September518 pisze:nuta pisze:Voldo,czasem się nie da wskazać drogi i trzeba po prostu pomóc- dać
Jeśli już dawać, to lepiej bezpośrednio, do rąk własnych prawdziwie potrzebującego.
Z raportów wynika, że żebrak moze zarobić 400 i więcej złotych w 1 dzień w tzw. "dobrym miejscu". Najlepsze miejsca są pod kościołami w centrach dużych miast. Ludzie wchodzący, a jeszcze bardziej wychodzący z kościoła, mają duże poczucie winy. Sądzą, że jak dadzą żebrakowi zlotówkę, 2 złote czy więcej, to będzie im policzone w niebie. Nie zdają sobie sprawy, że praca żebraka tylko przez 10 dni w miesiącu przynosi mu 4 tysiące bez podatku.
A ja uważam że w tym co mówi september jest dużo racji, mówisz oranie o miłosierdziu, i owszem trzeba pomagać, ale trzeba też używać przy tym rozumu.
Widzisz, czytałem w "Niebie i Piekle" o jednej sytuacji, gdy pewien duch miał zakazane dowiedzieć się że jego cierpienia mogą mieć kres, spirytyści chcieli mu to przekazać, lecz duch nie mógł ich wtedy zrozumieć, ponieważ Bóg na to nie pozwolił, miał pozostać w przeświadczeniu że jego kara będzie wieczna. Czy Bóg postąpił niemiłosiernie, czy raczej wziął pod uwagę wiele czynników, o wiele więcej niż spirytyści, i dlatego by prawdziwie człowiekowi pomóc nie pozwolił na takie ulżenie cierpieniu?
Danie kilku monet jest najłatwiejsze, i w istocie nie chodzi o miłosierdzie a o odbębnienie "dobrego uczynku". Co innego gdyby takiemu człowiekowi pomóc poszukać pracy, zapewnić mu możliwości wrócenia do świata, czasami wystarczy pomoc w stylu dbania o to by miał co jeść, zapewnienia ubrań i miejsca do umycia i przebrania i zamieszkania (choćby namiot i ciepła kołdra i koce) oraz zabrać do powiedzmy urzędu pracy i samemu poruszyć swoje kontakty, pozwolić mu później uzbierać ze swoich zarobków na mieszkanie by mieć na kaucję i wstępne? To nie wymagało by od nas rzeczy niemożliwych,jest w zasięgu reki wielu ludzi, dlaczego więc nie pomagamy w ten sposób, realnie? Bo łatwiej jest rzucić jakiś ochłap i zapomnieć by w ten sposób postąpić miłosiernie. Za granicą ludzie są bezdomni czasami bo nie mogli kupić biletu powrotnego, czy zamiast dawać 3000 razy po 2 złotych by odbębnić "dobry uczynek" nie lepiej dać raz więcej pieniędzy na to by osoba mogła wrócić i prawdziwie uzyskać pomoc, która odmieni jej życie?
Spójrzmy prawdzie w oczy, rzucając kilka groszy nie okazujemy miłosierdzia, tak jak milioner dający komuś 10 000 nie będzie od razu z tego tytułu miłosierny.