Choroba, śmierć, kara

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: orystes » 20 gru 2010, 20:56

Nikita pisze:Mi sie wydaje, ze nie bieda jest najgorsza ale niska swiadomosc...bo nawet w biedzie inteligentny i rozwiniety duchowo czlowiek bedzie rozmyslal i tworzyl...


Coś takiego jak Janko muzykant, marnie skończył niestety. Bieda niczego jeszcze nikomu nie ułatwiła.
orystes
 
Posty: 137
Rejestracja: 04 lis 2010, 22:30
Lokalizacja: Łódź

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: sigma » 20 gru 2010, 21:22

Nikita pisze: ... nawet w biedzie inteligentny i rozwiniety duchowo czlowiek bedzie rozmyslal i tworzyl...


Zgadza się, niekoniecznie nawet musi być inteligentny :). Tak naprawdę to człowiek potrzebuje pełnej miski i dachu nad głową. To musi mieć żeby przeżyć. A i nawet tym manipuluje, przecież dietetycy wskazują na to że tanie jedzenie jest przyczyną wielu współczesnych chorób. Moja matka wychowywała się w dwudziestoleciu międzywojennym na Podhalu bez ojca, była półsierotą. Zmarła w 2001 i do końca życia na śniadanie piła mleko pół na pół z wodą bo tak się nauczyła w dzieciństwie. Mleko, po prostu, było tam i wtedy dość drogie ... Nie wspominając o mięsie ...

orystes pisze: ... Bieda niczego jeszcze nikomu nie ułatwiła.


A ilu zaślepiło bogactwo ?
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: orystes » 20 gru 2010, 21:55

sigma pisze:A ilu zaślepiło bogactwo ?

Powiem tak, ponieważ statystycznie rzecz ujmując jest duża przewaga biednych nad bogatymi. Bieda zdecydowanie zniszczyła więcej osób niż bogactwo zaślepiło. Nie bardzo rozumiem czemu ludzie uważają że bieda w jakiś sposób nobilituje ? Wystarczy popatrzeć co dzieje się w Afryce, Bangladeszu czy Indiach. Bieda powoduje krańcowe upodlenie tych ludzi. I możesz mi wierzyć lub nie, ale ci biedni ludzie oddaliby wszystko żeby choć przez kilka dni być "zaślepionym przez bogactwo".
orystes
 
Posty: 137
Rejestracja: 04 lis 2010, 22:30
Lokalizacja: Łódź

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: sigma » 21 gru 2010, 10:59

Ja myślę że ani bieda ani bogactwo nie nobilitują. Natomiast człowiek jest odpowiedzialny za to robi z nadwyżką posiadanych środków. Kraje borykające się z nędzą nie miałyby aż takich kłopotów gdyby mieszkańcy krajów bogatszych w inny sposób wydawali pieniądze. Z tym, że dobrze jest pamiętać o tym że gospodarki niektórych państw np. afrykańskich przypominają worek bez dna a to już wina ich mieszkańców. W okresie dekolonizacji Afryki próbowano stworzyć tam solidne gospodarki, raczej się to nie udało.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: atalia » 21 gru 2010, 12:42

Moim zdaniem najlepszy jest zloty srodek.Nędza z pewnoscia nie wzbogaca duchowo,a człowiek głodny będzie myślał wyłącznie o napełnieniu brzucha, a nie o sprawach wyższego rzędu(piramida potrzeb Maslowa),a nadmierne bogactwo deprawuje,wpędzając w pychę i egoizm.Oczywiscie są wyjątki od tej reguły,ale chyba są one raczej nieliczne.

Zmieniam temat,nawiązując do tytułowej "kary".Myślę,że słowo "kara" ,sugerujace obecnosć jakiegos sądu nad duszą jest niezbyt odpowiednie,ponieważ nie oddaje przyczynowo-skutkowych aspektów sprawy.Andre Luiz,rękoma Chico Xaviera,wielokrotnie o tym wspomina,całkowicie odzierając temat z mistycyzmu i odnoszac sie do zwykłych praw fizyki,obowiazujacych zarówno TU ,jak i TAM.Ujmujac rzecz prosto(co Andre nie zwykł był czynić),złe myśli i uczynki powoduja ,że ciało duchowe wibruje w znacznie bardziej powolny sposób i ten sposób zagęszcza swoja budowę cząsteczkową,powodujac wzrost swego ciężaru, a tym samym przyciaganie do Ziemi lub niższych rejonów duchowych("Nosso Lar"-Umbral).Wyjaśnia to,dlaczego niektóry Duchy przez wiele lat pozostaja tak blisko Ziemi-niekoniecznie muszą one być złe,ale nagromadzony w nich smutek,rozgoryczenie lub poczucie niespełnienia nieuchronnie je do Ziemi przykuwają.
Tak wiec mozna powiedzieć,że Prawo Duchowe działa w tym wypadku niejako "z automatu",a dusze po smierci same plasuja sie w odpowiednich regionach i nikt im miejsca TAM nie wyznacza.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: Nikita » 22 gru 2010, 13:37

Ja wcale biedy nie pochwalam....nie nie...tylko chcialam powiedziec, ze najwazniejszy jest stan umyslu danego czlowieka bo inteligentny i duchowo rozwiniety czlowiek albo bedzie mial wieksza szanse wygrzebac sie z biedy...albo sie wcale ta bieda nie przejmie....i bedzie umial sobie radzic...

Najgorsze co z bieda jest zwiazane to stan umyslow: pijanstwo, agresja, kryminalnosc , glupota, lenistwo itd...to jest gorsze od samej biedy...


To co pisze Atalia bardzo mi sie podoba...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: atalia » 22 gru 2010, 19:30

Dzięki :D
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: Sebastian » 30 gru 2010, 01:47

16 stron w niecały miesiąc?! Oszaleliście! :D

Jeśli człowiek jest świadom, że jego nałogi skracają mu życie, a on nie próbuje niczego z tym zrobić, to rzeczywiście jest to rodzaj samobójstwa, bo przecież samobójstwo nie jest niczym innym, jak dobrowolnym skróceniem swojego życia.

Niestety jest wiele świadectw wiekowych osób, które nadal popalają dla przyjemności. Nikotynizm nie jest wyrokiem śmierci, można dożyć sędziwego wieku i umrzeć z powodu zupełnie nie związanego z paleniem papierosów. Dlatego też znam palaczy, którzy nie traktują tego jak świadomego zagrożenia zdrowia... No oczywiście rzecz ma się zupełnie inaczej np. z ciężkimi narkotykami ^^

1) Duchy nie mają narodowości. Równie dobrze mogliśmy żyć przez wiele wcieleń jako Rosjanie i dopiero teraz trafiliśmy do Polski. Czy więc fakt, że żylibyśmy w ZSRR, a nie w wolnej Polsce, coś by zmienił?

Zmienia i to dość istotnie. Nikt nie ma prawa ubezwłasnowolnić człowieka, a to próbowało robić ZSRR pokrętnymi drogami... Walczono z rodziną i wartościami chrześcijańskimi:
- zezwolono na aborcję (z tego Stalin się wycofał jak zaczęło mu brakować żołnierzy)
- w prasie propagowano łatwy rozwód polegający na wysłaniu kartki do urzędu (bez wychodzenia z domu i informowania drugiej strony)
- wprowadzenie specjalnych dokumentów, bez których nie można było wyjechać z miasta, a te były przetrzymywane w miejscu pracy, gdzie nie chciano ich wydawać (i co ma zrobić para, której przydzielono pracę w różnych miastach?...)
- już nie mówiąc o całodobowych przedszkolach ograniczających kontakt z dzieckiem...
- wprowadzono na studiach obowiązkowo przedmiot "Podstawy naukowego ateizmu", a cerkwie i kościoły przerabiano na różne ciekawe obiekty np. muzea ateistyczne (cokolwiek to było...)
- było nawet tak, że kobiety rejestrowały się w urzędzie i można je było... używać

Owszem, można to z całą śmiałością traktować jako ogromną próbę. Ale jak samo słowo wskazuje - PRÓBĘ. A to była ówczesna codzienność... To było jawne ograniczenie wolności i normalnego rozwoju rodzin i jednostek...

2) Czy życie w kraju totalitarnym uniemożliwia rozwój moralny i intelektualny? Bezwzględnie nie.

Trzeba wziąć pod uwagę sytuacjonizm...
tzn. wyrwane z kontekstu powiedzenie "oddawano życie w walce przeciw totalitaryzmowi" faktycznie brzmi jak brzmi... ale zazwyczaj ten totalitaryzm z czymś się wiązał, np. jak wyżej z całym komunizmem wojennym i to, co sowietyzm zwalił ludziom na głowę...

3) Czy fakt, że jako dziecko mówiłbym w domu po polsku, a w szkole uczył się wyłącznie rosyjskiego, coś by zmienił w moim postępowaniu?

Podobnie jak wyżej.
Z nauką języka polskiego idzie również nauką innych wartości. Tak kształtuje się mentalność narodu.

4) Czy gdyby Powstanie nie wybuchło, ludzie, którzy w nim zginęli po wszystkich stronach barykady, nie mogliby jeszcze pozytywnie wpłynąć na ten świat?

Czasami może właśnie wpływali?
Gdyby nie wylana krew na frontach I wojny i w męczarniach II wojny, to czy dziś pacyfizm byłby tak rozwinięty? Czy gdyby w ogóle nie było żadnej wojny światowej to zrozumielibyśmy przekazy Duchów tak dobitnie?
Awatar użytkownika
Sebastian
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 499
Rejestracja: 14 sty 2010, 22:46
Lokalizacja: Łódź

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: Nangaparbat » 30 gru 2010, 04:42

Odnosnie strony finansowej, dla mnie osobiscie sprawa wydaje sie byc bardzo prosta:
Jesli po śmierci "wybieramy" gdzie sie reinkarnujemy to znaczy, ze jestesmy na jakims poziomie a co za tym idzie urodzimy sie w takiej rodzinie by zaplacic za to co popelnilismy w zeszlym badz zeszlych zywotach.
Co za tym idzie, stan naszego portfela kompletnie nie ma znaczenia na rozwoj duchowy.
Owszem moze pomoc ale tak samo moze zaszkodzic.

Sa przypadki gdzie ludzie osiagali kontakt z wyzszym Ja badz strona duchowa bedac ubogim i bogatym, wiec moim zdaniem to nie ma znaczenia.

3) Czy fakt, że jako dziecko mówiłbym w domu po polsku, a w szkole uczył się wyłącznie rosyjskiego, coś by zmienił w moim postępowaniu?


Mawia sie ze taka muzyka jak kompozytor, jesli kompozytor byl z polski to i muzyka bedzie przesiaknieta polskoscia. To ma bardzo duzy wplyw na to kim jestesmy i jak sie zachowujemy.
Nangaparbat
 
Posty: 105
Rejestracja: 05 lis 2010, 01:05
Lokalizacja: Slask

Re: Choroba, śmierć, kara

Postautor: Voldo » 30 gru 2010, 10:01

Sebastian pisze:Owszem, można to z całą śmiałością traktować jako ogromną próbę. Ale jak samo słowo wskazuje - PRÓBĘ. A to była ówczesna codzienność... To było jawne ograniczenie wolności i normalnego rozwoju rodzin i jednostek...

A czy próba nie może oznaczać całego życia?
Spójrz na to, ile dla Duchów znaczy nasze sto lat... Dla nich to jest chwila, dla nas prawie wieczność.
Tomasz

„Jezus Chrystus nie prosił nas o wiele, nie wymagał od ludzi, by wspinali się na Mount Everest, czy wielce się poświęcali. Prosił nas tylko o to, byśmy kochali drugiego człowieka.” - Chico Xavier

Wiceprzewodniczący PTSS
Przewodniczący Wrocławskiego Oddziału PTSS
tomasz.grabarczyk.spirytyzm@gmail.com
Awatar użytkownika
Voldo
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2204
Rejestracja: 08 lut 2010, 14:58
Lokalizacja: Wrocław

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 3 gości