Zmarli w snach

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Zmarli w snach

Postautor: Freya » 31 maja 2009, 14:54

Bardzo mnie męczy temat snów z naszymi zmarłymi.Do tej pory ( tzn.do momentu odejścia Mamy) jesli zmarł ktos z mojej rodziny prawie nigdy mi sie nie śnił. Np. ojciec, czy dziadkowie- bardzo , bardzo rzadko...
Po smierci Mamy w pierwszym okresie sniła mi sie bardzo często , i były to sny związane z Jej chorobą lub pogrzebem- dość przykre. Potrafiły być pare razy w tygodniu. Po roku czasu dotarłam do osoby która umie przeprowadzać dusze ( te dusze które nie zdają sobie sprawy ze smierci). Po "odprowadzeniu" Mamy poczułam sie dużo lepiej, sny przestały mnie dreczyć. Po jakimś czasie pojawiły sie dwa w kilkumiesiecznych odstepach, ale juz zupełnie inne - były to spotkania z Mamą świadome z mojej strony ( czyli klasyczne LD), w których mówilam jak Ją kocham. Budząc sie miałam wrazenie że na prawdę się spotkałysmy , zresztą w tych snach wiedziałam ze śnię i ze Ona nie żyje. To były wspaniałe spotkania. Potem Mama śniła mi się coraz rzadziej, w jakis tylko epizodach...
Ostatnio na Dzień Matki byłam na cmentarzu. Ponieważ dalej bardzo tęsknię i rozpaczam to przy Jej grobie emocje wzięły górę i do domu wrocilam totalnie obolała i zdruzgotana. Na drugi dzień też źle sie czułam. No i w nocy przyśnila mi się Mama. Było to znów piękne spotkanie - podeszłam do Niej , lekko przykucnęłam( Mama była niskiego wzrostu) wtuliłam się w Jej ramiona mowiąc ze bardzo , bardzo za Nią tęsknię.Całą miłość, ból i tesknote odczułam w tym uścisku. W tym momencie sie obudziłam. Spotkanie było bardzo realne, Mama była ubrana w swój ulubiony rozciagniety sweter:)
To było wspaniałe znów Ją zobaczyć i usłyszeć Jej głos.

Bardzo mocno analizuję te sny. Do tej pory myślałam ze są one tylko wynikiem moich mysli o Niej i moich emocji jakie przeżywam w ciągu dnia( taka reakcja psychiki). Ale zaczynam się zastanawiać czy nie są one aby znakiem z Jej strony. Tylko zawsze zastanawiałam sie dlaczego w tych snach Ona nic mi nie mowi o sobie?
Z drugiej strony jest jeszcze jeden charakterystyczny element. Te sny-spotkania z Nią zawsze są w jednej i tej samej scenerii-w mieszkaniu gdzie sie urodziłam i wychowałam, a gdzie od 15 lat ani ja , ani Ona juz tam nie mieszkałysmy.Te charakterystyczne sny są zawsze tam!Może to Ona wybiera to miejsce?

Czy macie jakieś swoje informacje( np. z przekazów, od mediów) na temat kontaktów w snach?
Pozdrawiam , Freya.
"Śmierć nie jest zgaszeniem światła,lecz tylko wyłączeniem lampy,ponieważ przyszedł świt. "
R.Tagore
Freya
 
Posty: 48
Rejestracja: 31 mar 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków

Re: Zmarli w snach

Postautor: Luperci Faviani » 31 maja 2009, 18:36

Nie wierzę w sny przepowiadające przyszłość ale jestem przekonany, że dusze zmarłych kontaktują się z nami właśnie poprzez sen. W ten sposób przejawiają się zdolności mediumiczne przeciętnego Kowalskiego, zdolności, które posiada każdy z nas. DK (albo KM) opisuje tego rodzaju zjawiska. Gdy człowiek śpi jego dusza może opuścić ciało materialne by nawiązać kontakt z innymi Duchami ale w chwili przebudzenia, człowiek zapomina prawie wszystkie zdobyte informacje, niemniej pozostają one zakodowane w podświadomości. W ten sposób rodzą się niektóre wynalazki i różnego rodzaju "genialne myśli".

Duch, gdy manifestuje się, może przybrać formę ułatwiającą zidentyfikowanie np. pojawi się w ulubionym za życia sweterku (w KD przytoczono przykład z zapalniczką).

Wierzę, że takie sny nie są sztucznym tworem mózgu. Niektóre sny tego rodzaju bardzo wpłynęły na moją osobowość, na moje życie. Pisząc te słowa myślę przede wszystkim o tych spotkaniach, które poprowadziły mnie wprost w objęcia Spirytyzmu.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zmarli w snach

Postautor: Paul 023 » 31 maja 2009, 21:48

Ostatnio miałem wizję we śnie.

Śniło mi się, że na podłodze u mnie w mieszkaniu chodzą mrówki i co dalej było nie pamiętam nic.
Po paru dniach patrze się a mróweczka mi łazi po lewej ręce hehe :D coś mnie swędziało i swędziało, aż popatrzyłem co to a to głupia mrówka :D Po następnych ok. dwóch dniach kolejna mrówka znalazła się w kuchni załatwiłem ją :D Z kolei następnego zaś dnia kolejna mrówka i tym razem spacerowała po moim biurku od kompa :D

Rok temu śniło mi się, że na plantach widziałem samochód osobowy.
Popołudniu wybieram się na spacer na planty zupełnie zapominając o dzisiejszym śnie.
Będąc na plantach koło parkingu i co widzę i widzę ten samochód ze snu stał identycznie tak
jak we śnie. Później widziałem ładną Panią, której we śnie nie widziałem, Ale dziwnie cały
czas na mnie patrzyła, aż się dziwiłem trochę co tak patrzy. :)
Paul 023
 
Posty: 56
Rejestracja: 23 maja 2009, 19:39
Lokalizacja: xxxx

Re: Zmarli w snach

Postautor: konrad » 01 cze 2009, 01:05

Każdy z nas jest medium, nie u wszystkich zdolności medialne są rozwinięte. Takie osoby nie są jednak pozbawione całkowicie kontaktu z zaświatami. Często uzyskują wsparcie, czy informacje od zmarłych poprzez różnego rodzaju inspiracje, ale także poprzez sny.

To rzeczywiście bardzo ciekawe, że osoby nam bliskie nie pojawiają się w naszych snach wtedy, kiedy chcemy. Najczęściej robią to jednak w bardzo istotnych momentach, czyli tak naprawdę wtedy, gdy potrzebują naszego wsparcia, albo gdy sami mają nadzieję na coś się przydać.

Z doświadczenia wiem, że osoby zmarłe, zwłaszcza z naszej najbliższej rodziny, mogą się śnić właśnie w następujących sytuacjach:
1) niedługo po swojej śmierci... wówczas jak sądzę, pojawią się w naszych snach, gdyż chcą za wszelką cenę się z nami skontaktować. Często albo nie wiedzą, co się z nimi dzieje i szukają rozpaczliwie pomocy. Czasem, odnajdują się szybko w zaświatach, pragną jednak coś nam jeszcze przekazać, dokończyć jakąś rozpoczętą myśl...
2) w chwilach trudnych decyzji... Pamiętam, jak mi śniła się kiedyś mama, gdy już po jej śmierci, mieliśmy trudną sytuację w rodzinie i nie do końca było wiadomo, jak postąpić. Miałem wówczas opinię, co do której wiedziałem, że moja mama mogłaby być przeciwna. I co ciekawe wówczas przyśniło mi się, jak rozmawiam z mamą i ona stwierdziła, że mam jednak rację. Przyniosło to mi duży spokój, gdyż wiedziałem, że w ten właśnie sposób daje mi ona znać, że jest po mojej stronie
3) w trudnych momentach, np. na krótko przed śmiercią kogoś bliskiego... Kolejny przykład z mojego życia. Niedługo przed zupełnie niespodziewaną śmiercią mojej mamy, mojemu tacie zaczął się śnić dziadek, który nie żył od kilkunastu lat. Sny, które miał na tydzień przed tym tragicznym zdarzeniem, były tak wyjątkowe, że zaraz je sobie skojarzył z całą sytuacją. Być może jego ojciec przybył wówczas, by go ostrzec, albo by pomóc w trudnej sytuacji?

W każdym razie nie mam wątpliwości, że Duchy komunikują się z każdym z nas. Z jednymi całkiem bezpośrednio, z większością jedynie poprzez sny.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zmarli w snach

Postautor: cthulhu87 » 01 cze 2009, 09:50

Freya, wierzę głęboko, że ostatni sen, który opisałaś to było rzeczywiste spotkanie z Twoją mamą. Nie przemawia do mnie interpretacja, że każdy sen jest zbitką naszych wrażeń i doświadczeń zepchniętych do podświadomości, które w pewnym momencie się ujawniają. Jeżeli zmarli bliscy rzeczywiście spotykają się z nami w pewnych okolicznościach, zarówno wybór miejsca ( np. dom, w którym czujemy się bezpiecznie) czy pewnych atrybutów (znajomy sweter), wskazuje na to, że istotnie zależy im, byśmy również i my czuli się dobrze w takich sytuacjach. Oczywiście, można powiedzieć, że lepsza byłaby jakaś jawna materializacja rodem z przedwojennego seansu, byłby to 100%-ntowy dowód na obecność zmarłego, ale czy normalnego człowieka takie spotkanie by nie przeraziło, nie przejąłby nas dreszcz, gdyby nagle ni stąd ni zowąd stanął przed nami nasz zmarły dziadek, którego nie widzieliśmy od lat? Zauważcie, że sny chociaż dziwne, są wpisane w nasz naturalny tryb życia, w zasadzie są doskonałą metodą kontaktu dla bliskich, którzy chcą udowodnić nam, że nadal istnieją i nas kochają, a jednocześnie nie chcą wzbudzać w nas strachu.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Zmarli w snach

Postautor: Freya » 02 cze 2009, 19:56

Zauważcie, że sny chociaż dziwne, są wpisane w nasz naturalny tryb życia, w zasadzie są doskonałą metodą kontaktu dla bliskich, którzy chcą udowodnić nam, że nadal istnieją i nas kochają

"Cthulhu" pieknie napisane:)
Dla mnie jest to jedyna forma kontaktu i póki co musi mi wystarczyć. Choć ciężko się z tym pogodzić, to z drugiej strony jestem wdzięczna Opatrznosci ,ze dane mi jest chociaz to.
"Śmierć nie jest zgaszeniem światła,lecz tylko wyłączeniem lampy,ponieważ przyszedł świt. "
R.Tagore
Freya
 
Posty: 48
Rejestracja: 31 mar 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków

Re: Zmarli w snach

Postautor: forrest » 10 cze 2009, 18:05

cthulhu87 pisze:Oczywiście, można powiedzieć, że lepsza byłaby jakaś jawna materializacja rodem z przedwojennego seansu, byłby to 100%-ntowy dowód na obecność zmarłego, ale czy normalnego człowieka takie spotkanie by nie przeraziło, nie przejąłby nas dreszcz, gdyby nagle ni stąd ni zowąd stanął przed nami nasz zmarły dziadek, którego nie widzieliśmy od lat?

Nie przeraziłoby. Do takich wniosków doszedł Raymond A. Moody dokonując prób z różnymi osobami szukającymi kontaktu z bliskimi zmarłymi. Nie wnikam tu, czy użycie zwierciadła jest konieczne do ułatwienia uaktywnienia tego rodzaju medialności. Żadna z osób, której udało się nawiązać kontakt (a było ich zgodnie z tym, co donosi Moody 40% spośród wszystkich biorących udział w tym eksperymencie) nie była zalękniona z powodu pokazania się zjawy (nieodróżnialnej w tamtych przypadkach od żywego człowieka), słyszenia głosu czy "słyszenia" myśli wywołanego Ducha. Wszyscy rozmawiali z Duchami tak, jak za życia tych ludzi.
(R. A. Moody "Odwiedziny z zaświatów")
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 10 sty 2009, 23:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Zmarli w snach

Postautor: Jul » 27 lip 2009, 19:17

Mój ojciec, który jest praktykującym katolikiem, często modli się za zmarłych. Opowiada mi czasami, że śnią mu się różne osoby, za które się modlił - co ciekawe są to przeróżni ludzie z bliższego i dalszego grona krewnych/znajomych rodziny (nie wszyscy np. byli wierzący, niektórzy zmarli śmiercią naturalną, inni gwałtowną).
Zmarli śnią mu się w różnych sytuacjach, ale przeważnie pozdrawiają, dziękują za modlitwę, są dość naturalni, czasem nawet żartują.
W Kościele Katolickim jest kilka zakonów, które specjalizują się w modlitwach za dusze zmarłych. Myślę, że wykonują one dobrą robotę - ile jest dusz zapomnianych, którymi nikt się nie interesuje.
Kardec w "Niebie i piekle" też podkreśla wysoką wagę modlitwy za zmarłych, nie pamiętam natomiast czy pisał coś o snach.
Jul
 
Posty: 346
Rejestracja: 31 paź 2008, 23:41

Re: Zmarli w snach

Postautor: natalia » 13 wrz 2011, 13:52

U mnie w rodzinie, od strony mojej matki, kobiety często miewały/ją sny ze zmarłymi im bliskimi. Czyli np. moi pradziadkowie śnili się mojej babci czy jej siostrze, moja babcia i dziadek mojej mamie lub siostrze babci, a niektórzy z wyżej wymienionych mi.
Z tego co wiem takie sny miały miejsce najczęściej:

-tuż po lub niedługo po swojej śmierci;
-przed jakimiś rocznicami, uroczystościami;
-kiedy zmarłe osoby chyba chciały przed czymś ostrzec lub na coś złego przygotować;
-kiedy o coś prosiły bezpośrednio lub pośrednio;
-kiedy wcześniej się dużo o nich myślało i chciało uzyskać odpowiedź, miało jakieś wątpliwości;

Mojej babci i jej siostrze śnili się ich rodzice, z tego co pamiętam córki pytały np. 'Jak tam im jest?', 'Gdzie są?' i ci dziadkowie lub jedno z nich odpowiadali/odpowiadało, gdzie są, ale nie bezpośrednio, w każdym bądź razie 'wyglądało' na to, że są/ czy jedno z nich jest w czyśćcu i jeszcze nie może iść do nieba, bo musi odpokutować za grzechy. Po pewnym czasie któreś znowu się przyśniło i mówiło co trzeba w tym życiu robić, aby potem iść do nieba, to chyba pradziadek mówił coś o przyjmowaniu Komunii Św. itd. itp.

Mojej mamie z kolei śnili/i się jej mama i ojciec. Mama też 'rozmawiała' z babcią we śnie i ta jej nieraz odpowiadała. Na podstawie jakiegoś snu mama stwierdziła, że babcia też była/jest w czyśćcu. Czasami babcia śniła się mamie i tak jakby zwiastowała jakieś nieszczęście/coś przykrego, była smutna, chciała coś powiedzieć, otwierała usta, pojawiały się jakieś krzyże, jakiś motyw człowieka niosącego swój krzyż i jakieś nawiązanie do mojego ojca - takie sny miały miejsce przed pogorszeniem się stanu zdrowia mojego ojca (jest dość stary i poważnie przewlekle chory- nieraz ma zapaści zdrowotne). Zawsze moja mama się wtedy boi, że może to jest ostrzeżenie przed śmiercią i stara się bardziej uważać na ojca. Raz też, dzień przed przyjazdem do mnie, osoby z która poznałam się przez neta, przyśnił się dziadek mojej matce i powiedział: 'Uważaj na Natalkę' - tak jakby ta osoba miała być dla mnie jakimś zagrożeniem itd. itp.

Babcia umarła po operacji, ale niespodziewanie, nagle, kiedy miałam 3 lata. I chyba przyszła do mnie wkrótce po śmierci. Rodzice chyba mi nie mówili o jej śmierci bo byłam za mała. Następnej nocy lub trochę później, ale ogólnie wkrótce po śmierci spałam jak zwykle w swoim łóżeczku w pokoju z rodzicami i krzyczałam przez sen : 'Babciaaaaaaa, babciaaaa!'. Mama to słyszała, zapamiętała i stwierdziła, że pewnie mnie babcia odwiedziła.

Miałam też siostrę bliźniaczkę Edytę, która umarła po kilku godzinach od przedwczesnego porodu. Ja ledwo przeżyłam. Nigdy mi się nie śniła, aż do pewnego czasu. Ileś lat temu miałam piękny sny, po którym stwierdziłam, że moja siostra jest w szczęśliwym miejscu, jest jej tam dobrze i że jest podobna do mnie (długie blond włosy miała - tak jak ja) itd. itp. Bardzo mi się ten sen podobał i utwierdził w przekonaniu, że jest szczęśliwa i czuwa nade mną/nami.

Z dziadków to miałam tylko dziadka do 12 roku życia i babcię do 3 roku życia. Babcię trochę pamiętam, ale nigdy mi się nie śniła oprócz epizodu po śmierci, za to dziadek tak. Z dziadkiem byłam bardzo związana i go kochałam, tak jak i on nas. Po jakimś czasie od śmierci przyśniło mi się, że wysłał mi list, list w pięknej błękitnej dużej kopercie, na której było mnóstwo znaczków z przeróżnych stron świata. Ogólnie sen był bardzo optymistyczny i radosny, po którym stwierdziłam, że dziadek też jest w szczęśliwym miejscu, że dobrze mu tam, i wysyłając mi taki piękny list w pięknej oprawie, daje mi znać o tym itd. itp.

Śnili mi się też żebracy proszący mnie o jedzenie. Mieszkam blisko kościoła i raz szłam sobie przed domem, a przy kościele szło 2 żebraków, obdartych w łachmanach, chudych i zaniedbanych i wyciągnęli w moją stronę metalową puszkę...po pasztecie i prosili mnie o jakiekolwiek jedzenie. Ja zaaferowana pobiegłam do domu, do kuchni i krzyczę do matki, że trzeba im coś dać, choćby jakieś resztki jedzenia, nawet jak dla psa, cokolwiek, bo oni są bardzo głodni...Po obudzeniu wiedziałam, że ktoś, nie wiem kto, ale ktoś mnie prosi o modlitwę. Sny z bezpośrednimi lub pośrednimi prośbami o modlitwę miały też moja mama i chyba babcia i /lub jej siostra.
Awatar użytkownika
natalia
 
Posty: 29
Rejestracja: 14 gru 2009, 16:33

Re: Zmarli w snach

Postautor: powene » 09 paź 2011, 23:22

Podczas snu o dziwo aktywność naszego mózgu bardzo się zwiększa, stąd często możemy mieć dziwne "prorocze" sny. Nie jestem to wynikiem nadprzyrodzonych zdolności tylko nieświadomą analizą, nasz mózg bez naszej ingerencji analizuje wiele zewnętrznych czynników nie zawsze takich nad którymi się zastanawiamy. Czasami wystarczą strzępy informacji, parę zasłyszanych zdań aby bez naszej "wiedzy" aby nasz rozum stworzył prawdopodobne wersje. Każdy z nas ma multum snów o których nie zawsze nawet pamiętamy, z tego całego tygla zawsze można wyciągnąć kilka które miały związek z późniejszym wydarzeniami. Zastanówmy się nasz mózg wykorzystuje w normalnym trybie zaledwie kilka procent możliwości, większość obszarów nie uaktywnia się nigdy, albo parę razy w życiu. Różne czynniki uruchamiają różne obszary i stąd taki misz masz koszmarów, miłych snów i wspomnień. To nasze przeżycia, obserwacje w wersji de lux, ponieważ w wersji dużo bardziej dokładnej, duże realistyczniejsze niż normalne wspomnienie. Powoduje to jak napisałem zwiększona aktywność a więc zwiększony potencjał naszego mózgu. Pozdrawiam
powene
 
Posty: 1
Rejestracja: 09 paź 2011, 23:07

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości