"Jest i nie może być, że nie jest zarazem i pod tym samym względem"
Parmenides i uzupełnienie Arystotelesa.
Wyrażenie "mitologii" w kontekście tak żywych religii może być dość 'niebezpieczne'.

Bunt aniołów przeczyłby każdej możliwej logice... Nie przyjmuję do wiadomości tego, że "czarne może oślepiać, bo jest białe", a właśnie coś takiego ma tu miejsce. Bunt aniołów to symboliczne przedstawienie co się dzieje z nawet najpotężniejszymi żmijami bez pokory w sercu, oraz, że mamy na karku właśnie takich podjudzaczy... czyli, że musimy się pilnować, bo jest dobro i zło, a w świecie duchowym również nie znajdziemy wyłącznie aniołów którym można zaufać, lecz też oszustów- złe duchy (biblijne ostrzeżenie przed mediami się przypomina).
Czyż nie sprawiedliwym byłoby, gdyby każdy Duch mógł osiągnąć każdy etap rozwoju i robić to, co chce? Jeśli któryś "chce" być złym Duchem, to może nawet opętać i nie potrzeba do tego pomocy Boga w postaci stworzenia bytu mającego czynić wyłącznie zło i po wsze czasy być nieszczęśliwym i czynić innych nieszczęśliwymi.
Nie nam to oceniać (

), lecz...
Prawdziwą mądrością Boga jest stworzenie świata, który funkcjonuje samodzielnie. Duchy oczyszczone mogą pomagać tym niższym w oczyszczaniu się, Duchy złe jeszcze nie rozumieją, że jest lepsza droga egzystencji i opętują... opętywani otrzymują w ten sposób próby... WSZYSTKO układa się w jedną składną całość, każdy element jest potrzebny i niezbędny, dołożenie jakiegokolwiek elementu uczyniłoby wszystko bezsensownym.
Po co Bóg miałby w takiej sytuacji tworzyć jeszcze Duchy, które całą wieczność swego istnienia miałyby spędzić na cierpieniu z powodu przymusu (wynikającego od Boga), by czyniły zło... i w ogóle dlaczego Bóg miałby czynić zło rękami Duchów?
Bóg pozwala nam uderzyć się młotkiem w kciuka- daje nam w ten sposób naukę... ale czy byłby dalej Bogiem, gdyby sam nas w tego palucha uderzył?