ostatnia chwila

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: ostatnia chwila

Postautor: 000Lukas000 » 16 wrz 2012, 15:06

Lukas, myślę, że może to być również coś z kategorii aktu wiary. Miałeś dowody przed nosem i nie wierzyłeś, to teraz masz uwierzyć nie mając dowodów "w ręku", a jedynie wiarygodne informacje o nich. Moooże, ot- tak mi się wymyśliło ;)

I możesz mieć rację, zresztą bardzo często u siebie widzę egoizm, pychę i dumę a wtedy myślę "Boże, dzięki że zakryłeś przede mną moją historię bo musiałem być niezłym :twisted:, przynajmniej tego nie pamiętam "

Przypomniało mi się bardzo mądre powiedzenie "Bóg stworzył człowieka i Niebo, a człowiek stworzył Piekło"
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: ostatnia chwila

Postautor: Hilary » 16 wrz 2012, 15:51

Hmmm... zaiste, mądre powiedzenie.
A jeśli chodzi o amnezję wcieleniową, to z kolei ja przedstawię fajne powiedzenie. Chyba buddyjskie, ale głowy nie dam.
"Jeśli chcesz wiedzieć jaki byłeś w poprzednim życiu- spójrz na to kim jesteś teraz, a jeśli chcesz wiedzieć kim będziesz w następnym życiu- spójrz na to co robisz"
Hilary
 

Re: ostatnia chwila

Postautor: oran » 16 wrz 2012, 16:06

Opisz Hilary jak to bylo z tym gościem z stamtąd.Myślę,że nie tylko ja chętnie poczytam.
oran
 
Posty: 210
Rejestracja: 22 sty 2011, 12:58

Re: ostatnia chwila

Postautor: nuta » 16 wrz 2012, 17:28

Dołączam do prośby Orana,też chętnie poczytam
nuta
 
Posty: 83
Rejestracja: 23 sty 2011, 13:10

Re: ostatnia chwila

Postautor: Hilary » 16 wrz 2012, 17:48

Cóż... często do mojego pokoju przychodzą Duchy.
Mam wrażenie, że w pewnym sensie uważają to miejsce za dobre miejsce do "odetchnięcia", wiedzą też, że z chęcią bym pomógł jak tylko potrafię i może to czyni mnie dla nich atrakcyjnym... a może uważają, że łatwo mnie zmanipulować i próbują w ten sposób uzyskać moje zaufanie? Nie wiem, ale z pewnością przychodzą i często jest tak, że wchodzę na chwilę do pokoju, czuję się jakbym wszedł do sali konferencyjnej, "kłaniam się" w pozdrowieniu, "pytam" czy mogę jakoś pomóc i jeśli nie poczuję odpowiedzi, to biorę to po co przyszedłem i wychodzę specjalnie się tym nie przejmując. Gdybym się przejmował, to byłoby mi ciężko, bowiem często odczuwam taką obecność i pokrywa się to z relacjami innych (żywych) ludzi, więc nie ma mowy o przypadku.
Wczoraj nie było w zasadzie nic nadzwyczajnego, rozmawiałem z koleżanką, która boi się do tego przyznać, ale widzę, że boi się, że jest chora psychicznie, a jednocześnie wiem, że po prostu ma zdolności mediumiczne. Gdyby była chora- wyczułbym lęk tej osoby w bardzo charakterystyczny, nieprzyjemny sposób... Rozmawialiśmy spokojnie (drogą elektroniczną), nagle pomyślałem o jej matce, zapytałem się czy ona żyje i otrzymałem odpowiedź, że nie. Uznałem, że myśl nie była bezpodstawna i pomodliłem się prosząc Duchy o pomoc jednej i drugiej, oraz jeśli mogę odegrać w tym jakąś rolę- wsparcie dla mnie, bym dał radę. Wspomniana koleżanka unika tematu swojej medialności i bardzo się go boi, ponieważ najpewniej ma doświadczenia ze złośliwymi duchami... na dodatek jeździ na wózku inwalidzkim przez pewien niefortunny wypadek (jak sama prześmiewczo mówi- wypadki chodzą po ludziach, ale ludzie po wypadkach już niekoniecznie), co odbiera pewien rodzaj poczucia bezpieczeństwa.
Wracając do wątku- poczułem już dokładniej, że ktoś jest w pokoju, poczułem, że mogę coś zapisać... spróbowałem "oddać" swoją rękę, by Duch coś zapisał. W ten sposób matka koleżanki (dorosłej kobiety, 10 lat starszej) miałaby możliwość przekazać to, co "na wątrobie leży, do czego chce się przyznać, przeprosić, pocieszyć..." co by pomogło matce. Mi by to pomogło, ponieważ nigdy nie udało mi się zapisać przekazu w sposób czytelny, przekazy zawierały pojedyncze słowa, ponieważ nie umiem (jeszcze?) "oddać" swojej ręki całkowicie. No i byłoby to dodatkowe utwierdzenie w wierze, jesteśmy przecież sceptykami. Pomogłoby to wreszcie trzeciej osobie w tym układzie- jej córce, ponieważ swoje zdolności medialne zaczęłaby postrzegać jako rzeczywiste (słowa, informacje, charakter pisma, styl wypowiedzi w moim przekazie... to byłby dowód dla niej, że medialność to fakt), uwierzyłaby w życie po śmierci, co dałoby oczywiste efekty, no i wreszcie miałaby w pewnym sensie "wszystko wyjaśnione z matką", jeśli tak to można powiedzieć. Padłyby słowa, których z jakiegoś powodu za życia nie było.
Niestety, tym razem również nie było mi dane coś zapisać. Myślę, że muszę popracować nad sobą, ponieważ gdyby nie było takiej możliwości- Duch w ogóle by nie próbował, a ja nie czułbym tego. To moja niedoskonałość utrudnia przekaz, ale wszyscy przecież nad sobą pracujemy.

