"Przypomnij sobie wspaniałe słowa Buddy, kiedy powiedział: "Mnichom i uczonym nie wolno akceptować moich poglądów - z szacunku. Muszą je analizować tak, jak złotnik sprawdza jakość kruszca. Trąc, skrobiąc, pocierając i topiąc".
Jeśli tak czynisz, słuchasz prawdziwie. Zrobiłeś następny wielki krok ku przebudzeniu. Pierwszym krokiem była gotowość przyznania się do tego, że nie chcesz się obudzić, że nie chcesz być szczęśliwy. Wiele w tobie opiera się czemuś takiemu. Drugim krokiem jest gotowość rozumienia i słuchania, kwestionowania całego twojego systemu wierzeń. Nie tylko wierzeń religijnych, tylko politycznych, tylko społecznych, tylko psychologicznych, ale ich wszystkich razem. Gotowość do przebadania ich na nowo, jak w opowieści Buddy".
Moim zdaniem wszystkie trzy założenia: 1) ewolucję materialną i duchową, 2) Boga rozumianego jako najwyższa inteligencja i 3) duchy, jako wytłumaczenie wielu (choć bynajmniej nie wszystkich) zjawisk mediumicznych - można uczciwie przyjąć w zgodzie ze swoim rozumem. Nie ma to nic wspólnego z wiarą. Wiara moim zdaniem zaczyna się tam, gdzie rezygnujemy z dociekań i idziemy na łatwiznę. Na każdym kroku warto patrzeć na te zagadnienia krytycznym okiem i poddawać je weryfikacji. Mnie póki co nic lepiej jak spirytyzm nie tłumaczy świata i mojego miejsca w nim, ale jasnowidzem nie jestem, aby przepowiadać co będzie w przyszłości.
Co jak co, ale nikt mi uczciwie sekciarstwa zarzucić nie może

