autor: konrad » 05 gru 2010, 22:08
Patrzymy na wszystko z bardzo ziemskiej perspektywy... Granica między patriotyzmem a nacjonalizmem jest bardzo cienka. Czy ludzie walczą o ojczyznę, bo nie chcą pozwolić, by rządził nimi ktoś inny, bo nie chcą pozwolić, by ich dzieci mówiły w innym języku? Dlaczego? Czy ten język jest gorszy? Czy ten naród, który nimi ma rządzić jest gorszy?
W przypadku powstania mamy oczywiście w pamięci fakt, że hitlerowcy nieśli ogrom zniszczenia i nieludzkie wartości. Pytanie tylko, czy taki żołnierz, który brał udział w powstaniu, walcząc, chciał ochronić dzieci przed szkodliwym nazizmem czy przed obcym narodem.
To są pytania, które mi się nasuwają, ale z pewnością nie uzyskam na nie odpowiedzi. Każdy uczestnik wojennych zmagań jest osądzany zgodnie ze swoim sumieniem i swoimi intencjami.
Generalnie jednak ja wychodzę z założenia, że wojna jest czymś złym i każdy jej przejaw świadczy o niedoskonałości. Również wojna o pobudkach patriotycznych... Nie wiem, jak bym zareagował, gdyby dziś wybuchła wojna. Na pewno bym nie pozostał bierny, ale nie wiem, czy wziąłbym karabin i zaczął strzelać do wrogów. Można walczyć w inny sposób, czego przykład dał chociażby Gandhi.