Przyjmijmy, że pamiętamy o swoich poprzednich wcieleniach. Mieliśmy ich np. 1000.
W naszych głowach byłoby tyle myśli, że nic byśmy nie byli w stanie zrobić.
Przykład: mamy kochającego ojca i matkę oraz siostrę, my też ich kochamy. Ale pamiętamy nasze poprzednie wcielenia - co się okazuje? 10 wcieleń temu brutalnie zamordowaliśmy swoją kochającą matkę, 5 wcieleń temu zamordowaliśmy naszego kochającego ojca, bo się nam nudziło, a dwa wcielenia temu gwałciliśmy swoją siostrę przez 10 lat trzymając ją w piwnicy.
Fajne życie by było prawda? Ciągle byśmy mieli przed oczami te morderstwa czy gwałty. Nie moglibyśmy się skupić na pracy nad sobą, jeśli byśmy wiedzieli (rodzice i siostra też by to wiedzieli oczywiście) że zamordowaliśmy własnych rodzicieli i gwałciliśmy własną siostrę.
Ja jednak wolę przechodzić przez to, co stawia przede mną to życie, nie zastanawiając się nad tym, co zrobiłem kiedyś. A już "rzeczywistość" zadba o to, żebym miał szansę na odpracowanie swoich błędów. W ten czy inny sposób. W tym, czy innym wcieleniu.
