atalia pisze:Hmm..do spotkan z pozadoczesnoscią mozna dochodzić na przeróżne sposoby.Ale jeden z nich mnie zawiódł-jest to medytacja.
Nie wiem jaką medytację próbowałaś praktykować. Medytacja zen jest bardzo żmudnym zajęciem. Zwłaszcza komuś nieprzyzwyczajonemu od dzieciństwa trudno oddalić się od swoich emocji i myśli. Niektórzy utrudniają sobie to jeszcze dążeniem do przyjęcia wzorowej pozycji. Rzeczywiście pozycja powinna być zgodna z pewnym wzorcem ale, co podkreślają nauczyciele buddyjscy, wcale nie musi być z nią zgodna. Ale, z drugiej strony, dystansowanie się od swoich emocji i myśli może być tak trudne że łatwiej zamiast tego koncentrować się na pozycji
A dowodem na to jak medytacja zen może być dla niektórych trudna jest wypowiedź przełożonego Domu Formacji Duchowej jednej z polskich prowincji zakonu o wielowiekowej tradycji którego charyzmatem są właśnie ćwiczenia duchowe. Ojciec wielebny po próbach medytacji zastanawiał się otóż jak właściwie długo można wdychać i wydychać powietrze ... Dłuższy czas miałem ten artykuł ale niestety pozbyłem się go
Teoretycznie, praktykujący medytację zen jest skazany na sukces. Bo wdychać i wydychać powietrze po prostu musi, trzeba to po prostu umiejętnie wykorzystać

