oran pisze:Wiesz Lukasie nie chcę w dawać się w taki typ dyskusji,bo to prowadzi do niepotrzebnych pisemnych kłótni,ale to co Ty podajesz za argument,chodzi o krążenie ziemi wokół słońca,jest śmieszny,to jest sprawa w każdym momencie weryfikowalna więc zupełnie nie pasuje do omawianego tematu....
Podobnież jak kwestia życia po śmierci

A kłócić nikt się nie chce... każdy ma swoje przekonania i jesteśmy tutaj (na tym forum) by je weryfikować i zmieniać. Absolutnie kłótnia jest zbędna i niepotrzebna, jedynie uniemożliwia merytoryczną dyskusję.
Gdybyś przedstawiła mi dowody na nieistnienie życia po śmierci- dałbym Ci wiarę! Rzecz w tym, że wczoraj miałem gościa "stamtąd" i przekona mnie tylko argument który będzie lepszym wyjaśnieniem tego co się działo w pokoju i ze mną, oraz sytuacji zawartych w dziełach Kardeca. Dlaczego też tam? Ok, załóżmy, że książki Kardeca są mało wiarygodne, ponieważ są tylko książkami. W tym momencie jednak, jak już Lukas wspomniał- podważamy wszystko co wiemy, włącznie ze znaczeniem każdego słowa, które zostało tutaj użyte do przekazania myśli

Wiem co masz na myśli z "ale to tylko książki, nie wiadomo, czy tam jest spisana prawda". Przechodziłem dokładnie to samo, chociaż u mnie zakrawało to na głupotę, bo miałem namacalne potwierdzenia w postaci wydarzeń po prostu analogicznych do opisanych. Przed sceptycyzmem uratowało mnie chłodne przemyślenie założeń spirytyzmu, ich logiki i spójności, braku słabych punktów, lub też sprzeczności, a potem modlitwa.
Co najzabawniejsze- mimo rzeczy, które czasem się wydarzają na moich oczach, lub też z moim udziałem... dalej potrafię usiąść i dojść do wniosku, że "to wszystko i tak pewnie bzdura, wydaje mi się i już"- chwilowy dół emocjonalny jest świetnym podłożem do czegoś takiego. Jakże brutalnie zostaję niedługo potem wyprowadzony z błędu, po raz kolejny utwierdzony, że sceptyczność wobec tego, że coś się robi jest już głupotą.
W rezultacie- nie dziwi mnie, że jesteś sceptyczna... spirytyzm właśnie na sceptycyzmie bazuje, dzięki niemu jest logiczny i przekonał nawet takiego sceptyka, co czasem szuka innych wyjaśnień (konwencjonalna fizyka przeważnie) dla tego co robi. A potem zdaje sobie sprawę z tego, że przecież są takie potwierdzenia!
http://youtu.be/WKbr6-9TtQI Wczoraj na to trafiłem. Myślę, że jest to niezłe wyjaśnienie dla kwestii aury, a skoro dla niej, to również dla energii zawartej w człowieku zwanej w spirytyzmie dość tradycyjnie fluidem. Obejrzyj do końca, kwestia nieznanej fali nie do końca mnie przekonuje (to przy drzewach), ale kto wie... może to opóźnienie nie wynika z czasu reakcji- za mało danych, to jest ciekawostka. Późniejszy temat jest myślę o wiele lepiej zrealizowany i czyniąc to co było nazywane przez wielu cudownym... przedstawia jako zwykłe prawo natury!
Nie ma cudów, bowiem byłyby one sprzeczne z wolą Boga... dlaczego Bóg miałby czynić duszę nieśmiertelną w ramach cudu, skoro to właśnie On ustanowił 'raz i skutecznie' prawa natury, których zwykłość i powszedniość ukazuje ten filmik. Niepozorny materiał? A tłumaczy o wiele więcej, niż by się wydawało w obrębie fizyki na poziomie dawnej podstawówki (a teraz nie wiem, mój nauczyciel opowiadał kawały i wszystkiego uczyłem się sam)!
nuta pisze: ... każde zło bądź dobro powraca.Guzik prawda.Znam wielu ludzi zagubionych i dobrze im się wiedzie od x lat,wcale nie płacą za krzywdy jakie wyrządzili innym,tylko niech mi nikt nie pisze,że odpokutują po smierci czy w przyszlym życiu
Ok. Co by nie szukać daleko przykładu o którym kiedyś słyszałem... hmmm... o, mam! Ja przykładowo odpracowuję

Lukas, myślę, że może to być również coś z kategorii aktu wiary. Miałeś dowody przed nosem i nie wierzyłeś, to teraz masz uwierzyć nie mając dowodów "w ręku", a jedynie wiarygodne informacje o nich. Moooże, ot- tak mi się wymyśliło

Atalia, z tego co widzę- znasz Zakład Pascala

Dlaczego możemy być szczęśliwi po smierci,a nie tu i teraz ? Obiecanki ?
Hmmm... dlaczego nie może nam być dobrze, a w szczególności idealnie tutaj? Już tłumaczę.
Dlaczego jeśli mi jest dobrze leżąc na sianku z papierosem, to sam sprowadzam na siebie nieszczęście, szczególnie jak kimnę? Bo człowiek nie jest idealny.
Dlaczego jeśli lubię chodzić ziemnymi, kameralnymi alejkami i oglądać Księżyc, to sam sprowadzam na siebie nieszczęście, szczególnie po meczu Legia-Wisła? Bo człowiek nie jest idealny.
Nikt z nas tu obecnych nie jest idealny! Sami na siebie sprowadzamy cierpienie tak banalnymi rzeczami... inni sprowadzają na nas nieszczęście również.
A gdyby tych co sprowadzają nieszczęście na innych odizolować.... to w tym momencie im zabieramy szczęście, bowiem mają za każdego przyniesionego zęba działkę od okolicznych dentystów!
Nasz świat jest ni mniej-ni więcej tak idealny, jak idealni my jesteśmy. W jednym wcieleniu dostajemy ciężkie brzemię w postaci choroby, by się poprawić i być dobrym człowiekiem, a w innym jest niby "cudownie i idealnie" bo mamy fortunę i pełny kałdun... a to najcięższe brzemię, bowiem sprowadzamy cierpienie na innych, oraz nie pomagamy im w tym, w rezultacie okazujemy się dalecy do ideału i w następnym wszystko zostaje wyrównane.
Dlaczego w "Niebie i Piekle" wspomniany jest Szlimel Slizgol, który to był żebrakiem, zbierał pieniądze na biednych i nic dla siebie nie zostawiał, samemu żyjąc za marne grosze z przygotowywanej wieczorami tabaki?
Ten przykład mi utkwił w pamięci, ale są lepsze... wspomniano o nim, ponieważ mimo fatalnego położenia był szczęśliwy! Tak, był szczęśliwy.
Dostał ciężkie baty od życia, ale robił wszystko co mógł, by pomóc innym. Pomagał, co dawało mu szczęście, a swoje potrzeby zmarginalizował. Nie przejmował się sobą, a po prostu dawał dobro- i to daje szczęście chyba.
Osobiście uważam, że gdyby nie ludzkie ego, świat byłby bardzo bliski rajowi. Ego powoduje wojny, kłótnie, rozpady związków... daje potrzebę posiadania więcej niż potrzeba, a w razie braku- jesteśmy nieszczęśliwi!
"kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, by zaimponować osobom, które nas nie obchodzą"