//Jak już wspominałem- nic efektownego, nic specjalnego. Brak latających przedmiotów, choć i takie ciekawostki bywały. Nie chcę broń Boże uchodzić w tej materii za eksperta, bowiem jest mi bliżej do laika, którego drogi jakoś się układają w tym kierunku- przedstawiam jedynie swoje doświadczenia, a wiem... chciałoby się zacytować Sokratesa- że nic nie wiem.
Hilary
 

Re: ostatnia chwila

Postautor: oran » 16 wrz 2012, 18:39

Hyyyy,myślałem Hilary,że napiszesz coś poważnego,
takich odczuć doświadcza każdy i niekoniecznie są to kontakty z drugą stroną.
Pozdrawiam.
oran
 
Posty: 210
Rejestracja: 22 sty 2011, 12:58

Re: ostatnia chwila

Postautor: nuta » 16 wrz 2012, 18:44

Hmm,bez urazy Hilary,ale myślę podobnie jak Oran ...
nuta
 
Posty: 83
Rejestracja: 23 sty 2011, 13:10

Re: ostatnia chwila

Postautor: Hilary » 16 wrz 2012, 19:50

Zostałem poproszony o opisanie tej konkretnej sytuacji, więc to zrobiłem... O ile pamiętam, napisałem kilkukrotnie komentarz w sprawie "efektowności" zjawiska, jak choćby ten:
Hilary pisze://Jak już wspominałem- nic efektownego, nic specjalnego. Brak latających przedmiotów, choć i takie ciekawostki bywały.

Mógłbym zawsze opowiedzieć o tym, jak przedmiot się przesuwa po blacie i spada, albo przewraca się mimo bardzo nisko położonego środka ciężkości jakby uderzony, ale ani nie zostałem zapytany o tego typu doświadczenia. Zapytany o dzień wczorajszy mówię właśnie o nim, nie będę odmładzał wydarzeń i kłamał, że coś z innej karty kalendarza miało miejsce kiedy indziej- nie zamierzam kłamać ani koloryzować. Mówiłem, że akurat to nie było nic efektownego...
Broń Boże nie żywię do Was urazy, co najwyżej dziwi mnie Wasz "zawód" w "głosie". W moim pokoju książki są na regale, pokarm dla rybek przy akwarium, a monitory na biurku. Gdybym codziennie obserwował "robienie bałaganu" przez kogoś innego, niż ja- nie miałbym życia... Raz dzieje się coś widowiskowego, a raz coś bardzo subtelnego, trudnego do opisania słowami... bardzo duchowego.
Nie czuję się odpowiednią osobą do opisywania tego, co "robi wrażenie", są tutaj ludzie z doświadczeniem, przy którym co to widziałem ustawia mnie w kategorii ślepca, więc grzeczność w stosunku do Was (opisanie tego wydarzenia) można uznać równie dobrze za brak grzeczności w stosunku do bardziej doświadczonych i nie wiem, czy powinienem był to zrobić.

