autor: Luperci Faviani » 19 lut 2011, 21:37
A ja zawsze rano po śniadaniu strzelam sobie seteczkę - dla zdrowotności. W pracy, przed filmowaniem, kumpel zwykle przynosi piwko, więc dla towarzystwa małą szklaneczkę z sokiem też łyknę. Na realizacji też trzeba z jakimś politykiem - dla lepszych kontaktów - po pięćdziesiątce. Ekipa TV jest duża, więc czasami schodzi nam troszkę dłużej, więc by o "suchym pysku" nie siedzieć, to coś więcej łyknąć trzeba - i tak schodzi flaszka. Ale teraz zależy, z którym producentem jedziemy w teren, bo od niego zależy dobór dźwiękowców, a ci najbardziej tankują. Ale ja z nimi raczej się nie zadaję, gdyż ja lubię kulturę, więc podczas roboty ograniczam się do jednej flachy - wzrok mi się wyostrza i chociaż kamera czasami mi troszkę zjedzie w dół... ale to się później wycina. Po powrocie na bazę, na montażu materiału, dla lepszego samopoczucia z montażystami łykamy po dwusetce gorzkiej żołądkowej miętowej - później robota pali się w rękach, ale i tak nie wyrabiamy się na wiadomości o 19:30, więc dostajemy opieprz od wydawcy, a po takiej jadce no trzeba się w kantynie czegoś mocniejszego napić dla uspokojenia. Po robocie, w domu kolacja i na dobry sen odrobinka naleweczki - śpię jak dziecko. Czasami sąsiedzi kłócą się do późnych godzin i gdy mnie obudzą (zwykle koło trzeciej) trzeba sobie łyknąć dolewkę nalewki. O szóstej pobudka, ale przed śniadaniem muszę połknąć setkę czystej żeby mi się ręce nie trzęsły, bo inaczej bułki nie mogę sobie masłem posmarować, a po śniadaniu do pracy. Pięć lat już tak funkcjonuję i nikt mi nie wmówi, że alkohol jest zły.
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.