autor: Filaretka » 04 paź 2012, 13:24
Chciałam jeszcze tylko coś dodać. Dlaczego, gdy mówimy o Bogu, widzimy zazwyczaj tylko zło tego świata? Kiedy słyszymy o ludobójstwie, głodzie, nędzy i innym złu oskarżamy o to wszystko Boga, pytamy dlaczego na to pozwala. Ale kiedy widzimy piękno przyrody, gdy nagle los się do nas uśmiechnie, spotkamy miłość swego życia, mamy wspaniałych przyjaciół, itp. to jakoś rzadziej myślimy wówczas o Bogu, o tym, że dzięki Niemu żyjemy, że dał nam tych przyjaciół, te bratnie dusze, dzięki którym nasze życie staje się milsze, lepsze. Którzy sprawiają, iż nasze troski stają się lżejsze.
To, że są wojny, głód... To wszystko sami sobie zgotowaliśmy. Czy Bóg nie stworzył na Ziemi tyle pokarmu, by starczyło dla wszystkich ludzi? To niektórzy ludzie wyrzucają, choćby dobrą, całą kanapkę, gdy nie są już głodni, podczas gdy w innym miejscu na świecie (czy obok nas) ktoś głoduje. To my nie myślimy o innych, a nie Bóg. Są na świecie ludzie, którzy nie szanują drugiego człowieka, zabijają go, pomiatają nim. Ale są też ludzie, którzy to widzą i działają, by było inaczej, niosą pomoc innym w potrzebie. Chcą pomagać, mają dużo silnej woli. Czy Bóg nie prowadzi ich ku najbardziej potrzebującym?
Bóg nie zrobi wszystkiego za nas. Dał nam wolną wolę. Może tylko naprowadzić, pomóc, gdy sami jesteśmy gotowi pomagać. Gdyby zaserwował nam raj na Ziemi, cudowne życie doczesne, to nie musielibyśmy się o nic starać, poprawiać się i niczego byśmy się nie nauczyli, a i tak zapewne znaleźli by się tacy, którzy chcieliby jeszcze więcej. Sądzę, że gdybyśmy mieli tę wiedzę, jaką mamy teraz będąc ludźmi i zarazem gdybyśmy żyli w świecie "bez problemów", to tak naprawdę byłoby jeszcze gorzej, niż jest teraz. Pycha ludzka nie pozwoliłaby żyć niektórym na równi z innymi.
(...) Bezpieczna... W objęciach jego skrzydeł
Unoszę się, zachwycam i poddaję chwili ulotnej.
Wysoko wśród gwiazd, wśród aniołów...
Tutaj jestem wolna, tutaj jestem w domu.