Schizofrenia.

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Schizofrenia.

Postautor: Hilary » 15 wrz 2012, 02:53

Pytaniem podstawowym jest dla mnie: czy Duch może mieć chorą psychikę?
Z tego co pamiętam, przekazy nic nie mówią na temat choroby psychicznej na poziomie duchowym, a tylko materialnym i jest to coś, co "dostajemy" w ramach wcielenia. A czy to jest na poziomie problemu z organem mózgowym czysto materialnie, czy też jest to rodzaj lobotomii mózgowo-duchowej, to ma mniejsze znaczenie.
Podkreślam- tak pamiętam... postaram się znaleźć źródło, jak tylko w pamięci mniej- więcej je namierzę.
Hilary
 

Re: Schizofrenia.

Postautor: 000Lukas000 » 15 wrz 2012, 09:43

W "Naszym Domu" jest napisane o możliwości chorób umysłowych w świecie duchów, w ogóle tam autobusy, domy, telewizory i radia są :lol: Choć ja osobiście traktuje ta książkę jako fikcję literacką mającą na celu podniesienie rozwoju moralnego, taki współczesny mit.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Schizofrenia.

Postautor: Hilary » 15 wrz 2012, 11:46

Cóż... ja mamę wciągnąłem w spirytyzm, dzięki czemu robi mi w pewnym sensie za bufor bezpieczeństwa :)
"Naszego Domu" jeszcze nie czytałem, uznałem, że najpierw wchłonę coś, co wiem, że warto, a to, czego opisy dostałem i mnie nie pociąga... zostawiam na później.
Wstępne opisy tej cudownej krainy kazałyby mi przypuszczać, że jest to miejsce dla dobrych i trochę oczyszczonych Duchów, które jednak mimo cudownie przeżytych lat i czynienia dobra z gorliwością neofity- były przywiązane do Ziemi gorzej, niż największy materialista.
Trochę mnie zaskoczyła koncepcja zakładająca tak naiwne i ziemskie rozwiązania... a jednocześnie myślę, że i takie światy muszą istnieć, wszak podobno światów jest "dużo" ;)
Poza wszystkim pojawiają się różnie kulturowe, w Brazylii znajdziemy zupełnie innego człowieka, niż w Polsce i nie ma tutaj nic do ukrycia, ani dowodzenia. Tak jest i już, dlatego dla nas ten świat może być bardziej psychodeliczny, (czy jakikolwiek inny) niż szczęśliwy, ale odnosimy się względem naszych przekonań- na forum w Brazylii mogą tak gadać o czymś w Polsce.

Zdaje mi się, że Nasz Dom w takim razie kłóci się z KD, ale głowy nie dam. Chore psychicznie Duchy? Przerażająco okrutne...
Hilary
 

Re: Schizofrenia.

Postautor: oran » 15 wrz 2012, 12:11

No właśnie te rozbieżności ( jest ich w całej literaturze bardzo wiele),powoduję wątpliwości...
oran
 
Posty: 210
Rejestracja: 22 sty 2011, 12:58

Re: Schizofrenia.

Postautor: Nikita » 15 wrz 2012, 14:23

Kempinski to inaczej tlumaczyl...powstawanie chorob psychicznych tlumaczyl lamaniem praw moralnych w przeszlosci oraz poprzez powtarzanie jakis wzorcow....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Schizofrenia.

Postautor: Hilary » 15 wrz 2012, 15:48

Cóż, coś takiego wydawałoby mi się logiczne... jeśli uznamy, że choroba psychiczna Ducha to coś w rodzaju kary którą sam na siebie nakłada (jak morderca widok zabitych) i przebiega to w sposób autodestrukcji mentalnej, to zaczyna mi się to zgadzać. Chyba muszę przestudiować ten temat "książkowo".

Oran, rozbieżności są czymś naturalnym i w "Niebo i piekło" jest o tym mowa na przykładzie chrześcijaństwa. Prawo musiało być mocne, brutalne, dostosowane do barbarzyńskiego wręcz ludu. Obowiązywało prawo talionu, brutalne nie miej, niż ci, których obowiązywało (w czasach mojżeszowych), dzięki czemu było skuteczne. Czy do seryjnego mordercy może przemówić "religijna groźba" widzenia swych ofiar po śmierci? Nie!
Dlatego właśnie nauki były dostosowane do ówczesnego rozwoju intelektualno-moralnego. Nie przypominam sobie, by Jezus kiedykolwiek skłamał, by powiedział o wiecznych katuszach, czy czymkolwiek tego typu. Niewykluczone, że się mylę, ale nie mam takiego wrażenia. Powiedział nawet, że "wszystkiego i tak wam nie powiem, bowiem byście jeszcze (nie odnosił się do dni czy tygodni, lecz stuleci) nie zrozumieli".
Mówił o piekle i była to prawda! Piekło istnieje! A to, że nie jest wieczne, ani jednakowe dla każdego to jest to, co dziś nas może obchodzić... wtedy potrzebne było coś, co zrobi wrażenie na prostych ludziach. W tamtych czasach Bóg litościwy byłby słaby, trzeba było pogodzić prawdę (o tym, że Bóg jest miłosierny i dobry) z nagięciem rzeczywistości na potrzeby ograniczonego rozumowannia ówczesnych (po co mówić o karach tak, że wydadzą się igraszką, skoro takie wcale nie będą? Po co w ten sposób spowalniać rozwój poprzez taką swobodę "niekaralności"? Dlaczego mówić o reinkarnacji, jeśli byłaby wtedy odebrana jako możliwość bezkarnego grzeszenia w nieskończonej pętli czczych przyjemności?).
Przekłamania są czymś naturalnym i na wstępie szukałbym w nich ideologii. Nie bez powodu pojawiły się wtedy, więc można wstępnie założyć, że i dziś nie są przypadkiem.

Dodatkowo pragnę przypomnieć, że spirytyzm to nauka, a nie religia. Nie mamy tutaj dogmatów i każde "prawo", jeśli pojawią się ku temu przekonujące przesłanki- może zostać zmienione.
Nikt nigdy nie siedział i nie tworzył sobie religii, nie wymyślał, że "tak byłoby dobrze, a dorzucając to- będzie logicznie i choć tutaj mi coś nie pasuje, to wyjdzie spójna całość i odczepcie się wszyscy, bo TAK JEST!"
Myślę, że nigdy do tego nie dojdzie. Spirytyzm u swych podstaw raczej się nie zmieni, a określiłbym je jako "istnieje reinkarnacja, dzięki której lepiej możemy się doskonalić i oczyszczać ze zła, którego się dopuściliśmy, a nasz Duch, wraz z bagażem doświadczeń i czynów- nigdy nie zniknie".
Wątpię, by to się zmieniło... moooże poszerzyło, ale wiele światów pewnie przejdziemy, nim jako spirytyści "czystszego ducha" dojdziemy do takich wniosków.
Dyskusja tutaj jest nieistotna w kontekście mojego prywatnego, spisanego mimochodem i bardzo ogólnego opisu co się dzieje, dlaczego i po co. Rozmowa o schizofrenii, oraz wątpliwościach które mamy w materii "strony technicznej" jest naprawdę niepotrzebna do zrozumienia spirytyzmu, albo zaakceptowania go.

Jeśli spirytyzm to spektakl, to my rozmawiamy w tym temacie o tym, jak akustyk podłączył głośniki. Wiemy po co oglądamy spektakl życia, wiemy też po co akustyk podłącza głośniki... a my tutaj próbujemy zrozumieć którędy idzie okablowanie. Ile osób w teatrze się nad tym zastanawia? Czy jest to wiedza niezbędna to zrozumienia przekazu, lub też - w niektórych rodzajach spektaklów - brania w nim udziału?
Czy jeśli jedna osoba uważa, że kable idą tak, a druga, że zupełnie inaczej... czy spektakl traci sens i przekaz?
Hilary
 

Re: Schizofrenia.

Postautor: Luperci Faviani » 15 wrz 2012, 17:08

Hilary pisze:Pytaniem podstawowym jest dla mnie: czy Duch może mieć chorą psychikę?

Oczywiście nie w kategoriach medycznych, ale Duch może mieć np. jakąś niebezpieczną obsesję.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Schizofrenia.

Postautor: atalia » 15 wrz 2012, 21:12

Raczej-na ile Duch posiada psychikę?
Moze -im czystszy Duch, tym mniej "psychiki", czyli atrybutu ego.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Schizofrenia.

