autor: natalia » 06 wrz 2011, 13:46
Ja ogólnie aborcję uważam za wielkie zło i jestem jej przeciwna.
Prawo polskie pod tym względem uważam, nie jest ani bardzo konserwatywne, ani bardzo liberalne, takie 'po środku'. I nie jestem ani za jego zaostrzeniem, ani złagodzeniem. Niech będzie tak jak jest.
Możliwości usunięcia legalnie ciąży w 3 przypadkach:
1. Gdy ciąża jest wynikiem gwałtu lub innego przestępstwa/czynu zabronionego -
gwałt to, w moim przekonaniu, chyba najgorsza zbrodnia, która może spotkać kobietę, która kaleczy nie tylko ciało, ale i duszę itd. itp. Dlatego też nigdy nie potępię kobiety, która w takim przypadku zdecydowała się na aborcję. Gdyby mnie- nie daj Boże- zgwałcono, bez wahania przyjęłabym jak najszybciej tabletkę/i poronne. Ale to dlatego, że istniałaby szansa, że jednak do tego zapłodnienia tak szybko nie doszło albo wcale by nie doszło. Zapłodnienie nie jest od razu, z chwilą wytrysku. Natomiast jeślibym jednak zaszła w ciążę, to nie zdecydowałabym się na aborcję. Urodziłabym i wychowywała i starała się kochać to dziecko.
2. Gdy istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się nieuleczalnie chore, z wadami ciężkimi itd. - jestem przeciwna temu. Po pierwsze nieraz i nie dwa, lekarze podczas ciąży straszą matki, że dzieci ich będą chore, bo tak niby wynika z różnych badań prenatalnych, a później jednak okazuje się, że dzieci rodzą się całkowicie zdrowe, a po drugie, nikt takiej kobiety nie zmusza do tego, aby takiego dziecko chowała, może się go zrzec i zostawić w szpitalu. Są ludzie, którzy adoptują i (ciężko) chore dzieci, kochają je i bardzo się z nich cieszą. Gdyby mi się taka ciąża przytrafiła, nie usunęłabym, tylko urodziła bez względu na wszystko.
3. Gdy życie lub zdrowie matki jest zagrożone - zdaję sobie sprawę z tego, że ciąża dla organizmu kobiety to jednak wielkie wyzwanie i że jeśli kobieta ciężarna jest (ciężko) chora to tym bardziej sytuacja się komplikuje. Ale czytałam też, że to wcale nie jest tak, że ciąża na pewno matkę zabije, albo na pewno zdrowie zabierze, a aborcja w takim przypadku wcale stanu jej zdrowia nie poprawi, no bo i jak ma poprawić (chodzi mi o fizyczność), a może nawet pogorszyć? Uważam, że jeśli kobieta jest tak chora, że ciąża mogłaby ją bardzo osłabić/skomplikować leczenie, to nie powinna ona w ogóle współżyć, żeby nie ryzykować, nawet z zastosowaniem antykoncepcji. Tym bardziej jeśli miałaby to być nieplanowana, niechciana ciąża. Przykład: Alicja Tysiąc. Kobieta miała chyba 2 córki i dużąąą wadę wzroku. Zaszła w nieplanowaną 3 ciążę i walczyła o prawo do aborcji, z tej racji, że istniała szansa, że chyba całkowicie oślepnie. Nie uzyskała prawa do aborcji, na nielegalną się nie zdecydowała, urodziła trzecią córkę i wzroku nie straciła a potem jeszcze wielkie pretensje miała do wielu. A wystarczyło nie decydować się na współżycie. Szklanka wody zamiast. Od braku seksu nikt jeszcze nie umarł. Jeśli natomiast decyduje się na ciążę w takim przypadku, to powinna zdawać sobie sprawę z tego, że może ona jej organizm osłabić, a może nawet w pewnym stopniu przyczynić się do śmierci. Przykład: Agata Mróz. Jak dla mnie prawdziwa bohaterka i prawdziwa matka.
Ja gdybym była bardzo chora nie decydowałabym się na współżycie i nie ryzykowałabym ciąży, a jeśli już by do ciąży doszło, to starałabym się ją donosić i robić wszystko by razem z dzieckiem wyjść z tego cało i jak najzdrowiej.
W tym temacie należy też sobie zadać pytanie, od kiedy jest ciąża/kiedy powstaje człowiek?
Dla wielu jest od razu w momencie poczęcia (połączenia plemnika z k.jajową), dla innych w momencie zagnieżdżenia zapłodnionej k.jajowej w macicy, dla jeszcze innych człowiek jest wtedy, kiedy ma już np. wykształcone wszystkie narządy, a nie wcześniej itd. itp. Dla mnie człowiek powstaje wtedy, kiedy dochodzi do poczęcia. Nie jest to dla mnie potencjalna istota ludzka, ale istota ludzka z potencjałem i dlatego też, jestem przeciwna stosowaniu środków poronnych. Tylko z wyjątkiem gwałtu - tu dopuszczam zażywanie takich środków.