Proszę, nie miejcie mi za złe, że nie mataczyłem i opisałem właśnie to co się wydarzyło nie naruszając nawet tego, że miało to miejsce tego dnia o który padło pytanie.

Co do tego, że każdy tego doświadcza śmiem powątpiewać, raczej nie byłoby tylu ateistów w takiej sytuacji.
Hilary
 

Re: ostatnia chwila

Postautor: 000Lukas000 » 16 wrz 2012, 20:25

Przypadek Hilarego jest subtelny, i podobnie nie zobaczycie nic szczególnego w tym jak Chico Xavier pisze. Trzeba poznać schemat działań manifestacji, i to bym wam zalecał.

Chcecie czegoś "lepszego", to wam powiem moje przeżycia i przeżycia mojej matki, mimo iż nie utwierdzi to was raczej w przekonaniu.

Gdy jeszcze nie byłem związany ze spirytyzmem, odwiedził mnie duch, widziałem go. Obudziłem się w nocy, wstałem z łóżka i mnie zamurowało. W odległości jakieś dwa metry ode mnie, za stołem stała ludzka postać, w pokoju panował półmrok, promienie księżyca wpadały przez okno, jednak nie było mowy o tym by to był wpływ tych promieni bo kontury tej postaci były bardzo wyraźne, widać było nawet palce dłoni. Postać była niskim dorosłym człowiekiem, płci nie mogłem rozpoznać, a może po prostu byłem zbyt przerażony by się przypatrzyć, wykonała tylko jeden gest, jednak ja byłem wtedy przerażony, więc powiedziałem jej żeby sobie "poszła" i położyłem się, ciekawość jednak skłoniła mnie by znowu spojrzeć w to miejsce, postaci już nie było, ani niczego co mogło by wpłynąć na widzenie tak wyraźnych konturów ciała.

W mojej rodzinie był też przypadek osoby opętanej przez złego ducha, ofiara mówiła całkowicie obcym głosem, pełnym nienawiści i zimnym, bardzo możliwe że chciała doprowadzić ofiarę do samobójstwa, w ten czy inny sposób. Jednak na drodze stanęła jej osoba rozwinięta moralnie, mimo iż nie trzymała ciała ofiary, to duch procesował się z nią by ta go puściła, trwało to godzinę.
Po tym zdarzeniu gdy duch odpuścił wtedy osoba która padła ofiarą zaczęła drżeć i zanosić się płaczem, mimo iż była dorosła nie mogła uspokoić się do samego rana, a osoba która udzieliła pomocy czuwała nad nią. Osoba ta również może być medium widzącym, choć umiejętności te nie są rozwinięte i tylko czasami widzi przemieszczające się gdzieś duchy.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: ostatnia chwila

Postautor: oran » 16 wrz 2012, 21:11

Wiesz co Lukas,ja zupełnie nie mam chęci na rozmowy w takim stylu- - "Chcecie czegoś "lepszego", to wam powiem moje przeżycia i przeżycia mojej matki, mimo iż nie utwierdzi to was raczej w przekonaniu."
Twoje rozumowanie jest ogromnie nie trafione,nie o to chodzi,że ja nie wierze a po prostu, jak w całkiem zwykłym człowieku pojawiają sie wątpliwości,więc nie pisz mi takich swoich prawd,że i tak nie uwierzę bo to nie o to chodzi.
Kończę swoją dyskusję w temacie i pozdrawiam.
oran
 
Posty: 210
Rejestracja: 22 sty 2011, 12:58

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości