Może się to komuś, gdzieś, nie spodobać, ale pozwolę sobie na jeszcze jedną refleksję. Kiedyś, dawno temu, również ta myśl skutecznie mi pomogła, istnieje więc pewne prawdopodobieństwo, że może pomóc raz jeszcze innym. Jeżeli choćby tylko jednemu pomoże, obudzi, to już wystarczający powód, by napisać, więc warto.
W tej chwili żyjemy w świecie, który bardzo dba i zabiega o to, byśmy utknęli w systemie przekonań i tkwili w nim jak najdłużej. Temu służy m.in. doskonale zorganizowany, potężny i niezwykle przekonywujący przemysł... manipulacji wyobrażeniami, odciągania nas od prawdy, rzeczywistości, nas samych, uniwersalnych wartości (głównie moralnych), rozwoju, duchowego postępu. Ten przemysł, stworzony sztucznie system dba o to, byśmy fizycznie i emocjonalnie przylgnęli do uwarunkowań, zależności, chorej, pomieszanej iluzji itp. Wywołuje to wszystko u ludzi strach, złudne, chwilowe namiętności, zabieganie o materię, o własność, a nawet traktowanie nie tylko materii, ale nawet ludzi i innych istot czujących, jako swoją własność, czy uzurpowanie sobie do tego prawa. Ten system robi wszystko, co w jego mocy, by nie tylko hamować rozwój, ale nawet ciągnąć nas na powrót do poziomu zwierzęcego.
Nie będę się już dzisiaj na ten temat więcej rozpisywała. Wielu o tym wie i zapewne nie raz o tym dyskutowano.
Wskazuję tylko na jeden z systemów przekonań, w którym utknęło i zatrzymało się tak wielu. To tylko jeden z licznych systemów przekonań... Nie należy się jednak tego bać, denerwować czy martwić. To nie jest jakieś zamknięte pomieszczenie, klatka, czy coś w tym rodzaju. Tak naprawdę to... nie istnieje.

Jak się uwolnić? Jak się... obudzić? Ano odpowiedź znajduje się w każdym z nas.
Zatem kończąc te nieszczęsne wypociny czy ramotkę, życzę jednym przepięknych snów, a innym jeszcze piękniejszego przebudzenia.

Każdemu dokładnie tego, co dla niego w tej chwili najlepsze.
Pozdrawiam serdecznie i... znowu znikam.
m.