Śmierć bin Ladena

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: Luperci Faviani » 10 maja 2011, 22:27

atalia pisze:1.Czy dalej byłby za doprowadzeniem bin Ladena przed sąd i skazaniem go prawomocnym wyrokiem na kare dożywotniego(prawdopodobnie) wiezienia,gdyby jakikolwiek akt terrorystyczny dotknął jego bliskich?

Chyba właśnie na tym polegałaby próba.
atalia pisze:2.Czy w czasie II Wojny Swiatowej zgladziłby Hitlera,majac ku temu okazję i w ten sposób ocalił życie być może milionów,czy też wspaniałomyślnie,zgodnie z wyznawanymi przez siebie zasadami,darowałby mu życie?

O krok za daleko. Jeżeli Bin Ladena można było złapać i uwięzić, to tak właśnie należało uczynić.
atalia pisze:Masz na mysli to brzydkie słowo na "ż"? 8-)

Nie wiem, czy dobrze rozumiem... to znaczy, chyba rozumiem, ale nie rozumiem dlaczego "brzydkie".
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: Voldo » 11 maja 2011, 00:28

A co do Hitlera - nie przyjęli go na ASP, może to wyzwoliło w nim agresję? :?
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 14:58
Lokalizacja: Wrocław

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: atalia » 11 maja 2011, 08:13

to brzydkie słowo na "Ż"-gdzies zasłyszane... :lol:
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: Nikita » 11 maja 2011, 08:20

ponoc zanim zaczeli strzelac kazali mu sie poddac ale nie poddal sie i nawet zaslanial sie kobieta jako zywa tarcza...oto jego odwaga!!! Nie lubie ekstremalnych wyznan i ideologii ale tez uwazam, ze Amerykanie za bardzo sie wszedzie wmieszaja,...szczegolnie tam gdzie jest ropa...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: konrad » 11 maja 2011, 09:35

Podobnie, jak w temacie wojen, myślę, że i tu warto przytoczyć kilka ważnych argumentów:

1) Nasz świat nie jest zostawiony samemu sobie i możecie być pewni, że pewne rzeczy mają miejsce tylko wyłącznie za przyzwoleniem z góry. Jeśli coś wymknęłoby się spod kontroli, tam na górze znajdą sposób, by sobie z tym poradzić.

2) Agresja zawsze jest złem. O tym, że można walczyć inaczej, zaczęliśmy się przekonywać w XX wieku: patrz Gandhi, Solidarność i wiele innych pokojowych rewolucji. Można? Można... I zauważcie, że te rewolucje są najtrwalsze, bo agresja zawsze rodzi agresję.

3) Bin Laden i Hitler to takie same duchy jak my, więc i oni będą kiedyś doskonali... Owszem, zeszli na bardzo złą drogę, ale ich drogę może oceniać tylko Bóg, a nie my, bo nie znamy wszystkich jej elementów. Każdy z nich z pewnością będzie musiał zapłacić za uczynione zło, a także doprowadzić do zgody ze swoimi ofiarami i tego, by mu przebaczyły. Nie będzie to łatwe... Zamiast się do nich odwracać plecami, trzeba pomyśleć, jak im pomóc... Tak, tak... Wiem... Większość osób się oburzy na myśl, że miałaby pomóc Hitlerowi. Ale przypomnijmy sobie to, co zalecał Chrystus: "Miłujcie waszych nieprzyjaciół". I jeśli ktoś się oburza, to od razu ma odpowiedź na to, dlaczego wciąż żyje na Ziemi, a nie w lepszym świecie ;)

To tyle, jeśli chodzi o moje przemyślenia. :)
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: atalia » 11 maja 2011, 12:16

Daleko mi do idealizmu Konrada,ale tez mam na ten temat swoje przemyslenia:myśle,że papierkiem lakmusowym naszego postępu duchowego byłoby nasze zachowanie po tym,jak terrorysta(co nie daj Boze)pozbawił życia członka naszej rodziny...Jesli ktoś nadal byłby skłonny mu wybaczyć,czy nawet darować mu wolnosć jest wielki-z pewnoscią należy do kategorii Duchów Wyzszych.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: Nikita » 11 maja 2011, 18:56

No wlasnie: " na tyle sie znamy na ile nas sprawdzono..." Ja nie wiem jak bym sie zachowala w czasie wojny....czy potrafilabym kochac wroga? Moze tak: bronic sie owszem nalezy ale mscic sie raczej nie powinno...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: Luperci Faviani » 11 maja 2011, 23:16

No, już ten temat gdzieś na forum przerabialiśmy.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: Nikita » 12 maja 2011, 07:54

Terroryzm oraz wszelkie konflikty napedzane sa checia odwetu., zemsty oraz oczywiscie interesami gospodarczymi....a to wszystko wynika z naszego silnego ego....czyöli problemem jest ludzkie ego...zbyt silne niestety...
Ego musi byc aby przetrwac ale zbyt silne prowadzi do konfliktow...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Śmierć bin Ladena

Postautor: natalia » 15 wrz 2011, 08:30

Chyba niedługo po tym jak ogłoszono śmierć bin Ladena, na jakimś portalu zamieszczono fragmenty książki napisanej przez jego byłą, pierwszą żonę i chyba jednego z synów. Przyznam szczerze, że czytałam z zaciekawieniem. Nie pamiętam szczegółów, ale było tam np. o tym, że z pierwszą żoną (kuzynką/krewną) ożenił się w bardzo młodym wieku, gdy byli nastolatkami. Podobno bin Laden popierał wczesne zawieranie małżeństw, aby nie było pokusy cudzołóstwa, i aby można się było realizować w intymnej sferze bez grzechu. Z tą żoną spłodził chyba samych synów, 4 czy 5, których bardzo kochał i z których był bardzo dumny. Tą żonę też chyba kochał i dbał o nią, ale do pewnego czasu. Po jakimś czasie ją oddalił/rozwiódł się z nią, w każdym bądź razie ona musiała odejść, bo on tak sobie życzył. Potem miał jakieś inne żony i spłodził jeszcze chyba większą gromadkę dzieci. Ale ta pierwsza żona chyba go naprawdę kochała. Wiadomo, gdy o kimś opowiada ktoś mu bliski, nie będzie to obiektywna ocena danego człowieka, ale mimo to, z tego artykułu wyłaniał się ten taki bardziej 'ludzki' obraz bin Ladena. Obraz bin Ladena jako człowieka, męża, ojca, głowy rodziny, muzułmanina, a nie terrorysty, przywódcy, fanatyka religijnego itd.itp.
Pomyślałam o tej drugiej, 'dobrej' stronie jego człowieczeństwa, którą, myślę, miał.
Myślę, że chciał być dobrym muzułmaninem, chciał żyć zgodnie z Koranem, ale za bardzo poszedł w ten radykalizm, popadł w fanatyzm religijny i się w nim zatracił całkowicie. Dosłownie interpretował dżihad, który dzisiaj znaczyć powinien co innego niż fizyczną wojnę i mordowanie 'niewiernych'. Dzisiaj to chodzi o rozprzestrzenianie islamu drogą duchową (np. ożenić się z chrześcijanką i 'nawrócić' ją na islam, wychować potomstwo w wierze muzułmańskiej itd.) albo nawet wręcz chodzi o walkę ze swoimi pokusami, słabościami, wątpliwościami itd. itp. 'Normalny', 'dobry' muzułmanin wie, że mordowanie to grzech i nie zabije człowieka, żadnego człowieka, bez względu na to czy jest jego współwyznawcą czy chrześcijaninem, buddystą, żydem itd. itp. Mało tego, będzie szanował i tolerował inność, choć może, ale nie musi się uważać za 'lepszego'.
Myślę, że to co mówiono o nim (Amerykanie) nie wszystko musiało być prawdą, albo celowo mogło być ubarwianie i wyostrzane. Ale z drugiej strony, nie ma wątpliwości, że był fanatykiem religijnym, przywódcą terrorystów, że popełniał zbrodnie przeciwko ludzkości, nawet jeśli osobiście nie mordował, to mordował przez ręce innych. Moralnie przynajmniej za zbrodnie odpowiadał.

Kiedy usłyszałam w radio, że zginął, ani się specjalnie nie cieszyłam, ani tym bardziej nie smuciłam się. Z jednej strony pomyślałam "Ale się inni (np. w szczególności Amerykanie) cieszą", z drugiej strony zrobiło mi się go szkoda, jako po prostu człowieka.
Bo być mordowanym, to musi być i straszne uczucie fizyczne a co dopiero psychiczne.
Ideałem by było, gdyby każdy człowiek umierał śmiercią naturalną a nie tragiczną, a tym bardziej przez zabójstwo. No, ale stało się jak się stało. Amerykanie zabawili się w SĄD NAJWYŻSZY, przyznając sobie prawo do odbierania życia. Trzeba jednak zadać tu sobie pytanie, co byłoby dalej, gdyby bin Laden nie został zabity, i dalej kierowałby swoją organizacją, co byłoby gdyby go schwytano i uwięziono, czy nie byłoby prób uwolnienia go, czy nie byłoby nowych, może jeszcze straszniejszych ataków terrorystycznych, i jeszcze większej nienawiści do wszystkiego co nieislamskie?
W moim mniemaniu zabicie bin Ladena to niewątpliwie ZŁO, ale BYĆ MOŻE MNIEJSZE ZŁO, niż te, które dalej by czynił bezpośrednio i/lub pośrednio, gdyby dalej żył...
Mam nadzieję, że go Allah osądził sprawiedliwie...
Awatar użytkownika
natalia
 
Posty: 29
Rejestracja: 14 gru 2009, 16:33

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości