Leszek pisze:To ja mam pytanie, czy jeśli jakaś doktryna nie ma błędów w założeniach oraz jest logiczna i doświadczalnie sprawdzona czy można przyjąć, że jest prawdziwa? Jeśli nie to dlaczego.
Leszku, odpowiadając na to pytanie, najlepiej chyba wrócić do listy trzech rodzajów przeciwników spirytyzmu, którą przytoczyłem nieco wcześniej. Żeby nikt nie musiał cofać się do poprzednich postów, oto ona raz jeszcze:
1) ci, którzy z założenia negują wszystko, czego nie znają i wypowiadają się na temat spirytyzmu nie znając go w ogóle, albo znając go jedynie pobieżnie; nic nie widzieli, nie chcą nic zobaczyć, po prostu wiedzą lepiej; do tej grupy można też zaliczyć tych, którzy zdecydowali się wziąć udział w jednym czy dwóch eksperymentach, ale ponieważ nie przyniosły one rezultatu, wydaje im się, że uzyskali tym samym potwierdzenie tego, iż spirytyzm to bzdura; oczywiście do tego, by poznać spirytyzm potrzeba nieco więcej czasu, to rzecz oczywista; podobnie jak w przypadku gdy badamy życie zwierząt - weźmy tu za porównanie naukowca, który wybiera się na sawannę, by zbadać życie żyraf - takich dziwnych zwierząt o długich szyjach, prawda, że to niemożliwe, żeby takie dziwactwa istniały? - przyjeżdża na sawannę, pochodzi sobie po niej przez pół godziny, po czym wraca triumfalnie do Europy, twierdząc, że żyrafy nie istnieją
2) ci, którzy zdają sobie sprawę z istnienia zjawisk spirytystycznych, ale zwalczają sam spirytyzm ze względu na swój interes osobisty - rozprzestrzenienie się tej wiedzy mogłoby np. zachwiać ich pozycję - tu dobry przykład to chociażby przywódcy ruchów religijnych
3) ci, którzy w zasadach etycznych, które głosi spirytyzm, widzą zasady zbyt surowe; gdyby przyjęli, że spirytyzm to prawda, zmusiłoby ich to do zmiany postępowania; udają więc, że nic nie widzą
Większość osób sceptycznych znajduje się w grupie 1). Nie wiedzą wiele na ten temat, nie przeprowadzali badań itp., a wypowiadają się negatywnie. Przypomina mi się historia filmu "Ksiądz", który kiedyś trafił do kin. Informacja, że w filmie tym pokazany jest ksiądz homoseksualista, wywołała burzę. Największe ataki ferowali jednak ci, którzy nawet tego filmu nie widzieli. Co ciekawe, homoseksualizm był tam tematem pobocznym, a to, co najbardziej dawało do myślenia, to dylemat księdza, który słyszy w czasie spowiedzi, o krzywdach, których doznaje jedno z dzieci ze strony swoich rodziców bodajże, a nie jest w stanie nic z tym zrobić, gdyż musi zachować tajemnicę spowiedzi. Tak naprawdę więc główne przesłanie filmu zniknęło w atakach skierowanych przeciw czemuś, o czym atakujący nie mieli do końca pojęcia. Podobnie jest ze spirytyzmem. Jego główne przesłanie ginie w dyskusjach na tematy, których przeciwnicy dobrze nie znają.
Bardzo podoba mi się podejście Avx-a, który nie broni fanatycznie swoich poglądów i twierdzi po prostu, że nie ma dowodów. Z drugiej strony nie ma nic przeciw braniu udziału w eksperymentach i myślę, że gdyby rzeczywiście mógł w takich doświadczeniach wziąć udział - o ile oczywiście nie zrezygnowałby po 15 minutach, twierdząc, że już wszystko wie

- zdobyłby naprawdę rzetelną wiedzę w temacie.
Dlaczego jednak spirytyzm, tak jak pyta się Leszek, nie jest powszechnie akceptowany? Wynika to z faktu, że albo ludzie, którzy wydali na niego wyrok, znajdują się wciąż w grupie nr 1, albo też dlatego że przenieśli się do grupy nr 2 tzn. czują, że wiedza spirytystyczna może zagrozić ich pozycji. Wbrew pozorom w nauce istnieje też wiele teorii, które stają się niczym dogmaty, których nic nie jest w stanie ruszyć. Okazuje się jednak, że nasz wszechświat jest tak skomplikowany i tak dziwny, że nawet rzeczy dla nas oczywiste, jak upływ czasu, grawitacja, okazują się zmienne, jeśli spojrzymy na wszechświat przez okulary, które na nos nałożył nam Albert Einstein. Wydaje mi się, że wkraczamy w okres, gdy i religie, i nauka, i nawet sam spirytyzm, będą musiały nabrać wiele pokory, by spełnić oczekiwania ludzi i stawić czoła nowym wyzwaniom, które stawia przed nimi świat.