zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Postautor: elise » 31 sie 2011, 19:21

Mam pytanie : podobno po smierci bliskiej osoby nie nalezy " na sile " zatrzymywac jej duszy przy sobie, trzeba pozwolic jej pojsc dalej, w inne swiaty, inne wymiary, aby mogla sie ona doskonalic. Zatrzymywac dusze przy sobie to rodzaj egoizmu...Czy wobec tego dusza bliskiej osoby, oddalajac sie, powoli zapomni o tych, co zostali na Ziemi, nie bedzie juz z nimi w kontakcie duchowym, nie przyjdzie nigdy " w odwiedziny", zeby zobaczyc, jak radzimy sobie bez niej ? Wiezy, ktore laczyly dwie osoby za zycia, powoli zanikna? Co mowi na to spirytyzm ?
elise
 
Posty: 8
Rejestracja: 30 sie 2011, 19:44

Re: zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Postautor: Voldo » 31 sie 2011, 19:37

Prawdziwa miłość przetrwa na wieczność. Innymi słowy - jeśli dwoje ludzi łączyły prawdziwe więzy oparte na wzajemnej miłości (nie jest tu ważne czy to mąż i żona, czy córka i ojciec czy przyjaciele), więzy te nigdy nie zostaną rozerwane, nawet przez śmierć (która nie istnieje ;) ) czy szybszy rozwój.
Dusze, które odchodzą z Ziemi, jeśli tylko mogą, to powracają do swoich bliskich na Ziemi, a przynajmniej ciągle są przy nich myślami.
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 14:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Postautor: 000Lukas000 » 01 wrz 2011, 10:20

Nasi bliscy często po śmierci mają wiele rzeczy do poukładania, potrzebują więc czasu, ale jeżeli tylko będą mieli możliwości to nie jeden raz znajda się przy tobie.

Duchy to jedna wielka rodzina, nie zapominamy o naszych bliskich nigdy, nawet wtedy jeżeli minęło już od tego czasu 100 wcieleń, tylko że nie traktujemy ich jako Matek, Ojców, Synów, Córek itd. a jest to na zasadzie o której powiedział Voldo

Ale nie należy popadać w chorobliwy żal, bo wtedy tamujemy postęp ukochanej osoby, i sprawiamy jej też ból, ponieważ widzi ona jak my cierpimy.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Postautor: wdowa » 23 lis 2011, 11:14

Ale co to znaczy <zatrzymać>-w jaki sposób je zatrzymujemy,a co mamy zrobić aby pozwolić im odejsć.Smierć boli tych co pozostają-gdzie jest granica rozpaczy która zatrzymuje?
wdowa
 
Posty: 49
Rejestracja: 19 lis 2011, 19:52

Re: zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Postautor: 000Lukas000 » 23 lis 2011, 18:32

Cierpienie i ból po zmarłej osobie nie jest szkodliwy, pamięć o niej i żywienie uczuć do niej jest pożyteczne.
Ale gdy zatracamy się w żalu, zapominamy o dalszym życiu, czynimy zarzuty, wtedy możemy wzbudzić poczucie winy, bliska nam osoba będzie cierpiała widząc że my cierpimy i zapomni o swoim rozwoju.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Postautor: atalia » 23 lis 2011, 18:33

To całkiem naturalne,że po śmierci osób ukochanych jesteśmy pograżeni w rozpaczy,płaczemy i rozpaczliwe tesknimy.Niedobrze jednak się dzieje kiedy zal ten rozciagamy na długie lata ponieważ w ten sposób niepokoimy naszych ukochanych zmarłych,przysparzajac im smutku i tamując ich rozwój duchowy,jak już zreszta napisał Lukas.
Gdzie jest granica?Hmm..słyszałam o przypadkach,gdy żałoba po śmierci osoby bliskiej trwa juz nieprzerwanie 15 lat.To stanowczo za długo-osoba pograżona w takiej patologicznej juz żałobie nie żyje własnym życiem i tym samym nie czyni żadnych postepów na ścieżce osobistego rozwoju duchowego,nie wówiąc już o tym,że 15 lat bezustannie szarpie biednego zmarłego, nie dajac mu chwili wytchnienia.
Ludzie myslą,że im dłużej opłakuje się zmarłego,tym lepiej i utwierdzaja się w takim błędnym pojęciu..
Sądzac z tego co piszesz Tobie to chyba raczej nie grozi,ponieważ napomykasz o możliwości powtórnego zwiazku...I bardzo dobrze!Człowiekowi samemu jak palec źle jest na tym świecie.
Z pewnoscią ulgę przyniesie Ci lektura wartosciowych ksiażek duchowych.
Trzymaj się!
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Postautor: wdowa » 23 lis 2011, 18:51

Nie myślę o następnym związku-zastanawiam się tylko jak to jest-jakie spojrzenie na takie związki mają dusze będące po drugiej stronie...pól roku to zbyt mało czasu,aby wybiegać myślami tak daleko..
spotkałam się z słowami od innych-nie płacz już tak i nie zrozpaczaj bo On przez Ciebie cierpi..ale pól roku płakania to jeszcze nie zatracenie się w żalu,z tego co piszecie-jeszcze mogę sobie trochę popłakać:)-tak z tęsknoty.Był czas ze nie potrafiłam się z tym pogodzić-winiłam Jego,winiłam Boga(najbardziej),winiłam siebie.Po 5 miesiącach pogodziłam się z tym co się stało,przestałam się buntować i zrozumiałam że już nie wróci.Ale całe dnie i bezsenne noce-myślę tylko wciąż o Nim-i dlatego zastanawiałam się czy to nie jest zatrzymywaniem duszy?
wdowa
 
Posty: 49
Rejestracja: 19 lis 2011, 19:52

Re: zatrzymac, czy pozwolic im odejsc ?...

Postautor: atalia » 23 lis 2011, 19:19

Mogę Cię uspokoić,nie zatrzymujesz duszy Twego ukochanego.To,ze czasem płaczesz i tęsknisz,to całkiem naturalne zjawisko po tak krótkim czasie jaki upłynął od Jego śmierci.
Gorsza sprawa jeśli się to na lata rozciaga.
Jednego możesz być pewna-łącząca Was milość nigdy nie zginie i nie przepadnie w nicosci.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30


Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości