mnie się wydaje że choroba jest próbą. Moja własna jak sobie z tym poradzę . Mogę się wyleczyć, lekarstwo istnieje - leczę się. Nie ma lekarstwa uczę się z nią żyć. To dotyczy mojej własnej choroby ale i choroby moich bliskich, mojego dziecka. Nie mogę ani sobie ani mojemu dziecku odmówić leczenia bo to mój obowiązek wobec życia. Oczywiście zakładam że lekarstwo istnieje i o nim wiem. Nie mogę się nie leczyć. To grzech zaniechania. Będę coraz bardziej chora a moja rola jako matki - wychowanie dzieci. Moja choroba ma konsekwencje o których nie wiem, dlatego muszę się leczyć.
To próba, rola, zadanie mi postawione. Tak samo jak przeżycie w sytuacji chęci popełnienia samobójstwa jednak chyba inaczej oceniane. Inaczej ocenia się zabójce, samobójce i tego kto zaniechał pomocy. Choć wszystkie przypadki są na nie.
Oczywiście najważniejsze w tym wszystkim są intencje. Jeśli celowo, specjalnie nie leczymy się, znając wszystkie za wyzdrowieniu to blisko stąd do samobójstwa.
Musimy szanować swoje życie.

