mają duszy, ale wprowadza nam to sporo zamieszania... a wręcz przerażenia

Jeśli natomiast założymy, że jest to nieskończona liczba... wszystkie działania nam się wbrew pozorom upraszczają!
Nieskończona liczba Duchów i nieskończona liczba światów sprawia, że nie ma sytuacji w której dziecko rodziłoby się bez duszy, lub też martwe z powodu braku Ducha któremu można byłoby to ciało (więc i życie) dopasować. Dlaczego ograniczamy coś, co wynika z Boga, więc nie musi być ograniczone i w sposób naturalny dąży do ideału, który jest bliższy bezkresowi, niźli jakiemukolwiek obszarowi.
Pominę matematyczne zabawy, kto chce, bo "nie czuje"- Cantore spisał dość czytelne dowody, nie mówiąc o przykładach

Nieskończoność, która dla człowieka jest niezrozumiała (szczególnie w świecie materialnym, w duchowym już jest lepiej) dla Boga jest... 'powietrzem', którym 'oddycha', jakże więc ograniczać Jego możliwości, skoro w sposób intuicyjny, jak i matematyczny nieskończoność w tych aspektach świadczyłaby o idealnie stworzonej wszechrzeczy?
Bóg popełnia błędy?
Bóg stworzył wszystko najlepiej jak się da?
Jeśli tak... to dalej nie uważam, że wiem jak jest faktycznie. Uważam jednak, że jeśli podaję dwa rozwiązania i któreś jest lepsze (moim zdaniem idealne) względem tego zawierającego błędy- to niedoskonałe bez wątpienia nie jest rzeczywistością, bowiem nie wymyśliłbym nic przekraczającego myśl Boga.
Na podstawie tego rozumowania stwierdzam, iż wszechrzecz nie składa się ze skończonej ilości światów i Duchów w TYM KONKRETNYM ujęciu które podałem.