autor: Hilary » 01 paź 2012, 13:52
Nie cytuję książek, przesadzonym pochlebstwem jest sugerowanie mi tego, gdy wysnuwam tak oczywiste wnioski.
Nie sądzę, by Belial miał do mnie żal o potraktowanie jak dorosłego i rozumnego faceta. Nigdy nie będę klepał po ramieniu i odchodził... nie jesteśmy dziećmi, dla których "mama pocałuje i przestanie boleć" koi, bliźni i naprawia. Mamy intelekt!
Nie traktujmy się jak dzieci potrzebujące wyłącznie emocjonalnego wsparcia, bowiem takowego można szukać nawet na forum fanów szydełkowania. Z jakiegoś powodu jest to forum spirytystyczne, a nie "forum klepania po ramieniu". Dorosłemu człowiekowi nie wystarczy "klepanie po ramieniu", potrzebujemy też nadziei przemawiającej do rozumu... takiej do bólu logicznej i w konsekwencji oczywistej.
Po co tu jesteśmy, jeśli właśnie nie z tego powodu? Czy potrzeba logicznego wyjaśnienia to nie jest miejsce z którego wybiło źródło początkujące rzekę spirytyzmu? A kim był Kardec, jeśli właśnie nie kimś, kto od klepania po ramieniu wolał słowo?
Czym jest spirytyzm, jeśli nie właśnie słowem? Z pewnością nie skupia się na "klepaniu po ramieniu"... tego doświadczymy bardziej w świątyni, niż "zacisznych" czeluściach swego "umysłu spirytysty"*.
*spirytysta jest przecież sceptykiem- trochę więc pesymistą, człowiek sercem poszukuje wiecznych radości i niezwykłości, a sceptyk akceptuje tylko to co "dotknięte", w jakiś sposób pewne... a tego zawsze mniej, choć daje więcej siły, niż "fajnie by było, gdyby"
Nazywaj moje przemyślenia cytatami z książek... ale nie spodziewaj się, że zacznę ludzi traktować jak dzieci. Jestem zwykłem siedzieć z założonymi rękami i kiedy ktoś mówi "trzeba będzie"- ja biorę się do roboty i skupiam na konkretach. Nasze nawet najszczersze współczucie jest niestety czymś tak ulotnym, nieuchwytnym... możemy mówić różne rzeczy, ale wciąż będą to opisy naszych emocji i życzenia jak najlepiej.
Konkretniejszą rzeczą jest słowo, z którego można wyciągnąć coś dla siebie. Nie "przykro mi, że nie żyje", tylko "trzymaj się... teraz patrzy na nas z góry". Mnie bardziej podnosi na duchu to, że ktoś nie zniknął na zawsze, niż "nie martw się", które brzmi trochę jak "olej"- bez konkretnego słowa tyle przecież znaczy...
Uważam, że od tego jest to forum, by dać wędkę, a nie rybę!
Pocieszony spojrzy trochę wyżej, dalej w przyszłość... ale "cytatem" możemy pomóc odnaleźć komuś w sobie tyle siły i miłości, by nie tylko zaczął żyć szczęśliwiej, niż przedtem, ale jeszcze mógł tą miłością i radością obdzielić innych!