Filaretka pisze:Są przypadki, kiedy to choroba lub jakieś złe Duchy zatruwają mu życie. Te ostatnie zatruwają mu głównie myśli i namawiają do popełnienia tego czynu.
Widziałem taką sytuację ze złymi Duchami... paskudna sprawa, chociaż "uleczalna".
Konrad na Kongresie powiedział (w innym temacie, ale mniejsza)- "najważniejsze są intencje". Myślę, że to zdanie znajduje zastosowanie również w tej sytuacji.
Gdzie jednak są intencje, gdy zostaliśmy opętani (mocniej, lub lżej)? W takiej sytuacji zostaliśmy poddani praniu mózgu, nasze myśli zaczynają słabnąć, a myśli Ducha są coraz głośniejsze... w rezultacie Duch opętujący zabija, a my jesteśmy jednocześnie ofiarą morderstwa i samobójcą częściowym. Owa część jest taka, jak dużo było w nas woli by się zabić, a kara którą otrzymamy będzie sprawiedliwa, więc i proporcjonalna.
Jeśli natomiast o chorobę chodzi, to sądzę, że tylko psychiczna jest pewnym usprawiedliwieniem.
Kto wie, być może ktoś z nas również kiedyś popełnił samobójstwo?
Prawdopodobieństwo jest ogromne. Osobiście wolę już chyba nie dociekać więcej co robiłem w dalekiej przeszłości

Przyznam się, iż kiedyś...
Na szczęście dalej jesteś z nami, dzięki

@Zbyszek:
Może z lekka nieprecyzyjne wyrażenie się tutaj pojawiło. Myślę, że w praktyce, to zawsze, w każdym przypadku każdego zła- sami sobie dajemy karę. Każdy zły czyn odbija się "na naszym sercu" i widzimy to co zrobiliśmy. Nie uważam, by Bóg osobiście wrzucał każdego do innego gara smoły, czy by w ogóle ktokolwiek to robił. Piekło jest w nas i niefortunne określenia "mniejsza kara" (przynajmniej w moim przypadku) są skrótem myślowym.
@Luperci Faviani:
Biorę poważnie pod uwagę, że w pewnym sensie sam to na siebie narzucił. Nie widzę dobrego Ducha z batem, albo kluczami od kajdanek, chyba wszystkie mówią w taki sposób, jakby nie miały fizycznej możliwości mu pomóc w utracie tego uczucia, a nie "musi wycierpieć swoje, nie powinniśmy pomagać". Wciąż namawiają do modlitwy przecież!
Widziałbym w związku z tym doskonały mechanizm świata duchowego, w którym każda akcja pociąga za sobą idealną reakcję... Automatycznie, bez udziału Duchów czy Boga, człowiek nakłada karę sam na siebie jak nałogowy palacz "karmiący raka".