Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Dyskusje o książkach związanych z tematyką spirytystyczną i dostępnych w Polsce. Recenzje, zapowiedzi, streszczenia książek zagranicznych.

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 15 mar 2025, 08:24

19 Telepatyczny wpływ


Właśnie mieliśmy się pożegnać, gdy zbliżyła się sympatyczna, niematerialna dama i z szacunkiem, lecz poufale, przywitała asystentów.
Aulus przedstawił ją nam:
„To siostra Teonília, jedna z naszych najpracowitszych współpracownic w służbie pomocniczej.”
Nowa znajoma uprzejmie odwzajemniła nasze powitania i wyjaśniła naszemu opiekunowi powód swojej wizyty.
Opowiedziała, że Anésia, oddana pracownica instytucji, cierpiała z powodu goryczy ciężkiej próby.
Oprócz naturalnych trosk związanych z wychowaniem trzech córek i konieczną opieką nad chorą matką, która była bliska śmierci, dręczyła ją straszna wewnętrzna walka, ponieważ jej mąż Jovino pozostawał pod dziwną fascynacją inną kobietą.


Nieostrożnie zapomniał o swoich obowiązkach domowych.
Wydawał się całkowicie niezainteresowany swoją partnerką i córkami, jakby wrócił do lekkomyślności najwcześniejszej młodości, jakby nigdy nie przyjął na siebie obowiązków ojcostwa.
Dzień i noc pozwalał myślom o nowej kobiecie całkowicie go opanować – kobiecie, która zdobyła go za pomocą podstępnych pułapek fałszywego uroku.
W domu, w pracy czy na ulicach, tylko ona całkowicie zawładnęła jego niespokojnym umysłem.
Biedak zmienił się w prawdziwego opętanego, cierpiał pod nieustannym wpływem tej kobiety, która osłabiła jego poczucie odpowiedzialności wobec samego siebie.
Czy Aulus mógłby interweniować?
Czy nie byłoby słuszne usunięcie tego wpływu, tak jak usuwa się guz podczas operacji?
Asystent wysłuchał spokojnie i odpowiedział krótko i rzeczowo:
„Znam Anésię i wkrótce ją odwiedzę, jak zawsze pragnąłem to zrobić. Na pewno nie odmówię jej swojego wsparcia, ale nie byłoby właściwe podejmowanie drastycznych działań bez wcześniejszego zbadania sprawy. Wiemy, że obsesja między bytami niematerialnymi lub wcielonymi jest chorobą duchową, niezależnie od tego, jak się przejawia, i wymaga długotrwałego leczenia. Kto wie, czy biedny Jovino nie jest w stanie zahipnotyzowanego ptaka, mimo swojej postawnej sylwetki, która na poziomie fizycznym sprawia wrażenie siły i stanowczości?”
„Na tyle, na ile mogę to dostrzec” – powiedziała rozmówczyni – „widzę jedynie uczciwego i pracowitego mężczyznę, który jest nękany przez okrutną kobietę...”



„Ależ nie!” – przerwał nasz nauczyciel łagodnie. „Nie używaj takich słów, by ją opisać. Powinniśmy postrzegać ją przede wszystkim jako nieszczęśliwą siostrę.”
„Tak, tak… masz rację” – odpowiedziała Teonília nieco uspokojona. „W każdym razie proszę cię o twoje miłosierne pośrednictwo. Anésia jest znakomitą współpracownicą i nie czułabym się dobrze, gdybym miała bezczynnie złożyć ręce na kolanach…”
„Zrobimy wszystko, co jest w naszej mocy i w zakresie naszych możliwości. Jednak niezbędne jest zbadanie przeszłości, aby odkryć źródło tego nieprawidłowego związku.”
Asystent kontynuował poważnym tonem:
„Czy możliwe, że Jovino pogrążył się w wspomnieniach przeszłości? Czy może to być próba, którą nasz przyjaciel sam sobie narzucił z nieczystymi intencjami, ale teraz nie jest w stanie tego rozpoznać?”
Teonília wykonała cichy, pokorny gest, podczas gdy Aulus poklepał ją po ramieniu i wypowiedział ostatnie zdanie:
„Bądźmy optymistami i miejmy zaufanie. Jutro wieczorem możesz liczyć na nas w domu Anésii. Z bliska sprawdzimy, co możemy zrobić.”
Nasza przyjaciółka podziękowała i pożegnała się z ulgą.
W drodze powrotnej do naszego centrum pracy i nauki byliśmy sami z Aulusem. Podkreślił, że to nowa okazja do dalszej nauki. Sprawa dotyczyła problemów związanych z wpływami duchowymi i mieliśmy możliwość zbadania ważnych zjawisk medialnych w codziennym życiu ludzi.
O umówionej porze spotkaliśmy się następnego dnia na zaplanowaną wyprawę.



O zmierzchu dotarliśmy do celu.
Teonília czekała na nas przy drzwiach wygodnego, ale nie luksusowego domu.
Przy wejściu znajdował się mały ogród różany, który emanował szlachetnymi uczuciami mieszkańców.
Podążyliśmy za naszą przyjaciółką i weszliśmy do wnętrza domu.
Rodzina siedziała przy stole podczas kolacji.
Młoda kobieta uważnie obsługiwała dojrzałego i przystojnego mężczyznę, przy stole siedziały z nim trzy dziewczynki.
Najmłodsza miała wiosenną urodę czternasto- lub piętnastolatki.
Oczywiście, po rozmowie z poprzedniego dnia nie były już potrzebne żadne wyjaśnienia. Jednak Aulus skrupulatnie wyjaśnił:
„Anésia i Jovino są tutaj razem ze swoimi córkami Marciną, Martą i Márcia.”
Rozmowa w rodzinie była pełna ciepła, ale gospodarz wydawał się być w złym humorze. Nawet najdelikatniejsze uwagi dziewcząt nie mogły wywołać u niego choćby najmniejszego uśmiechu. W przeciwieństwie do ojca, który starał się wyglądać na ponurego, matka była jeszcze bardziej czuła i radosna. Zachęcała dwie starsze córki do opowiadania zabawnych historii z bazaru z drobiazgami, gdzie razem pracowały.
Pod koniec posiłku kobieta zwróciła się czule do młodszej córki:
„Márcia, kochanie, idź do babci i poczekaj tam na mnie. Nasza chora nie powinna być sama.”
Dziewczynka chętnie posłuchała i po chwili Marcina i Marta poszły do kolejnego pokoju, gdzie odbyły serdeczną rozmowę.




Anésia w milczeniu sprzątała stół jadalny i kuchnię, podczas gdy jej mąż odpoczywał w fotelu i pochłaniał wieczorne gazety. Gdy jednak zauważyła, że Jovino zamierza wyjść, spojrzała na niego z niepokojem i taktownie zapytała:
„Czy możemy dzisiaj na ciebie poczekać?”
„Dzisiaj? Dzisiaj?” – zapytał adresat, nie patrząc na nią.
Dialog był kontynuowany:
„Tak, trochę później. Dzisiaj razem odmówimy nasze modlitwy…”
„Modlitwy? Po co?”
„Szczerze mówiąc, Jovino, wierzę w siłę modlitwy i sądzę, że nigdy wcześniej nie potrzebowaliśmy jej tak bardzo dla dobra naszego rodzinnego pokoju, jak teraz.”
„Nie podzielam twojego zdania.”
Sarkastycznie uśmiechnął się dziwnie i kontynuował:
„Nie mam czasu, żeby zajmować się twoimi sprawami. Mam pilne zobowiązania. Razem z przyjaciółmi przeanalizuję doskonały interes.”
W tym momencie przed jego oczami pojawił się obraz pięknej kobiety, który został na niego rzucony z daleka. Obraz pojawiał się i znikał na przemian.
Jovino wydawał się roztargniony i nieco znudzony.
Spojrzał teraz z ironiczną obojętnością na swoją żonę, zdradzając niezrównaną duchową surowość.
Jego zachowanie wprawiło nas w pewne zakłopotanie. Pod wpływem Teonílii Anésia powiedziała niemal błagalnie:
„Jovino, czy nie sądzisz, że się od siebie oddaliliśmy, choć powinniśmy być bliżej siebie?”
„Ależ, ależ! Zostaw te sentymenty! Dwadzieścia lat temu twoja troska byłaby na miejscu, kiedy nie byliśmy niczym więcej niż głupimi licealistami!”




„Nie, nie o to mi chodzi… Martwię się o naszą rodzinę, o nasze córki...”
„Ja ze swojej strony nie widzę powodu do zmartwień. Uważam, że rodzina jest dobrze zaopatrzona i nie zaniedbuję naszych prywatnych interesów. Moje interesy idą dobrze. Potrzebuję pieniędzy i dlatego nie mogę tracić czasu na pobożność i modlitwy skierowane do Boga, który bez wątpienia jest bardzo szczęśliwy w swoim niebiańskim mieszkaniu i nie przejmuje się tym światem...”
Anésia chciała odpowiedzieć, ale postawa jej męża była tak szydercza, że wolała milczeć.
Gdy głowa rodziny poprawił węzeł kolorowego krawata, trzasnął głośno drzwiami i wyszedł.
Upokorzona partnerka usiadła zamyślona w swoim starym fotelu i zaczęła cicho płakać. Formułowała zdania bez słów: „Interesy, interesy... Kłamstwa na kłamstwach! Pusta kobieta, oto czym jestem!... Bezduszna kobieta, która nie dostrzega naszych problemów... Długi, praca, trud! Dom z hipoteką, nasza stara babcia na łożu śmierci!... Nasze córki, które przedwcześnie muszą walczyć o własne przetrwanie!”
Jej myśli rozchodziły się po małym pokoju i mogliśmy je usłyszeć. Jednocześnie zobaczyliśmy tę samą kobietę, która wcześniej ukazała się Justinowi. Pojawiała się i znikała wokół smutnej żony, jakby strzelała w jej serce niewidzialnymi strzałami przygnębienia, bo Anésia odczuła teraz nieokreślony niepokój.
Nie mogła zobaczyć obcej i niechcianej odwiedzającej swoimi oczami, ale wyczuwała jej obecność w formie niepowstrzymanego duchowego przygnębienia. Nagle przeszła od spokojnej medytacji do burzliwych myśli:




„Tak, pamiętam ją, znam ją. To okrutna flirciara... Od dawna jest czynnikiem zakłócającym w naszej rodzinie. Jovino się zmienił... Krok po kroku oddala się od nas. Wydaje mi się, że od tego czasu nawet modlitwa budzi w nim odrazę... Ach! Co za okrutne stworzenie, ta rywalka, która jak podstępny wąż wplątuje się w nasze życie! Gdybym tylko mogła, podeptałabym ją swoimi stopami, ale dziś zachowuję religijną wiarę, która chroni moje serce przed przemocą...”
Anésia kontynuowała swój pełen wyrzutów wewnętrzny monolog, gdy obraz, który wydawał się pochodzić z daleka, zbliżał się do niej coraz bardziej. Wydawało się, że chce przybrać kształt w pomieszczeniu, aby jeszcze bardziej spotęgować jej złe samopoczucie.
Kobieta, która fascynowała duszę Jovino, ukazała się teraz przed naszymi oczami w pełni zmaterializowana.
Obie kobiety przyjęły postawę oczywistych rywalek i rozpoczęły duchową konfrontację.
Gorzkie wspomnienia, ostre słowa, wzajemne oskarżenia.
Udręczona żona zaczęła odczuwać nieprzyjemne dolegliwości fizyczne.
Krew uderzyła jej do głowy, powodując nieprzyjemne uczucie nacisku w mózgu.
Im silniejsze były uczucia wzburzenia i goryczy, tym większe stawały się zaburzenia fizyczne.
Teonília pogłaskała ją czule i poinformowała naszego opiekuna:
„Konflikt trwa codziennie od tygodni. Martwię się o zdrowie naszej przyjaciółki.”
Aulus pospieszył z udzieleniem kojącej pomocy magnetycznej, co sprawiło, że dziwne objawy zaczęły ustępować, aż całkowicie zniknęły.




Po tym, jak Anésia została tymczasowo przywrócona do równowagi, asystent dostrzegł naszą ciekawość i wyjaśnił:
„Jovino jest bardzo podatny na to potężne telepatyczne oddziaływanie. Ponieważ mężczyzna i kobieta żyją pod wzajemnym wpływem, jego oblężenie wpływa również na Anésię. Jest ona w bolesny sposób dotknięta, ponieważ nieszczęśliwa kobieta nie nauczyła się jeszcze bronić dobrodziejstwem bezwarunkowego przebaczenia.”
Hilário zaciekawił się i zapytał:
„Czy to, co widzimy, jest zwykłym zjawiskiem?”
„Jest ono bardzo powszechne. Chodzi o wzajemne oddziaływanie wcielonych dusz, które często przybiera ciężar niebezpiecznej obsesji. Miliony rodzin można porównać do pól bitewnych, gdzie myśli walczą ze sobą, przybierając najróżniejsze formy niepokoju i niechęci.”
„Czy możemy zaklasyfikować ten temat do obszaru medialności?”
„Tak. Musimy jednak dodać, że to zjawisko wymaga zgodności. Wiele procesów duchowego obłędu ma swoje źródło w medialności. Nawet w obrębie własnych rodzin, domów czy instytucji często spotykają się zawzięci wrogowie z przeszłości. Zostali wezwani przez Wyższą Sferę do ponownego zbliżenia się do siebie, ale rzadko są w stanie przezwyciężyć niechęć, jaką wobec siebie odczuwają. Żywią się namiętnie szkodliwymi substancjami antypatii, a kiedy te się namnażają, przekształcają się w magnetyczne trucizny. Mogą powodować choroby, a nawet śmierć. Aby tak się stało, wzajemne prześladowanie nie musi koniecznie przybierać formy widocznych walk. Wystarczą ciche wibracje okrucieństwa i zazdrości, nienawiści i zawiści, przemocy i rozpaczy.”




„Jeśli są podsycane z obu stron, zamieniają się w niszczące toksyny.”
Po krótkiej pauzie asystent kontynuował:
„Myśl wyraża się i utrwala, formuje obrazy i natchnienia, które wysyła do celów, jakie chce osiągnąć. Jeśli jest budująca i życzliwa, dostosowuje się do naszych praw i tworzy harmonię oraz szczęście. Jeśli jednak jest niezrównoważona i przygnębiająca, przynosi niepokój i zniszczenie. Chemia duchowa jest podstawą wszelkich przemian, ponieważ rozwijamy się naprawdę w silnej telepatycznej zgodności ze wszystkimi wcielonymi i bezcielesnymi istotami, które z nami harmonizują.”
„Ale jak można rozwiązać problem antypatii?” – zapytał z zainteresowaniem mój towarzysz.
Aulus uśmiechnął się i odpowiedział:
„Najlepiej ugasić ogień, odcinając mu paliwo. Działająca miłość braterska jest zawsze potężnym lekarstwem na tego rodzaju zakłócenia. Właśnie dlatego Chrystus zalecał nam miłować naszych wrogów, pomagać naszym prześladowcom i modlić się za naszych oszczerców, jako niezależną postawę gwarantującą nasz pokój i nasze zwycięstwo.”
Anésia spojrzała teraz na zegar i wstała.
Była godzina dwudziesta.
Był to czas modlitwy przy jej chorej matce. Towarzyszyliśmy jej, ponieważ sami również chcieliśmy się modlić.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 16 mar 2025, 07:43

20
Mediumiczność i modlitwa


W małym pokoju około siedemdziesięcioletnia kobieta cierpiała na przytłaczającą duszność.
Mała Márcia wachlowała ją prowizorycznym wachlarzem, aby dostarczyć jej świeżego powietrza.
Obok chorej stała nieprzyjemna istota o maskowatej twarzy cierpienia i zakłócenia, przywarła do swojej ofiary i potęgowała jej fizyczny ból.
Był to duch mężczyzny, który najwyraźniej był mocno zdezorientowany.
Anésia usiadła z nieskończoną czułością obok chorej i próbowała zapomnieć o sobie, aby jej pomóc.
Áulus poinformował pomocnie:
„Tutaj leży nasza siostra Elisa, znajduje się w zaawansowanym stadium oddzielania się od ciała… Właśnie spędza swoje ostatnie godziny w swoim fizycznym ciele…“



„Kim jest ten straszny mężczyzna, który czuwa u wezgłowia łóżka?” – zapytał Hilário, wskazując na istotę, która nas nie mogła zobaczyć.
„To nieszczęsny syn naszej czcigodnej przyjaciółki, który dawno temu opuścił życie fizyczne. Niestety popadł w nałóg alkoholowy i został zamordowany w noc pełną rozpusty i rozwiązłości. Jego matka jednak pamięta go jako bohatera i nieustannie go przywołuje, co przywiązuje nieszczęśnika do jej łóżka.”
„Coś takiego! Ale dlaczego?”
Asystent zmienił ton głosu i zalecił nam spokój. Mieliśmy zbadać tę sprawę w odpowiednim czasie, ale problem Anésii wymagał natychmiastowej pomocy.
W rzeczywistości biedna kobieta była wyczerpana; głaskała chorą i szeptała jej czułe słowa, ale Elisa wydawała się być nieobecna, jakby oszalała…
Anésia zaczęła płakać.
„Dlaczego płaczesz, mamo? Babci nie jest przecież gorzej…”
Delikatny głos Márcí rozbrzmiał w pokoju, przepełniony niewypowiedzianą czułością.
Dziewczynka, która w najmniejszym stopniu nie rozumiała zmartwienia matki, objęła ją i zaprosiła do modlitwy.
Anésia pragnęła obecności starszych córek, ale Marcina i Marta twierdziły, że muszą wyjść na przyjęcie urodzinowe koleżanki z pracy.
Gospodyni usiadła obok chorej i razem ze swoją najmłodszą córką odmówiła poruszającą modlitwę.
W trakcie modlitwy zaszła głęboka przemiana w jej wnętrzu. Strzały smutku, które dręczyły jej duszę, zniknęły w obliczu delikatnych promieni światła, które wypływały z jej serca.




„Jakby zapalono światło w ciemności, do pokoju weszły różne cierpiące bezcielesne istoty i zbliżyły się do niej, jak chorzy szukający ulgi.”
Nikt z nich nie zauważył naszej obecności, a widząc nasze wyraźne zaciekawienie, Aulus wyjaśnił:
‘To są przyjaciele, których duch nadal pozostaje w zakresie wibracji fizycznego istnienia. Na tym etapie najszybciej przyjmują pomoc wcielonych, ponieważ wciąż wibrują w ich zasięgu zmysłowym. Wielu znajduje się w takich stanach. Jeśli przebywają w zasięgu modlitw naszej przyjaciółki, odczuwają dotyk duchowości, który pochodzi z takich działań. Jeśli są otwarci na dobro lub pragną wewnętrznej odnowy, śpieszą się, by odpowiedzieć na wezwanie i uczestniczyć w modlitwie, z której czerpią oświecenie, pocieszenie, wsparcie i dobrodziejstwa.’
‘Ileż wartości kryje się w pozornie nieistotnym wyrazie wiary…’
Asystent pogładził niespokojną głowę Hilária i zgodził się:
‘Tak, ziemski człowiek stwarza na swojej drodze ogromne problemy, ale śmierć zmusza go do powrotu do prostoty, aby osiągnąć odnowę własnego życia.’
Tymczasem Anésia otworzyła cenną książkę z medytacjami nad Ewangelią. Wydawało jej się, że działa przypadkowo, lecz w rzeczywistości temat został wybrany przez Teonílię, która z czułością nadzorowała jej ruchy.
Zaskoczona gospodyni stwierdziła, że tekst dotyczył konieczności pracy i przebaczenia.
Żona Jovino podążała za wpływem swojej duchowej mentorki i mądrze mówiła o konieczności pracy oraz konstruktywnej tolerancji, które służą sprawiedliwemu budowaniu dobra.”



Nie zdając sobie z tego sprawy, jej płynny i łagodny głos przekazywał myśli Teonfilii, która w ten sposób próbowała wesprzeć strapione serce.
Kiedy zapadła dłuższa cisza, Márcia zachęciła swoją matkę:
„Mów dalej, mamo! Mów dalej… Czuję się, jakby było tu wielu słuchaczy…”
Nie zastanawiając się, Anésia przemówiła, głównie do samej siebie:
„Tak, moje dziecko, jesteśmy same, ponieważ babcia jest wyczerpana i nie może nas usłyszeć. Ale to tylko iluzja. Na pewno jest tu wiele bezcielesnych dusz, które towarzyszą naszym modlitwom.”
Kontynuowała swoje uwagi, które w rzeczywistości dodały odwagi obecnym duchom. Były one spragnione światła i tęskniły zarówno za pokojem, jak i odpoczynkiem.
Na zakończenie modlitwy Márcia pożegnała się z matką pocałunkiem.
Ponieważ następnego ranka musiała wcześnie wstać do szkoły, nadszedł czas, aby pójść spać.
Anésia dała dziewczynce czułe wskazówki, a następnie została sama ze swoją obłożnie chorą matką, która była na wpół przytomna.
Pogładziła jej blade, pokryte zmarszczkami oblicze, ułożyła spoconą głowę na poduszkach i położyła się obok niej. Zamyśliła się…
Áulus wykonał znaczący gest w stronę Teonfilii i powiedział:
„Teraz jest właściwy moment.”
Ostrożnie oboje zaczęli wykonywać pasy nad głową Anésii, koncentrując magnetyczną energię wzdłuż kory mózgowej.




Anésia czuła się uwięziona w lekkiej hipnozie, którą przypisywała zmęczeniu, i nie stawiała oporu.
W bardzo krótkim czasie opuściła swoje fizyczne ciało we śnie i niemal naturalnie oddzieliła się od niego, by do nas dołączyć.
Wydawało się jednak, że na naszej płaszczyźnie nie jest tak świadoma, jak byśmy tego chcieli.
Była skoncentrowana na miłości do swojego męża, a Jovino był jej nieustanną troską. Rozpoznała Teonfilię i Áulusa jako dobroczyńców i rzuciła nam przyjazne spojrzenie. Jednak wyglądała na zdezorientowaną i przygnębioną… Chciała zobaczyć swojego męża, usłyszeć go…
Asystent pospieszył, by spełnić jej życzenie.
Podtrzymywana przez ramiona swojej godnej podziwu mentorki, obrała drogę, która wydawała jej się właściwa, ponieważ musiała wcześniej zdobyć wszystkie informacje o miejscu pobytu męża.
Áulus wyjaśnił: Gdy dusze są ze sobą połączone, pozostają związane magnetyzmem i pokonują przeszkody oraz odległości bez trudności.
W ogromnej sali nocnego klubu spotkaliśmy Jovino w towarzystwie kobiety, którą poznaliśmy już dzięki zjawiskom telepatycznym. Oboje należeli do wesołej grupy, a ich postawa zdradzała głęboką zażyłość.
Różne nieznane nam istoty tworzyły szkodliwy krąg wampirów, które nie rejestrowały naszej obecności.
Mało budujące żarty i anegdoty były w centrum uwagi wszystkich.
Kiedy Anésia zobaczyła swojego partnera w takiej sytuacji, wydała z siebie bolesny krzyk i wpadła w spazmatyczny płacz.
Zaskoczona i przytłoczona wycofała się zraniona.



Podążaliśmy za nią i gdy tylko znaleźliśmy się na otwartej ulicy, wdychając lekki powiew nocnego powietrza, asystent objął Anésię ojcowskim gestem.
Asystent zauważył, że mimo bólu wykrzywiającego jej twarz, stopniowo odzyskuje panowanie nad sobą, i zwrócił się do niej łagodnie:
„Siostro moja, przyjdź do siebie. Modliłaś się i błagałaś o duchowe wsparcie. Jesteśmy tutaj i oferujemy ci solidarność. No dalej! Dodaj otuchy swojemu sercu, nie trać nadziei!...”
„Nadzieja?” – zapłakało biedne stworzenie. „Zostałam zdradzona, w okrutny sposób mnie oszukano...”
Rozmowa między nimi toczyła się dalej w poruszający i intensywny sposób:
„Przez kogo zostałaś zdradzona?”
„Przez mojego męża, który naruszył obowiązki małżeńskie.”
„Ale czy dopuszczasz myśl, że małżeństwo to jedynie krótka podróż przez ogród ziemskiej egzystencji? Czy wierzysz, że ziemskie małżeństwo trwa wiecznie, że muzyka iluzji nigdy nie przeminie? Przyjaciółko, rodzina to szkoła, w której dusze spotykają się w służbie własnej odnowy, z perspektywą doskonałości, którą musimy osiągnąć w przyszłości. Czy zapominasz, że w szkołach są nauczyciele i uczniowie? Że ci lepsi powinni pomagać tym mniej zdolnym?”
Kobieta, która dotychczas lamentowała, przestała narzekać i spojrzała na naszego przewodnika z głębokim zaufaniem. Mimo to smutno powiedziała:
„Ale Jovino...”
Áulus przerwał jej zdanie i dodał:
„Czy zapominasz, że twój mąż właśnie teraz potrzebuje twojego zrozumienia i czułości?



Oczekiwanie, że mąż powinien być kochającym partnerem, nie zawsze się spełnia.
Często mężczyzna jest raczej duchowym synem, który potrzebuje zrozumienia i poświęcenia, aby się wznieść. Nie zawsze też mężczyzna widzi w swojej żonie rozkwit swoich pierwszych marzeń, lecz raczej córkę swego serca, od której wymaga tolerancji i życzliwości, aby mogła wznieść się z cienia ku światłu. Anésio, miłość to nie tylko różowe szczęście i słodka, doskonała seksualność. To światło, które świeci z wysokości, inspirując odwagę do wyrzeczeń i bezwarunkowego przebaczenia na rzecz tych, których kochamy. Jovino jest rośliną, którą Bóg powierzył twoim rękom. Być może roślina zostanie zaatakowana przez pasożyty lub niszczące szkodniki, ale nie ma się czego obawiać, jeśli ogrodniczka jest czujna...”
Przy tych pięknych słowach przewodnika Anésia przylgnęła do niego i błagalnym głosem powiedziała:
„Tak... rozumiem wszystko... Ale nie zostawiaj mnie samej... Czuję się przytłoczona. Co mam zrobić z tą kobietą, która go osacza? Widzę w niej tylko zakłócenie i truciznę w naszym domu... To diabelski duch, który go fascynuje i niszczy...”
„Nie mów o niej gorzkimi słowami! Ona także jest naszą siostrą, ofiarą godnych pożałowania złudzeń!...”
„Ale jak mogę ją zaakceptować? Widzę jej złośliwy wpływ... Jest jak niewidzialny wąż, który przynosi do naszego domu straszliwe potwory... Dlatego nasze domostwo zamieniło się w piekło, w którym już się nie rozumiemy... Wszędzie panują porażki, dysharmonia i niepewność... Co można zrobić z takim stworzeniem?”
„Musimy jej współczuć! Jej przebudzenie będzie straszne.”



"Milosierdzie?"
„Czy może istnieć lepsza kara?”
„Czy nie byłoby sprawiedliwiej zmusić ją do naprawienia własnych błędów? Czy nie byłoby słuszniejsze odesłać ją w mroczne miejsce, do którego należy?”
Aulus ujął jej niespokojną prawą dłoń i wyjaśnił:
„Nie powinniśmy osądzać. Według nauk Mistrza, którego dzisiaj naśladujemy, miłość powinna być naszą jedyną postawą wobec naszych wrogów. Zemsta, Anésio, to dusza czarnej magii. Odpłacanie złem za zło oznacza całkowitą ciemność umysłu. Czego możemy oczekiwać pod władzą cienia, jeśli nie ślepoty i śmierci? Nawet jeśli wspomnienie o tej kobiecie sprawia ci smutek, pomyśl o niej w swoich modlitwach i medytacjach, ponieważ jest siostrą, która potrzebuje naszego miłosiernego wsparcia. Nie osiągnęliśmy doskonałej pamięci o przeszłości i nie wiemy, kim jeszcze stanie się dla nas w przyszłości… Kim była w przeszłości? Kimś, kto mi pomógł albo mi wybaczył? Kim będzie w przyszłości? Naszą matką czy naszą córką? Nie osądzaj! Nienawiść jest jak ogień, który wszystko pochłania, ale miłość potrafi ugasić ogień i odbudować to, co zostało zniszczone. Dobro neutralizuje zło – tak mówi prawo. Zło przekształca się i ostatecznie służy dobru. Nawet jeśli wszystko wydaje się sprzeciwiać twojemu szczęściu, kochaj i pomagaj zawsze, ponieważ czas rozproszy ciemność, która powraca do nas zgodnie z naszym moralnym bilansem.”
Jak zrezygnowane dziecko, Anésia spojrzała na dobroczyńcę jasnymi oczami. Jej wzrok obiecywał posłuszeństwo, a Aulus pogłaskał ją i poradził:
„Idź do domu i korzystaj z pokory i przebaczenia, pracy i modlitwy, dobroci i ciszy w obronie pokoju w swojej rodzinie.



Twoja chora matka i twoje córki potrzebują twojej czystej miłości, tak samo jak Jovino. Z większym doświadczeniem znajdzie on schronienie w twoim sercu.”
Anésia uniosła głowę ku lśniącemu gwiaździstemu niebu i odmówiła modlitwę dziękczynną. Następnie wróciła do domu.
Mogliśmy zaobserwować, że obudziła się w swoim fizycznym ciele z odnowionym duchem. Czuła się niemal szczęśliwa…
Osuszyła łzy spływające po jej policzkach i próbowała punkt po punkcie przypomnieć sobie rozmowę, którą z nami prowadziła.
W rzeczywistości potrafiła połączyć jedynie fragmentaryczne wspomnienia, ale czuła się pocieszona, bez goryczy i bez wzburzenia. Wydawało się, jakby niewidzialne dłonie obmyły jej duszę i obdarzyły ją głębszym zrozumieniem życia.
Wspominała z współczuciem Jovino i kobietę, która go zahipnotyzowała, jak osoby potrzebujące tolerancji i miłosierdzia.
Głębokie zrozumienie tryskało z jej umysłu. Współczucie siostry pokonało rozpacz żony.
Pomyślała: „Co mi da wzburzenie albo zniechęcenie, skoro moim zadaniem jest ochrona rodziny? Gdybym chciała wymusić sprawiedliwość własnymi rękami, czyż nie skrzywdziłabym tych, których kocham? Wszędzie skandal niszczy szczęście… Czyż nie powinnam dziękować Bogu za to, że jestem honorową żoną? Tak, z pewnością ta biedna istota, która zwodzi mojego męża, nie obudziła się jeszcze do odpowiedzialności i rozsądku. Teraz potrzebuje współczucia i pomocy, zamiast krytyki i goryczy…”




Pocieszona i zadowolona poświęciła się teraz swojej matce, nadszedł czas na danie jej lekarstwa.
Hilário był zaskoczony i pochwalił zasługi modlitwy. Aulus powiedział:
„We wszystkich procesach wymiany między nami a wcielonymi, od bolesnej aż po chwalebną medialność, modlitwa jest błogosławionym światłem. Przyswaja wyższe prądy duchowej siły, które wspierają nas w zbawieniu i wzniosłości.”
Mój kolega wskazał na gospodynię domu, która wykonywała swoje obowiązki w pokoju, i powiedział:
„Widzimy tutaj u naszej przyjaciółki cenną medialność, która właśnie się rozwija...”
„Tak jak u milionów ludzi” – powiedział nauczyciel – „posiada ona znaczne zdolności medialne, które mogą być wykorzystywane do dobra lub zła. To od niej samej zależy, czy zbuduje twierdzę wiedzy i uważności, aby móc w myślach cieszyć się duchowym towarzystwem, które sprzyja jej szczęściu.”
„Za pomocą modlitwy szuka rozwiązania zagadek, które dręczą jej życie...”
Aulus uśmiechnął się i dodał:
„Znajdujemy tutaj cenną naukę dotyczącą modlitwy... Anésia nie mogła poprzez modlitwę wpłynąć na same fakty, ale udało jej się zmienić siebie. Obecne trudności pozostają takie same. Jovino nadal jest w niebezpieczeństwie, moralne fundamenty rodziny wciąż są zagrożone, starsza chora kobieta zbliża się do śmierci. Ale nasza siostra zgromadziła znaczną ilość energii, aby zaakceptować próby i z cierpliwością oraz odwagą je przetrwać. Gdy dusza się przemienia, przemieniają się także sytuacje.”



Asystent przerwał swoje wywody, ponieważ było już późno i nadszedł czas, aby odejść.
Na prośbę Teonfliasa zbadał chorą babcię i doszedł do wniosku, że zbliża się rozdzielenie Elisy z ciałem.
Wyraziłem chęć zbadania jej fizycznego ciała. Ponieważ jednak było już bardzo późno, instruktor obiecał, że następnego wieczoru wrócimy, aby wspierać starszą panią.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 21 mar 2025, 07:42

21 Medialność przy łożu śmierci

Następnego wieczoru wróciliśmy do domu Anésii z konkretnym zamiarem pomocy jej chorej matce.
Stan Elisy się pogorszył.
Kiedy tam dotarliśmy, była bardzo wzburzona i wydawało się, że zaczyna odłączać się od swojego fizycznego ciała.
Lekarz rodzinny zbadał jej stan fizyczny i wyraźnie wyglądał na zaniepokojonego i pesymistycznego.
Stetoskop ujawnił trudny stan jej zmęczonego serca. Ponadto podwyższony poziom mocznika doprowadził do niepokojącego zatrucia. Lekarz przewidywał rychły koniec jej fizycznej odporności, ale jej majaczenie wprawiało go w zakłopotanie. Elisa wykazywała dziwne oznaki zaburzeń psychicznych.
Zaniepokojona i nadpobudliwa mówiła, że śledzi ją jakiś mężczyzna i chce ją zastrzelić. Wołała swojego syna, który od dawna przebywał w świecie duchowym, i twierdziła, że widzi w nogach swojego łóżka węże i pająki.


Mimo lepkości potu, typowej dla tych, którzy zbliżają się do śmierci, oraz ekstremalnej bladości, która oszpeciła jej twarz, z całych sił starała się dalej mówić.
Lekarz poprosił gospodynię domu o prywatną rozmowę i przedstawił jej swoje niepokojące ustalenia.
W obliczu kryzysu pacjentka powinna nadal przyjmować leki doraźne, jednak noc miała być dla niej prawdziwą udręką. Mocznik we krwi wciąż się gromadził, jej serce było jak bezpańska łódź i w każdej chwili mogło dojść do zapaści krążeniowej.
Anésia usłyszała słowa lekarza i otarła łzy, które nieustannie spływały jej z oczu.
Pożegnała się z nim i zaczęła się modlić. Poddała się wpływowi Teonflii, która towarzyszyła jej niczym opiekuńczy duch. Nie potrafiła wyjaśnić kojącego spokoju, który stopniowo uspokajał jej pierś – uczucia balansującego między wiarą a cierpliwością, z pewnością, że wyższe sfery jej pomogą. Nie odczuwała jeszcze czułości Teonflii, ale otrzymywała jej pokrzepiające słowa w postaci pełnych nadziei i spokoju myśli.
Zatrzymała się, patrząc na starą kobietę, która ochrypłym głosem błagała o pomoc. Spojrzała na jej szeroko otwarte, pozbawione wyrazu oczy...
Do jej córkowskiej miłości dołączyło głębokie współczucie. Powiedziała serdecznie:
„Mamo, czy czujesz się trochę lepiej?”
Jak przestraszone dziecko chora chwyciła jej dłonie i wyszeptała:
„Nie, moje dziecko, nie czuję się lepiej, bo morderca czai się w pobliżu... Jak mogę uciec? Gigantyczne pająki mnie otaczają... Jak mogę się uratować?”



Nagle podniosła głos i krzyknęła z bólem:
„Ach! Węże… Węże… Czekają przy drzwiach… Co się ze mną stanie?“
Ukryła twarz za wychudzonymi dłońmi i bezskutecznie próbowała się podnieść, potrząsając drżącą głową.
„Mamo, uspokój się!” – błagała wzruszona córka. „Zaufajmy opatrzności. Jezus jest naszym czujnym przyjacielem. Dlaczego nie ufasz Jego opiece? Wrócisz do zdrowia… Uważaj. W pokoju jest spokój…”
Chora jakoś się uspokoiła, ale w jej oczach nadal można było dostrzec nieufność i strach. Wtedy Anésia odważyła się pochylić do niej i wyszeptała jej do ucha:
„Czuję, że Olímpio tu jest… Mój syn przyszedł z nieba, aby mnie zabrać. Nie mam co do tego wątpliwości… Tak, to mój syn… mój syn…”
Kochająca córka uwierzyła jej, ale zdała sobie sprawę, że obecność jej brata mogłaby być niepokojąca, dlatego zaproponowała matce wspólną modlitwę:
„Czy nie powinniśmy razem modlić się o niebiańską opiekę?”
Teonflia starała się otoczyć starą kobietę uspokajającą aurą. Podczas gdy córka przekazywała wsparcie Teonflii, Áulus zalecił obserwowanie zgodności między odcieleśnionym synem a jego biedną matką, która przechodziła proces oddzielania się od ciała.
Olímpio, młody mężczyzna zamordowany w innym czasie, uczepił się swojej matki jak bluszcz, który dusi delikatny krzew.
Asystent wyjaśnił:



„W swojej pełnej miłości czułości nasz przyjaciółka przypuszcza, że jej syn jest aniołem stróżem. Rzeczywistość jest jednak taka, że nieszczęsny młodzieniec, nawet po utracie ciała fizycznego, nadal był zniewolony przez alkoholizm. Pewnej nocy, w szaleństwie i pod wpływem alkoholu, został zastrzelony przez rewolwer przyjaciela, który był tak samo zagubiony jak on. Oddzielony od swojego ciała fizycznego, znalazł się w skrajnie niebezpiecznym stanie z powodu alkoholowego delirium. Nie miał siły, aby rozpocząć konieczną regenerację, i podążył w towarzystwie tych, którzy umożliwili mu kontynuowanie ukochanego nałogu… Wołania jego matki przywiodły go do tego pokoju, a jej błagania go uwięziły.
Jednakże, gdy nasza siostra stopniowo oddziela się od swojego ciała fizycznego, jej sfera emocjonalna przenosi się z poziomu ziemskiego na duchowy. Dlatego mimowolnie odczuwa szkodliwy wpływ bytu, którego przywołała siłą swoich myśli i pragnienia. Jest bardzo osłabiona i łatwo podlega wpływowi młodzieńca, którego strach i zagubienie przenoszą się na jej kochającą i uległą duszę.”
W obliczu tego zjawiska zapytałem, czy wpływ, którego jesteśmy świadkami, można porównać do znanej nam medialnej inkorporacji.
Opiekun potwierdził:
„Bez wątpienia. Elisa znajduje się w stanie całkowitej pasywności, co jest naturalne w obliczu obciążenia nerwowego. Przyciągnęła swojego syna i, nie mając doświadczenia, które mogłoby wzmocnić jej zdolność oceny sytuacji i zapewnić jej ochronę, spontanicznie pochłania jego duchowe energie i przekazuje jego wewnętrzne zaburzenie.




„Stopniowo oddziela się od swojego fizycznego ciała i odzwierciedla jego wspomnienia z przeszłości oraz przerażające wewnętrzne wizje, które zwykle go nawiedzają.
Teraz jest oddzielony od zwyczajnych pijackich biesiad i cierpi na halucynacje chronicznego alkoholika.“
„Boże!“, zawołał współczująco Hilário. „Jak można wystawiać starą, chorą kobietę na taką próbę? Czy to nie jest rażąca niesprawiedliwość?“
„Zgadzam się, że to jest przygnębiający obraz,” odparł asystent, „ale nikt nie może powstrzymać praw, które rządzą naszym życiem. Dzięki obecności swojego syna Elisa otrzymała to, czego gorąco pragnęła. Oczywiście, teraz objawia się jako umierająca staruszka. W rzeczywistości jest jednak nieśmiertelnym i odpowiedzialnym duchem, który działa zgodnie z wartościami duchowymi, kształtując się odpowiednio i wyrażając się poprzez wcześniej ustalone zasady, aby odnaleźć jedność.”
Po krótkiej pauzie dodał:
„Bardzo często prosimy o coś, czego nie znamy, i otrzymujemy to, czego nie chcemy. Ale na końcu zawsze jest jakaś korzyść, ponieważ Pan pozwala nam czerpać cenne doświadczenia z każdej sytuacji i każdego problemu.”
Áulus nie tracił jednak czasu na dalsze dygresje.
Poufnie omówił z Teonflią ustaloną służbę na rzecz chorej, a przy naszej pomocy usunął młodzieńca przy użyciu silnych energii magnetycznych.
Kiedy nieszczęsny Olímpio przestał być obecny, zauważyliśmy dziwne zjawisko. Elisa, która wcześniej mówiła niezwykle żywo, popadła w absolutne przygnębienie, jakby była sparaliżowana.
Instruktor dostrzegł naszą ciekawość i wyjaśnił:


„Zdetmatorializowany syn karmił jej duchowy niepokój, wpływając na jej centra nerwowe. Teraz pozostaje jej już tylko własna siła.”
Chora, która wcześniej wydawała ochrypłe dźwięki, nagle zamilkła.
Na próżno Anésia próbowała wydobyć z niej choć jedno słowo.
Chociaż Elisa mogła widzieć i słyszeć, nie była w stanie ułożyć ani jednego zdania. Bezskutecznie próbowała poruszyć rękami, ale ostre bóle w klatce piersiowej uniemożliwiały jej to – nie miała siły.
Áulus pospieszył z przekazaniem uspokajających fluidów, lecz bez większego efektu.
„Naczynia wieńcowe przestają pracować” – powiedział poruszony. „Elisa tego nie przeżyje. Mięsień sercowy nie reaguje już na nasze magnetyczne impulsy. Proces dławicy piersiowej dobiegł końca.”
Zauważyłem, że umierająca chciała porozmawiać ze swoją córką, ale silny ból ścisnął jej klatkę piersiową.
Jej język nie słuchał już wewnętrznych poleceń.
Zrozumiała, że nadszedł czas, by wyruszyć w podróż na tamten świat… Jak błyskawica, która rozświetliła jej duchową noc, zobaczyła swoją przeszłość przemykającą przed oczami. Doświadczyła tych rzadkich chwil, które dla duszy wydają się trwać wieki. Wszystkie sceny z dzieciństwa, młodości i dorosłego życia nieoczekiwanie pojawiły się w świątyni jej wspomnień. To było jak zaproszenie do dokładnej rewizji sumienia.
Chora nie wahała się.
Jej chwile w fizycznym ciele były policzone.




Ponieważ nie mogła komunikować się ze swoją córką, pragnęła pożegnać się ze swoją starszą siostrą, która mieszkała daleko.
Widzieliśmy jej ogromny wysiłek, by skupić swoje myśli i spełnić to ostatnie życzenie…
Pod wpływem Teonfílii Anésia zrozumiała, że jej matka dotarła do ostatniej stacji ziemskiego życia. Przytuliła ją czule, cicho się modliła i płakała.
Umierająca to rozumiała, ale mogła jedynie odpowiedzieć wzruszającymi łzami.
Elisa rzuciła córce pełne bólu i troski spojrzenie, a następnie przeszła do naszej sfery. Jednak wciąż była związana ze swoim fizycznym ciałem srebrną nicią.
Gdy jej członki zesztywniały, tylko jedna myśl wypełniła jej umysł: pragnęła pożegnać się ze swoją ostatnią żyjącą siostrą na Ziemi.
Otoczona falą energii, której źródło leżało w jej własnej determinacji, szybko oddaliła się, unosząc się w powietrzu, i automatycznie skierowała się w stronę miasta, gdzie mieszkała jej siostra.
Zgodnie z poleceniem Áulusa podążaliśmy za nią z bliska.
W jednej chwili pokonaliśmy wiele kilometrów.
W środku nocy stanęliśmy wszyscy w słabo oświetlonym pokoju, gdzie dostojna staruszka spała spokojnie.
„Matylda! Matylda!...”
Elisa bezskutecznie próbowała obudzić Matyldę. W pełni świadoma, że nie ma wiele czasu, wywołała poprzez wibracje głośne pukanie przy łóżku swojej siostry, która nagle się obudziła. Natychmiast znalazła się pod wpływem Elisy.




Wzburzona Elisa przemówiła do niej. Matylda jednak nie usłyszała jej słów poprzez przewody słuchowe fizycznego ciała, lecz przez mózg, gdyż fale duchowe przekazywały myśli bezpośrednio do jej umysłu.
Zaniepokojona wstała i powiedziała do siebie: „Elisa nie żyje.”
Asystent wskazał na dwie siostry i wyjaśnił:
„To zwykła forma komunikacji w momencie śmierci. Ponieważ zjawisko to pojawia się wielokrotnie, naukowcy na Ziemi czują się zobowiązani do jego badania. Niektórzy wiążą tę komunikację z przekazem fal telepatycznych, podczas gdy inni przypisują ją tak zwanym ,zjawiskom przeczucia‘. Jednak w naukach spirytystycznych ogranicza się to do prostej i czystej prawdy o bezpośrednim połączeniu pomiędzy nieśmiertelnymi duszami.”
Mój kolega zapytał:
„Czy każdy, kto opuszcza Ziemię i tego pragnie, może w ten sposób się pożegnać?”
„Tak, Hilário, masz rację, gdy mówisz ,jeśli tego chce‘, ponieważ takie komunikacje w chwili śmierci zachodzą jedynie u tych, którzy potrafią skupić na tym swoje własne duchowe siły.”
Nie mieliśmy jednak dużo czasu na szczegółowe rozmowy.
Kiedy Elisa spełniła swoje gorące pragnienie, natychmiast powróciła do swojego ciała, ponieważ tak jak przy zwykłym rozdzieleniu, jej ciało wymagało jej obecności.
Wciąż podążaliśmy za nią z bliska i zauważyliśmy, że była wyczerpana, ale mniej zaniepokojona.
W swoim pokoju pragnęła ponownie wejść w swoje fizyczne ciało, ale rzeczywistość wydawała jej się dziwnym koszmarem.



Przygnębiona i udręczona unosiła się nad swoim łóżkiem, związana ze swoimi śmiertelnymi szczątkami za pomocą wspomnianej wcześniej delikatnej nici.
Świeżo odłączona od ciała dama czuła się przygnębiona. Opierała się tęsknocie za spokojem, który dręczył jej ducha. Była niezdecydowana i pełna lęku, nie wiedziała, czy jest żywa wewnątrz śmierci, czy martwa wewnątrz życia.
Do pokoju weszli inni duchowi przyjaciele.
Aulus spojrzał na zegarek i powiedział:
„Chodźmy. Nie możemy już nic więcej tutaj zrobić.”
Hilário spojrzał na srebrną nić łączącą sztywne ciało z naszą właśnie uwolnioną siostrą i zapytał:
„Czy nie możemy jej pomóc rozwiązać tej niewygodnej nici?”
„Nie” – wyjaśnił nauczyciel – „ta nić ma swoją specjalną funkcję w przywracaniu równowagi duszy. Śmierć i narodziny to procesy wiecznego życia, które wymagają pracy i cierpliwości. Co więcej, są przyjaciele, którzy specjalizują się w ostatecznym uwolnieniu. To oni odpowiadają za ten nieodwracalny krok.”
Teraz towarzyszyliśmy naszemu nauczycielowi i opuściliśmy dom Anésii, gdzie otrzymaliśmy cenne lekcje.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 04 kwie 2025, 06:01

22 Przeszłość powraca

Razem z asystentem uczestniczyliśmy w drugim cotygodniowym spotkaniu grupy prowadzonej przez Raula Silvę, któremu nasz opiekun okazywał swoją sympatię i pełne zaufanie.
Pracownicy pozostali ci sami i każdy wykonywał swoje zwyczajowe obowiązki.
Tym razem jednak obecni byli inni uczestnicy.
Dwie kobiety z mężami oraz zmęczony mężczyzna tworzyli grupę, która czekała na wsparcie.
Pod pilnym i skutecznym przewodnictwem Celiny media domu okazywały miłosierną pomoc i wykorzystywały swoje zdolności do oczyszczenia i uzdrowienia różnych zagubionych i cierpiących istot, które zabłądziły w cieniu i bólu.


Różne problemy zostały rozwiązane. Nagle jedna z dwóch chorych kobiet wpadła w atak płaczu i krzyknęła:
„Kto mi pomoże? Kto mi pomoże?”
Ścisnęła dłonie na piersi i dodała drżącym głosem:
„Tchórz! Dlaczego bezbronna kobieta musi tak cierpieć? Czy jestem jedyną winną? Moja krew obciąży wasze nieszczęsne sumienia...”
Jak zawsze spokojny, Raul Silva podszedł i pocieszył ją łagodnie:
„Moja siostro, przebaczenie jest lekarstwem, które uzdrawia chore dusze. Nie pozwól, aby rozpacz pochłonęła twoją energię! Noszenie w sobie urazy oznacza podtrzymywanie cienia. Pozwól, aby zło zostało zapomniane, aby światło dobra mogło oświetlać naszą drogę…”
„Zapomnieć? Nigdy… Wiesz, co to znaczy czuć ostrze we własnym ciele? Wiesz, jak to jest, gdy mężczyzna wysysa z nas życie, rzuca nas w nędzę, a na końcu cieszy się, widząc naszą krew?”
„Tak, tak, zgodnie z twoimi słowami nikt nie może odmówić ci prawa do sprawiedliwości. Ale czy nie byłoby rozsądniej zaufać boskiemu sądowi? Kto z nas jest bez winy?”
„Czekać, czekać! Od tak dawna robię tylko to! Na próżno próbuję odzyskać radość życia… Nawet jeśli tak bardzo staram się uwolnić od przeszłości, noszę w sobie zawsze cienie moich wspomnień, jak ktoś, kto dźwiga w sercu martwe marzenia… Wszystko przez niego… Wszystko przez tego okrutnego człowieka, który zniszczył mój los…”



Biedna istota zaczęła szlochać, podczas gdy bezcielesny mężczyzna obserwował ją z bliska. Był załamany.
Zdumieni spojrzeliśmy z Hilário na asystenta, pytającym wzrokiem. Natychmiast rozpoznał nasze zakłopotanie. Najwyraźniej chora kobieta personifikowała kogoś, kto nie był tu obecny. Cierpiąca pacjentka kontynuowała:
„Nie widzę istoty, której cierpienie przekazuje nasza siostra” – powiedział z zainteresowaniem Hilário.
Dodałem:
„Tak, w pobliżu widzę smutnego, bezcielesnego towarzysza. Gdyby był telepatycznie połączony z naszą przyjaciółką, jej przekaz zawierałby zapewne słowa istoty męskiej, a nie charakterystyczne dla kobiety aspekty… Poza tym nie widzimy tutaj żadnego magnetycznego połączenia między nimi, które mogłoby sugerować teledynamiczne fluidy męskiego ducha, rozpoznawalne poprzez medium…”
Aulus pogłaskał czoło płaczącej chorej, odczytał jej myśli i wyjaśnił:
„Stoimy przed przeszłością naszej przyjaciółki. Uraza i gorycz, podobnie jak rzekomo obca osobowość – wszystko to pochodzi od niej samej… Wraz ze zbliżeniem się dawnego wroga, który nadal ją prześladuje z naszego wymiaru, ponownie przeżywa bolesne doświadczenia, które miały miejsce w minionym stuleciu, w jednym z miast starego kontynentu. Nieuchronnie wpada wtedy w niekontrolowaną melancholię. W swojej obecnej inkarnacji podjęła na nowo walkę w ciele fizycznym, pełna nowych nadziei. Ale gdy tylko poczuje duchowe zbliżenie dawnego oprawcy, który łączy się z nią poprzez silne wibracje miłości i nienawiści, jej życie duchowe zostaje zakłócone.


Ona zdecydowanie potrzebuje wszechstronnego wychowania. Takie przypadki doskonale nadają się do celów badawczych."
„To oznacza…”
Pytanie Hilária wisiało w powietrzu, ponieważ nauczyciel odczytał jego myśli i dodał:
„To oznacza, że jeśli chodzi o doświadczenia, które wspomnieliśmy, nasza siostra zmobilizowała tak ogromną część swojej emocjonalnej energii, że duchowa kondensacja wspomnień przetrwała biologiczny szok ponownych narodzin i niemal nienaruszona trwa nadal. Jest przywiązana do tych wspomnień i kiedy zostaje skonfrontowana z nieostrożnym oprawcą z przeszłości, reaguje tak, jakby ponownie znajdowała się w swojej ożywionej przeszłości. Wtedy zanurza się w dawne życie i objawia się jako inna osobowość.”
Uśmiechnął się ojcowsko i zauważył:
„W takich momentach bez wątpienia jest kimś, kto spogląda wstecz na przeszłość i komunikuje się z teraźniejszością. Pod wpływem bolesnych wspomnień skupia wszystkie swoje myśli na tym traumatycznym wydarzeniu. Dla przeciętnego psychiatry byłaby kandydatką do terapii insulinowej lub elektrowstrząsy. ( przypis „Insulinoterapia i elektrowstrząsy: powszechne terapie na początku XX wieku”)
Dla nas jednak jest chorą w sferze duchowej, z udręczonym sumieniem, która potrzebuje moralnego wsparcia i edukacji dla wewnętrznej odnowy – jedynej solidnej podstawy do ostatecznej readaptacji.”
Teraz uważnie ją obserwowałem i stwierdziłem:
„Z medialnego punktu widzenia widzimy tutaj proces autentycznego animizmu. Nasza przyjaciółka wierzy, że jest opętana przez inną osobowość, podczas gdy w rzeczywistości jedynie uzewnętrznia swoją własną wewnętrzną przeszłość…”


„Czy moglibyśmy więc zakwalifikować to zdarzenie do sfery nieświadomej mistyfikacji?” – wtrącił się zawsze pytający Hilário.
Aulus zastanowił się przez chwilę, po czym odpowiedział:
„Wielu przyjaciół, którzy pod patronatem spirytyzmu zobowiązali się do szerzenia Nowej Ery, przekształca teorię animizmu w nieuzasadnioną przeszkodę, która odbiera im cenne możliwości czynienia dobra. Dlatego nie powinniśmy używać określenia ‚mistyfikacja nieświadoma czy świadoma‘ w odniesieniu do tego zjawiska. W rzeczywistości manifestacje te wynikają z głęboko zakorzenionych uczuć naszej przyjaciółki, która została rzucona w przeszłość i przywołuje z niej przytłaczające, przygnębiające wrażenia. Nasza przyjaciółka jest przez te wrażenia owładnięta i wyraża je w swoim obecnym otoczeniu. Biedaczka działa niczym prawdziwa lunatyczka, ponieważ całkowicie koncentruje się na wspomnieniach, o których wcześniej wspomnieliśmy. To tak, jakby całą swoją energię skupiała na jednej ranie w pamięci, zapominając przy tym o wszystkich obowiązkach swojego obecnego życia. Z tego powodu mamy do czynienia z osobą psychiczną chorą, która potrzebuje naszej najwyższej troski, aby móc powrócić do zdrowia. Jednak aby usunąć jej niepokój, nie wystarczą skomplikowane diagnozy czy czysto techniczne definicje, jeśli zabraknie ciepła pełnego miłości wsparcia.”
Nasz opiekun zrobił krótką przerwę i z czułością pogładził chorą, podczas gdy Raul Silva nadal ją pouczał i pocieszał. Następnie Aulus powiedział życzliwie:
„Powinna być traktowana z taką samą uwagą, jaką poświęcamy komunikującym się cierpiącym duchom. Ona również jest nieśmiertelnym duchem, potrzebuje naszej pomocy i zrozumienia, aby mogła odzyskać harmonię. Idea mistyfikacji mogłaby nas może skłonić do pewnego umniejszenia”



Pomysł mistyfikacji mógłby nas może doprowadzić do lekceważącego podejścia do jej moralnego cierpienia. W takich przypadkach konieczne jest więc uzbrojenie naszego serca w miłość, abyśmy mogli zrozumieć i pomóc. Nauczyciel bez braterskiego wyczucia taktu jedynie pogorszyłby problem, ponieważ pod pretekstem służenia prawdzie mógłby niewłaściwie skarcić zamiast zaoferować odpowiednie wsparcie.
Najpierw trzeba usunąć zło, aby następnie wzmocnić ofiarę w jej własnej obronie. Na szczęście nasz Raul odbiera dominujące duchowe prądy i dlatego jest idealnym opiekunem w takich sytuacjach.”
Hilário i ja byliśmy bardzo poruszeni tymi naukami. Zapytał z szacunkiem:
„Czy mimo to możemy nazwać ją medium?”
„Ależ oczywiście! Uszkodzony pojemnik można naprawić, aby znów mógł pełnić swoją funkcję. Oczywiście w tej sytuacji potrzebne są cierpliwość i miłosierdzie. Nasza siostra musi być zaakceptowana w tej sytuacji, w jakiej się znajduje. Jest teraz nieszczęśliwą kobietą z dawnych czasów i musimy ją jako taką przyjąć, aby mogła zaakceptować środki moralne, które jej oferujemy, i ostatecznie uwolnić się od swojej przeszłości… Ta sprawa nie wymaga korekty, ponieważ nie da się zaprzeczyć, że ta kobieta wciąż istnieje wewnątrz samej siebie. Jej dawna osobowość nie została przykryta przez gęstą materię, jak byłoby to pożądane. Narodziła się ponownie w ciele, ale bez odnowienia się w duchu…”
Asystent pogrążył się w sobie, zebrał myśli i powiedział:
„Reprezentuje tysiące istot tego świata!… Ilu żebraków nosi na ziemi podziurawiony płaszcz tymczasowych tytułów szlacheckich, którymi niegdyś się ozdabiali!”




Iluż niewolników niedostatku i cierpienia nosi w swoich sercach dumę i próżność potężnych władców, którymi byli w innych epokach!… Ile dusz zostaje zmuszonych do więzów rodzinnych i od kołyski aż po grób zachowuje niewidzialne rany wstrętu i nienawiści wobec krewnych, którzy w poprzednich istnieniach byli ich zaciekłymi wrogami!… Wszystko to może nam się przydarzyć, jeśli w naszym niestrudzonym pielgrzymowaniu ku dobru nie nauczymy się zapominać o złu.”
W międzyczasie Raul Silva zaprosił chorą do kojącej modlitwy.
Powinna błagać niebo o łaskę zapomnienia. Powinna wyrzucić przeszłość ze swojej pamięci, aby odnaleźć spokój. Dziwnie poruszony, zalecił jej, aby towarzyszyła mu w wypowiadaniu wzniosłych zdań modlitwy „Ojcze nasz”.
Biedna kobieta posłusznie mu się podporządkowała.
Pod koniec modlitwy wydawała się spokojniejsza.
Pomocny przyjaciel przekazał jej wsparcie swojego mentora i zachęcił ją przede wszystkim do ćwiczenia się w przebaczaniu swoim wrogom, aby osiągnąć pokój. Ze łzami w oczach uwolniła się od wrażeń, które więziły ją w przeszłości, i powróciła do normalności.
Podczas gdy Raul Silva przekazywał jej wzmacniające passe, asystent powiedział:
„Na razie nie możemy zaoferować jej innej pomocy. Dzięki dobrze prowadzonej opiece duchowej stopniowo odzyska siły, odzyska panowanie nad sobą i później będzie mogła podjąć wartościowe zadania medialne.”
Chętnie zbadalibyśmy ten przypadek dokładniej, ale inna chora kobieta nagle zapadła w burzliwy trans. Musieliśmy jej pomóc.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 05 kwie 2025, 06:41

23. Fascynacja

Dama wstała w dziwny sposób, obróciła się na piętach, jakby kierowana nieznanym impulsem, i wpadła w drgawki. Ten widok wzbudził w nas współczucie.
Była pod wpływem lodowatych, mrocznych istot duchowych. Jedną z nich odczuwała najsilniej – ta obejmowała ją i wydawała się zainteresowana jej zabiciem.
Nieszczęśliwa dama wyła jak ranna wilczyca, krzyczała i biła się po podłodze. Raul Silva, przerażony, obserwował scenę i w milczeniu błagał o Niebiańską Łaskę.
Mimo uważnej ochrony strażników domu, pełzała po podłodze jak wąż.
Aulus i brat Clementino użyli silnych środków magnetycznych i wkroczyli do bezlitosnego pojedynku. Zmusili opętującą istotę duchową do odejścia.


Mimo to dręczący duch pozostał w pobliżu i nadal wpływał na kobietę.
Nasz nauczyciel pomógł chorej wstać i posadził ją obok jej męża. Następnie pospieszył, aby wyjaśnić:
"To skomplikowany przypadek fascynacji. Nasza siostra jest kontrolowana przez okrutnego, odcieleśnionego hipnotyzera, który jest wspierany przez różnych żądnych zemsty towarzyszy. Pod wpływem naporu nienawiści, jaką żywi wobec tej nieszczęśliwej kobiety, zamierza ją upokorzyć. Wykorzystuje duchowy wpływ do własnych celów. Gdyby nie było braterskiego wsparcia tego domu, podczas takich ataków padłaby ofiarą zdeformowanej likantropii(Likantropia: Zaburzenie, w którym chory wierzy, że zamienia się w zwierzę. ). Wiele przestępczych istot nadużywa potęgi inteligencji i powoduje krwawe okrucieństwa, które przechowują w swojej świadomości jako dług z przeszłości. Wiele bolesnych stanów psychopatologicznych w domach dla obłąkanych wynika z takich wpływów. Niezliczeni pacjenci są hipnotyzowani przez wampiryczne duchy i naśladują zwyczaje, postawy oraz zachowania najróżniejszych zwierząt."
Chorą wspierał jej mąż oraz oddany Raul Silva, a ona skomlała w bardzo osobliwy sposób. Hilário zapytał zdziwiony:
"Czy takie bolesne zjawiska są powszechne?"
"Są bardzo rozpowszechnione w procesach pokutnych, w które wpadają duchy połączone zbrodnią, zstępując w sferę barbarzyńców" – wyjaśnił nasz nauczyciel, który nadal wspierał chorą.
Jej mózg wciąż pozostawał pod kontrolą lodowatego prześladowcy, jak zabawka w rękach dziecka.



„Dlaczego nie odłączymy kata raz na zawsze od jego ofiary?”
„Spokojnie, Hilário!” – uspokoił asystent. „Nie przeanalizowaliśmy jeszcze problemu w jego podstawowej strukturze. Każda nierozwaga opiera się na zasadzie wzajemności. Przypomnijmy sobie nauki naszego Niebiańskiego Mistrza. Nie można po prostu wyrwać chwastów(Mat 13,29-30). Trzeba wiedzieć, na ile ich korzenie splatają się z korzeniami pszenicy w glebie, abyśmy nie wyrwali obu naraz. Nie ma bólu bez przyczyny. Przestrzegajmy więc zasady współpracy, nie wyprzedzając jednak Boskiej Sprawiedliwości.”
Pod wpływem mentora domu Raul Silva próbował uspokoić wzburzonego współczującego. Przypomniał mu o zaletach przebaczenia i napominał go do pokory oraz modlitwy.
Jakby nie chciał stracić wątku lekcji, mój kolega zbliżył się do naszego opiekuna i zapytał:
„Czy jednak same słowa wystarczą, aby pomóc tym zrozpaczonym braciom?”
„Nie ofiarowujemy jedynie słów, ale przede wszystkim nasze serce. Każde zdanie wypowiedziane z miłością jest przekazem naszych uczuć. Niezaprzeczalne jest, że nie możemy naszym braciom zaoferować przedwczesnego wyzwolenia. Możemy im jednak podarować naszą dobrą wolę poprzez słowo, które wypływa z naszego serca, lecz które również wymaga doskonałego zbawienia w Chrystusie.”
Aulus dodał tonem pełnym znaczenia:
„Wszyscy łączymy się z naszą przeszłością poprzez gorzkie wspomnienia. Jeśli weźmiemy przeszłość pod uwagę…”



Jeśli weźmiemy pod uwagę przeszłość, wszyscy jesteśmy chorymi, którzy wzajemnie sobie pomagają. Nie byłoby sprawiedliwe wydawanie ostatecznych wyroków za lub przeciw komukolwiek, ponieważ w naszej indywidualnej sytuacji wszyscy mamy większe lub mniejsze rachunki do wyrównania.”
Nasz nauczyciel przerwał rozmowę i skupił się na skutecznej pomocy parze, która trwała w desperackiej walce.
Zgodnie z jego słowami zarówno chora, jak i jej prześladowca zasługiwali na tę samą pełną miłości opiekę.
Aulus przekazał chorej passe, co otworzyło jej gardło i natychmiast kat zaczął mówić przez nią. Był to bełkot, którego znaczenia nie mogliśmy zrozumieć.
Jednak poprzez falę myślową tej manifestacji rozpoznaliśmy, że kipiał on z wściekłości.
Z powodu twardego tonu, jakim medium wypowiadało słowa, Raul Silva odniósł to samo wrażenie. Próbował uspokoić byt duchowy.
Aulus obserwował całkowicie odmienioną chorą. Zauważył nasze nieme pytanie i przez kilka minut koncentrował się na umyśle przekazującej istoty oraz medium, jakby badał ich wewnętrzne światy. Następnie ponownie się do nas zbliżył.
Jego twarz zdradzała głębokie zmartwienie, a Hilário pospieszył z pytaniem:
„Jaka jest przyczyna tego konfliktu?”
Nauczyciel odpowiedział smutno:
„Próbowałem przeniknąć w przeszłość, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Korzenie tego sporu sięgają bardzo daleko wstecz. Nie mogę podać szczegółów, aby nie nadawać złu większego znaczenia, ale mogę powiedzieć, że ten konflikt trwa już od ponad tysiąca lat. Nasz nieszczęsny przyjaciel mówi dialektem dawnej Toskanii.




Aby zadowolić obecną przeciwniczkę, stał się mordercą.
W X wieku był legionistą w oddziale potężnego księcia Hugona z Prowansji. Swoimi wypowiedziami przywoływał przerażające wspomnienia… Przypominał sobie grabież czasu, do którego się odnosimy. Aby zaspokoić kobietę, która nie odwzajemniła jego oddania, udusił własnych rodziców… Jego serce jest jak naczynie, z którego przelewa się żółć…
Asystent zatrzymał się. Mój kolega, który – podobnie jak ja – był zainteresowany dalszymi odkryciami, zamierzał głębiej zagłębić się w przeszłość. Jednak Aulus zalecił, aby powściągnąć badawczy zapał.
Te przerażające sceny, które pochodziły od cierpiących dusz, nie przyniosłyby nikomu pożytku.
To były w rzeczywistości zrozpaczone serca uwięzione w piekle, które same dla siebie stworzyły. Nie należało do nas rozgrzebywanie grobu zmarłych i błota, które w cieniu przeszłości leżało.
Skupiłem teraz swoją uwagę na badaniach, które mieliśmy przeprowadzić, i przypomniałem sobie zagadkę języka.
Byliśmy w Brazylii, a opętana mówiła w martwym dialekcie.
Przyjęła myśli ducha, który opanował jej umysł niepowstrzymanymi falami. W licznych procesach wymiany, które dotychczas mogliśmy obserwować, słowa były przekazywane w płynnym języku portugalskim. Dlaczego tutaj tak się nie stało?
„To jest zjawisko wielojęzycznego mediumizmu, inaczej mówiąc, ksenoglosja” – wyjaśnił asystent. „




Medium i istota duchowa są ze sobą tak zsynchronizowane, że pasywność tego pierwszego jest absolutna – medium całkowicie poddaje się woli dominującej istoty. Może to wydawać się dziwne, ale zaborczy duch pozostaje uwikłany w nawyki, które kształtowały jego życie przed tysiącami lat. A kiedy komunikuje się za pośrednictwem medium, używa znanego mu języka i gestów.”
Hilário zapytał:
„Czy to wynika z samej medialności, czy raczej z całkowitej zgodności?”
„To kwestia zgodności” – odpowiedział asystent.
„Czy osoba przekazująca wiadomości mogłaby również wyrażać się w dialekcie, gdyby chora kobieta nie była w rzeczywistości partnerką jej losu i nie uczestniczyła w jej ziemskim życiu?”
Áulus wyjaśnił:
„Z całą pewnością nie. We wszystkich przypadkach zjawiska ksenoglosji należy pamiętać, że siły przeszłości są nadal obecne. Kiedy istoty duchowe wywołują takie zjawiska, niemal zawsze działają poprzez automatyczne impulsy w obszarach podświadomości. Dzieje się to jednak wyłącznie za pośrednictwem osób, z którymi w miarę upływu czasu nawiązują pewną więź.
Jeśli więc medium, które nie umie pisać, zaczyna pisać pod wpływem przyjaciela z naszej płaszczyzny istnienia, nie oznacza to, że duchowy posłaniec w cudowny sposób usunął bariery ignorancji. Zjawisko to jedynie pokazuje, że psychograf posiada umiejętność pisania z wcześniejszych inkarnacji. Jest ona przechowywana w pamięci, a wcielony przyjaciel potrafi ją kontrolować.”
Hilário wykonał pytający gest, jakby chciał dowiedzieć się jeszcze więcej, i zapytał dalej:




Możemy przypuszczać, że istocie duchowej nie udałoby się porozumieć za pośrednictwem kobiety w obcym dla niej języku, gdyby chora była jedynie prostym medium, bez przeszłości, której daje świadectwo...
„Tak, bez żadnych wątpliwości” – zgodził się z nim nauczyciel.
„W medialności istnieje także problem zgodności w czasie...”
Mówił dalej z zamyślonym spojrzeniem:
„Ten przypadek można porównać do strumieni wody. Każdy nurt wodny ma swój poziom. Wody na powierzchni są użyteczne i zachowują swój własny czar. Jednak głębokie wody zawierają ogromne, utajone siły. Mogą być dzikie lub skanalizowane i mogą być użyteczne, gdy osiągną powierzchnię.”
To była cenna lekcja, jednak służby pomocnicze pilnie na nas czekały.
Skupiliśmy nasze wysiłki i udało nam się oddzielić oprawcę od jego ofiary. Nasz opiekun jednak podkreślił, że mimo oddalenia oboje pozostali połączeni magnetyzmem.
Przyjaciele z naszego poziomu zabrali ducha, który zawładnął ciałem, i zaprowadzili go do określonej organizacji pomocowej.
Jednak chora wciąż krzyczała, twierdząc, że czeka ją straszliwy kat, który ją udusi.
Nasz opiekun uspokajająco przeanalizował dokumenty i wyjaśnił:
„Teraz cierpi jedynie na halucynacje, co jest normalne w takich procesach fascynacji. Prześladowcy i prześladowani pozostają w magnetycznym połączeniu, reagują na siebie w duchu.”
Stopniowo chora zaczęła się uspokajać.
Pod koniec kryzysu zapytałem naszego opiekuna o ostateczne rozwiązanie tej bolesnej sytuacji. Odpowiedział poważnie:
„Chora zostanie przygotowana i sprawiedliwe rozwiązanie sprawy jest w zasięgu wzroku. Ona i jej oprawca wkrótce staną się matką i synem.




Nie ma innej alternatywy dla dzieła odkupienia. W swojej kobiecej wrażliwości niebiańskie energie czystej miłości zostaną najgłębiej poruszone, a nasza siostra zdobędzie się na świętą odwagę i przyjmie go do swojego łona...”
Po tym wyjaśnieniu skierował się do innej potrzebującej osoby i pozostawił nas naszym myślom. Usłyszeliśmy, jak mówił:
„Niech będzie pochwalony Bóg za błogosławieństwo więzi rodzinnych!”
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 09 kwie 2025, 06:02

24 Pokutna walka

Pewien mężczyzna, który był przy chorych, zaczął drżeć i wpadł w epileptyczny szał taneczny.
Gdyby w pobliżu nie było fotela, na którym mógłby się oprzeć, upadłby na podłogę.
Wydawał chrapliwe, jęczące dźwięki, jakby żelazna rękawica zaciskała mu gardło.
Nieopodal dwie istoty duchowe obserwowały jego ruchy. Miały nieprzyjemny wygląd, ale nie można było dostrzec żadnego widocznego wpływu magnetycznego, który mógłby wyjaśnić jego epileptyczny atak.
Chory sprawiał wrażenie, jakby był w dojrzałym wieku, ale Aulus dostarczył nam dokładniejszych informacji:
„To biedny brat w pokutnej walce, który w tej ziemskiej egzystencji ma ledwie ponad 30 lat. Od dzieciństwa cierpi z powodu pośredniego kontaktu z niskimi istotami, które przyciągnął swoim nieszczęśliwym zachowaniem w przeszłości.



Kiedy odczuwa bliskość tych zwiedzionych przyjaciół z naszej sfery, z którymi był związany przed powrotem do życia fizycznego, odzwierciedla ich szkodliwy wpływ i cierpi z powodu ziemskich zakłóceń, które tłumią jego radość życia w zarodku.
Jest poważnym problemem dla rodziny, w której się ponownie narodził. Od najwcześniejszego dzieciństwa wędruje od lekarza do lekarza. Ostatnio leczono go szczepionką przeciw malarii⁴⁰, (⁴⁰ Szczepionka przeciw malarii: Szczepionka ta była stosowana przez Juliusa Wagnera-Jauregga w leczeniu postępującego paraliżu, za co w 1927 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.) insuliną i elektrowstrząsami, jednak bez widocznych rezultatów. Ciężkie i bolesne metody leczenia głęboko zaszkodziły jego fizycznemu ciału. Wygląda jak starzec, mimo że mógłby być w pełnym rozkwicie młodości.”
Blady chory drżał, podczas gdy nasz opiekun i brat Clementino stosowali na nim magnetyczne środki pomocnicze. Uspokoili w ten sposób jego rozregulowane ciało.
Pod koniec ataku był spocony i wydawał się pozbawiony pamięci. Modlitwy Raula Silvy, które błagały o niebiańską ochronę na jego korzyść, nie zrobiły na nim wrażenia, jakby był głuchy.
Po kilku minutach w pomieszczeniu zapanowała całkowita cisza.
Zgromadzenie zbliżało się do końca, ale ten mężczyzna, który był w centrum naszej uwagi, pozostawał apatyczny i melancholijny.
U wszystkich obecnych mogliśmy dostrzec nadzieję i zachętę w różnym stopniu, poza nim, który wydawał się udręczony i zamknięty w sobie.
Aulus, jak zawsze pełen tolerancji, był gotów porozmawiać z nami na ten temat.
Hilário zapytał zaciekawiony:



„Jak można zinterpretować przypadek tego przyjaciela? Nie zauważyliśmy u niego żadnego rozdwojenia, a na ile mogliśmy to obserwować, nie przejął żadnych fluidycznych strumieni od mieszkańców naszej sfery… Czy możliwe, że jego trans jest procesem medialnym, którego nie znamy?”
„Jeśli spojrzymy na jego źródło, zaburzenie naszego brata ma naturę duchową” – wyjaśnił asystent – „ale w tym równie ważną rolę odgrywają wrażliwość psychiczna i medialność.”
„Czy mimo to możemy go nazwać medium?” – zapytałem.
„Na ten moment nie. Obecnie jest chorym człowiekiem, który potrzebuje pomocy. Gdy jego dysharmonia zostanie uleczona, rozwinie cenne zdolności medialne, ponieważ choroba jest w takich przypadkach ważnym czynnikiem doświadczeniowym. Ból w naszym wnętrzu jest jak narzędzie rolnicze dla ugoru. Kiedy pług rozdziera i przełamuje ziemię, umożliwia lepsze zbiory.”
Mój towarzysz zapytał zdumiony:
„Czy choroba sama w sobie jest chorobą ciała czy duszy?”
„To zaburzenie duszy, które objawia się w ciele” – powiedział trener z uczuciem.
Pogładził smutnego młodego człowieka po głowie i kontynuował:
„Przed swoim obecnym ziemskim życiem nasz przyjaciel przez wiele lat błąkał się po ponurych, zacienionych regionach. Tam padł ofiarą okrutnych hipnotyzerów, którzy byli w stanie osiągnąć z nim doskonałą harmonię, ponieważ na Ziemi prowadził szkodliwe, przestępcze działania. Jego cierpienie było ogromne i powrócił na Ziemię z pewnymi zaburzeniami w swoim ciele peryspirytualnym. Jest histerykiem w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu.




Został przyjęty przez bohaterską matkę i ojca, który niegdyś był jego wspólnikiem w szaleństwie, a dziś również musi przechodzić przez gorzkie próby.
Nasz przyjaciel stara się odkupić swoje winy. Kiedy w tym ziemskim życiu skończył siedem lat – czyli w wieku, w którym zazwyczaj reinkarnacja się utrwala – ogarnęła go dysharmonia, którą przyniósł ze świata duchowego. Od tego momentu walczy w żmudnym procesie odkupienia, który sam sobie nałożył. Skrępowany zaburzeniami, które na siebie ściągnął, wierzy, że od urodzenia jest skazany na porażkę. Uważa, że nie jest zdolny do żadnych szlachetnych uczynków. Przed każdą walką widzi siebie jako już pokonanego. Czuje się dobrze jedynie w samotności, gdzie pielęgnuje chorobliwe myśli, które są mu podsuwane przez dawnych towarzyszy upadku. Ostatecznie żyje w godnych pożałowania patologicznych stanach układu nerwowego, w przedłużającym się kryzysie. Dziwne zaburzenia w jego intelekcie oraz nagłe drgawki czynią go niezdolnym do pracy.
Końcowe modlitwy wymagały od nas ciszy i wewnętrznego skupienia.
Pod koniec spotkania Aulus zaproponował, że odprowadzi chorego mężczyznę do domu, na co Clementino zadowolony się zgodził.
Młody człowiek wydawał się oszołomiony, bez sił…
W drodze powrotnej staraliśmy się go wspierać. Po pół godzinie dotarliśmy do skromnego domu na przedmieściach.
Nasz przyjaciel zawołał kilkakrotnie, aż w końcu sympatyczna staruszka otworzyła drzwi.
„Américo, kochanie, dzięki Bogu, że wróciłeś…”
W tym jasnym i pocieszającym głosie brzmiała prawdziwa matczyna czułość.
Matka natychmiast zaprowadziła go do środka domu, gdzie pijany młody mężczyzna wykrzykiwał ordynarne przekleństwa.





Spojrzała na niego i powiedziała z troską:
„Márcio niestety znowu przesadził…”
Jednak zauważyła apatię Américo i dodała:
„Ale najpierw zajmiemy się tobą.”
Américo nie wahał się.
Dał się poprowadzić matczynej miłości i otulił się pościelą. Mieszkał w skromnym pomieszczeniu za domem.
Américo natychmiast zasnął i w naturalnym oddzieleniu duchowym do nas przybył. Nie mógł nas jednak w najmniejszym stopniu dostrzec, był zajęty wyłącznie własnym psychicznym zaburzeniem.
Przestraszony i zaniepokojony duch Américo podszedł do małego pokoju na przedzie domu, rzucił się obok obłożnie chorego, starego, sparaliżowanego mężczyzny i jęknął:
„Ojcze, jestem sam! Całkiem sam!... Kto może mi pomóc? Boję się! Boję się!...”
Czujny i spokojny chory poczuł jego obecność, ponieważ jego twarz zdradzała bolesne uczucie, jakby usłyszał skargi.
Áulus polecił mi zbadać myśli chorego, który był przykuty do czystego łóżka. Starałem się z nim zharmonizować i usłyszałem jego ducha, który mówił do siebie:
„O mój Boże, czuję się otoczony niespokojnymi duchami… Kto będzie obok mnie? Daj mi siłę, aby zrozumieć Twoją wolę i podążać za Twoimi postanowieniami… Nie opuszczaj mnie! Starość, choroba i bieda są bardzo smutne, gdy śmierć się zbliża!...”
Bezwiednie przejął myśli młodego mężczyzny. Pod jego wpływem spuścił głowę i zaczął obficie płakać.



Nasz opiekun spojrzał na nas znacząco i wyjaśnił:
„Stoimy tutaj przed ojcem i synem. Júlio, ojciec Américo, od wielu lat cierpi na paraliż nóg i od tego czasu jest przykuty do łóżka, skąd próbuje utrzymać rodzinę lekkimi pracami. Wystawiony na próby i samotność, zaczął czytać i rozmyślać. Poznał prawdę o reinkarnacji, znalazł pocieszenie i nadzieję w naukach spirytualizmu i dlatego z rezygnacją oraz odwagą jest w stanie przetrwać trudne dni, które musi przezwyciężyć…”
Instruktor zauważył nasz głód dalszych informacji i po krótkiej przerwie kontynuował:
„Wspierany przez bohaterskie oddanie swojej żony, założył rodzinę. Mieli pięcioro dzieci: dziewczynkę, która w innym ziemskim życiu była jego własną siostrą, i czterech trudnych chłopców. Márcio, którego już znamy, popadł w alkoholizm, Guilherme i Benício marnują młodość na nocne eskapady, Laura jest oddaną partnerką swoich rodziców, a nasz Américo, najstarszy syn, jest daleki od osiągnięcia doskonałej równowagi…”
Hilário wtrącił się:
„Jeśli spojrzymy na pana domu w jego sytuacji, musimy pomyśleć o trudnościach, które się tutaj rozgrywają…”
„Bez wątpienia pokuta tej rodziny na naszych oczach jest surowa i bolesna… Niezbyt dawno temu dzisiejszy sparaliżowany mężczyzna był przywódcą małej bandy przestępców. Był niezwykle ambitny, znalazł schronienie na jednym z podwórek, skąd śledził nieostrożnych podróżnych i ich okradał. Włóczył się i żył z kradzieży oraz przestępstw… Udało mu się przekonać czterech przyjaciół, aby wspierali go w kryminalnych przygodach. Oddał się ślepej chciwości…”




Poddał się ślepej chciwości i narażał moralne życie swoich towarzyszy na niebezpieczeństwo. Tych czterech wspólników to jego synowie, którzy dziś otrzymują jego odmienione przewodnictwo, lecz przysparzają mu trosk i zmartwień. W przeszłości skłonił ich do przestępstwa. W tym życiu stara się skierować ich na właściwą drogę, ale sam jest dotknięty uciążliwą niepełnosprawnością.
Oddanie starca poruszyło nas głęboko.
Nagle naszą uwagę przyciągnęło nowe zjawisko.
Duch szlachetnej młodej kobiety wszedł do pokoju i przeszedł obok nas, nie zauważając naszej obecności. Dodała otuchy Américo i sprawiła, że opuścił pokój.
Asystent odczytał nasze niewypowiedziane pytanie i poinformował:
„To była Laura, hojna córka, która nawet podczas swojego fizycznego snu nie zaniedbuje wspierania chorego ojca.”
„Mieszka tutaj?” – zapytał zdziwiony mój kolega.
„Tak, śpi w pokoju obok.”
Po tym, jak asystent przekazał zapłakanemu choremu mężczyźnie odnawiające magnetyczne środki, dodał:
„Nie zawsze dusze odpoczywają, gdy fizyczne ciało śpi. W większości przypadków podążają za własnymi impulsami. Ten, kto poświęca się dobru, kontynuuje dzieło zasiewu miłości, a ten, kto wikła się w zło, przedłuża podczas fizycznego snu koszmary, którym się poddaje…”
„Czy w rodzinie stale występują zjawiska medialne?” – zapytał Hilário.
„Dokładnie tak!” – zgodził się opiekun. „




Myśli tych, którzy żyją pod jednym dachem, oddziałują na siebie w szczególny sposób poprzez nieustannie wpływające strumienie. Wpływ inkarnowanych istot na siebie nawzajem jest zazwyczaj większy, niż się wydaje. Bardzo często duchy zaborcze żyją z nami w świecie fizycznym. Są wcielone w naszym otoczeniu. W ten sam sposób istnieją istoty ochronne, które nam pomagają, podnoszą nas na duchu i dzielą z nami codzienne doświadczenia. Przede wszystkim trzeba zrozumieć, że żyjemy głównie w duchu. Wymiana dusza–dusza, między rodzicami a dziećmi, małżonkami i rodzeństwem, ukochanymi i towarzyszami drogi, sympatycznymi i niesympatycznymi ludźmi, w rodzinie, w pracy czy w innych grupach, jest konieczna i ciągła. Nieświadomie przejmujemy nawzajem swoje idee i energie.
Właśnie mieliśmy odejść, gdy Hilário skorzystał z okazji i zadał jeszcze jedno pytanie:
„Wracając do Américo: jeśli rozpoznamy w nim histeryka, czy korzystne byłoby dla niego uczęszczanie na spotkania z innymi mediami, które są w trakcie nauki?”
„A dlaczego nie?” – odpowiedział asystent. „Postęp jest dziełem współpracy. Poświęcając się dyscyplinie i nauce, medytacji oraz modlitwie, odnowi się duchowo i przyspieszy swoje własne uzdrowienie. Następnie będzie mógł świadczyć wartościowe usługi medialne. Każdy godny wysiłek, bez względu na to, jak mały, zawsze otrzymuje od życia najlepszą odpowiedź.”
Wówczas Áulus przypomniał nam o zadaniach, które czekały na nas w oddali, i zakończył cenną lekcję.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 15 kwie 2025, 06:46

25 Umysłowa sztywność

W drodze powrotnej Hilário i ja staraliśmy się podtrzymać rozmowę, aby wydobyć z słów naszego opiekuna pewne informacje na temat umysłowej sztywności.
Nie raz obserwowałem i badałem to zjawisko, ale aby wesprzeć przyjaciela, który nie służył w świecie duchowym tak długo jak ja, przyłączyłem się do tematu, okazałem zainteresowanie i zachęciłem go.
Mój kolega nie starał się ukryć zaskoczenia, które dręczyło jego duszę od czasu manifestacji Dusiciela z Toskanii. Powiedział zaniepokojony:
„Szczerze mówiąc, choć bardzo się staram, nie potrafię zrozumieć przywiązania ducha do pewnych sytuacji i uczuć. Jak to możliwe, że duch tkwi w określonych wrażeniach i zatrzymuje się w nich, jakby czas dla niego nie posuwał się naprzód?



„Weźmy jako przykład dramat naszego nieszczęśliwego przyjaciela, który od wieków żywi pragnienie zemsty…
Czy od tak wielu lat żywi on to pragnienie, znajdując się w tej godnej pożałowania pozycji, nie inkarnując ponownie na Ziemi?”
Aulus słuchał uważnie i zauważył:
„Trzeba zrozumieć, że po śmierci fizycznego ciała nadal pielęgnujemy myśli, które żywiliśmy w ziemskim życiu. Nie możemy również zapominać, że prawo wyznacza uniwersalne zasady, których nie możemy obejść. Podlegamy ewolucji. Jak możemy się rozwijać, nie podporządkowując się prawu harmonii i postępu? Utrwalona idea może spowodować nieograniczony zastój życia duchowego, wówczas czas dla danej osoby staje w miejscu. Jeśli utożsamimy pobyt duszy na ziemi poprzez reinkarnację z odważną linią frontu w walce o osobiste i zbiorowe doskonalenie, wówczas w tej walce serce musi uzbroić się w święte idee, aby osiągnąć najwyższe zwycięstwo – oczyszczenie samego siebie. Duch jest żołnierzem w walce. Gdy osiągnie on granicę śmierci, jeśli uczynił to w sposób zasłużony, natychmiast zostaje przeniesiony pionowo w górę, w kierunku wyższej sfery. Jego zwycięstwo zostaje nagrodzone wyniesieniem go wyżej. Jeśli jednak poniesie porażkę – a taka strata wynika niemal zawsze z zaniedbania lub oporu – przy rozliczeniu śmierci powraca on w kierunku poziomym, gdzie łączy się z osobami zagubionymi wszelkiego rodzaju na nieokreślony czas leczenia. Na każdym ziemskim froncie walki znajduje się lazaret, w którym gromadzą się neurotycy, obłąkani, okaleczeni, ranni i chorzy wszelkiego rodzaju.“
„W obliczu naszego zainteresowania tymi wyjaśnieniami Aulus, po krótkiej pauzie, kontynuował:
‘Z pewnością zwycięskie legiony nie zapominają o swoich ludziach, którzy pozostali w nierównowadze, i możemy tam dostrzec misje pełne miłości i wyrzeczenia. Działają one wytrwale tam, gdzie panuje dysharmonia i ból.’”



Mój kolega zapytał:
„A co z problemem zastoju duszy?”
Zapytany uśmiechnął się i odpowiedział:
„Możemy powiedzieć, że taka możliwość rzeczywiście istnieje. Czas jest dla nas tym, co z niego uczynimy. Aby lepiej zrozumieć ten temat, przypomnijmy sobie, że godziny zegara są niezmienne, ale dla naszego umysłu nie zawsze są one takie same. Gdy jesteśmy szczęśliwi, nie zauważamy upływu minut. Gdy nasze najgłębsze ideały lub zainteresowania zostają zaspokojone, dni mijają w mgnieniu oka, natomiast gdy żyjemy w cierpieniu i troskach, mamy wrażenie, że czas bezlitośnie stoi w miejscu. Jeśli nie staramy się przezwyciężyć spowolnienia wywołanego przygnębieniem, przytłaczające lub zwodnicze idee wpływają na naszą przyszłość i prowadzą nas do duchowego skostnienia. Gdy wchodzimy w tę fazę, sami opóźniamy czas w sobie, ponieważ zaczynamy krążyć wokół tego kluczowego punktu naszego wewnętrznego zamętu. Jeśli buntujemy się przeciwko nieustannej walce o najwyższe dobro, każda wewnętrzna przeszkoda – czy to namiętność czy rezygnacja, okrucieństwo czy zemsta, zazdrość czy rozpacz – może nas na nieokreślony czas uwięzić w swoich sieciach. Pozostajemy nadal w symbolu walki. Nieelastyczny zegar pokazuje tę samą godzinę dla wszystkich, ale czas jest lekki dla tych, którzy zwyciężyli, a ciężki dla tych, którzy przegrali. Dni zwycięzców są pełne szczęścia i pochwał, dni przegranych wypełnione są goryczą i łzami.



Jeśli Jeśli nie uwolnimy się od myśli o cierpieniu i porażce poprzez nieustanną pracę na rzecz naszej odnowy i postępu, zamienimy się w pełne smutku i przygnębienia zjawy, pozbawione jakiejkolwiek nadziei, uwięzione w naszych wewnętrznych cierpieniach.
Jesli śmierć spotka nas w takim stanie, to to subiektywne doświadczenie się nasili. Jeśli dusza nie podejmie heroicznego wysiłku, by osiągnąć najwyższe wyrzeczenie, łatwo wpada w pułapkę skostnienia i przez lata, a czasem nawet wieki, pozostaje uwięziona w powtarzaniu nieprzyjemnych wspomnień, ponieważ to ją karmi i stanowi jej egzystencję.
Bezcielesna istota nie interesuje się niczym innym poza własnym bólem, własnym lenistwem lub własną nienawiścią. Zanurza się we własnych myślach i przypomina zwierzę w letargicznym śnie zimowym. Izoluje się od świata zewnętrznego i obraca się wyłącznie wokół ukrytej nierównowagi, która przynosi jej zadowolenie. Nie słyszy nic, nie widzi nic i nie czuje nic, co leży poza jej własnym zamętem.”
„Temat ten był dla mnie przedmiotem najwyższego zainteresowania w moich osobistych badaniach.
Bardzo często obserwowałem dusze, które po śmierci spały jak duchowe mumie. Wspomniałem o tych obserwacjach, a asystent wyjaśnił nam:
"Tak, duch, który sprzeciwia się prawu i znajduje się w stagnacji, cierpi z powodu strasznych koszmarów w śnie, który zazwyczaj ogarnia go po śmierci. Kiedy się budzi, jest całkowicie zdezorientowany i ten stan może trwać bardzo długo, ponieważ namiętnie pielęgnuje wrażenia, w których przypuszcza, że znajdzie własne szczęście.‘
"Jaka jest właściwa droga rozwiązania takich sytuacji?‘"– zapytałem z szacunkiem.
Instruktor odpowiedział:



„Wiele z tych zagubionych dusz ostatecznie zaczyna się nudzić, mają dość zła i szukają odnowy same w sobie, podczas gdy inne są budzone do nowych zadań w ramach naszej służby pomocniczej, które służą ich ponownemu przystosowaniu. Są jak ranni żołnierze, którzy próbują przyjąć pomoc partnerów w misjach miłości odwiedzających ich w obozach szpitalnych. Pojmują konieczność budującej walki, do której zostali wezwani, pomagają tym, którzy im pomagają, wracają do walki o dobro i wykonują możliwe dla siebie zadania.
Inni jednak pozostają uparci i buntowniczy, dlatego są delikatnie prowadzeni do walki, aby uwolnić się z letargu. Trudne życie w fizycznym ciele jest jak długotrwały wstrząs, w którym dusza zostaje wezwana do ponownego przystosowania się. W takich przypadkach korzystamy ze wsparcia przyjaciół zainteresowanej osoby, którzy przyjmują ją do własnej rodziny.
„Czy w takich przypadkach reinkarnacja jest narzucana siłą?” – zapytał Hilário.
„Co robimy na Ziemi” – zapytał asystent – „gdy ktoś w naszym domu popada w obłęd? Czy nie bierzemy odpowiedzialności za jego leczenie? Czy czekamy może na decyzję chorego dotyczącą koniecznych działań w celu jego uzdrowienia?
Oczywiście musimy szanować wolną świadomość, która w różnych problemach walki ewolucyjnej sama może podejmować decyzje. Jednak gdy stoimy przed chorym i zagubionym bratem, nasza pomoc oznacza prawdziwą przyjaźń, nawet jeśli ta pomoc wyraża się w formie bolesnego procesu przywracania równowagi.”
Po krótkiej przerwie kontynuował:
„Reinkarnacja w takich okolicznościach jest jak podłączenie nieruchomego pacjenta do określonego urządzenia, aby się obudził.



Dusza zostaje połączona z fizycznym ciałem, a jej obszar komórkowy zostaje scalony.
Wpływają na poziom atomowy, są jednocześnie przez niego oddziaływane i odbierają bodźce służące ich odbudowie.”
Te znaczące i pouczające wywody dostarczyły wystarczająco dużo materiału do przemyśleń.
Byłem pod wrażeniem i powiedziałem:
„Z powodu takiej sztywności istnieją duchowe istoty, które cierpią na godne ubolewania zaniki pamięci. Kiedy wymieniają się myślami ze swoimi wcielonymi braćmi, pamiętają jedynie tematy, które powodują ich zmartwienia, a gdy z nami rozmawiają, przypominają silnie zamkniętych psychopatów...”
„Dokładnie tak. Dlatego wymagają z naszej strony wielkiej troski, gdy się z nimi kontaktujemy.”
Zapytałem z zainteresowaniem:
„Czy kiedy te silnie zdezorientowane istoty zostają poprowadzone do reinkarnacji, nagle wracają do rzeczywistości?”
„Nie zawsze.”
Asystent zmienił ton głosu i kontynuował:
„W większości przypadków odbudowa to powolny proces. Możemy to zaobserwować, analizując przypadki dzieci z opóźnieniem rozwojowym, jednej z najbardziej bolesnych zagadek świata... Tylko największa miłość rodziców i krewnych może tchnąć w te biedne istoty ciepło i witalność. Nierzadko przez bardzo długi czas pozostają one obcymi dla ziemskiego społeczeństwa w swoich fizycznych ciałach i cierpią na pozornie nieuzasadnione i dziwne męki, które jednak w rzeczywistości są koniecznym lekarstwem. Nawet w przypadku tak zwanych schizofreników i paranoików możemy zaobserwować trafność tej tezy – tracą oni poczucie proporcji i mają błędne wyobrażenie o sobie.



Prawie wszystkie występujące zaburzenia psychiczne u wcielonych ludzi opierają się na duchowej sztywności, która poprzedzała ich powrót na świat.
W wielu przypadkach dusze, które są dotknięte tymi przeszkodami, spędzają czas między kołyską a trumną na stopniowej odbudowie i otrzymują dobroczynne bodźce poprzez ludzkie terapie oraz życie rodzinne, poprzez zobowiązania wynikające z nawyków i społecznych konfrontacji. To zmusza je do skierowania się na zewnątrz i tym samym osiągają one niezbędne uzdrowienie swoich psychoz.“
Rozmowa była pouczająca i doprowadziła nas do ważnych punktów badań, ale inne obowiązki czekały na asystenta. Dlatego musieliśmy przerwać rozmowę.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 25 kwie 2025, 06:49

26 Psychometria

Nasze krótkie szkolenie zbliżało się do końcowej fazy.
Áulus nie miał już więcej czasu, aby przekazać nam kolejne doświadczenia. Był pracownikiem zaangażowanym w różne służby.
Chociaż Hilário i ja w pełni to rozumieliśmy, czuliśmy się nieco smutni.
Asystent jednak robił wszystko, aby utrzymać nasz zwykły entuzjazm.
Przemierzaliśmy ulice i place, aż zatrzymaliśmy się przed muzeum. Niektórzy spóźnieni zwiedzający wciąż wchodzili do środka.
Nasz opiekun chciał wykorzystać pozostałe godziny na poszerzenie nauk i zachęcił nas do wejścia:
„W takim miejscu można przeprowadzić bardzo interesujące badania. Z pewnością słyszeliście już o psychometrii. ( W eksperymentalnej psychologii słowo "psychometria" oznacza "pomiar, podsumowanie i wyciąganie wniosków z danych dotyczących aktywności intelektualnej", podczas gdy w pracy medialnej termin ten opisuje zdolność do postrzegania wrażeń i wspomnień podczas kontaktu ze zwykłymi obiektami )





Przeszliśmy przez wielką bramę. Wewnątrz budynku zauważyliśmy, że pośród tłumu odwiedzających, którzy ze zdumieniem przyglądali się przedmiotom z przeszłości, przychodziło i odchodziło wiele bezcielesnych istot duchowych.
"Wielu przyjaciół, którzy myślami są uwięzieni w przeszłości, odwiedza takie domy jak ten z prostego powodu – by zanurzyć się we wspomnieniach...", powiedział asystent.
Zauważyłem, że z nielicznymi wyjątkami niektóre cenne przedmioty były pokryte mętną substancją. Była to coś w rodzaju szarej lub błotnistej substancji, przez którą przeświecały lśniące punkty.
Instruktor zauważył moją ciekawość i wyjaśnił przyjaźnie:
"Wszystkie obiekty pokryte fluidyczną substancją są często odwiedzane przez swoich dawnych właścicieli lub ich myśli są z nimi silnie związane."
Niedaleko od nas stał niezwykły zegar, otoczony świecącą białą aurą.
Aulus zalecił mi, bym go dotknął. Natychmiast przed moim wewnętrznym okiem pojawiła się piękna rodzinna scena, w której starsze małżeństwo rozmawiało z czworgiem młodych ludzi.
Ten żywy obraz zrobił na mnie ogromne wrażenie i zacząłem zwracać uwagę na przyjemną i dostojną atmosferę tego rodzinnego wnętrza. Austriackie meble nadawały tej scenie szlachetny i elegancki charakter, duże wazony z kwiatami oraz cenne obrazy dopełniały jej majestatycznej oprawy.
Zegar dominował w pomieszczeniu, wisiał na starannie udekorowanej ścianie.


Asystent zauważył moje zaskoczenie i wyjaśnił:
„Rozpoznaję tę scenę, nie dotykając zegara. Ten zegar należał do szanowanej rodziny z XIX wieku. Zachowuje on myśli byłych właścicieli i od czasu do czasu małżeństwo odwiedza muzeum, aby cieszyć się wspomnieniami. Zegar ożywa poprzez reminiscencje dawnych właścicieli. Z biegiem czasu reminiscencje te wzmacniają się dzięki duchowym więziom, które utrzymują oni ze swoimi bliskimi.”
Hilário dotknął tego cennego przedmiotu i powiedział:
„To oznacza, że widzimy obrazy, które zostały wygrawerowane w tym obiekcie poprzez wibracje…”
„Dokładnie tak” – potwierdził opiekun. „Zegar otaczają duchowe strumienie istot, które wciąż się go trzymają, niczym miedziany drut przenoszący prąd elektryczny. Jeśli przyjrzymy się mu dokładniej, natychmiast połączymy się ze wspomnieniami tych, którzy są z nim związani.”
Hilário przez chwilę się zastanowił i zauważył:
„Jeśli chcemy poznać i spotkać tych przyjaciół, moglibyśmy wykorzystać taki obiekt jako pośrednika do realizacji naszego zamiaru…”
„Tak, dokładnie” – zgodził się nauczyciel. „Użylibyśmy w tym celu przedmiotu, na którym koncentrują się ich wspomnienia. Wszystko, co pochodzi z myśli, służy do nawiązania połączenia.”
Głęboko poruszony dodałem:
„Badanie sił duchowych jest bardzo ważne.”
Aulus uśmiechnął się i skomentował:
„Myśli rozprzestrzeniają nasze emanacje wszędzie.




Tam, gdzie wysyłamy promienie naszych myśli, pozostawiamy duchowe ślady, tak jak zwierzę zostawia swój charakterystyczny zapach na własnych śladach. Psy mogą dlatego śledzić zwierzę za pomocą węchu. Gdy uwolnimy się od gęstego ciała, nasze zmysły się wyostrzają i dlatego możemy bez problemu postrzegać takie zjawiska w ramach ograniczeń naszego etapu ewolucyjnego.”
„Możemy więc założyć, że nie jesteśmy w stanie dotrzeć do myśli tych, którzy znajdują się na wyższym poziomie ewolucji niż my...”, stwierdził mój towarzysz.
„Tak, ci, którzy osiągnęli wzniosłość, której nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, osiedlili się na innych poziomach i przewyższają nasze możliwości. Ich myśli wibrują na innej częstotliwości. Mogą nas wspierać i pomagać, ponieważ zgodnie z prawem istota wyższa może nas odwiedzić, jeśli tego pragnie. My jednak nie jesteśmy w stanie dotrzeć do jej poziomu.”
Asystent przez chwilę się zastanowił, po czym kontynuował:
„Aby to lepiej zrozumieć, weźmy przykład. To, co dzieje się między nimi a nami, jest tym samym, co dzieje się między nami a tymi, którzy nie są jeszcze tak rozwinięci jak my. Możemy na przykład interesować się sprawami rdzennych plemion, ale nie odwrotnie. My jesteśmy w stanie zgłębić ich obyczaje i wiedzę, ale oni nie są w stanie pojąć naszej kultury. Myśli ograniczają krąg, w którym musimy lub możemy żyć. Tylko dzięki własnemu wysiłkowi i ewolucji jesteśmy w stanie doskonalić nasze myśli i przezwyciężać ograniczenia, aby wibrować w wyższych sferach.”
Asystent spojrzał na nas przyjaźnie i dodał:a
„Zostawmy jednak dygresje, które nie przyczyniają się do naszych podstawowych celów.”




Zapytałem:
„Jeśli przeprowadzimy szczegółowe badanie, czy nie moglibyśmy poznać historii, która przyczyniła się do powstania tego zegara?”
„Bez wątpienia. Wymagałoby to więcej wysiłku i czasu, ale byłoby to jak najbardziej możliwe.”
Hilário dodał:
„Możemy nawiązać kontakt z osobami, które się tym interesują, ponieważ każdy przedmiot może służyć jako pośrednik i jest zapisem zdarzeń natury…”
Aulus potwierdził stanowczo:
„Bez żadnych wątpliwości. Nie możemy zapominać, że paleontolog potrafi zrekonstruować niektóre prehistoryczne zwierzęta na podstawie pojedynczej kości. Jeśli nasza wrażliwość jest wyostrzona, możemy odkryć w prostych, opuszczonych przedmiotach istotne cechy osób, które je wcześniej posiadały, lub odtworzyć wydarzenia, w które były zaangażowane. Wszystko to poprzez wibracje, które wciąż zachowują.”
Uśmiechnął się i dodał:
„Dusze i przedmioty, każde na swoim miejscu, zachowują coś z czasu i przestrzeni, ponieważ w zapisie życia te dwa elementy są wieczne.”
Wkrótce potem stanęliśmy przed pięknym obrazem z XVIII wieku. Nie wykazywał on żadnej fluidycznej otoczki.
Był to rzeczywiście odosobniony skarb.
Nie mogliśmy dzięki niemu nawiązać kontaktu duchowego.
Aulus przyjął swoją charakterystyczną postawę życzliwego nauczyciela i wyjaśnił:



„Jeśli dokładnie przeanalizujemy ten obraz, ujawni nam on interesujące wyniki, dostarczy nam informacji o jego składnikach.”
„Nie może jednak służyć jako ‚pośrednik duchowych relacji‘, ponieważ zostało całkowicie zapomniane przez swojego twórcę i swoich dawnych właścicieli…”
Ruszyliśmy dalej.
W dużym korytarzu dwóch panów i trzy damy podziwiały wyjątkowe lustro. Obok stała młoda, niematerialna kobieta i czuwała przed lustrem. Wyraz jej twarzy zdradzał głęboki smutek.
Jedna z kobiet pochwaliła piękną ramę. Młoda niematerialna kobieta poczuła się tym zakłócona, podeszła do damy i dotknęła jej ramienia.
Tamta zadrżała i powiedziała do swoich towarzyszy:
„Tutaj panuje dziwna atmosfera, jak w grobowcu. Chodźmy dalej…”
Grupa zareagowała w dobrym nastroju i skierowała się w inną stronę.
Duchowy przewodnik zauważył naszą obecność, ale nie przeszkodziło mu to w kontemplowaniu lustra.
Aulus pogłaskał młodą niematerialną kobietę, dotknął lustra i powiedział:
„Zauważyliście to zjawisko? Z naszej małej grupy badawczej to właśnie ta siostra, która odczuła dotknięcie młodej damy, posiada znaczną wrażliwość mediumiczną. Gdyby jej zdolności były bardziej rozwinięte, to w momencie dotknięcia lustra natychmiast nawiązałaby połączenie z kobietą, która jest tak mocno przywiązana do tego przedmiotu. Odkryłaby jej tajemnice, poznałaby jej wewnętrzne dramaty, ponieważ natychmiast wychwyciłaby jej duchową falę i rozpoznałaby jej myśli…”
Hilário nie potrafił powstrzymać swojej ciekawości i zaczął zadawać pytania o niematerialną kobietę.




Co ona tam robiła, w tym grobowcu wspomnień?Dlaczego tak bardzo interesowała się takim zwykłym, nieistotnym lustrem?
Jakby oczekiwał naszych pytań, asystent odpowiedział bez wahania:
„Dotknąłem tego przedmiotu, aby się dowiedzieć. To wyjątkowe lustro zostało jej podarowane przez młodego mężczyznę, który obiecał jej małżeństwo. Widzę jego romantyczną postać w jej wspomnieniach. Był synem Francuzów, którzy znaleźli schronienie w Brazylii podczas rewolucji francuskiej w 1791 roku. Jako mały chłopiec przybył do portu w Rio de Janeiro, dorastał w tym mieście i stał się dorosły. Spotkał ją i zdobył jej serce. Kiedy po bliższej relacji miłosnej zaczęli planować ślub, jego rodzina, zachęcona zwycięstwami Napoleona w Europie, postanowiła wrócić do swojej ojczyzny. Młody mężczyzna był niepocieszony, ale nie odważył się sprzeciwić decyzji ojca. Pożegnał się ze swoją narzeczoną i miał nadzieję, że zachowa lustro jako pamiątkę, dopóki nie wróci. Wtedy mieliby być razem na zawsze…
Jednak we Francji uległ urokowi innej kobiety i już nie wrócił… Szybko zapomniał o swoich obowiązkach i zobowiązaniach, zmienił się. Biedna kobieta jednak trzymała się danej obietnicy i wciąż czekała… Lustro stało się zastawem jej szczęścia. Wyobrażam sobie długą podróż, jaką odbyła przez lata, aby strzec tego lustra jako swojej własności, aż mogło spocząć w tym muzeum.”
Zaniepokojony wyraziłem swoje obawy:
„Temat zmusza nas do zastanowienia się nad dawnymi historiami o przeklętych klejnotach…”
„Tak, tak” – odparł asystent. „Wpływ nie pochodzi z samych klejnotów, ale z sił, które im towarzyszą.”




Hilário poważnie zastanowił się nad lekcją i powiedział:
„Gdyby ktoś kupił lustro i nosił je przy sobie…”
„…musiałby z pewnością znosić obecność bezcielesnych młodych dam”, dokończył nauczyciel.
„Czy to byłoby sprawiedliwe?”
Áulus uśmiechnął się lekko i wtrącił:
„Hilário, życie nigdy się nie myli. Jest całkiem możliwe, że ktoś się tu pojawi, wpadnie w zachwyt nad lustrem i zechce je posiadać.”
„Kto?”
„Młody mężczyzna, który złożył obietnicę i sprowokował duchową fiksację młodej kobiety, albo kobieta, która odciągnęła go od jego zobowiązań. Dziś lub później mogą ponownie tu przybyć, inkarnując się jako córka lub partnerka, by spłacić swój dług.”
„Czy byłoby również możliwe, że bezcielesna młoda kobieta zostałaby przyciągnięta przez krąg pomocników, którzy uwolniliby ją od jej zaburzenia?”
„Tak”, zgodził się opiekun, „to również jest możliwe. Jednak zgodnie z harmonią prawa spotkanie tych trzech osób jest nieuniknione. Wszystkie problemy, które tworzymy, musimy rozwiązać sami.”
Rozmowa była wartościowa, ale czekały na nas kolejne zadania.
Podczas wychodzenia minęliśmy pomieszczenie administracji biurowej.
Mój kolega zauważył dwa puste krzesła obok małego biurka i zapytał z oczywistym zamiarem uzupełnienia naszego pouczenia:



„Zakładam, że te meble są używane przez pracowników administracyjnych… Jeśli na nich usiądziemy, czy możemy nawiązać kontakt z osobami, które normalnie ich używają?”
Opiekun odpowiedział:
„Tak, jeśli chcemy mieć takie doświadczenia.”
„Czy dotyczy to również wcielonych?”, kontynuował Hilário.
„Czy każda osoba, używając przedmiotów należących do innych, np. ubrań, łóżka czy biżuterii, może odczuwać emanację właściciela?”
„Jak najbardziej. Aby to odczuwać, trzeba jednak posiadać silną wrażliwość psychiczną. Ślady naszej indywidualności rezonują tam, gdzie żyjemy, i poprzez nie wywieramy dobro lub zło na tych, którzy wchodzą z nami w kontakt.”
„Czy to wszystko, co możemy zaobserwować jako medialność?”
„Tak, choć ziemska nauka nadaje takim zjawiskom różne nazwy: ‚pragmatyczna pozazmysłowa percepcja’, ‚dotykowa metagnomia’(Metagnomia: postrzeganie zjawisk pozazmysłowych, jasnowidzenie według Émile’a Boiraca (1851–1917).) lub ‚telestezja’**.( Telestezja: z greckiego „tele” – daleko i „aisthesia” – percepcja.) ”
Poprowadził nas w stronę ulicy i zakończył:
„Widzimy wszędzie integrację, powinowactwo i zgodność… i w jednym możemy być pewni: w uniwersalnym życiu wszyscy jesteśmy połączeni myślami.”
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 01 maja 2025, 20:15

27
Zbłąkana medialność


Było już późno w nocy, gdy weszliśmy do małego pomieszczenia, gdzie krąg osób pogrążony był w modlitwie.
Różne duchowe istoty wmieszały się w grupę wcielonych. Znajdowali się w godnym pożałowania stanie i wydawali się podporządkowani kobietom i mężczyznom zgromadzenia.
Jedynie brat Cássio, sympatyczny i przyjazny strażnik, wykazywał moralną wielkość. Zbliżyliśmy się do niego.
Można było natychmiast dostrzec jego duchową samotność, ponieważ ani bezcieleśni, ani wcieleni uczestnicy zgromadzenia nie odczuwali jego obecności ani nie odbierali jego myśli.
Na pytania naszych opiekunów odpowiedział z pewnym rozczarowaniem:
„Do tej pory nie nastąpił żaden postęp, mimo wielokrotnych apeli o odnowę.


"Próbuję wpłynąć na naszego brata Quintino wszystkimi dostępnymi środkami, znalazłem budujące książki, teksty i rozmowy, wszystko na próżno...Uparty przyjaciel nie rozpoznał jeszcze ciężkiej odpowiedzialności, jaką przyjął, kierując taką grupą...“
Aulus próbował go pocieszyć bez słów i wezwał nas do obserwowania zgromadzenia.
Pomieszczenie było wypełnione gęstą i nieprzyjemną aurą.
Dwa media przekazywały informacje dla partnerów z naszej płaszczyzny. Na pierwszy rzut oka duchy pracowały jako zwykli słudzy grupy, były wykorzystywane do mało pożądanych usług. Różne istoty w podobnym stanie krążyły wokół nich ulegle lub natrętnie.
W pomieszczeniu panowało zjawisko psychofonii.
Bezduszne media pozostawały w pokoju i czerpały energię z dominujących emanacji otoczenia.
Raimundo, jedno z komunikujących się duchów, rozmawiał pod wyrozumiałym spojrzeniem gospodarza domu z kobietą, której błagalne słowa budziły współczucie:
„Raimundo,” powiedziała, „potrzebuję tych pieniędzy, które od miesięcy gromadzą się w instytucie. Są mi winni. Jak wyjaśnisz takie opóźnienie?”
Duch poradził:
„Czekaj, siostro, pracujemy nad tym.”
Rozmowa trwała dalej:
„Ale to bardzo pilne! Musisz mi pomóc szybciej! Spróbuj w biurze upartego kierownika i przyspiesz proces... Potrzebujesz adresu osób, które musimy wpłynąć?”
„Nie, nie. Znam ich i wiem, gdzie mieszkają...”
„Spójrz, Raimundo, ostatnio jesteś bardzo roztargniony. Nie wykazałeś wystarczającego zainteresowania moją sprawą.”




To nie tak... Zrobiłem wszystko, co mogłem.”
Podczas gdy matrona ściszyła głos i mówiła dalej szeptem, starszy mężczyzna zwrócił się do Teotônia, innego medium obecnego tego wieczoru, i zapytał bez ogródek:
„Teotônio, jak długo jeszcze muszę czekać?”
Duch wydawał się zaskoczony tym pytaniem. Zamilkł pokornie, ale jego rozmówca nalegał:
„Od prawie czterech miesięcy czekam na pozytywną decyzję dotyczącą stanowiska pracy, które mi obiecano. Ale do tej pory nic! Czy nie mógłbyś rozwiązać tego problemu?”
„Co według ciebie powinienem zrobić?”
„Wiem, że dyrektor jest temu przeciwny. Pomóż mi, prowadząc go do korzystnego rozwiązania mojej sprawy.”
Inna kobieta zwróciła na siebie uwagę Raimunda swoją prośbą:
„Mój przyjacielu, liczę na twoje cenne wsparcie, jesteś matką. Nie mogę pogodzić się z tym, że moja córka przyjęła oświadczyny niegodnego mężczyzny. Atmosfera w naszym domu jest katastrofalna. Mój mąż nie znosi tego człowieka, a nasza uparta córka jest dla nas prawdziwą udręką. Czy nie możesz przepędzić tego sępa?”
Raimundo odpowiedział ulegle. Następnie Quintino zabrał głos i poprosił o wspólną modlitwę w celu wzmocnienia duchów, aby mogły odpowiadać zaufaniu grupy i rozwiązywać swoje sprawy.
Dalsze rozmowy toczyły się między duchami a klientami domu, ale ze względu na ich mroczne i niskie pobudki nie zwracałem już na nie uwagi.





"Widziałem już zatwardziałe, zaborcze istoty w przytłaczających okolicznościach i poważnych konfliktach. Nigdy jednak nie odczuwałem takiej litości jak tutaj, gdzie zdrowe osoby, będące w pełni świadome, traktowały kontakt ze światem duchowym jak system przestępczego wyzysku i dla których najmniejszy wysiłek był już zbyt wielki.
Czy ci mężczyźni i kobiety, którzy z tak dziwnymi intencjami zgromadzili się w tym pomieszczeniu, mieliby odwagę poprosić wcielonych przyjaciół o usługi, których żądali od świata duchowego? Czyż nie nadużywali modlitwy i medialności, aby uciec od własnych problemów? Czy nie mieli wystarczającej wiedzy, by mobilizować swój mózg, język, oczy, uszy, ręce i stopy do nauki i własnego rozwoju? Co zrobili ze swoją wiarą? Czy byłoby sprawiedliwe, gdyby rolnik oddał innemu łopatę, która do niego należy i której powinien używać na tym świecie?
Aulus dostrzegł moje gorzkie myśli. Natychmiast pospieszył, aby mnie pocieszyć:
„Aktualne badanie medialności, nawet jeśli jest krótkotrwałe jak nasze, nie byłoby kompletne, gdybyśmy nie zbadali obszaru nieregulowanej medialności, gdzie leniwe istoty, zarówno wcielone, jak i bezcielesne, żyją we wzajemnym wampiryzmie. Są one zresztą naturalnym produktem szkodliwej ignorancji we wszystkich świątyniach religijnych ludzkości. Nadużywają modlitwy i gardzą możliwościami szlachetnej pracy, ponieważ szukają ulotnych korzyści, by pogrążyć się w lenistwie, gdzie umacniają swoje naiwne kaprysy.”
„Czy jednak pozostaną na zawsze w tym stanie?” – zapytałem.
„André, twoje pytanie jest bezpodstawne. Masz wystarczające doświadczenie, aby wiedzieć, że ból jest wielkim wykonawcą Niebiańskiej Sprawiedliwości.



„Prowadzimy naszą wielką walkę ewolucyjną. Kto ucieka przed służbą na froncie, znajdzie ból w tylnych szeregach. Duch może oddać się bezczynności i przestępczo mobilizować swoją wolę, ale pewnego dnia nadejdzie burza, która zmusi go do ruchu, aby lepiej zrozumiał nakaz postępu. Na próżno ucieka się przed wiecznością, ponieważ czas jest jednocześnie dobroczyńcą pracy i katem lenistwa.”
Hilário rozmyślał w milczeniu obok nas. Następnie zapytał zaniepokojony:
„Dlaczego nasi wcieleni bracia i siostry zajmują się praktykami wymagającymi najmniejszego wysiłku? W spirytualizmie istnieje tyle nauk o duchowym doskonaleniu, tyle wezwań do docenienia medialności!... Skąd ta nieuczciwość?”
Alexandre zastanowił się przez chwilę, po czym odpowiedział:
„Hilário, musimy pamiętać, że nie znajdujemy się tutaj w nauce spirytualizmu. Doświadczyliśmy zjawisk medialnych, którymi kierują leniwe istoty. Tam, gdzie przechodzą, mają skłonność do wykorzystywania innych i właśnie dlatego zasługują na nasze współczucie. Ponadto wiemy, że zjawiska medialne są możliwe we wszystkich religiach i u wszystkich istot. Na Ziemi jest zrozumiałe, że nasi wcieleni przyjaciele wolą towarzystwo duchów, które wciąż są mocno związane ze światem zmysłów fizycznego życia i nie mają jeszcze szerokiej perspektywy na rzeczywistość duchową. Dla przeciętnego człowieka zawsze jest łatwiej pracować z podwładnymi lub równymi sobie, ponieważ współpraca z osobami wyższymi wymaga dobrej woli, dyscypliny, samokontroli w zachowaniu i silnego pragnienia poprawy. Wiemy, że śmierć nie czyni cudów. Każdy budzi się po śmierci w duchowej pozycji, którą sam dla siebie wybrał…




„Cóż, zwykły człowiek czuje się lepiej w towarzystwie istot, które podziwiają jego namiętności i zachęcają jego chciwość, ponieważ w pobliżu bardziej rozwiniętych partnerów, którzy już nauczyli się sublimować własne impulsy i poświęcają się nieustannemu budowaniu dobra, zostaje zmuszony do poprawy.”
„Ale czy to nie jest nadużycie, którego dopuszcza się wcielony człowiek? Czy nie jest to przestępstwo – wykorzystywać odcieleśnione istoty niższej natury do własnych celów?” – zapytał Hilário.
„Bez wątpienia” – potwierdził nauczyciel.
„Czy to wykroczenie pozostaje bez kary?”
Áulus spojrzał z lekkim rozbawieniem i odpowiedział:
„Nie martwcie się tym nadmiernie. Jeśli błąd wynika z dobrze pojętej ignorancji, prawo przewiduje środki służące odpowiedniemu uświadomieniu w czasie i przestrzeni, ponieważ jedynie prawdziwe miłosierdzie zawsze pozostaje niezależne od tytułu, jaki mu się nadaje. Jeśli jednak nadużycie jest celowe, nie zabraknie korekty.”
Jego wzrok zatrzymał się na przewodniczącym zgromadzenia i mediach, które inkorporowały komunikujące się duchy, po czym dodał:
„Teotônio, Raimundo i inne obecne tutaj niższe istoty są raczej wykorzystywane, niż że działają jak wampiry. Są zafascynowani żądaniami Quintinosa, tak samo jak pragnieniami mediów, które podziwiają smutne dzieła, i podążają za nimi jak oddani uczniowie, którzy śledzą swoich mentorów na każdym kroku.
„Jeśli w swoim obecnym fizycznym życiu nie zawrócą i nie poprawią się, przewodniczący tej grupy oraz media, które naśladują jego postawę, po swojej śmierci zostaną zaskoczeni przez istoty, które teraz zniewalają.




Będą oni wtedy domagać się od nich orientacji i pomocy. W odległej przyszłości, gdy odpowiedzialni i ofiary w ziemskiej szkole staną się krewnymi jako rodzice i dzieci, najprawdopodobniej rozliczą się ze sobą i skorygują swoje postawy. Wtedy osiągną spłatę swoich długów.”
W obliczu naszego podziwu asystent zakończył:
„Każda szlachetna służba otrzymuje należytą nagrodę, a każda niegodna przygoda ma swoją cenę.”
Wkrótce potem Áulus zaproponował, aby odejść.
Otoczenie nie oferowało już żadnych dalszych możliwości nauki, a my otrzymaliśmy już naszą lekcję.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 02 maja 2025, 19:38

28 Efekty fizyczne

Zegary na Ziemi wybiły dwudziestą godzinę, gdy weszliśmy do małego mieszkania. Tego wieczoru zaplanowano tam prace materializacyjne.
Hilário i ja chcieliśmy skorzystać z towarzystwa asystenta do zbadania tego typu zjawisk jeszcze w tym tygodniu studiów.
Braliśmy już kiedyś udział w takich eksperymentach i zachowaliśmy je w naszej pamięci¹.(¹ Misjonarze Światła (Uwaga duchowego autora)) Jednakże pouczenia Aulusa, dzięki swoim moralnym fundamentom, były tak wyraziste i wartościowe, że cieszyłem się na to, co miał do powiedzenia na temat tych fizycznych zjawisk.
Do tych celów przewidziano dwa pomieszczenia: salon i małą sypialnię, które były ze sobą połączone.


Mały pokój, który służył jako gabinet, mieścił medium – młodego mężczyznę, a w salonie znajdowało się czternaście pozornie dobrze usposobionych osób. Dwie chore kobiety były głównym powodem zgromadzenia, ponieważ zamierzały otrzymać przyjazną pomoc od zmaterializowanych istot duchowych.
Opiekun wskazał na nie i powiedział poważnym tonem:
„Przychodzę tutaj z wami tylko z uwzględnieniem wsparcia dla chorych, ponieważ nawet jeśli na Ziemi istnieją niezliczone próby materializacji sił z naszej płaszczyzny, to z nielicznymi wyjątkami rozwijają się one prawie zawsze na godnych pożałowania podstawach. Nasi wcieleni bracia wyróżniają się najczęściej nieszczęśliwym nastawieniem. W naszej ocenie takie wysiłki uzasadniają na razie jedynie chorzy oraz nieliczne eksperymenty, które w świecie nauki powinny być przeprowadzane szczególnie godnie i z szacunkiem na rzecz postępu ludzkości.”
Chcieliśmy kontynuować rozmowę, ale różni pracownicy przechodzili obok nas, co oznaczało rozpoczęcie prac tej nocy.
Dezynfekcja otoczenia była w pełnym toku. Ta praca wymagała pełnej uwagi. Zgodnie z naszymi obserwacjami przy innych okazjach, pojawiały się wrażliwe urządzenia do emisji uzdrawiających promieni, a jednocześnie następowała jonizacja otoczenia w celu eliminacji bakterii.
Jak często bywało, niektórzy wcieleni nie traktowali odpowiedzialności za to przedsięwzięcie wystarczająco poważnie, ponieważ przynosili ze sobą toksyczne wyziewy, spożywali nikotynę, mięso i napoje alkoholowe oraz zajmowali się formami myślowymi, które były mniej odpowiednie dla zadania grupy.



Aulus wziął pod uwagę nasze postępy w nauce i zalecił nam skupienie uwagi na gabinecie medium.
Usłuchaliśmy go.
Gorliwa aktywność trwała nadal.
Dziesiątki dobrze prowadzonych istot duchowych pracowały z najwyższą dyscypliną w ramach przygotowań.
Medium otrzymało już niezbędne wsparcie dla swojego fizycznego ciała.
Układ trawienny, krążenie oraz jelita były już odciążone.
Nie będziemy tutaj podawać dalszych wyjaśnień, ponieważ w innej książce⁴⁴ (⁴⁴ Misjonarze Światła (Uwaga duchowego autora)) proces materializacji został szczegółowo opisany zgodnie z naszymi możliwościami wyrażania. Substancje, związki, środki i wysiłki duchowych poziomów były tam przedmiotem naszego objaśnienia.
Tutaj naszym celem było samo badanie medialności.
Zamierzaliśmy zbadać medialność oraz jej relacje z otoczeniem i ludźmi.
Naszym zdaniem nie mogło być ku temu lepszej okazji niż ta, ponieważ mieliśmy wsparcie kompetentnego i oddanego przyjaciela, który jako nauczyciel towarzyszył nam z życzliwością.
Zgaszono światło elektryczne i odmówiono modlitwę początkową. Jak zwykle zgromadzenie rozpoczęło śpiew religijnych pieśni, aby wyrównać wibracje w pomieszczeniu.
Niematerialni współpracownicy czerpali energię z osób i przedmiotów w pomieszczeniu, a także z otaczającej natury.




Związane z elementami naszych sfer, te siły przekształciły medialny pokój w zaawansowane i skomplikowane laboratorium.
Podążając za magnetycznym oddziaływaniem odpowiedzialnych mentorów, medium się rozwinęło i oddzieliło od swojego fizycznego ciała. Stało się to w tak doskonały sposób, że sam akt bardziej przypominał prawdziwe odcieleśnienie, ponieważ ciało fizyczne leżało na łóżku niczym kokon z ciała, opuszczone i bez ruchu.
Ciało fizyczne spoczywało tam pod opieką techników z naszej sfery. Zaczęło wydzielać przez wszystkie pory elastyczną pastę, gęstą galaretowatą substancję – ektoplazmę, zwłaszcza przez naturalne otwory, głównie usta, nozdrza i uszy. Substancja ta następnie wypływała z klatki piersiowej ku opuszkach palców. Ektoplazma miała bardzo specyficzny zapach, którego nie potrafimy opisać, wydobywała się wijącymi ruchami i gromadziła w dolnej części organizmu medium, gdzie ukazywała się jako żywa, drżąca protoplazmatyczna(45 Protoplazma: żywa część komórki) masa.
Przyjaciele z naszej sfery udzielali medium, oddzielonemu od swojego fizycznego ciała, pełnego miłości wsparcia, jakby było chore lub jak małe dziecko.
Aulus wyjaśnił pomocnie:
„Sama ektoplazma jest tak mocno związana z myślami medium, jak płód z matczynym duchem. Z tego powodu w udzielaniu wsparcia medium należy zachować najwyższą ostrożność.“
Hilário słuchał z szacunkiem i zapytał:



„Czy obawa wynika z tego, że medium mogłoby ewentualnie przeszkadzać w pracach?“
„Dokładnie.“
Aulus kontynuował:
„Jeśli medium jest dobrze wyszkolone, nie musimy się niczego obawiać, ponieważ osobowość współpracownika pomoże nam i zapobiegnie ewentualnym obawom oraz niedogodnościom. Aby dokonać doskonałej materializacji istot i przedmiotów z naszej sfery, niezbędna jest bezpieczna dematerializacja medium oraz wcielonych przyjaciół, którzy je wspierają. Jeśli poświęcamy się takim działaniom, potrzebujemy odpowiedniego wsparcia ziemskich przyjaciół, ponieważ nawet woda, niezależnie od tego, jak czysta jest, podlega wpływom dobrych lub złych właściwości koryta rzeki.“
„To sugeruje,“ powiedział mój kolega, „że myśli medium mogą wpływać na zmaterializowane formy, nawet jeśli te formy znajdują się pod ścisłą kontrolą przyjaciół z naszej sfery...“
„Tak,“ potwierdził asystent. „Nawet jeśli medium nie panuje całkowicie nad formami, może zakłócić ich powstawanie i projekcję, a tym samym utrudnić naszą pracę. Dlatego konieczne jest całkowite uwolnienie się od woli medium, które uczestniczy w takich zjawiskach.“
Hilário był teraz usatysfakcjonowany. Mimo to kontynuował:
„Zdolność do materializacji w tym przypadku nie oznacza przywileju dla mediów, które posiadają tę cechę...“
„W żadnym wypadku.“
Po krótkiej pauzie asystent dodał:
„Słowo używane do opisu tego zjawiska w swoim dosłownym znaczeniu nie prowadzi do żadnej błędnej interpretacji.“



Materializacja oznacza jedynie wcielenie. Medialność nie powinna być postrzegana jako sublimacja, lecz musi być rozumiana jako narzędzie pracy. Ponadto, nieczystości nie są automatycznie oczyszczane przez śmierć. Jeśli weźmiemy to wszystko pod uwagę, to jak można przypisywać świętość mediom na Ziemi i istotom przekazującym wiadomości z zaświatów tylko dlatego, że na krótko przywołują formy pomiędzy dwoma wymiarami?“
„Ta siła...”
Mój przyjaciel nie dokończył zdania.
Aulus odczytał jego myśli i wyjaśnił:
„Ta siła materializująca jest taka sama jak inne, które wykorzystujemy w naszych zadaniach wymiany. Jest niezależna od charakteru i moralnych cech jej posiadacza, stanowi emanację świata psycho-fizycznego, a cytoplazma⁴⁶(46 Cytoplazma: zawartość komórki między błoną komórkową a jądrem) jest jednym z jej źródeł energii. Obecnie odnajdujemy takie siły w wyraźniejszej formie u bardzo niewielu jednostek. Wiemy jednak, że w przyszłości te energie staną się obfitsze i łatwiej dostępne. Stanie się tak, gdy ludzkość osiągnie dojrzalszy poziom rozwoju.“
„Do tego czasu...”
„Do tego czasu korzystamy z tych możliwości, tak jak w pewnych okolicznościach wykorzystuje się niedojrzały owoc. Musimy zaakceptować tysiące nieprzyjemnych niespodzianek, ponieważ w takich zjawiskach pojawiają się czasem niepożądane zakłócenia medialne, a niektórzy wcieleni współpracownicy, którzy często są wręcz nieodpowiedni do tych zadań, wywierają mało budujący wpływ.“
Hilário uważnie wysłuchał nauk i powiedział:



„Załóżmy, że medium ma niskie zainteresowania, czy to w odniesieniu do błędnie ukierunkowanej sympatii, nieokiełznanej chciwości lub osobistego nastawienia w różnych zwykłych namiętnościach...”
Po tej uwadze zapytał:
„Czy medium w tym stanie może wpływać na zjawiska?”
„Z całą pewnością” – wyjaśnił Aulus. „Świadomie lub nieświadomie.”
„A co z innymi przyjaciółmi grupy? Czy mogą zakłócać naszą pracę, jeśli mają złe intencje?”
„Oczywiście!”
„Dlaczego zadajemy się z takimi nieudolnymi osobnikami?”
Oczy asystenta zabłysły.
Aulus poklepał mojego kolegę po ramieniu i spokojnie powiedział:
„Nie powiedziałbym 'nieudolni', lecz 'nieświadomi'. Weźmy palące pragnienie jako symbol potrzeby i nieczystą wodę jako metaforę niedoskonałej lub błędnie ukierunkowanej medialności. Jeśli czysta woda jest rzadka, nie wahamy się i bierzemy tę, którą znajdziemy. Co potem? Mamy cierpliwość do źródła, dekantujemy je i usuwamy bezużyteczną ciecz. Oczyszczona medialność za pomocą świadomych i godnych mediów jest czymś wiecznym i świętym, i właśnie jest odbudowywana przez ludzkość. To nie jest dzieło, które można wykonać w pośpiechu. Improwizacja nie jest podstawą dla świątyń mądrości i miłości, które opierają się czasowi.”
Mój kolega i ja uśmiechnęliśmy się, byliśmy oczarowani tym świadectwem zrozumienia i tolerancji.
Ektoplazma, duża biało-srebrna masa, pojawiła się obficie, a z niej wystawały ciemnoszare włókna.



Pilni technicy z naszej sfery obrabiali substancję.
Aulus obserwował działania i wyjaśnił:
„To jest plastyczna substancja, której potrzebujemy do materializacji. Aby uzyskać krótki przegląd, możemy podzielić ją na trzy podstawowe elementy: Fluid A odpowiada wysokim i subtelnym siłom naszej sfery, Fluid B pochodzi od medium i jego wcielonych wspierających, a Fluid C to energia z ziemskiej natury.
Fluidy A są bardzo czyste, a fluidy C są uległe, ale fluidy B, które pochodzą od wcielonych istot – zwłaszcza od medium – mogą zniweczyć nasze najszlachetniejsze projekty.
W rzadkich kręgach, gdzie elementy A otrzymują pewny wkład elementów B, materializacje osiągają najwyższy poziom, a zjawiska wyróżniają się wzniosłością.
Jeśli jednak dominują elementy B, nasza pomoc jest bardzo ograniczona, ponieważ nasze najlepsze możliwości stają się zależne od niskich sił naszej sfery. Te siły dostrajają się do wibracji wcielonych istot, przejmują kontrolę nad ich zdolnościami, osaczają ich działania i prowadzą ich psychiczne doświadczenia do godnych pożałowania katastrof.”
Wyjaśnienia nie mogły być bardziej klarowne.
Chcieliśmy kontynuować rozmowę, gdy podszedł Garcez i poprosił Aulusa o magnetyczne wsparcie. Był jednym z dyżurujących techników duchowych.
Pole fluidalne w pomieszczeniu stało się zbyt gęste. Małe ektoplazmatyczne impulsy energetyczne, które powstały podczas eksperymentu i uderzały w otoczenie, zawierały silne toksyny różnych rodzajów i zmieniły atmosferę pokoju.
Czternaście osób zgromadzonych w pomieszczeniu miało czternaście różnych nastawień.




Nie było tam nikogo, kto miałby wystarczające zrozumienie dla wysiłku wymaganego przez świat duchowy. Obecni przyjaciele obciążali medium bezczelnymi żądaniami, zamiast mu pomóc.
Z tego powodu medium nie miało niezbędnego spokoju. Wydawało się nam jak rzadkie zwierzę, kłute niezliczonymi kolcami, tak nieodpowiednie były myśli kierowane na medium.
Asystent powiedział z niepokojem:
„Nie uda nam się prawdopodobnie osiągnąć materializacji, która odpowiadałaby naszym wzniosłym intencjom...”
„Niestety nie” – poinformował rozczarowany Garcez. „Będziemy mieli jedynie wyczerpane medium, które zintegruje naszą pielęgniarkę i pomoże naszym chorym przyjaciółkom. Nic więcej. Nie mamy niezbędnego wsparcia.”
Aulus spełnił prośbę skierowaną do niego i magnetycznie wspomógł transfer energii z ciała fizycznego do ciała peryspiritualnego medium, które teraz wykazywało silne ożywienie.
Fizyczne ciało leżące na łóżku pogrążyło się w głębokim przygnębieniu, ale medium w swoim peryspirycie wykazywało silną witalność i czujność.
Duchowi przyjaciele otulili medium obszernym ektoplazmatycznym płaszczem, a pielęgniarka połączyła się z jego peryspirytualnym ciałem i kontrolowała jego ruchy.
Chociaż medium było oddzielone od swojego fizycznego ciała, dobroczyńczyni kontrolowała je niczym medium psychofoniczne. Jedyną różnicą było jego dziwne ubranie:



Była wykonana z ektoplazmatycznej substancji, która chroniła ją przed wstrząsającymi i niepokojącymi myślami, umożliwiając jej obecność w pomieszczeniu.
Chroniąc wzniosłe myśli, umożliwił swoją obecność w pomieszczeniu.
Wspierane przez pielęgniarkę, chwiejne i niepewne medium dotarło do pomocników. Hilário szepnął do naszego opiekuna:
„Czy medium jest świadome podczas fenomenu?”
„Poza organizmem tak, ale gdy tylko powróci, nie będzie niczego pamiętać.”
Mój kolega zapytał jeszcze:
„Ono nosi materializowane ubranie i działa pod przewodnictwem pomocnej pielęgniarki. Jeśli w tym stanie odczuwa niskie pragnienia, czy może to wpłynąć na materializację?”
„Tak jest” – odpowiedział Aulus. „Medium jest pod kontrolą, ale kontrola w żadnym wypadku nie oznacza braku uwagi. Każdy nieetyczny impuls naszego przyjaciela zagroziłby dziełu. Dlatego takie aktywności bez moralnych celów są nieodpowiednie.”
Otoczone wielkoduszną istotą, uzdrawiające medium dotarło do pokoju zabiegowego. Jego delikatne odzienie emanowało srebrnym blaskiem księżycowego światła. Jednak gdy przekroczyli dominującą atmosferę pokoju, blask prawie całkowicie zanikł.
Aulus zauważył nasze pytające spojrzenia i wyjaśnił:
„Obecny stan neuropsychiczny naszych wcielonych przyjaciół, którzy powinni wspierać naszą misję, nie jest pomocny. Pochłaniają nasze zasoby bez rekompensaty, co można by porównać do zużycia starannie wytworzonych fluidów.”
Na polecenie opiekuna weszliśmy do salonu.


W rzeczy samej, ciemne duchowe emanacje były nieustannie wyrzucane do pokoju i zderzały się ze sobą w godny pożałowania sposób.
Przyjaciele w swoich fizycznych ciałach wydawali nam się lekkomyślnymi dziećmi.
Bez wypowiadania słów formułowali w naganny sposób swoje absurdalne żądania.
Domagali się obecności swoich bliskich, którzy już byli bezcieleśni, nie zastanawiając się nad tym, czy byłoby to stosowne lub czy na to zasłużyli. Krytykowali ten czy inny szczegół fenomenu lub kierowali swoje myśli ku niegodnym problemom zwykłego życia.
Tam wsparcie duchowych przyjaciół nie było postrzegane jako akt życzliwości dobroczyńców, lecz jako nieistotne widowisko, które powinno być wykonywane przez oddanych służących.
Pracownicy naszej sfery mimo wszystko starali się o powodzenie przedsięwzięcia.
Oddana pielęgniarka leczyła dwie chore kobiety i przekazywała im uzdrawiające promienie. Musiała kilkukrotnie opuszczać pokój i wracać, ponieważ gdy tylko niestosowne myśli docierały do jej wibracji, cierpiała na tym substancja ektoplazmatyczna. Ta ciemniała pod ostrzałem duchowych form, które były wysyłane przez obserwatorów.
Pod koniec prac uzdrawiających pewien życzliwy przyjaciel z naszej sfery wziął w dłonie niewielką porcję materializującej się energii medium i opuścił pokój. Wkrótce potem wrócił z kilkoma kwiatami i rozdał je wcielonym przyjaciołom, aby uspokoić ich wzburzone myśli.
Aulus zaspokoił naszą ciekawość wyjaśnieniem:



„To jest zwykły przekaz i został wykonany za pomocą subtelnych energii medialnych“ – wskazał na prawą rękę posłańca kwiatów i kontynuował: „Nasz przyjaciel pobrał niewielką ilość energii ektoplazmatycznej i uformował jedynie niewielką powierzchnię kciuka i palca wskazującego obu rąk, aby zerwać kwiaty i przynieść je tutaj.”
„Niezwykła jest lekkość, z jaką energia ektoplazmatyczna pokonuje gęstą materię” – powiedział Hilário.
„Nasz przyjaciel użył jej na swoich palcach i mimo to mógł bez problemu przejść przez ścianę.”
„Tak” – zgodził się nauczyciel. „Ten element jest niezwykle subtelny i gdy dostosowuje się do naszej natury, nabywa nową dynamiczną właściwość.”
„Czy medium również mogłoby zostać przetransportowane? Czy pokonałoby przeszkodę w ten sam sposób?”
„Dopóki znajduje się pod naszą kontrolą, tak. Musi być powiązane z naszymi siłami. Posiadamy bardzo zaawansowane i odpowiedzialne techniki, które dematerializują fizyczne elementy i natychmiast je odbudowują.”
Uśmiechnął się i dodał:
„Nie zapominajcie, że kwiaty, dzięki temu wsparciu, pokonały drewniane ściany i dotarły tutaj. W identyczny sposób medium mogłoby zostać przetransportowane na zewnątrz, gdybyśmy uznali to za konieczne. Budynki świata fizycznego nie są zwartymi cytadelami, podobnie jak w naszej sferze. Atomy świata fizycznego zawierają wiele przestrzeni i pozwalają elementom przez nie przenikać. Pewnego dnia ziemska nauka będzie w stanie odtworzyć jednostki atomowe i ich struktury, tak jak stopniowo uczy się je rozkładać.”
Jak zawsze, obecni przyjaciele duchowi starali się obudzić wcielonych braci i siostry do prawd świata duchowego.



Wkrótce potem zaprowadzili medium z powrotem do jego fizycznego ciała.
Nieco oszołomiony, młody mężczyzna przetarł oczy. Jednak pod wpływem uspokajającego pasa ponownie zapadł w głęboką hipnozę.
Substancje ektoplazmatyczne zaczęły ponownie obficie wypływać z jego nozdrzy i uszu.
Kilku przyjaciół poszło do następnego pokoju, a my poszliśmy za nimi.
W tym pomieszczeniu naszą uwagę przyciągnęła mała kuchenka elektryczna z dużym garnkiem wrzącego parafinu.
Miły przyjaciel pokrył swoją prawą dłoń elastyczną pastą, która wypływała z medium, i odwzorował ją we wszystkich szczegółach. Następnie zanurzył ją w rozgrzanym parafinie. To magiczne odlew dłoni stało się prezentem dla uczestników zgromadzenia.
Inna młoda kobieta również obrobiła ektoplazmę, uformowała z niej trzy kwiaty, zanurzyła je w parafinie i położyła na stole dla wcielonych współpracowników – jako słodkie wspomnienie tamtej nocy tolerancji i delikatności.
Przyjaciele domu przynieśli różne muszle. Z tych morskich skarbów ulatniał się delikatny zapach perfum, który wypełnił pomieszczenie cudownymi falami aromatu.
Obserwowaliśmy, jak duchowi pracownicy poddawali medium skomplikowanym procedurom magnetycznym i jak całkowicie oczyszczona materializująca substancja wracała do jego fizycznego ciała. Dlatego zasypaliśmy nauczyciela niezliczonymi pytaniami.
„Czy naprawdę wszyscy ludzie na Ziemi mają tę energię? Czy w przyszłości można spodziewać się kolejnych manifestacji tego rodzaju? Czy ta siła powstaje tylko pod wpływem oddziaływania, czy może uformować się sama z siebie?”




Aulus pozostawił ostatnią fazę służby innym współpracownikom i wyjaśnił:
„Ektoplazma znajduje się pomiędzy gęstą a peryspiritystyczną materią, jest niczym produkt promieniowania duszy przez filtr ciała fizycznego. Jest to środek, który posiadają nie tylko ludzie, ale wszystkie formy natury. W niektórych szczególnych fizycznych ciałach rasy ludzkiej występuje w większym stopniu i w dojrzałym stadium, co pozwala nam wywoływać fizyczne efekty, które właśnie badamy. Jest to bezkształtny element o wielkiej sile i witalności. Można go porównać do prawdziwej masy protoplazmatycznej, jest niezwykle wrażliwy i ożywiany przez zasady twórcze, które działają niczym przewody elektryczne lub magnetyczne. Jednakże podąża nieuchronnie za myślami i wolą medium, przyjmując jego naturę lub naturę właściwych istot duchowych albo wcielonych przyjaciół, których myśli są zgodne z myślami medium. Jest nieskończenie elastyczna i nadaje istotom duchowym formy lub częściowe formy, aby mogły zostać dostrzeżone przez oczy ziemskich braci lub zarejestrowane przez aparaty fotograficzne. Zagęszcza nici, patyki i inne formy, które są widoczne lub niewidoczne w zjawiskach lewitacji, oraz materializuje postacie stworzone przez siłę wyobraźni medium lub jego współrezonujących partnerów.
Dlatego wymaga to od nas najwyższej ostrożności, aby nie dostać się pod władzę mrocznych istot, ponieważ jeśli byłoby kontrolowane przez byty wciąż uwięzione w niskich namiętnościach, mogłoby to spowodować katastrofalne zakłócenia.“
Wskazał na medium, które właśnie się budziło, i powiedział:
„Nasz przyjaciel polaryzuje energie naszej płaszczyzny i działa niczym matka. Jego twórcze możliwości są częściowo lub całkowicie odbierane przez materializowane istoty duchowe, aby mogły się one manifestować.



Te formy są, że tak powiem, przez krótki czas wręcz jego prawdziwymi dziećmi."
Hilário dobrze zrozumiał wyjaśnienie i powiedział z entuzjazmem:
„To pozwala przypuszczać, że twórcze siły wysyłane przez medium i współpracowników naszej sfery mogą oszukać podstawowe zasady genetyki i formować kształty, których ziemska nauka jeszcze nie zna…”
„Tak, bez wątpienia” – potwierdził asystent. „Zasady są te same, chociaż okoliczności się różnią. Przyszłość przygotowuje dla nas w tej dziedzinie godne podziwu osiągnięcia. Musimy pracować i się uczyć.”
Czas, który mieliśmy do dyspozycji, dobiegł końca, dlatego Áulus zakończył tę niezwykłą rozmowę. Musieliśmy odejść.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

PoprzedniaNastępna

Wróć do Literatura spirytystyczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości