O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: oran » 22 wrz 2011, 09:21

Raczej rzadko biorę udział w takich dyskusjach na forum, ponieważ nie czuję się za sprawnego pisarza….
Tym razem jednak chcę coś od siebie napisać a powodem jest „świadectwo” piętnastoletniej dziewczyny na temat odwiedzin piekła.
Na początek chcę powiedzieć, że takich świadectw nie powinno się nawet słuchać, aby nawet najmniejszy ślad w świadomości naszej nie zakotwiczył.
Gdy słuchałem opowiadania tej dziewczyny moją myślą przewodnią było, że całe to opowiadanie jest smutno nielogiczne- ludzie po wesz czasy męczeni dotkliwymi torturami młoda kobieta dwudziestoletni mężczyzna…jakaż istota mogłaby być tak okrutna w stosunku do pod ległej sobie istocie, co dopiero Bóg ktoś doskonały nadrzędny wypełniony niewyobrażalną miłością miłosierdziem Ojcem wszelkiego życia- bezsensu!
Ja wierzę, że ta młoda dziewczyna miała takie wizje i jak sądzę wiem z skąd się ona bierze młody umysł, który poznaje doktryny danego kościoła przez czas jakiś żyje z godnie z nimi następnie używa narkotyków nie postępuje tak jak ma w przekazie w umyśle pojawia się konflikt, którego skutkiem jest taka właśnie wizja.
Mózg ma nie prawdopodobne możliwości wytwarzania alternatywnej rzeczywistości i przykładem jest świadome śnienie….A nie powinno się słuchać takich opowiadań z/w na to, aby po zejściu z tej rzeczywistości nie wytworzyć przekonania, że na takie piekło zasłużyłem….
I to tak kochani w skrócie mam nadziej, że przynajmniej część z Was zrozumie, co w tych kilku słowach chciałem powiedzieć….Wszystkich pozdrawiam.
PS.
Arturze je też uważam, że Biblia zawiera w sobie wiele sprzeczności, …które wykazują, że nie koniecznie musi być dziełem samego Boga.
oran
 
Posty: 210
Rejestracja: 22 sty 2011, 12:58

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: methyl » 22 wrz 2011, 10:50

Oran, takie swiadectwa to jeszcze nic.
Ostatnio oglądałem film dokumentalny pt. "Wiara czyni czuba" (nie "cuda").
Były tam fragmenty z jakimiś nawiedzonymi pastorami, którzy rzekomo doświadczają daru mówienia obcymi językami. Czułem sie okropnie zażenowany widząc co oni tam wyprawiali.
Szkoda, że ludzie tak bardzo boją się myśleć samodzielnie.
Na szczęście przyszłość i tak należeć będzie do spirytyzmu :mrgreen: .
Inaczej sie po prostu nie da :P .
arecki

"Wiedza to jedyny skarb podążający za swym właścicielem" - przysłowie chińskie
Awatar użytkownika
methyl
 