Postautor: Hilary » 15 wrz 2012, 21:19

No i pod tym podpisuję się wszystkimi kończynami.
Pojawia się jednak problem "czy poruszana w tym temacie schizofrenia może dotknąć Ducha (na poziomie duchowym znaczy się)".
Jeśli może, to w takim razie możliwym jest również "wyleczenie się" z tego. Musi to być choroba na poziomie rozumowania i stanu emocjonalnego... nie ma materii, nie robimy rewolucji ideologicznej, więc jeśli coś Duchowi dolega, to podobnie jak w przypadku wspomnianej przez Ciebie obsesji, która tutaj nie ulega dyskusji, że faktycznie może zaistnieć. Ale jak ze schizofrenią?

Rozpatrując ją z pomocą klasyfikacji Schneidera (nie jest już w pełni wiarygodna, ale trzeba po kolei, odpowiadamy sobie na pytanie zbyt złożone by nie przeanalizować).
Czy możliwym jest, by Duch odczuwał ugłośnienia myśli? To chyba wyłącznie kwestia organizacji w głowie... muzyk patrzy się na partytury i dosłownie słyszy utwór, więc coś takiego jest możliwe. Tak.
Czy możliwym jest, by Duch odczuwał "odciąganie i nasyłanie myśli"? Moim zdaniem odczuwają to nawet nieuporządkowane umysły... Tak.
Czy możliwym jest, by Duch odczuwał swoiste komentowanie jego akcji i myśli? Tak, że w głowie pojawia się głos "niezależny"? Poprzednie dwa TAK są chyba równoważne z tym. Tak

No to teraz klasyfikacja Bleulera.
Objawy podstawowe:
Asocjacja zaburzenia – rozluźnienie kojarzeń i pochodne, formalne zaburzenia myślenia; //Było o tym w przypadku klasyfikacji Schneidera. Tak.
Afekt zaburzenia – zubożenie, stępienie, sztywność, spłycenie, niedostosowanie afektywne; //Nie ulega w moim odczuciu wątpliwości... Tak.
Ambiwalencja – afektywna, wolicjonalna, intelektualna niejednorodność przezywania; //Również to myślę, że jest możliwe. Tak
Autyzm – wycofanie się z rzeczywistości i przewaga życia wewnętrznego; //A co za problem, takich przekazów nawet od zdrowych Duchów mrowie! Tak.

Objawy dodatkowe:
Złudzenia i omamy- trudno o lepsze miejsce niż świat duchowy o coś takiego. To właśnie jest piekłem... Tak.
Urojenia- jest to wymyślanie rzeczy nieprawdziwych, nierzeczywistych... Tak.
Objawy katatoniczne- jest to "apatia ruchowa", że tak powiem. Duch musiałby nagle zastygać w bezruchu, nie wiem co wtedy się dzieje w umyśle schizofrenika, ale przy okazji zasięgnę języka. Jako, że mamy do czynienia ze światem duchowym- taka katatonika byłaby najpewniej związana z chwilowym wycofaniem się z rzeczywistości... klasyfikacja Bleulera. autyzm? Myślę, że jest to możliwe. Tak (wstępnie, dowiem się więcej od znajomej).
Niektóre zaburzenia pamięci, zmiany mowy i pisma oraz cech osobowości (zwłaszcza poczucia własnego ja)- trudno mi powiedzieć, mam przesłanki i za i przeciw. Brak jednoznaczej odpowiedzi
Różne (np. depresyjne, maniakalne, katatoniczne, urojeniowe, zaburzenia przytomności, fugi, dipsomaniczne), ostre zespoły psychotyczne przejściowo dołączone do obrazu choroby jako rzuty, zaostrzenia lub przejawy uboczne samego procesu chorobowego, stany reaktywne albo domieszki innych procesów chorobowych- dla mnie w oczywisty sposób... Tak.

Cóż... na podstawie powyższej analizy (niech sobie będzie dokładna jak nasi budowlańcy, ale zawsze) uważam, że chyba faktycznie schizofrenia u Ducha jest czymś możliwym. Przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia, kiedy sobie zrobiłem taką rozpiskę. //Przepraszam za małą czytelność, robiłem co mogłem, a jednocześnie to nie poważne i "na czysto" stworzone wnioski i przemyślenia, a tylko brudnopis którym się dzielę. ;)
Hilary
 

Re: Schizofrenia.

Postautor: sigma » 16 wrz 2012, 14:06

Hilary, skąd u Ciebie tak imponująca wiedza ?
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości