O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: Zbyszek » 02 wrz 2011, 22:56

Zastanawiam się ilu, z was wysłuchało cały ten wykład ?; myślę ze niewielu, a warto go wysłuchać choć jest dość długi i trudno wytrzymać do końca. Choć Ojciec Verlinde, krytykuje wszystko i wszystkich, sprowadzając swa wiarę do katolicyzmu jako najlepszej i jedynej religii, nie zaprzecza żadnej rzeczy, potwierdzając nawet ze to wszystko jest możliwe, tylko zabronione lub wyklęte przez kościół. Dla osoby która zaczyna postrzegać coś więcej, niż „czubek swojego nosa”, jest to potwierdzeniem ze jest coś więcej, tylko ukryte przez imperium katolickie. Nie musimy nic robić, na temat, takiej krytyki, ona nam tylko służy, gdyż ludzie dowiadują się nowych rzeczy o których nie mieli żadnego pojęcia, na przykład tego ze jest coś takiego, co się nazywa „Spirytyzm”. Ja do niedawna nic nie wiedziałem na ten temat. Czasem rzecz wyglądająca źle przynosi korzyści.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: atalia » 03 wrz 2011, 08:17

Osobiście nie sądzę,by postawa reprezentowana przez o.Verlinde zachęciła kogokolwiek do zapoznania się z podstawami spirytyzmu,wręcz przeciwnie. :twisted:
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: Zbyszek » 03 wrz 2011, 16:10

Nie chodzi o to czy zachęca, ale o to ze mówi w swoich wywiadach ze takie rzeczy naprawdę istnieją. Wszyscy czytamy o ezoteryce, czarach, o okultyzmie i tak naprawdę nie wiemy czy w to wierzyć czy nie. Mając taka osobę która potwierdzi to; sprawi ze dużo ludzi zacznie szukać by coś się na ten temat dowiedzieć, natura ludzka jest dziwna; gdy się komuś coś na sile zabrania on z przekory to robi. Dlatego napisałem ze nie jest do końca taka krytyka zła. W Polsce jest jeden zasadniczy problem ze Spirytyzmem, ze bardzo mało ludzi wie ze coś takiego istnieje i dlatego każda reklama nawet zła „w tym momencie”wpływa na nasza korzyść.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: cthulhu87 » 03 wrz 2011, 18:03

Jak dla mnie to tylko kolejna "akcja - prowokacja" forumowego nawracacza, a wy robicie z tego temat z cyklu "Serio na nas plują czy może deszcz pada?" :)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: atalia » 03 wrz 2011, 21:51

Oj,co racja,to racja,ale w sumie temat jest dość ciekawy... :P
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: Nikita » 03 wrz 2011, 22:17

Przesluchalam I czesci...i odrazu mam uwagi. Akurat poznalam troche religie Dalekiego Wschodu od strony teoretycznej i praktycznej...Ten Ociec nie zrozumial o co chodzi w buddyzmie.
Twierdzil, ze doznal kilka razy mokszy lub nirwany...i ze jakoby Budda twierdzi, ze aby pozbyc sie pragnien, ktore sa przyczyna naszych cierpien nalezy sie takze pozbyc milosci. Budda nigdy nie mowil , ze nirwana oznacza rozplyniecie sie w nicosci....ani , ze nalezy sie wyzbyc milosci. To jest to czego boja sie katolicy...ze w czasie nirwany znikna. A tu nie o to chodzi....zniknie ego, oraz niespokojny umysl...ale poczucie indywidualnego ja pozostanie. I dopiero wtedy taki czlowiek pozbawiony egoistycznych pragnien zacznie naprawde milowac blizniego. Budda kochal ludzi i wspolczul im i dlatego znalazl metode, ktora pomaglaby sie ludziom z tego cierpienia wyzwolic. Jezus takze podal metode...ale inna. Nie gorsza i nie lepsza ale inna.

Na poczatku sluchalam z zainteresowaniem tego wykladu bo tez czytalam na temat Maharishiego i znam pare osob, ktore byly jego uczniami. Ale niestety wyklad jest tendencyjny. I raczej nie woerze aby ten ojciec poznal naprawde doglebnie buddyzm i hinduizm....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 04 wrz 2011, 09:59

Zbyszek pisze:Nie chodzi o to czy zachęca, ale o to ze mówi w swoich wywiadach ze takie rzeczy naprawdę istnieją. Wszyscy czytamy o ezoteryce, czarach, o okultyzmie i tak naprawdę nie wiemy czy w to wierzyć czy nie. Mając taka osobę która potwierdzi to; sprawi ze dużo ludzi zacznie szukać by coś się na ten temat dowiedzieć, natura ludzka jest dziwna; gdy się komuś coś na sile zabrania on z przekory to robi. Dlatego napisałem ze nie jest do końca taka krytyka zła. W Polsce jest jeden zasadniczy problem ze Spirytyzmem, ze bardzo mało ludzi wie ze coś takiego istnieje i dlatego każda reklama nawet zła „w tym momencie”wpływa na nasza korzyść.


Zbyszku, chrześcijaństwo jak najbardziej twierdzi, że okultyzm istnieje, że w czasie seansu dzieją się różne rzeczy. Różnica jest jednak taka, że spirytyści uważają, że rozmawiająz duchami zmarłych a chrześcijanie, że rozmowa jest ale z demonami....
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: artur » 04 wrz 2011, 10:06

Nikita pisze:Przesluchalam I czesci...i odrazu mam uwagi. Akurat poznalam troche religie Dalekiego Wschodu od strony teoretycznej i praktycznej...Ten Ociec nie zrozumial o co chodzi w buddyzmie.
Twierdzil, ze doznal kilka razy mokszy lub nirwany...i ze jakoby Budda twierdzi, ze aby pozbyc sie pragnien, ktore sa przyczyna naszych cierpien nalezy sie takze pozbyc milosci. Budda nigdy nie mowil , ze nirwana oznacza rozplyniecie sie w nicosci....ani , ze nalezy sie wyzbyc milosci. To jest to czego boja sie katolicy...ze w czasie nirwany znikna. A tu nie o to chodzi....zniknie ego, oraz niespokojny umysl...ale poczucie indywidualnego ja pozostanie. I dopiero wtedy taki czlowiek pozbawiony egoistycznych pragnien zacznie naprawde milowac blizniego. Budda kochal ludzi i wspolczul im i dlatego znalazl metode, ktora pomaglaby sie ludziom z tego cierpienia wyzwolic. Jezus takze podal metode...ale inna. Nie gorsza i nie lepsza ale inna.

Na poczatku sluchalam z zainteresowaniem tego wykladu bo tez czytalam na temat Maharishiego i znam pare osob, ktore byly jego uczniami. Ale niestety wyklad jest tendencyjny. I raczej nie woerze aby ten ojciec poznal naprawde doglebnie buddyzm i hinduizm....


wydaje mi się Nikito, że troszkę opatrznie zrozumiałaś. Wyzbycie się miłości jest na wyższych etapach rozwoju wg wykładu ojca Verlinde. Mistrz mówi ci o tym później. Zresztą nawet na logikę. Jak kochasz to i cierpisz. Bo osoba, którą kochasz może cię ranić czynem, słowem zachowaniem a także i swoim losem. Jak kochasz to nie jesteś obojętna. Dopóki nie wyzbędziesz się zarówno nienawiści jak i miłości dopóty będziesz cierpiała. Dla mnie teoria logiczna.
Buddyzm i hinduizm europejski może być troszeczkę zmodyfikowany, jak kukurydza...
artur
 
Posty: 278
Rejestracja: 04 paź 2009, 21:39

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: Zbyszek » 04 wrz 2011, 11:40

artur pisze:Zbyszku, chrześcijaństwo jak najbardziej twierdzi, że okultyzm istnieje, że w czasie seansu dzieją się różne rzeczy. Różnica jest jednak taka, że spirytyści uważają, że rozmawiająz duchami zmarłych a chrześcijanie, że rozmowa jest ale z demonami....


Pisząc pewne rzeczy często, podajemy za przykład swoje odczucia, przeżycia, tak jest w tym wypadku; mieszkając jeszcze w Polsce choć interesowałem się już tematami okultystycznymi, ale tak na prawdę, nie bylem przekonany o ich istnieniu. /Kościół mówił dużo rzeczy ale tak naprawdę kto w nie wierzy/
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: O. Joseph-Marie Verlinde cz. 1 - świadectwo

Postautor: Voldo » 04 wrz 2011, 13:29

artur pisze:Jak kochasz to nie jesteś obojętna. Dopóki nie wyzbędziesz się zarówno nienawiści jak i miłości dopóty będziesz cierpiała. Dla mnie teoria logiczna.

Wyzbyć się miłości i nienawiści? I co? Być pustą skorupą? No wtedy to na pewno się nie będzie cierpieć, ale i również zatraci się całe swoje człowieczeństwo. Więc ja podziękuje.

Na Ziemi jest tak jak piszesz, że miłość czasem prowadzi do cierpienia...
Ale w końcu nie tylko Ziemia istnieje, zapewne na wyższych światach (lub też wtedy, gdy pozbywamy się naszych ziemskich ciał) nie ma czegoś takiego jak cierpienie spowodowane przez miłość. Więc dlaczego mielibyśmy się jej pozbyć?
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 14:58
Lokalizacja: Wrocław

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 5 gości