Posty: 347
Rejestracja: 02 mar 2010, 20:20
Lokalizacja: Pabianice

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 22 wrz 2011, 10:56

oran pisze:Raczej rzadko biorę udział w takich dyskusjach na forum, ponieważ nie czuję się za sprawnego pisarza….
Tym razem jednak chcę coś od siebie napisać a powodem jest „świadectwo” piętnastoletniej dziewczyny na temat odwiedzin piekła.
Na początek chcę powiedzieć, że takich świadectw nie powinno się nawet słuchać, aby nawet najmniejszy ślad w świadomości naszej nie zakotwiczył.
Gdy słuchałem opowiadania tej dziewczyny moją myślą przewodnią było, że całe to opowiadanie jest smutno nielogiczne- ludzie po wesz czasy męczeni dotkliwymi torturami młoda kobieta dwudziestoletni mężczyzna…jakaż istota mogłaby być tak okrutna w stosunku do pod ległej sobie istocie, co dopiero Bóg ktoś doskonały nadrzędny wypełniony niewyobrażalną miłością miłosierdziem Ojcem wszelkiego życia- bezsensu!
Ja wierzę, że ta młoda dziewczyna miała takie wizje i jak sądzę wiem z skąd się ona bierze młody umysł, który poznaje doktryny danego kościoła przez czas jakiś żyje z godnie z nimi następnie używa narkotyków nie postępuje tak jak ma w przekazie w umyśle pojawia się konflikt, którego skutkiem jest taka właśnie wizja.
Mózg ma nie prawdopodobne możliwości wytwarzania alternatywnej rzeczywistości i przykładem jest świadome śnienie….A nie powinno się słuchać takich opowiadań z/w na to, aby po zejściu z tej rzeczywistości nie wytworzyć przekonania, że na takie piekło zasłużyłem….
I to tak kochani w skrócie mam nadziej, że przynajmniej część z Was zrozumie, co w tych kilku słowach chciałem powiedzieć….Wszystkich pozdrawiam.
PS.
Arturze je też uważam, że Biblia zawiera w sobie wiele sprzeczności, …które wykazują, że nie koniecznie musi być dziełem samego Boga.


gdyby Biblia była oczywista, ludzie też by wątpili. Taka jest natura człowieka. Człowiek wątpi, niedowierza, buntuje się. Według nauki chrześcijańskiej Bogu sprzeciwiło się aż 1/3 aniołów. Ci aniołowie, duchy potężniejsze od ludzi, kuszą ludzi na wieczne potępienie, którego są własnym udziałem. Słowo Boże jest objawione, jego przykazania są znane. Nikt nie zmusza człowieka aby się Mu sprzeciwiał. Sprzeciwiając się Jemu sam człowiek wybiera sobie los, świat bez Boga - Piekło.

Wiele jest świadectw ludzi o doznaniu piekła, poniżej próbka:
1) Do piekła i z powrotem cz I
http://www.youtube.com/watch?v=lFiACNJ6cVc

Do piekła i z powrotem cz II
http://www.youtube.com/watch?v=3IVV7cN6Xg0

Do piekła i z powrotem cz III
http://www.youtube.com/watch?v=bc_nPPtfqbU

Do piekła i z powrotem cz IV
http://www.youtube.com/watch?v=x9M4wbKO7gg

Do piekła i z powrotem cz V
http://www.youtube.com/watch?v=Isssdll2qNI

Do piekła i z powrotem cz VI
http://www.youtube.com/watch?v=PcZJfEHIBFY

Do piekła i z powrotem cz VII
http://www.youtube.com/watch?v=SL880XBWErg

Do piekła i z powrotem cz VIII
http://www.youtube.com/watch?v=-3RocbsPVNY

Do piekła i z powrotem cz IX
http://www.youtube.com/watch?v=ac0u7EFSgfY


Pozdrawiam
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: konrad » 22 wrz 2011, 13:19

Arturze, myślę, że podpis, który umieściłeś w stopce: "Jestem świeżo nawróconym katolikiem" pokazuje, że póki co zachowujesz się jako typowy katolicki neofita. Neofici mają to do siebie, że próbują na siłę przekonywać innych, podważać ich przekonania, wyłącznie dlatego, że sami do końca nie są jeszcze pewni drogi, którą wybrali. To trochę jak z młodzieżą, która na siłę stara się przekonywać innych do swoich racji, choć brak jej jeszcze doświadczenia. Bardzo mnie cieszy fakt, że odnalazłeś swoją drogę, ale myślę, że Twoje wypowiedzi zmienią się za kilka lat, gdy nabierzesz już do pewnych spraw dystansu, poznasz lepiej swoją wiarę i pozycję hierarchów kościoła, do którego zdecydowałeś się przynależeć. Dopiero wówczas będziesz mógł odpowiednio ocenić pewne sprawy. Być może Twoja wiara się wzmocni, być może się osłabi. Ja sam odróżniam się być może od Ciebie tym, że przez wiele lat byłem katolikiem, który przez ponad 15 lat poznawał nauki kościoła, uczestniczył w nabożeństwach itp. Nie tylko poznałem dość dobrze dogmaty kościoła i pewne obowiązujące w nim wykładnie, ale także miałem okazję zobaczyć z bliska życie wspólnoty i wartości dla niej ważne. Być może tego jeszcze na początku Twojej drogi Ci brak, a nadrobić to możesz jedynie doświadczeniem.

Życzę Ci przede wszystkim spokoju, bo wiem, że Twoje poszukiwania były burzliwe. Mam jednak nadzieję, że uczyniły Cię lepszym człowiekiem, bo o to przecież w życiu chodzi.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 22 wrz 2011, 15:47

konrad pisze:Arturze, myślę, że podpis, który umieściłeś w stopce: "Jestem świeżo nawróconym katolikiem" pokazuje, że póki co zachowujesz się jako typowy katolicki neofita. Neofici mają to do siebie, że próbują na siłę przekonywać innych, podważać ich przekonania, wyłącznie dlatego, że sami do końca nie są jeszcze pewni drogi, którą wybrali. To trochę jak z młodzieżą, która na siłę stara się przekonywać innych do swoich racji, choć brak jej jeszcze doświadczenia. Bardzo mnie cieszy fakt, że odnalazłeś swoją drogę, ale myślę, że Twoje wypowiedzi zmienią się za kilka lat, gdy nabierzesz już do pewnych spraw dystansu, poznasz lepiej swoją wiarę i pozycję hierarchów kościoła, do którego zdecydowałeś się przynależeć. Dopiero wówczas będziesz mógł odpowiednio ocenić pewne sprawy. Być może Twoja wiara się wzmocni, być może się osłabi. Ja sam odróżniam się być może od Ciebie tym, że przez wiele lat byłem katolikiem, który przez ponad 15 lat poznawał nauki kościoła, uczestniczył w nabożeństwach itp. Nie tylko poznałem dość dobrze dogmaty kościoła i pewne obowiązujące w nim wykładnie, ale także miałem okazję zobaczyć z bliska życie wspólnoty i wartości dla niej ważne. Być może tego jeszcze na początku Twojej drogi Ci brak, a nadrobić to możesz jedynie doświadczeniem.

Życzę Ci przede wszystkim spokoju, bo wiem, że Twoje poszukiwania były burzliwe. Mam jednak nadzieję, że uczyniły Cię lepszym człowiekiem, bo o to przecież w życiu chodzi.


Konradzie
Ja nie nawróciłem się ponieważ urzekła mnie nauka Kościoła, czy też zakochałem się w Panu Jezusie. Do momentu nawrócenia wierzyłem w prawdy spirytyzmu, wierzyłem w prawdę głoszoną przez sai babę. Nawiasem mówiąc to co głosił sai baba jest bliźniacze to teorii spirytystycznej. Ja nawróciłem się ponieważ dotknęła mnie Moc Boża. Najpierw poczułem Moc Ducha Świętego w czasie modlitwy do Ducha Świętego podczas rekolekcji z charyzmatycznymi księżmi, Ojcem Antonello i O. Enrico, na które namówiła mnie żona. Później zadziwiony fenomenem Ducha Świętego udałem się na kolejne rekolekcje charyzmatyczne prowadzone przez O. Jamesa Manjackala, gdzie doznałem natychmiastowego nawrócenia nie na bazie zrozumienia ideologicznego a na bazie dotknięcia przez Boga. W dorosłym życiu uważałem, że Duch Święty to bajeczka chrześcijańska, Jezus zaś był wg mnie wysokorozwiniętą duszą ale nie Bogiem. Wierzyłem za to, że sai baba to inkarnacja Boga. Nawrócenie moje przyszło nie na bazie zrozumienia ale Łaski Bożej. Nigdy nic takiego nie doznałem a próbowałem różnych ezoterycznych bajerów nie wspominając już o tygodniowym pobycie u sai baby. Doznałem tej Łaski na rekolekcjach prowadzonych przez księży katolickich, dlatego też uznałem, że skoro Bóg działa poprzez księży katolickich to prawda głoszona przez nasz Kościół musi być Prawdą pochodzącą od Boga.

Wspaniały film TVP o księżach charyzmatykach, pt Duch
- cz I
http://www.youtube.com/watch?v=eSoQwdBosN8

- cz II
http://www.youtube.com/watch?v=YG0svGJER5A

- cz III
http://www.youtube.com/watch?v=mEMY99LK30k

- cz IV
http://www.youtube.com/watch?v=a_NX_ddpG8k

- cz V
http://www.youtube.com/watch?v=XF3FyJot0Rs
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: Nikita » 22 wrz 2011, 15:54

Artura bardziej pasjonuje pieklo od wszelkich innych rzeczy..
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: oran » 22 wrz 2011, 16:20

Arturze,jeśli to dotknięcie "dało" Tobie dobro,to dobrze,nie przejmuj się, że inni mają inne zdanie.To jest może Twoja ścieżka "która i tak prowadzi do Rzymu..." Pozdrawiam.
oran
 
Posty: 210
Rejestracja: 22 sty 2011, 12:58

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 22 wrz 2011, 17:54

Nikita pisze:Artura bardziej pasjonuje pieklo od wszelkich innych rzeczy..


Nieprawda. Ale uważam, że jeżeli coś chce mnie zniszczyć to warto poznać to coś, aby nie dać mu się zmanipulować. Największą siła złego jest to, że ci na których ono działa w niego nie wierzą.
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: 000Lukas000 » 22 wrz 2011, 18:28

Arturze, zaskoczę cię ale znam to "dotknięcie przez Boga" z doświadczenia.
Opisać jest to bardzo trudno, ale spróbuje.
Człowiek czuje się tak wspaniale, tak lekko, a jego serce chce się wręcz wyrwać z piersi i polecieć do Boga. Rozpiera cię też ogromna energia.

Zakładam że i ty czułeś coś podobnego, czy mam rację?
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: atalia » 22 wrz 2011, 19:05

Lukasie...opisujesz to uczucie,jakbyś czytal mi w myślach.To zdumiewajace.Własnie miałam o tym,dość intymnym i osobistym wydarzeniu napisac! :shock:

Było to w tym roku na przedwiośniu.Poszłam sobie na spacer polami ,cieszac się piękną pogoda,skrzącym się w słoncu śniegiem i oddychajac pełną piersią.
Wspięłam się na pagórek zwany w naszej miejscowości Łysa Górą,stanęłam na szczycie i w tym momencie ogarnęło mnie takie uniesienie,taka nieziemska radość,że trudno mi te uczucia opisac słowami,które mam do dyspozycji. Chciało mi się krzyczeć pełnym głosem:"JA JESTEM! ISTNIEJĘ! PANIE,DZIEKUJĘ CI ZA TO,ZE MNIE STWORZYŁES!"

Ostatkiem sił powstrzymałam się od krzyku w obawie,ze ktoś mógłby pomyśleć,iż zwariowałam.
Wrociłam do domu ciagle przepełniona euforią...czułam sie tak,jakby wypełniała mnie swiatłosć w najczystszej postaci i jakbym lada chwila miala unieśc sie w powietrze i polecieć.

Uczucie to trwało dość długi czas-zaczeło stopniowo wygasać po paru dniach.Od tamtej pory wracało ono kilka razy,ale nie aż w takim nasileniu.

Kpiarzy i przesmiewców uprzedzam-byłam całkiem trzeźwa(własciwie pozwalam sobie na dwie lampki wina tylko w towarzystwie dobrych przyjaciół),nie brałam też żadnej innej substancji-nawet nie wiem,jak smakuja. :)
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości