atalia pisze:Artur przekona sie jak jest naprawde juz po tamtej stronie.Przypomniało mi się ,jak Andre Luiz mówił,jak bardzo zdziwieni byli gorliwi wyznawcy katolicyzmu w zaswiatach,nie słyszac chórow anielskich i nie widzac rozpościerajacego się przed nimi czerwonego dywanu."Nie jesteśmy tu zbyt dobrze traktowani" uskarzali się...a przecież gorliwie przyjmowali sakramenty,odmawiali różańce(ustami) i płacili kościołowi daninę...Tyle,że nie widzieli drugiego człowieka...
Atalio. Chrześcijaninem - katolikiem jestem tak naprawdę dopiero od roku a wcześniej to byłem w dzieciństwie. Byłem ministrantem. wtedy żarliwie się modliłem do Pana Jezusa i wierzyłem w niego. Szkoła średnia to okres odejścia od Jezusa i życia niezgodnego z Jego zasadami. Później zanurzyłem się w nauki ezoteryczne (numerologia, astrologia, bioenergoterapia, wahadełka). Jeżdziłem na wykłady mistrzów, Hare krishna, Riberthing, Rejki, Silva, autohipnoza, Qi gong, mantrowanie i inne, no i wreszcie mysłałem, że znalazłem - Sai Baba. Bóg, który sie inkarnował w człowieka. Jakie książki pod jego nazwiskiem były wydawane... - duchowość na najwyższym poziomie. Spirytyzm to kopia tego co głosił Sai Baba. Miałem chyba kilkadziesiąt jego książek. Perełki to sai baba mówi do zachodu i sai baba mówi o związkach. Reinkarnacja, zależności karmiczne itd. W szczycie uwielbienia byłęm u niego przez tydzień. Nie doznałem żadnych szczególnych doznań. dziwiłem się tylko dlaczego nie uzdrawia on inwalidów na widzeniach. No ale mysłałem, taka ich karma. Oczywiście modliłem się do niego wiele lat i mantrowałem jego "święte imię".
W jego muzeum poświęconym jego osobie był kącik, w którym porównane były cytaty Jezusa i SaiBaby. Dziwiłem się jak
Taki Bóg jak Sai baba porównuje się z kimś takim małym jak Jezus!. Gwoli wyjaśnienia w owym czasie nie wierzyłem już w boskość ani świętość Jezusa a tym bardziej Matki Jego, powątpiewałem nawet w jego istnienie. Uważałem, tak jak twierdził sai baba, że Jezus był ale nie taki jak twierdzi kościół i troche inaczej niż twierdzi kościół wyglądało jego życie. w kazdym razie nie był Bogiem, bo Bogiem to był saibaba. Nie wierzyłem w kościół, nie wierzyłem w moc mszy świętych a księży uważałem za zwykłych ludzi w wielu przypadkach bardziej grzesznych niż ja.Jednym słowem jechałem po Kościele równo. A spowiedz to była dla mnie próba kontrolowania społeczeństwa wymyślona w średniowieczu. Oczywiście sai baba twierdził, że nie ma szatana więc i ja tak wierzyłem.
czyli w myśl obcnych moich poglądów zmierzałem ku upadkowi duchowemu prosto w szpony anioła ciemności.
Cała teoria chrześcijańska była dla mnie bełkotem a to co mówił sai baba logiczne i pukładane. w niedzielę zamiast na msze chodziłem na jogę.
Potem wpadła mi do rąk książka Kardeca i tak mnie zachwyciła, że od razu znalazłem namiary Konrada i zapisałem się do stowarzyszenia całkowicie identyfikując się z treścią książek przez stowarzyszenie propagowanych. Nawet domagałem się abyśmy jako stowarzyszenie szybciej zaczęli wywoływać duchy ale Konrad stawiał veto.
Nie byłem aktywnym spirytystą ale byłem i chciałem wywoływać duchy nie widząc w tym nic złego jedynie dobro.
jakakolwiek osoba, jakkolwiek błyskotliwa nie była w stanie zburzyć fundamentu, którym była dla mnie reinkarnacja i niechęc do kościoła. Osoby próbujące mnie nawracać na chrześcijaństwo zbywałem. Mój syn został ochrzczony dopiero w szkole podstawowej, gdyż byłem wcześniej temu przeciwny, głównie dlatego, ze mojemu Ojcu bardzo zależało.
I gdyby nie fizyczny dotyk Łaski Bożej nie uwierzyłbym w Jezusa i moc Kościoła Katolickego. Na rekolekcje pojechałem na skutek różnych czynników i z ciekawości jako, że zawsze byłem na wszystko otwarty.
W czasie można powiedzieć modlitwy o uzdrowienie Ojciec Manjackal rzekł " Wielki Strumień Łaski spływa na Artura". A ja poczułem jak coś się we mnie wlewa przez głowę i całkowicie mnie wypełnia.
Łaska Boża zdjęła z mego serca i oczu opaskę ciemności i w jednej chwili uwierzyłem. Uwierzyłem w coś co do tej pory odrzucałem. Poczułem, że to Jezus, ten przeze mnie do tej pory wyśmiewany i lekceważony jest moją drogą, moim światłem i moim życiem.
Bóg mnie dotknął a ja uwierzyłem.
Pozdrawiam