Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Dyskusje o książkach związanych z tematyką spirytystyczną i dostępnych w Polsce. Recenzje, zapowiedzi, streszczenia książek zagranicznych.

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 10 sie 2024, 08:22

Rozdział 9. Opętanie.


Chory dżentelmen, który pojawił się w małej grupie czterech osób szukających pomocy, sprawiał wrażenie zaniepokojonego i przygnębionego.
Wyartykułował słowa, których nie mogłem jasno zrozumieć.
Brat Clementino uprzejmie odpowiedział na pytanie Aulusa:
– Tak, ponieważ to przedsięwzięcie ma na celu naukę, pozwolimy teraz na manifestację.
Zrozumiałem, że nasz przełożony prosi o ważną demonstrację. Instruktor zaprosił nas do podejścia do chorego mężczyzny. Towarzyszyła mu jego własna matka, starsza, siwowłosa kobieta.
Strażnicy spotkania postąpili zgodnie z instrukcjami prowadzącego i pozwolili wejść wyraźnie zdezorientowanemu duchowi. Nagle istota ta przekroczyła linię ochronną i krzyknęła wściekle:
– Pedro! Pedro!

Wyglądało na to, że uwaga ducha była skupiona tylko na chorym, ponieważ patrzył tylko na niego. Dotarł do naszego wcielonego brata, który nagle głośno krzyknął i upadł bezbronnie. Stara matka z trudem zdołała zamortyzować ten gwałtowny upadek.
Na polecenie Clementino, Raul Silva natychmiast nakazał wyniesienie mężczyzny ze zgromadzenia i przeniesienie go do łóżka w pobliskim pokoju. Celina została odpowiedzialna za udzielenie mu pomocy.
Razem z nią otoczyliśmy chorego pełnym miłości zainteresowaniem. Tymczasem różne zadania w sali były dalej kontynuowane bez przerwy, a my udaliśmy się do pokoju, by odprawić nabożeństwo wymagane przez ten przypadek.
Wydawało się, że Pedro i zaborczy duch stopili się ze sobą – jak dwaj przeciwnicy w zaciekłej walce. Przyjrzałem się uważnie wcielonemu przyjacielowi i doszedłem do wniosku, że tutaj mamy do czynienia z napadem padaczki ze wszystkimi jej klasycznymi objawami.
Twarz pacjenta była teraz blada w sposób trudny do opisania, mięśnie zesztywniałe, zęby zaciśnięte, głowa odchylona do tyłu, a ramiona przypominały dwie gałęzie drzewa wyginane przez burzę.
Celina i jego kochająca matka położyły go w łóżku i zaczęły się modlić, gdy sztywność ciała została zastąpiona przez dziwny skurcz mięśni.
Jego oczy zaczęły się nieustannie obracać.
Bladość twarzy ustąpiła miejsca zaczerwienieniu, a policzki zalśniły.
Oddychał ciężko, a jednocześnie jego śpiące mięśnie rozluźniły się.
Chory został pokonany.

Wydawało się, że niewidzialny prześladowca przeniknął do wnętrza ciała ofiary i całkowicie je opanował. Wypowiadał ostre słowa, które tylko my mogliśmy zrozumieć, ponieważ wszystkie funkcje sensoryczne Pedro były żałośnie zahamowane.
Celina głaskała chorego, wyczuła powagę ataku i zarejestrowała obecność niefortunnego ducha.
Pozostawała czujna, by sama mogła podjąć wszelkie niezbędne kroki by pomóc potrzebującemu.
Uprzejmie próbowała nawiązać kontakt z oprawcą, lecz bezskutecznie.
Nieszczęśnik nie przestawał krzyczeć – dźwięki słyszalne były jedynie dla nas – i uparcie odrzucał wzruszające apele Celiny:
– Zemszczę się! Zemszczę się! Wymierzę sprawiedliwość własnymi rękami! – wrzeszczał rozwścieczony.
Obelgi wypowiadane przez niego ginęły w mrokach duchowego świata, nie mogąc przebić się przez struny głosowe wijącego się chorego.
Mężczyzna był całkowicie związany ze swoim oprawcą, który znienacka go zaatakował.
Jego korę mózgową otaczała ciemna, płynna masa. Zrozumieliśmy, że dżentelmen nie był w stanie nad sobą zapanować.
Aulus pogładził jego spocone czoło i ze współczuciem powiedział:
– To przypadek całkowitego opętania lub klasycznej epilepsji.
– Czy nasz przyjaciel jest nieprzytomny? – zapytał z szacunkiem zaciekawiony Hilário.

– Tak, jeśli spojrzymy na jego ciało fizyczne, nie ma on obecnie połączenia ze swoim mózgiem. Wszystkie komórki kory mózgowej są bombardowane przez toksyczne emanacje magnetyczne.
– Ośrodki motoryczne są upośledzone. Móżdżek przeciążony jest patogennymi fluidami, a szlaki przedsionkowe wydają się całkowicie uszkodzone. Pedro jest tymczasowo niezdolny do kontrolowania siebie i nie ma normalnej pamięci, która pozwoliłaby mu zarejestrować niepokojące wydarzenia, których doświadcza jako główny bohater. Wszystko to ogranicza się do gęstej materii, ponieważ w swoim umyśle przechowuje wszystkie szczegóły sytuacji, by wzbogacić zasób własnych doświadczeń.
Spojrzałem wzruszony na smutny obraz i zapytałem o cel studiów i badań:
– Czasami mamy do czynienia z osobą wcieloną i osobą odcieleśnioną, które są ze sobą powiązane. Czy zjawisko to można nazwać transem mediumicznym, mimo bolesnego stanu?

Instruktor, mimo że pochłonięty pomaganiem, odpowiedział bez trudu:
– Tak, zgodnie z ziemskimi definicjami, mamy tu do czynienia z napadem padaczkowym. Ale powinniśmy go określić jako trans mediumiczny niskiego poziomu, ponieważ widzimy tu związek dwóch niezrównoważonych duchów, uwięzionych we wzajemnej nienawiści.
Spojrzał na nieszczęśliwą parę spętaną konwulsjami i dodał:
– Przed obecną inkarnacją, która stanowi dla niego błogosławieństwo, Pedro przebywał w podobnym stanie na niższych planach egzystencji. Przez wiele lat on i jego przeciwnik walczyli ze sobą w oczyszczających sferach pokuty. Jednak jego stan się poprawił. Podobnie jak w wielu tego rodzaju przypadkach, spotykają się oni teraz w coraz większych odstępach czasu.
Wówczas dochodzi do zjawisk, jak te, które właśnie zaobserwowałeś, ponieważ ważne ośrodki ciała peryspirytalnego młodego człowieka pozostają tymczasowo uszkodzone.
W międzyczasie Celina zdała sobie sprawę, że nie może dotrzeć do zaborczego ducha słowami. Z pomocą naszego doradcy wypowiedziała porywającą modlitwę, prosząc o niebiańskie miłosierdzie dla nieszczęsnych przyjaciół, którzy na próżno zmagali się ze sobą.
Jej słowa uwolniły potężne świetliste siły, które promieniowały z jej rąk, otaczając uczestników konfliktu i przynosząc im ulgę.
Widzieliśmy, jak prześladowca nagle odsunął się od swojej ofiary, jakby został poddany działaniu środka znieczulającego. Pedro zapadł w końcu w głęboki, spokojny sen.
Strażnicy i pomocnicy duchowi zabrali na wpół uśpionego ducha do ośrodka interwencji kryzysowej.
Tymczasem Celina podała namagnesowaną wodę przestraszonej i zapłakanej matce chorego, a my powróciliśmy do naszej rozmowy.
– Czy możemy nazwać Pedro medium, mimo chorobliwego ciężaru, jaki obecnie dźwiga? – zapytał z uwagą Hilário.
– Ze względu na bierność, z jaką przepuszcza bezcielesnego wroga, słusznie jest go za takiego uważać. Musimy jednak pamiętać, że jest on nie tylko medium w zwykłym znaczeniu tego słowa, ale przede wszystkim istotą winną, przechodzącą proces własnego odkupienia.
– Czy może rozważać swój rozwój psychiczny?
Asystent uśmiechnął się i odpowiedział:
– Słowo „rozwijać” pochodzi od „usuwać powłokę” i oznacza również „tworzyć” czy „formować”.


W tym kontekście rozsądne jest, aby Pedro przede wszystkim rozwijał osobiste zasoby dla własnej równowagi. Nie można budować solidnych murów na niestabilnych fundamentach. Dlatego musi się wyleczyć. Potem...
Mój kolega sprzeciwił się:
– Jeśli tak jest, to jego wizyty w tym domu idą na marne...
– Wcale nie. Tutaj może zebrać siły, by wyzdrowieć, tak jak słaba roślina znajduje energię, by wzmocnić się w nawozie. Dzień po dniu, w kontakcie z przyjaciółmi zorientowanymi na ewangelię, błogosławione wartości zrozumienia i służby zostaną wprowadzone dla niego i jego wroga. Obaj będą stopniowo rozwijać się w sferze duchowych mocy.
Wtedy nastąpi doskonałość osobowości, tak że mediumiczne źródło może pojawić się później, tak jasne i czyste, jak tego pragniemy. Zdrowe i odnawiające myśli otrzymane przez dwóch cierpiących oznaczają poprawę i wyzdrowienie, ponieważ przyciągają się nawzajem, idee jednego wpływają na drugiego i powodują radykalne zmiany.
Staliśmy się bardzo zamyśleni i zanurzyliśmy się w złożonych kwestiach, które nas niepokoiły. Asystent dodał więc:
– Cenne zdolności mediumiczne nie pojawiają się bez przygotowania. Jak każde ważne wykształcenie, wymagają wysiłku, poświęcenia, odwagi i czasu... Bez miłości i poświęcenia rozwój godnych pochwały grup i zasłużonych indywidualnych mediów w służbie wymiany nie jest możliwy.
Áulus zwrócił swoją uwagę z powrotem na śpiącego pacjenta i kontynuował:

– Nasz przyjaciel jest związany wielkim długiem z przeszłości i nikt nie może swobodnie iść w przyszłość bez honorowania wczorajszego zobowiązania. To dlatego Pedro nosi w sobie uciążliwą i pokutującą medialność. Zgodnie z prawem nikt nie może się uwolnić bez spłacenia swoich długów. Ściśle mówiąc, musi być traktowany jak chory, który potrzebuje czułości i leczenia.
Następnie dotknął czoła Pedra i słuchał go przez długi czas. Wydawało nam się, że zbierał więcej informacji, aby dokończyć lekcję.
Po kilku minutach ciszy poinformował:
– Walka rozpoczęła się już bardzo dawno temu. Nie możemy teraz badać przeszłości, ale już widzimy, że dzisiejszy kat był wczorajszą ofiarą. W drugiej połowie XIX wieku Pedro był lekarzem, który nadużywał swojej misji leczniczej. Dogłębna analiza ujawniłaby jego liczne niegodne przygody. Prześladowcą, który obecnie zdominował jego energię, jest jego brat. Pedro próbował uwieść jego żonę. Aby to osiągnąć, wkupił się na różne sposoby, zaszkodził bratu we wszystkich jego interesach finansowych i społecznych oraz wpłynął na niego do takiego stopnia, że został on oddany do zakładu dla obłąkanych, gdzie czekał przez wiele lat, zrozpaczony i bezużyteczny. Kiedy się rozłączył od ciała, a później odkrył, że jego brat zamieszkał z jego żoną, stracił rozum i zaczął karmić się nienawiścią. Zniszczył życie pary i czekał na nich. Cała trójka zjednoczyła się po śmierci w opresyjnym procesie odnowy. Mniej winna kobieta najpierw wróciła na Ziemię, gdzie później powitała zbrodniczego lekarza jako matka, jako własnego syna. Był to sposób na oczyszczenie miłości w jej duszy.

Jednak zdradzony brat z tamtych czasów nie znalazł w sobie siły, by się zmienić i kontynuuje „wampiryzm” (wampiryzm: stan, w którym duch otrzymuje siły witalne i psychiczne od ofiary), bezmyślnie się poddając.
Asystent odwzajemnił nasze zdumienie przyjaznym spojrzeniem i dodał:
– Jesteśmy zmuszeni wejść do piekła, które tworzymy dla naszych sąsiadów. W ten sposób doświadczymy ognia, którym dręczymy innych. Nikt nie może oszukać sprawiedliwości. Reinterpretacje mogą być odłożone w czasie, ale zawsze są nieuniknione.
Głód wiedzy sprawił, że Hilário zapytał:
– Jeśli Pedro nadal jest udręczonym medium, dlaczego przychodzi na takie spotkanie?
Instruktor uśmiechnął się i powiedział:
– Wyższe regulacje nie pozostawiają niczego przypadkowi. Nie zbliżamy się do siebie bez powodu. Nasz przyjaciel w tym pokoju z pewnością ma powiązania z przeszłości, które z pewnością mu pomogą. Jeśli nie jest pomocny w swoim obecnym stanie zgromadzenia, może i musi otrzymać braterską pomoc niezbędną do wyzdrowienia.
– Ale czy wkrótce wyzdrowieje? – zapytałem.
– Kto wie? – odpowiedział spokojnie Áulus.
Z pewną siebie postawą kogoś, kto waży treść swoich słów, kontynuował:


– To zależy od niego i jego poświęcenia. Jeśli dana osoba przyjmie duchowe zasady odkupienia, osiągnie wyższe poglądy na życie. Wszystkie mroczne tragedie obsesji mają swoje źródło w zdezorientowanym umyśle. Jeśli pozostanie w sferze naszych pocieszających nauk i pilnie poświęci się nowym zobowiązaniom, z pewnością skróci swój czas pokuty, ponieważ jeśli zwróci się ku dobru, zmieni mentalne nastawienie swojego przeciwnika. Zostanie on porwany przykładem zrozumienia i wyrzeczenia, pokory i wiary, a także zostanie odnowiony. Nawet gdy ataki obsesji się skończą…
Pedro będzie odczuwał skutki zaburzeń, w które brał udział. Objawią się one jako łagodne wtórne napady padaczkowe. Napady te będą występować przez pewien czas, ilekroć przypomni sobie o zmaganiach, przez które obecnie przechodzi, dopóki ciało perispiritu (około-duchowe) nie zostanie w pełni zregenerowane.
– Czy zajmie mu to dużo czasu? – zapytał zaniepokojony Hilário.
Nasz rozmówca zrobił znaczący wyraz twarzy i odpowiedział:
– Kto może przeniknąć sumienie bliźniego? Własną wolą można przyspieszyć rozwiązanie wielu tajemnic i złagodzić wiele bólu. Temat ten jest jednak sprawą czysto prywatną... Bądźmy jednak przekonani, że nasiona światła nigdy nie zostaną utracone. Jeśli dzisiejsze media, uwikłane w ciężkie próby, wytrwają w sianiu lepszych postanowień, staną się jutro cennymi robotnikami. Przyszłość czeka nas wszystkich w błogosławionych reinkarnacjach wzniesienia i postępu...
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 16 lis 2024, 18:20


10. Dręczący somnambulizm / lunatykowanie.


Wróciliśmy do pokoju sesyjnego przeznaczonego na zjawiska mediumiczne. Eugenia właśnie pomogła biednemu, świeżo pozbawionemu ciała przyjacielowi, który został wyprowadzony pod przyjazną kontrolą strażników.
Clementino przyjął nas serdecznie i zaprowadził do młodej kobiety pochłoniętej modlitwą. Towarzyszył jej czcigodny mężczyzna; oboje należeli do niewielkiej grupy chorych, którzy tej nocy mieli otrzymać wsparcie.
Clementino pogłaskał ją po głowie i powiedział:
– Pozwolimy na manifestację nieszczęśliwego przyjaciela, który ich oblega, nie tylko z zamiarem udzielenia mu pomocy, ale także po to, abyśmy mogli nauczyć się czegoś o dręczącym somnambulizmie.

Wciąż obserwowałem bardzo młodą kobietę, opierającą się o nienagannie ubranego dżentelmena. Mentor pokoju wyszedł, aby pełnić obowiązki przywódcze. Aulus zajął jego miejsce i zaczął wyjaśniać.
Przyjazny jak zawsze, wskazał na parę i powiedział:
– To para małżeńska, poślubiona w odkupieńczym procesie.
W międzyczasie duchowi opiekunowie zezwolili na wejście niefortunnemu przyjacielowi. W rzeczywistości staliśmy przed bezcielesnym szaleńcem. Jego perispirit był bardzo gęsty i niezaprzeczalnie nosił wszelkie znamiona dezorientacji. Zmętniałe oczy, zarumieniona twarz – nie dało się ukryć jego niepokoju...
Jego obecność wywołałaby obrzydzenie i strach u wszystkich osób nieobeznanych z zawodami opiekuńczymi. Miał posiniaczoną głowę i duży wrzód na szyi. Rzucił się na chorą młodą kobietę niczym drapieżny kot na ofiarę.
Sympatyczna kobieta zaczęła krzyczeć, była całkowicie odmieniona. Nie oderwała się duchem od swojego fizycznego ciała. Wykrzywiła się i wpadła w atak płaczu, została objęta fluidycznym uściskiem istoty, która całkowicie zdominowała jej fizyczną sferę.
Ciepłe łzy płynęły z jej półotwartych oczu, jej ciało rozluźniło się niczym łódź dryfująca bez celu, a ona oddychała ciężko i sapała.
Próbowała mówić, ale jej głos brzmiał niczym nieprzyjemny gwizd. Struny głosowe okazały się niezdolne do wypowiedzenia jakiegokolwiek spójnego zdania.

Pod kierunkiem Clementino Raul Silva podszedł do kobiety i jej oprawcy, którzy byli niesamowicie połączeni. Przekazał energię magnetyczną na klatkę piersiową młodej damy, a zaborczy duch nagle zaczął komunikować się przez nią w nosowym wrzasku:
– Okrutna córko!.. Zbrodniarz! Przestępczyni! Nic cię nie uratuje! Pójdziesz ze mną w cień, by dzielić mój ból... Nie chcę pomocy... Chcę być z tobą, żebyś ty był ze mną! Nie wybaczam ci... Nigdy ci nie wybaczę!..
Jej płacz nagle zmienił się w okrutny śmiech odwetowca. Nie mogliśmy już stwierdzić, czy stoimy przed zapłakaną ofiarą, czy szydzącym głupcem.
– Sprawiedliwość jest we mnie! – kontynuował, jego donośny głos cichł. – Jestem adwokatem własnej sprawy! Odwet jest moim jedynym lekarstwem...
Pod natchnieniem swojego dobroczyńcy Raul Silva zaczął mówić o wartościach i korzyściach płynących z pokory i przebaczenia, zrozumienia i miłości. Starał się zmienić wewnętrzną postawę dręczyciela.
Podczas pracy wychowawczej szukaliśmy kontaktu z naszym sumiennym przełożonym. W odpowiedzi na nasze pytania Aulus wyjaśnił:
– To bolesna sprawa, jak tysiące innych.
Będąc pod silnym wrażeniem, Hilário dodał:
– Widać, że to nasza siostra mówi i gestykuluje..
– Tak – zgodził się asystent. – Jest jednak całkowicie zdominowana przez swojego duchowego towarzysza, od mózgu do mózgu.
– Czy jednak będzie dokładnie pamiętać, co się dzieje? – zapytałem.
– Wcale nie. Niektóre komórki jej kory mózgowej są całkowicie zdezorientowane przez tego nieszczęsnego ducha. W tego rodzaju transie, w którym istnieje bezpośrednie połączenie między nią a szalonym prześladowcą, wpada w głęboką hipnozę – jak osoba namagnesowana podczas demonstracji zwykłego hipnotyzmu – i natychmiast odzwierciedla brak równowagi swojego dręczyciela.

Wskazał na nagle zarumienioną i opuchniętą szyję medium i kontynuował:
– W tej chwili jej głośnia wykazuje chwilowe zaburzenia. Może wyrażać się jedynie zachrypniętym głosem, nie jest w stanie wypowiedzieć słów wyraźnie. Dzieje się tak, ponieważ jej udręczony brat, z którym jest głęboko związana, narzuca jej swoje własne odczucia i sprawia, że dosłownie kopiuje jego stan psychiczny i fizyczny...
Hilário kontynuował z przejęciem:
– Związek tych dwojga wydaje się tak głęboko zakorzeniony, że muszę zapytać, czy w codziennym życiu nie są jak dwie dusze w jednym ciele... jak dwie różne rośliny rosnące w jednym naczyniu. Czy to możliwe, że nasza siostra jest – pośrednio, lecz trwale – pod wpływem zaborczego ducha również poza stanem transu?
– Badasz ten temat z właściwym smutkiem – odparł Aulus. – W domu nasza przyjaciółka jest zagadką dla swoich bliskich. Pochodzi z nieskazitelnej rodziny, jest wzorowo wykształcona, a jednak jej zachowanie szokuje otoczenie i zdradza ukryte zaburzenia. Na początku była melancholijna, cierpiała na nawracające załamania nerwowe oraz zaburzenia krążenia.


Chorowała od okresu dojrzewania i była bezskutecznie diagnozowana przez znanych lekarzy. Pewnego dnia chirurg uznał, że przyczyną jej problemów jest tarczyca. Jednak delikatna operacja nie przyniosła ulgi. Wkrótce potem poznała dżentelmena, który był przy niej obecny – i wyszła za niego, przekonana, że małżeństwo ją uzdrowi. Zamiast poprawy, jej stan uległ pogorszeniu.
Zgodnie z planami opracowanymi przez wyższe kręgi, wkrótce zaszła w ciążę. Nasza siostra, jako matka, miała przyjąć prześladowcę w swoje ramiona, wspierając jego przemianę i pomagając mu uzyskać nowe przeznaczenie. Kiedy jednak wyczuła jego zbliżanie się, ogarnął ją paraliżujący strach, którego nie potrafiła przezwyciężyć, i odsunęła od siebie zadanie, które było jej przeznaczone.
Nie posłuchała głosu własnej duszy i uparcie doprowadziła do przerwania ciąży siłą. Zapobieżenie nowemu życiu dało niewidzialnemu przeciwnikowi możliwość jeszcze silniejszego wpływu na ich życie małżeńskie. Od tego momentu biedna kobieta cierpiała z powodu jeszcze bardziej histerycznych kryzysów i poczuła nagłą niechęć do męża. Zwłaszcza wieczorami napadały ją nagłe ataki duszności i wewnętrznego niepokoju, co ogromnie martwiło zrozpaczonego małżonka.
Konsultowano się z wieloma lekarzami, na próżno próbowano tabletek nasennych. Całkowicie zdezorientowana, kobieta została przyjęta do szpitala, ale insulina i elektrowstrząsy nie przyniosły żadnej poprawy. Obecnie przechodzi rekonwalescencję w domu, a jej mąż zdecydował się szukać pomocy u spirytystów.
Hilário i ja byliśmy bardzo zainteresowani, pogłębiając naszą żądzę wiedzy duchowej.


Podczas gdy Raul Silva i Clementino próbowali uspokoić medium i ducha, którzy trwali w symbiozie rozpaczy, kontynuowaliśmy zadawanie pytań.
– A gdyby mogła ponownie zajść w ciążę? – zapytał Hilário.
– Tak – przytaknął z przekonaniem Aulus. – To byłoby dla niej prawdziwe błogosławieństwo. Jednak uciekając od swoich obowiązków, uwikłała się w sprzeczne uczucia, dlatego nie może natychmiast otrzymać tego przywileju.
Przypomniałem sobie kobiety, które zachodziły w ciążę, przebywając w szpitalach psychiatrycznych. Opiekun jakby wyczuł mój tok myślenia i wyjaśnił:
– Jej stan psychicznego zaburzenia nie oznacza, że natura odebrała jej swoje dary. Jednak zaplanowane z wyprzedzeniem, okrutne uchylenie się od przyjętych zobowiązań spowodowało zaburzenia w jej układzie rozrodczym. Nasza wewnętrzna dezercja – nawet jeśli pozostaje niezauważona przez innych – szkodzi ciału duchowemu. Nie mamy też wpływu na czas potrzebny, by naprawić powstałe zakłócenia, nawet jeśli wyrzuty sumienia pomagają przywrócić dobre intencje. Doskonała harmonia między ciałem a psychiką zależy od ducha. Życie w ciele fizycznym to przecież synteza emanacji duszy. Nie ma zdrowego organu bez zrównoważonych myśli, tak jak nie ma ładu bez świadomości i rozwagi.
Wsparcie duchowe było kontynuowane w trudnych warunkach. Mściwy duch został wprawdzie powstrzymany przez pomocników Clementino, lecz nie odrywał się od kobiety. Czując jego obecność i emocje, szlochała z trudem łapiąc oddech:
- Nie ma dla mnie ratunku!.... Jestem wyrzutkiem!”


– Wybacz, mój bracie, a twoja ścieżka zostanie odnowiona – powiedział Raul Silva głosem pełnym miłości. – Jeśli wybaczymy, zostanie nam wybaczone. Wszyscy mamy długi... Czy nie chcesz pomóc, aby i ty mógł otrzymać pomoc?
– Gdy spokojnie badamy szorstkość obsesji w dręczącym lunatykowaniu, nie możemy zapominać, że źródło dzisiejszych plag leży w cieniach przeszłości. Centra spirytystyczne są przepełnione wzruszającymi dramatami z dalekiej lub bliższej przeszłości – wskazał prawą ręką na parę i kontynuował:
– Obecny mąż był w przeszłości śmiertelnym partnerem naszej opętanej siostry, kusząc ją do otrucia przybranego ojca.
Dziś jej ofiarą jest kat, który ją prześladuje. Była jego adoptowaną córką i jedyną spadkobierczynią, testament był zapieczętowany, a spadek znaczny. Zdawała sobie jednak sprawę, że stary opiekun zamierza zrewidować swoją decyzję. Wszystko wydarzyło się w arystokratycznej rezydencji w XIX wieku.
Bogaty wdowiec, który wychował ją z czułą troską, nie pochwalał jej wyboru. Nie lubił narzeczonego. Wydawał się bardziej zainteresowany grabieżą nierozsądnych i niczego niepodejrzewających finansów młodej kobiety niż jej szczęściem. Ojciec próbował ograniczyć wpływ narzeczonego i zdał sobie sprawę, że na próżno próbuje rozdzielić parę. Oburzony, podjął kroki prawne, by wydziedziczyć córkę. Młody mężczyzna wykorzystał namiętność zakochanej kobiety i namówił ją do powolnego otrucia ojca środkami odurzającymi. Starzec był osłabiony po dwóch tygodniach przyjmowania niewłaściwych leków, a niewielka dawka żrącej substancji ostatecznie przyniosła śmierć.


Po krótkim okresie żałoby młoda dziedziczka wzbogaciła swojego narzeczonego, poślubiając go. Wkrótce jednak została uwięziona przez uciążliwe rozczarowania, ponieważ mąż okazał się notorycznym hazardzistą i samozwańczym lubieżnikiem. Wygnał ją do głębokiej moralnej i fizycznej nędzy. Ale to stopniowe niszczenie nie wystarczyło. Bezcielesny przybrany ojciec przylgnął do niej z pomieszanymi pragnieniami zemsty i spowodował straszliwą wewnętrzną udrękę córki. W rzeczywistości ojcobójstwo pozostało nieuznane na ziemi, ale zostało odnotowane w boskich sądach i od tego czasu trwa długi proces odkupienia. Tutaj stoją trzej aktorzy, ich sumienia pozostają uwikłane w bolesne więzy odkupieńczego procesu.
Nieszczęsny prześladowca przyjął pełne miłości napomnienia Raula Silvy. Po krótkiej przerwie asystent kontynuował:
— Jak widzimy, początki tragedii naszej chorej siostry sięgają daleko wstecz. Na niższych poziomach życia duchowego przez długi czas przebywała w sferze nienawiści do ofiary, która przekształciła się w wiarę w zemstę, a obecnie przechodzi przez nowy etap walki. Jednak jej myśli pozostają z nim splątane. W dzieciństwie i okresie dojrzewania oblegał ją i wpływał na nią z daleka. Kiedy jednak dawny wróg pojawił się jako jej obecny mąż, z zadaniem wychowania jej i pomagania jej, i kiedy zawiodła przy okazji macierzyństwa, zaborczy duch użył swojego magnetycznego wpływu i zaatakował jej równowagę.
Byliśmy poruszeni obrazem sprawiedliwości, który rozgrywał się na naszych oczach, i nie mogliśmy powstrzymać się od zadawania pytań, aby lepiej przyswoić nauki.


Hilário zwrócił uwagę na męża ofiary, który z miłością wspierał swoją żonę i powiedział:
– W takim razie nasz przyjaciel musi spłacić swój dług wobec chorej kobiety...

– Bez wątpienia – zgodził się z powagą Áulus. – Niebiańska moc nigdy nie łączy ludzi bez prawych intencji. W małżeństwie, w rodzinie czy w pracy jesteśmy poszukiwani przez dusze, które pasują do naszego zakresu wibracji. W ten sposób przykazania praw miłości są wypełniane, czy to w propagowaniu dobra, czy w odkupieniu naszych długów, które są wynikiem naszego dobrowolnego kontaktu ze złem. Nasza siostra cierpi z powodu skutków ojcobójstwa, które popełniła w nadziei na przyjemności, które naruszyły jej sumienie. Przyjaciel, który zainspirował jej godny ubolewania czyn, może dziś pomóc w niezbędnym zadośćuczynieniu.

Spojrzałem z politowaniem na smutnego dżentelmena i zastanawiałem się, jak bardzo musi być sfrustrowany. Ta jedna myśl wystarczyła, a opiekun uprzejmie wyjaśnił:
– Z pewnością dzisiejszy partner nie czuje się szczęśliwy. Powtórzył dawny głód stymulacji, podszedł do kobiety, którą kiedyś poślubił i instynktownie szukał partnerki z namiętnej przygody z przeszłości. Spotkał jednak chorą siostrę, która zmusza go do myślenia i cierpienia.
Hilário powiedział:
– Jeśli zastosujemy nasz przedmiot badań do tego przypadku, czy możemy nazwać chorą kobietę medium?
– Dlaczego nie? – odpowiedział Áulus. – Jest medium w opresyjnym procesie odnowy. Może pozostać chora jeszcze przez kilka lat, potrzebując czułości i miłości.
Pozostaje uwięziona w sieciach fluidów zdezorientowanego przeciwnika i oczyszcza się poprzez cierpienie dręczącego somnambulizmu. Na razie jest to jednak instrument służący generowaniu cierpliwości i dobrej woli w grupie roboczej, którą obecnie odwiedzamy. Potrzebuje bardzo braterskiej pomocy, ale nie ma widoków na natychmiastowe rezultaty w obszarze pomocy.
Sprzeciwiłem się:
– Ale oczywiście obecność jej tutaj nawet teraz nie jest daremna.
– W żadnym wypadku – dodał instruktor. – Po pierwsze, ona i jej mąż są cennym polem pracy dla naszych kolegów, mogą z nimi ćwiczyć swoje cechy jako siewcy światła, zwłaszcza że dzieło oświecenia nigdy nie jest stracone. Noc po nocy, sesja po sesji, w odosobnieniu modlitwy i w podnoszących na duchu rozmowach, cała trójka stopniowo się odnawia. Prześladowca zrozumie potrzebę przebaczenia, by mógł naprawić swoje postępowanie, chora kobieta wzmocni swojego ducha, aby wyzdrowieć, a mąż nauczy się cierpliwości i spokoju, aby mógł poczuć prawdziwe szczęście.
W międzyczasie, z pomocą duchowych przyjaciół domu, zaborczy duch został usunięty ze sfery psychicznej młodej damy, która teraz zachowywała się normalnie. Asystent łaskawie odpowiedział na nasze pytanie:
– Kiedy brat Clementino poprosił nas o obserwację problemu, z pewnością chciał podkreślić przykazania pracy i tolerancji, zrozumienia i życzliwości, abyśmy mogli budować doskonały mediumizm na świecie.


Media pojawiają się wszędzie, ale bardzo niewielu z nich uwolniło się od mrocznej przeszłości i usunęło przeszkody ze swoich własnych dróg, aby móc służyć wspólnej sprawie ludzkości w teraźniejszości. A ponieważ nikt nie może spokojnie iść naprzód bez zapłacenia myta przeszłości, powinniśmy być cierpliwi i pomagać w budowaniu dobra...
Rozmowa została przerwana.
Pełen zapału Clementino poprosił nas o pomoc w innych obszarach.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 28 lis 2024, 18:19

11. Oddzielenie w służbie


Teraz przyszła kolej na medium Antônio Castro. Był głęboko skupiony i emanował pewnością siebie, z jaką oddał się do dyspozycji swojej służbie duchowej.
Brat Clementino podszedł do niego i, jak zwykły magnetyzer, przez dłuższy czas poddawał go passe ( przypis : Passe — forma terapii energetycznej, polegającej na przekazywaniu energii biopsychicznych i duchowych).
Kończyny Castro zamarły, a on sam powoli zapadł w stan przypominający sen.
Z jego klatki piersiowej uniosła się biała para, która zebrała się jak chmura i wkrótce przekształciła się w kopię medium, położoną po lewej stronie jego ciała fizycznego.
Forma ta była nieco większa od naszego przyjaciela i ukazywała wszystkie szczegóły jego ciała fizycznego.
Chciałem zadać kilka pytań, ale szacunek dla pracy zmusił mnie do milczenia. Duchowy przywódca domu wykonywał delikatny zabieg magnetyczny i nie wypadało mu przeszkadzać ani przerywać.
Odłączony od swojego fizycznego ciała, perispirit Castro zrobił dwa kroki w bok. Można było dostrzec srebrną nić łączącą go z jego gęstym ciałem.
Podczas gdy jego fizyczne ciało pozostawało nieruchome, zjawa Castro zataczała się przed nami, wyraźnie zaskoczona. Była dziwną kopią samego siebie — nie tylko większą, ale też niebieską po prawej stronie i pomarańczową po lewej.
Próbował się poruszyć, ale najwyraźniej czuł się ciężki i niespokojny.
Clementino powtórzył działania magnetyczne, a oddzielony Castro cofnął się i ponownie zintegrował ze swoim ciałem fizycznym.
Ten kontakt wywołał coś, czego nie mogłem zrozumieć: ciało fizyczne instynktownie wchłonęło pewne obszary siły, które wyraźnie zakłóciły harmonię perispiritu.
Od tego momentu nasz przyjaciel zachował swoje charakterystyczne cechy nawet poza ciałem fizycznym.
Był teraz sobą — bez skazy, lekki i zwinny, choć wciąż pozostawał połączony z ciałem fizycznym elastyczną więzią. Gdy duch Castro poruszał się na naszej płaszczyźnie, wstęga była cieńsza i bardziej świetlista.
Clementino pocieszał go miłymi słowami.
Nasz przełożony zauważył naszą ciekawość i natychmiast wyjaśnił:
— Z pomocą kierownika duchowego domu medium zostało odpowiednio oddzielone. Początkowo jego perispirit, czyli „ciało astralne”, było wyposażone w emanacje życiowe...

Te neuropsychiczne emanacje zapewniają równowagę między duszą a ciałem fizycznym i nazywane są łącznie „eterycznymi sobowtórami”.
Ponieważ emanacje te należą do sfery fizycznej, nie mogą oddalać się od ciała fizycznego i, podobnie jak ciało fizyczne, eteryczny sobowtór rozpada się po śmierci.
Castro przywrócił te emanacje do nieruchomego ciała, aby zagwarantować normalne ciepło komórek organicznych i lepiej dostosować się do naszego poziomu.
Obecnie w dużej mierze uwolnił się, by podjąć zarezerwowaną dla niego służbę — dodał opiekun.
— Ach! — zawołał ze zdziwieniem Hilário — to jest przejaw sensytywności!
— Tak, gdyby ziemski odkrywca wtargnął w przestrzeń zajmowaną przez perispirit naszego przyjaciela, natychmiast poczułby ból i skarżyłby się fizycznymi ustami, ponieważ choć jest oderwany od ciała fizycznego, pozostaje z nim połączony pasmem fluidalnym.
Bardzo uważnie obserwowałem medium, które przeniosło się do naszej przestrzeni roboczej.
Nie miało na sobie niebiesko-szarego kombinezonu, który nosiło jego ciało fizyczne, lecz białą szatę. Długa szata zakrywała jego stopy, a on szybował po pokoju.
Aulus zarejestrował moje obserwacje i wyjaśnił:
— Z pomocą Clementino nasz brat wykorzystuje własne moce ektoplazmatyczne, połączone z zasobami dostępnymi w tej przestrzeni. W zależności od poziomu takie energie wypływają z naszej duszy i manifestują się w postaci wzniosłego, ulotnego, świetlistego blasku lub lepkiej masy.


Ta lepka masa wystarcza na przykład poczwarkom do metamorfozy w motyle.
Spojrzał krótko na niezdecydowanego medium i kontynuował:
— Castro jest nowym medium w służbie. W miarę zdobywania doświadczenia będzie wykorzystywał zaawansowane duchowe zdolności umysłowe i będzie mógł wybrać wygląd, jakiego pragnie. Należy pamiętać, że perispirit jest wykonany z plastycznego materiału. Podporządkowuje się myślom — naszym lub potężniejszych bytów. Zwłaszcza gdy nasza wola ulega dominacji tyranicznych lub skorumpowanych duchów, które pozostają w cieniu, możemy przybrać specyficzny wygląd.
Hilário zapytał zaciekawiony:
— Gdyby nasz przyjaciel mógł, to...
Asystent przerwał mu i dokończył zdanie:
— Gdyby potrafił jasno myśleć poza ciałem fizycznym, gdyby miał dobrą samokontrolę, mógłby z łatwością ukształtować obraz, który mu się podoba, za pomocą swoich plastycznych mocy i pojawiłby się przed naszymi oczami tak, jak chce, tak jak my.
— Tak — zauważyłem — ale musimy zdawać sobie sprawę, że choć ta szata jest wyrazista, nie można jej porównać z odzieżą naszego planu...
Aulus zauważył, że moje pytania miały na celu przede wszystkim oświecenie Hilário, który wciąż był nowicjuszem w naszej dziedzinie pracy. Być może dlatego nasz opiekun starał się wyjaśniać tak dokładnie i jasno, jak to tylko możliwe:
— Absolutnie nie. Myśl kształtuje formę, jaką chcemy przyjąć. Szczegóły naszego wyglądu w obcej nam sferze mogą być bardzo różne. Pomyślmy na przykład o ziemskiej osobie, która jest wytatuowana...


Wybrał wzór, który uczyni go łatwo rozpoznawalnym przez pewien czas, ale dobierze również strój najlepiej odpowiadający środowisku społecznemu.
Uśmiechnął się i dodał:
— Poprzez mentalną koncentrację każdy umysł może zaprezentować się tak, jak pragnie. Wykorzystując naszą twórczą wyobraźnię, możemy — i powinniśmy — mobilizować wszelkie dostępne środki, by doskonalić artystyczne aspekty wzajemnych relacji. Nasza sztuka i nauka są o wiele bardziej zróżnicowane niż te dostępne w świecie wcielonym, a zatem nasza edukacja jest skuteczniejsza — zarówno pod względem estetyki, jak i kształcenia.
Nie wyobrażamy sobie przecież szlachetnego i honorowego społeczeństwa ziemskiego złożonego z nagich mężczyzn i kobiet — mimo ich kunsztownych tatuaży.
Także istoty z naszej sfery nie rezygnują z ubioru, mimo że ich ciała są cudownie ukształtowane przez siły duchowe.
Szlachetne uczucia i prawe postępowanie odzwierciedlają nasz stan duchowy.
Nie możemy zapominać, że postęp to proces wychowawczy. Wzniosłość ducha oznacza wyjście poza ograniczone zmysłowe doświadczenia prymitywnych społeczeństw.
Áulus milczał.
Medium czuło się teraz swobodniej poza gęstym ciałem i przyjęło ojcowskie instrukcje od Clementino.
Dwaj strażnicy podeszli i założyli mu na głowę hełm z opaskami na oczy.
Asystent wyjaśnił:
— Castro musi być w pełni skupiony na podróży, w którą zaraz wyruszy. Ponieważ jest jeszcze niedoświadczony w tym zadaniu, potrzebuje odpowiednich narzędzi, by ograniczyć własną zdolność obserwacji i tym samym uniknąć ewentualnych zakłóceń podczas wykonywania swoich obowiązków.

Widzieliśmy, jak młodzieniec, teraz całkowicie zrelaksowany, znika ramię w ramię ze strażnikami w kosmosie.
Pod naszą wyczekującą uwagą trio poruszało się po przekątnej w górę za pomocą lewitacji (zdolność unoszenia się bez pomocy). Castro wykazał silne połączenie ze swoim ciałem fizycznym, gdy usłyszeliśmy, jak mówi ustami:
– Podążamy ciemną i wąską ścieżką! Boję się, bardzo się boję. Rodrigo i Sérgio mnie wspierają, ale wciąż się boję!... Czuję się, jakbyśmy szli w gęstej mgle...
Jego twarz zdradzała niepokój i wyobcowanie. Kontynuował:
– Co to za noc? Ciemność wydaje się nad nami ciążyć!... Biedny ja! Widzę dziwne kształty poruszające się pod naszymi stopami! Chcę zawrócić! Nie mogę iść dalej! Nie zniosę tego dłużej!...
Pod natchnieniem mentora domu Raul Silva zwiększył zakres wibracji grupy, modląc się do sił wyższych o silniejsze moce dla brata w służbie.
Áulus poinformował nas:
– Modlitwa zgromadzenia towarzyszy jego podróży, jest mu przekazywana i natychmiast przynosi mu błogosławione duchowe wzmocnienie.
– Ach! Tak, moi przyjaciele – kontynuował Castro, jakby jego fizyczne ciało było urządzeniem do komunikacji na odległość – wasza modlitwa jest dla mnie jak deszcz światła... Dziękuję wam za to! Czuję się lepiej... Będę kontynuował!
Asystent zinterpretował to, co się działo, i wyjaśnił:
– Niewiele wcielonych duchów może całkowicie kontrolować siebie podczas pielgrzymek w celu budowania służby poza ciałem fizycznym.


Większość z nich przyzwyczajona jest do orientowania się za pośrednictwem swojego ciała fizycznego, a w sferach, które są dla nich obce, instynktownie szukają schronienia we własnym ciele przy każdej mniej przyjemnej niespodziance.
Są jak ślimaki, które natychmiast wycofują się do swoich muszli, gdy tylko pojawi się jakiekolwiek zagrożenie.
Castro jest jednak szkolony, by w przyszłości pomagać chorym w każdej sytuacji.
Gdy słuchaliśmy tych wyjaśnień, głos medium stał się mocny i wyraźny:
– Co za ulga! Przekroczyliśmy granice cienia! Powietrze wypełnione jest lekkimi zapachami!...
Gwiazdy znów świecą na niebie... To miasto świateł... Promienne wieże wznoszą się ku niebu! Wchodzimy do dużego parku!
O mój Boże! Kogo ja tu widzę? Kto się do mnie uśmiecha? Nasz Oliveira! Bardzo się zmienił! Stał się młodszy, znacznie młodszy...
Łzy spłynęły po policzkach medium i wszyscy byliśmy głęboko poruszeni.
Castro wykonał gest ciepłego uścisku i kontynuował:
– Co za radość! Co za szczęście! Oliveira, mój przyjacielu, tak bardzo za tobą tęskniłem! Z jakiego powodu musieliśmy zostać sami, bez twojego wsparcia?
Wiemy, że wola Pana jest ponad wszystko, ale twoja nieobecność jest dla nas udręką!
Pamięć o tobie żyje w naszym domu... Twoja praca wciąż pozostaje dla nas niezapomnianym przykładem chrześcijańskiej miłości!
Wróć! Zachęcaj nas do siania dobra!
Najdroższy przyjacielu, wiemy, że śmierć jest prawdziwym życiem, ale tak bardzo za tobą tęsknimy!


Głos podróżnika, przemawiającego z oddali, był nieustannie przerywany przez szlochy przepełnione bólem.
Nawet w oczach Raula Silvy pojawiły się łzy. Aulus wyjaśnił, co się wydarzyło:
– Oliveira był oddanym współpracownikiem ewangelizacyjnego sanktuarium. Odszedł zaledwie kilka dni temu, a Castro otrzymał zgodę od mentorów, by przekazać mu serdeczne pozdrowienia od jego przyjaciół. Wciąż przechodzi fazę regeneracji i nie jest jeszcze zdolny do bezpośredniego kontaktu ze starymi towarzyszami, których zostawił na Ziemi. Może jednak przekazać swoje przesłanie za pośrednictwem przyjaciela, który go odwiedził.
– Mój drogi przyjacielu... tak, możesz mnie przytulić. Przytul mnie. – Głos Castro był przepełniony braterską miłością. – Jestem gotów! Przekażę wszystko, co zechcesz... Mów, a ja to powtórzę!
Przyjął postawę kogoś świadomego swojej zaszczytnej roli. Jego twarz spoważniała, a głos stał się spokojny i równy, gdy przemawiał do obecnych:
– Moi przyjaciele, bardzo wam dziękuję. Czuję się dobrze, choć wciąż dochodzę do siebie i nie jestem jeszcze gotów na trudniejsze zadania. Czuję się pocieszony, niemal szczęśliwy!
Z pewnością nie zasługuję na łaski, które otrzymałem – jestem chroniony w „większym świecie” i otoczony opieką wzniosłych, niestrudzonych przyjaciół.
Modlitwy naszej grupy docierają do mnie każdego wieczoru – są jak przesyłki kwiatów i błogosławieństw!
Jak mógłbym wyrazić moją wdzięczność, skoro ziemskie języki są zbyt ubogie, by oddać wielkość uczuć życia?
Niech Bóg wam to wynagrodzi. Dopiero tutaj uświadomiłem sobie, jak mało znaczę, i doszedłem do wniosku, że wszystkie nasze wysiłki w służbie dobra są niczym w porównaniu z wielkodusznością Niebiańskiej Dobroci...
Moi przyjaciele, miłosierdzie to wielka droga! Pracujmy!
Niech Jezus nam błogosławi...
Głos dobiegający z ust Castro zamilkł. Wkrótce zobaczyliśmy, jak powraca – wspierany przez towarzyszy, którzy mu towarzyszyli, z naturalną lekkością i spokojem wszedł ponownie w swoje fizyczne ciało.
Wyglądało to tak, jakby jego ciało natychmiast go wchłonęło.
Dostosował się do niego bez trudu i obudził się w pełni świadomy, przecierając oczy jak ktoś budzący się z długiego snu.
Oddzielenie zostało zakończone. Zjawisko to przyniosło nam cenną lekcję.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 25 gru 2024, 21:40

rozdział 12. Jasnowidzenie i jasnoslyszenie


Zdałem sobie sprawę, że spotkanie dobiega końca.
Dwie godziny, które przeżyliśmy bardzo intensywnie, minęły błyskawicznie.
Raul Silva spojrzał na zegarek i poinformował wszystkich współpracowników, że nadszedł czas na końcową modlitwę dziękczynną.
Cierpiący przyjaciele zgromadzeni w pokoju mieli otrzymać wibracje pomocy, natomiast pracownicy — poprzez wspólną modlitwę — odnowienie sił witalnych.
Na stole postawiono szklany dzbanek z czystą wodą.
Hilário zapytał, czy będziemy uczestniczyć w jakiejś specjalnej ceremonii, na co asystent uprzejmie wyjaśnił:
– Nie, nic z tych rzeczy. Czysta woda została poddana magnetyzacji. Wysokie wibracje zostają przekazane temu prostemu płynowi, by wspierać psychofizyczną równowagę uczestników.


W rzeczywistości Clementino natychmiast podszedł do naczynia, a gdy jego myśli pochłonęła modlitwa, zalało go światło.
Promieniste cząsteczki wypłynęły z jego prawej ręki, która była wyciągnięta nad karafką, i zostały natychmiast wchłonięte przez krystaliczną ciecz.
Aulus kontynuował:
– Za pomocą namagnesowanej wody można uzyskać cenną pomoc. Istnieje wiele uszkodzeń i braków w ciele duchowym, które objawiają się w ciele fizycznym i mogą być złagodzone tylko za pomocą namagnesowanych substancji, dopóki zainteresowani nie będą gotowi do pracy nad własnym uzdrowieniem.
Asystent zamilkł, gdy rozległy się słowa Raula Silvy. Zalecił, aby media, poprzez jasnowidzenie i jasnosłyszenie, zwróciły uwagę na nauki, które mogą zostać przekazane grupie tej nocy przez duchowych przyjaciół domu.
Zauważyliśmy, że Celina, Eugenia i Castro zwiększyli swoją uwagę.
Pod koniec przygotowywania uzdrawiającej wody, Clementino zwrócił szczególną uwagę na trzy medium i dał im passy (fluidoterapię) na środku ich czoła.
Asystent wyjaśnił:
– Clementino stara się pomóc naszym przyjaciołom w mediumiźmie i zwiększyć ich zakres sensoryczny. Na razie zbyt wiele jasnowidzenia i jasnosłyszenia nie byłoby wskazane. W sferze istot wcielonych musimy dozować nasze obserwacje, aby nie zakłócać porządku. Każdy z nas musi pozostać we własnym obszarze pracy i robić to, co potrafi najlepiej. Wyobraźmy sobie zwykły ziemski odbiornik radiowy, który odbiera wszystkie długości fal jednocześnie.



Programy byłyby bezwartościowe i zakłócone, a przedsięwzięcie nie miałoby konstruktywnego sensu. Medium nie może zajmować się wszystkimi sprawami swojego środowiska, w przeciwnym razie stałoby się niezrównoważone, chyba że ma wysoką zdolność rozeznania dzięki własnej doskonałości, jest już zorientowane na dobro i może kierować swoimi towarzyszami. Wtedy może stać ponad polem pracy, kontrolować i selekcjonować wpływy otoczenia –
Hilário zastanowił się przez chwilę i zapytał:
– Czy usługi mediumiczne są absolutnie takie same wśród trzech współpracowników?
– Wcale nie. Wrażliwość każdego z nich jest inna. Istnieją różne rodzaje mediumizmu. Ale należy również pamiętać, że każdy duch jest na pewnym etapie rozwoju i dlatego warunki mediumizmu różnią się w zależności od osoby, tak jak postawy wobec życia różnią się w zależności od duszy. Zdolności mediumiczne mogą być identyczne u różnych osób, ale każde medium wykorzystuje je na swój indywidualny sposób. Zazwyczaj jedna osoba jest modelem dla kilku artystów, ale każdy z nich uwiecznia ją na swój sposób. Lampa emituje białe i jednolite światło, ale oglądana pod różnymi filtrami pokazuje się zgodnie z kolorem i siłą każdego filtra, mimo że jest to to samo źródło światła, które jest przedmiotem obserwacji. Mediumizm jest kwestią dostrojenia i filtrowania. Każdy duch żyje pomiędzy siłami, z którymi się harmonizuje, i przekazuje zgodnie ze swoją osobistą percepcją.
Mój kolega zauważył, jak uważny był brat Clementino w przygotowaniach mediów i zapytał:


– Czy zdolności jasnowidzenia i jasnosłyszenia znajdują się wyłącznie w oczach i uszach wcielonych ludzi?
Aulus pogłaskał go po głowie i odpowiedział:
– Hilário, można powiedzieć, że jesteś na początku swojej podróży do wyższej wiedzy. Fizyczne oczy i uszy są dla jasnowidzenia i jasnosłyszenia jak okulary dla oczu czy aparaty słuchowe dla uszu – są jedynie pomocnikami. Cała percepcja ma naturę duchową. Kiedy głusi i niewidomi są odpowiednio wyszkoleni w fizycznej egzystencji, mogą słyszeć i widzieć, używając innych pomocy niż te, które są normalnie stosowane. Fale radiowe i promieniowanie rentgenowskie pokazują ludziom, że istnieją fale dźwiękowe i świetlne daleko poza skromnymi granicami ich percepcji, a medium dysponuje możliwościami neuropsychicznymi, które poszerzają horyzonty jego zmysłów.
Mój przyjaciel pokazał, że zrozumiał lekcję, ale z podziwem sprzeciwił się:
– Chciałbym wiedzieć, czy Celina, na przykład brat Clementino, może widzieć i słyszeć za pomocą zwykłego ziemskiego procesu percepcji.
– Tak, to dzięki utrwalonemu nawykowi. Celina uważa, że słyszy Clementino uszami i widzi go oczami. Wierzy, że uszy i oczy są połączone z mózgiem, ale to wynika z przyzwyczajenia. Nawet w codziennych doświadczeniach, mimo że ludzie używają uszu i oczu, to tak naprawdę słyszą i widzą za pomocą mózgu. Chociaż mózg wykorzystuje komórki kory mózgowej do wybierania dźwięków i zapamiętywania obrazów, to tym, co faktycznie widzi i słyszy, jest umysł. Wszystkie zmysły w sferze fizycznej należą do ducha i są utrwalone w ciele psychicznym zgodnie z zasadami ustanowionymi dla ewolucji wcielonych dusz.



– Uśmiechnął się i dodał:
– Jest na to dowód każdej nocy podczas snu, kiedy człowiek doświadcza naturalnego rozłączenia. Widzi i słyszy w doświadczeniu, które nazywasz „życiem snów”, pomimo braku aktywności narządów fizycznych.
– Zniżył głos i powiedział:
– Jesteśmy odbiornikami o mniejszej pojemności, biorąc pod uwagę niezliczone formy energii wysyłanej do nas ze wszystkich sfer wszechświata. Możemy jednak wchłonąć tylko niewielką jej część. Krótko mówiąc, nasz duch jest ograniczonym duchowym rdzeniem, rozwijającym się w wiedzy i miłości, w nieskończonej i chwalebnej duchowości Boga.
– Minęło kilka chwil.
– Skoncentrujmy się na modlitwie i ćwiczmy się w służbie dobru!
Clementino wypowiedział to zdanie wyraźnie. Dał nam zatem doskonałą podstawę, na której mogliśmy skupić wszystkie nasze myśli.
Nadal zwracałem uwagę na cele naszego studium i patrzyłem w szczególności na media, które były bezpośrednio adresowane.
Celina uważnie zarejestrowała słowa i zachowała postawę zdyscyplinowanej uczennicy.
Eugenia intuicyjnie zrozumiała przesłanie i okazała się pilną uczennicą.
Castro jednak w ogóle tego nie zrozumiał.
Za zgodą Aulu przyjrzeliśmy się im dokładniej.
Zdałem sobie sprawę, że wszyscy troje byli połączeni z wpływem fluidycznym Clementino i każdy z nich inaczej postrzegał jego obecność.



Celina rozpoznała jego najmniejsze ruchy, jak uczeń siedzący przed swoim nauczycielem. Eugenia wyczuwała jego bliskość, ale z pewnym trudem. To było tak, jakby wyczuwała go przez mgłę. Castro wydawał się całkowicie niewrażliwy na wpływ mentora, chociaż widział go wyraźnie.
– Zdolności jasnowidzenia i jasnosłyszenia Celiny i Castro są bardziej rozwinięte niż u naszej siostry Eugenii – wyjaśnił Áulus pomocnie. – Wszyscy troje są tylko nieznacznie pod magnetycznym przewodnictwem Clementino i mogą zidentyfikować jego obecność, ponieważ w swojej obecnej pracy zachowują się jak zwykli ludzie i używają zwykłych mocy percepcji. Ich obserwacje są zatem porównywalne.
– Ale jeśli trio jest pod magnetycznym wpływem mentora, dlaczego nasi przyjaciele przyjęli jego zaproszenie, podczas gdy Castro jest oczywiście odporny?
– Mentor domu wywiera jedynie niewielki wpływ i powstrzymuje się od silniejszej presji. Mogłoby to wywołać szkodliwy magnetyzm i wpłynąć negatywnie na naszych przyjaciół – powiedział z przekonaniem Áulus. – Poza tym Castro nagle zaczął mieć inne zainteresowania. Nie jest w stanie skupić uwagi na obszarze wysokiej pracy i nie interesuje się już realizacją programu Clementino. Zamiast tego pragnie spotkać się ze swoją już bezcielesną matką. Opiekuna grupy postrzega jedynie jako przechodnia. Nie stara się słuchać Clementino ani postępować zgodnie z jego wskazówkami. Jest pochłonięty emocjami przydomowego ogrodu. Mentalna obojętność wystarcza, a on nie słyszy już tego, co interesuje ogólne dążenie zgromadzenia.

Z pewnością chciał utrwalić w nas tę lekcję i wykorzystał do tego sferę naszej ziemskiej wiedzy:
– Jest anteną, która nagle nic nie odbiera, odmawia dostrojenia się do długości fali, która go szuka.
W tym momencie zobaczyliśmy, jak sympatyczny przyjaciel z naszego poziomu wyłania się z rzędów widzów i podchodzi do Celiny. Odezwał się do niej dyskretnie.
Szlachetna dama usłyszała jego głos, ale nie odwróciła się. Odpowiedziała jednak w myślach i wyraźnie słyszeliśmy jej zdanie: „Spotkamy się później”.
Áulus natychmiast poinformował:
– To bezcielesny mąż naszej siostry. Odwiedza ją i chce o coś zapytać, ale Celina jest bardzo zdyscyplinowana i może obejść się bez przyjemności rozmowy z nim teraz, aby przyczynić się do większego sukcesu spotkania.
Wkrótce potem Castro znów się rozłączył od ciała. Był teraz wspierany jedynie przez silne pragnienie usunięcia się z kręgu. Był otoczony wydechami, które zniekształcały jego duszę i szedł chwiejnym krokiem do przyjaznej istoty czekającej na niego w pobliżu.
– Nasz współpracownik – powiedział asystent – jest wciąż mało przyzwyczajony do budującej dyscypliny i wierzy, że zrobił już wystarczająco dużo, aby wykonać nocną pracę. Podąża za swoją matką, która jest wspierana przez naszą instytucję.
Nie udało nam się jednak porozmawiać dalej.
Clementino, który prowadził spotkanie, wyciągnął ręce i zaczął się modlić.
Szafirowo-niebieskie promienie pokryły jego klatkę piersiową i mieliśmy wrażenie, że ofiarny dobroczyńca zamienił się w bezskrzydłego anioła.


W bardzo krótkim czasie strumień światła spłynął z góry i ukoronował jego głowę.
Potężne źródło światła promieniowało z jego rąk, docierając do wszystkich obecnych wcielonych i bezcielesnych ludzi i dając nam nieopisane uczucie dobrego samopoczucia.
Pomimo licznych pytań kłębiących się w mojej głowie, nie byłem w stanie wypowiedzieć ani słowa.
Widok zachwyconego mentora sprawił, że zapadła głęboka, pełna szacunku cisza.
Te chwile drgającej, milczącej obecności stały się cennym źródłem odnowionej energii dla wszystkich otwartych na jej przyjęcie.
Byłem w stanie dojść do tego wniosku dzięki wzmocnieniu moich własnych mocy.
Pod koniec tego niezapomnianego aktu Raul Silva poprosił, abyśmy pozostali jeszcze przez chwilę w ciszy i skupieniu.
Grupa miała zaczekać na przekazy od niektórych mentorów Domu – ogólne instrukcje dotyczące zakończenia spotkania.
Celina poprosiła o głos i powiedziała, że widziała w pokoju krystalicznie czystą rzekę, w której kąpało się wielu chorych.
Eugenia, idąc za jej przykładem, oznajmiła, że ujrzała budynek, w którym niezliczone dzieci śpiewały hymny na chwałę Boga.
Byliśmy tymi opowieściami szczerze zaskoczeni.
Sami nie widzieliśmy niczego, co przypominałoby uzdrawiającą rzekę czy duchową szkołę.
Pokój wydawał się zbyt mały, by pomieścić takie sceny.
Hilário spojrzał na mnie zdezorientowany, najwyraźniej zastanawiając się, czy obie media nie doświadczają jakiegoś chwilowego złudzenia.
Asystent zauważył nasze zaskoczenie i życzliwie wyjaśnił:



Nie możemy zapominać, że oboje znajdują się w polu magnetycznym Clementino i odbierają obrazy, które przekazuje. Widzieli jego myśli dotyczące założenia szpitala i szkoły — placówek, które to spirytystyczne centrum zamierza wkrótce powołać do życia. Kiedy idee są starannie ukształtowane, tworzą formy z ruchem, dźwiękiem i kolorem, stając się wyraźne dla tych, którzy są dostrojeni do tego wibracyjnego królestwa.
Nie możemy też zapominać, że istnieją zjawiska jasnowidzenia i jasnosłyszenia, które wypływają z aktywnej zdolności postrzegania mediów. Rozpoznają one osoby, krajobrazy i przedmioty poza sobą — podobnie jak ma to miejsce w przypadku zwykłej percepcji fizycznej. Istnieją jednak także przypadki, gdy bodźce pochodzą z twórczych myśli wcielonych lub bezcielesnych przyjaciół. Sugestie te są interpretowane przez media zgodnie z ich własnymi zdolnościami. Dlatego też czasami pojawiają się interpretacje, które mogą wydawać się wręcz absurdalne.
— Och! — zawołał z entuzjazmem Hilário. — To właśnie techniki duchów opętujących, które narzucają swoim ofiarom rozmaite halucynacje…
— Tak, tak… — przytaknął asystent. — Ale musimy już zakończyć tę rozmowę. Spotkanie dobiegło końca.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 09 lut 2025, 19:38

Rozdział 13 — Myśl i mediumizm

W pokoju panowała absolutna i pełna szacunku cisza. Grupa czekała na ostatnią wiadomość. Zdałem sobie sprawę, że atmosfera staje się coraz lżejsza i przyjemniejsza.
Promień światła pojawił się nad głową Celiny. Od tego momentu była przeszczęśliwa, całkowicie oddzielona od swojego fizycznego ciała i otoczona niebieskimi promieniami światła.
To piękne zjawisko zaskoczyło mnie. Rzuciłem naszemu opiekunowi pytające spojrzenie. Natychmiast wyjaśnił:
– Nasza siostra Celina przekaże słowa dobroczyńcy. Chociaż ten wysoki duch nie jest obecny w tym pokoju, będzie się z nami komunikował za pomocą płynów teledynamicznych, które łączą go z duchem medium.
– Ale jak to możliwe? – zapytał ostrożnie Hilário.
Aulus chętnie wyjaśnił:
– Pamiętajmy o radiu i telewizji – są to osiągnięcia powszechnie znane w dzisiejszym świecie. Człowiek może usłyszeć wiadomość od przyjaciela z odległego miejsca, a nawet go zobaczyć – o ile długości fal obu urządzeń są zgodne. Celina rozpoznaje majestat sił, które ją otaczają, poddaje się im z ufnością i wchłania duchowy strumień, który jej poszukuje. Automatycznie przekaże wiadomość i instrukcję w formie somnambulicznej psychofonii, ponieważ duchowy przyjaciel używa jej komórek mózgowych i impulsów nerwowych jak klawiszy harmonijnego, łatwego do grania fortepianu.
Nagle asystent zamilkł i spojrzał na strumień szafirowo-niebieskiego światła, który stawał się coraz silniejszy i rozprzestrzeniał się na wszystkie zakątki pokoju.
Spojrzałem na osoby postronne.
Twarz medium zdradzała tajemnicze szczęście, nieznane na Ziemi.
Jej radość udzielała się wszystkim obecnym.
Chciałem dodać jeszcze kilka komentarzy, ale prawa ręka asystenta lekko mnie dotknęła – przypominając, bym zachował ciszę i szacunek.
Zmieniony głos Celiny zabrzmiał teraz czysto i poruszająco.
Jej przemowa brzmiała mniej więcej tak:

- Moi przyjaciele – przemówiła wysoka istota, która nadzorowała naszą służbę z daleka –
– zachowajmy pokój Jezusa, abyśmy mogli służyć Mu w pokoju.
W sferze mediumizmu musimy zwracać szczególną uwagę na nasze myśli.
Nasza dusza żyje tam, gdzie umieszcza ją nasze serce.



Na wszystkich naszych ścieżkach kroczymy pod wpływem własnych kreacji.
Grawitacja w sferze duchowej jest równie potężna jak w sferze fizycznej.
Gdy dusza służy ogólnemu postępowi, porusza się we wzniosłości dobra. Gdy brata się z egoizmem, pełza niezrównoważona w cieniu zła.
Niebiańskie prawo odnosi się do wszystkich.
Gdy ktoś przyczynia się do urzeczywistnienia własnej mądrości, oświeca swego ducha i wypełnia swe życie światłem.
Jeśli jednak działa przeciwko niemu i ukrywa szkodliwe nastroje, zaciemnia swoją zdolność myślenia i umacnia otaczające go cienie.
Konieczne jest uświadomienie sobie kierunku własnych kroków, by uniknąć zakłóceń ciemności i bólu wyrzutów sumienia.
W sferze duchowej nie istnieje neutralność.
Idziemy naprzód z wiecznym światłem zgodnie z Bożymi dekretami,
lub żyjemy w świecie cieni zgodnie z niesprawiedliwymi dekretami naszego własnego "ja".
Nie chodzi wyłącznie o inkarnację czy dematerializację.
Każdego dnia formy są tworzone i demontowane.
Chodzi raczej o wewnętrzną przemianę i wzrost wizji, byśmy mogli postępować z prawdziwą realizacją wieczności, w której poruszamy się w czasie.
Obciążone sumienia, pełne złych intencji, zagmatwanymi ambicjami lub skażone niepokojem, przyciągają wyłącznie podobne siły.
Te siły wciągają umysł w piekielne wiry i więzią go w pułapce.
Obsesja to ciemne sprzężenie umysłu z chaosem cienia.
Myślimy – i tworzymy obiekty, które sobie wyobrażamy.


Widoczne rezultaty naszych wewnętrznych refleksji zdradzają nasz własny stan duchowy.
Wszyscy ci, którzy utożsamiają się z naszymi skłonnościami i pragnieniami, zbliżają się do nas poprzez wizualizację naszych myśli.
Kiedy pozostajemy w niższych sferach ludzkiej egzystencji, odwiedzają nas ci, którzy wciąż podróżują po obszarach zwierzęcości.
Są oni przyciągani przez nasze niższe impulsy, absorbują duchowe substancje, które emitujemy i rzutują na nas swoje własne energie.
Myśli są kreacjami.
Każda kreacja ma życie i wibracje – choćby ulotne – a świadomość, która je stworzyła, ponosi za nie odpowiedzialność.
Życie i wibracje podlegają prawom wymiany. Dlatego powinniśmy świadomie badać, co wysyłamy, aby zrozumieć, co wraca do nas w zamian.
Ci, którzy nieustannie skupiają się na ucisku, zbrodni, niedoli i niepokoju, nie będą w stanie odbić w zwierciadle własnej duszy niczego poza dysharmonią i cierpieniem.
Zepsuta osoba nie może rozpoznać czystości świętych, ponieważ karmi się tylko własnymi emanacjami i nie rozpoznaje niczego poza własnym cieniem.
Ci, którzy nieustannie wyszukują przeszkody na swojej drodze, znajdą jedynie coraz twardsze kamienie.
Ci, którzy zbyt długo tkwią w błocie, ryzykują zatonięcie w bagnie.
Podróżnik, który jest zafascynowany zaroślami na skraju ścieżki, może stracić rozum wśród cierni dzikich krzewów.
Czuwajmy nad naszymi myślami i oczyszczajmy je w ciągłej pracy dla dobra, abyśmy mogli uwolnić się od więzów, które łączą nas z ciemnymi procesami niższego życia.


W żywej kuźni myśli rodzą się skrzydła aniołów i kajdany rozproszonych.
Poprzez myśli zniewalamy ludzi, by dręczyli stosy piekielnymi mękami,
a czasem sami skazujemy się na wieki pielgrzymowania ścieżkami bólu i śmierci.
Udręczony mediumizm to nic innego, jak zjednoczenie dusz, które łączą się w opresyjnych próbach, aby się rozwijać.
Aby skrócić męki, które dręczą wcieloną lub odcieleśnioną świadomość w tysiącu pokutnych doświadczeń, konieczne jest poddanie się duchowej odnowie. Jest to jedyna droga do przywrócenia harmonii.
Dusza, która w sferze religijnej zadowala się jedynie etykietą, bez żadnych starań o wewnętrzne wzniesienie, jest zagrożona. Można ją porównać do osoby, która posiada tytuł honorowy, ale gardzi odpowiedzialnością, która się z nim wiąże.
Wyznania wiary nie są zwykłymi słowami mającymi przykryć nasze wady i słabości. Przeciwnie – zobowiązują nas do samodoskonalenia. Nie możemy uchylać się od tych zobowiązań; jeśli to zrobimy, czekają nas trudniejsze i cięższe zadania.
W naszych grupach roboczych wiara i perswazja nie wystarczą.
Nikt nie staje się prawdziwym spirytystą tylko dlatego, że z pomocą przyjaznych duchów wyleczył uporczywą chorobę i postanowił przyjąć wsparcie z zaświatów.
Nikt nie jest medium w pełnym tego słowa znaczeniu tylko dlatego, że udostępnia się jako narzędzie komunikacji między światem widzialnym a niewidzialnym.
Aby dotrzeć do miejsca przeznaczonego nam przez wyższe zasady, musimy umocnić nasze zaangażowanie w pracę duchową na własnej ścieżce – dając świadectwo naszej przemiany ku świętej miłości.



Nie wystarczy medytować nad wzniosłością naszych wysokich ideałów — trzeba je konkretyzować poprzez codzienne działania.
Wielcy artyści potrafią wyrazić iskrę swojego geniuszu — malarze w prostym pociągnięciu pędzla, rzeźbiarze w bloku marmuru, kompozytorzy w naiwnej pieśni.
Dusze prawdziwie oddane Chrystusowi odzwierciedlają Jego piękno w najprostszych gestach — czy to w krótkim zdaniu na rzecz bliźniego, czy w cichym wyrzeczeniu, którego ziemska percepcja nie dostrzega.
Nasze myśli generują nasze czyny, a nasze czyny kształtują myśli naszych bliźnich.
Promieniujmy współczuciem i uniesieniem, szlachetnością i dobrocią, aby jutro nie zabrakło nam cennego chleba radości.
Przekonanie o nieśmiertelności bez odpowiedniego duchowego wzniesienia jest jak światło świecące na pustyni.
Pośredniczenie między dwoma różnymi poziomami bez moralnego wzniesienia oznacza stagnację i bezużyteczność.
Myśl jest tak samo ważna w mediumizmie, jak jakość koryta rzeki dla przepływu wody. Jeśli krystalicznie czysta woda płynie w mulistym korycie, woda z pewnością stanie się mętna.
Pewne jest, że niebiańscy posłańcy są przekazywani z nieba na ziemię, jednak musimy stworzyć odpowiednie kanały, by mogli do nas dotrzeć.
Jezus czeka na wyszkolenie ludzkich posłańców, którzy będą w stanie przekazywać światu cuda Jego królestwa.
Aby osiągnąć tę doskonałość, posiadacz zdolności parapsychicznych nie może zatrzymać się na zwykłej wymianie.
Musi oddać swoje moce w służbę wyższym formom życia i szukać materiału, by utorować własną ścieżkę w edukacji samego siebie i w bezinteresownej służbie bliźniemu.


Społeczność wraz z doradcami duchowego postępu świata oraz ich książki wzbogacają naszą wiedzę i umacniają naszą duchową wartość. Ciągłe sianie dobra przynosi plon współczucia, bez którego nasza egzystencja zamienia się w grotę rozpaczy i przygnębienia.
Nie wystarczy widzieć, słyszeć czy przyjmować bezcielesne duchy, by stać się osobą godną szacunku.
Ignoranci i nieodpowiedzialni bracia i siostry są oczywiście wszędzie na ziemi, biorąc pod uwagę trudną sytuację ewolucyjną jej mieszkańców. Nie będąc naprawdę złymi, tysiące duchów praktykuje wampiryzm na nieostrożnych wcieleniach.
Pragną nadal uczestniczyć w doznaniach ciała fizycznego, ponieważ nie mają odwagi się od nich uwolnić.
Jeśli przedsiębiorstwo ma się rozwijać, potrzebuje pracowników zaangażowanych we własny rozwój i wyniesienie na wyższy poziom.
Jest to widoczne na wszystkich poziomach natury.
Mała sadzonka jeszcze nie wydaje owoców.
Surowy pień drzewa nie może być użyty jako mebel.
Ruchome piaski nie stanowią stabilnej podstawy fundamentu.
Lampa bez oleju nie daje światła.
Podróżowanie po drodze, która nie została jeszcze zbudowana, jest trudne.
Jak można oczekiwać niebiańskich myśli, gdy ludzkie myśli zajęte są najniższymi sprawami życia?
Jaki niebiański posłaniec pozwoli niebiańskiemu przesłaniu świecić w nas, jeśli zwierciadło naszej duszy pozostaje zaciemnione przez nasze podstawowe interesy?


Gwiazda na próżno próbuje odbić się w błocie. Przyjaciele, myślmy o dobru i działajmy zgodnie z nim! Wszystko, co istnieje w naturze, to idee, które zostały wyrażone.
Wszechświat jest projekcją Niebiańskiego Ducha, a Ziemia, jaką znacie w jej politycznym i społecznym kontekście, jest wytworem ludzkiego ducha.
Cywilizacje, narody, kultury i doświadczenia są wyrazem myśli, dzięki którym nieustannie przechodzimy do wyższych sfer.
Bądźmy oddani samodoskonaleniu!
Bez zrozumienia i bez litości bratać się będziemy z nieszczęsnymi dziećmi buntu.
Jeśli odmówimy nauki i obserwacji, pozostaniemy na zawsze ze zdesperowanymi ignorantami.
Miłość i mądrość są skrzydłami, na których kierujemy nasz ostateczny lot ku doskonałej komunii z Ojcem Niebieskim.
Wznieśmy się na wyższy poziom, rozsiewając wokół siebie myśli o oczyszczeniu.
Słowo oświeca.
Przykład inspiruje.
Podążajmy za odkupieńczą ewangelią. Chrystus jest celem naszej odnowy.
Jeśli odnowimy nasze życie zgodnie z Jego wskazówkami, wpłyniemy na życie wewnętrzne naszych bliźnich.
Uwierzcie, moi przyjaciele!
Czysta i aktywna myśl jest mocą, która prowadzi nas od nienawiści do miłości, od bólu do radości, od ziemi do nieba.
Szukajmy świadomości Jezusa, aby nasza świadomość mogła odzwierciedlać Jego doskonałość i piękno!




Odbijmy Jego chwałę i Jego miłość, aby niebiańskie światło rozprzestrzeniło się na wszystkie dusze, tak jak słońce świeci nad całym światem.
Rozpocznijmy nasze starania o duchowe wyniesienie już dziś, a jutro będziemy mieli za sobą długi odcinek wielkiej ścieżki! ...
Moi przyjaciele, moi bracia i siostry, proszę Jezusa, aby chronił nas wszystkich, i zostawiam was teraz, aż wkrótce znów się spotkamy.

– Zawsze jesteś tu mile widziany – powiedział uprzejmie Raul Silva.
Głos medium ucichł.
Poruszeni zdaliśmy sobie sprawę, że promienny strumień zgasł.
Raul Silva zakończył sesję krótką modlitwą.
Pożegnaliśmy Clementino uściskiem.
Tak, tak, nasze szkolenie będzie kontynuowane.
Razem z naszym doradcą wyszliśmy szczęśliwi, ponieważ napiliśmy się żywej wody pokoju z kielicha radości.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 20 lut 2025, 20:06

Rozdział 14 .W duchowej służbie

Byliśmy już w pewnej odległości od placówki, gdy podszedł do nas bezcielesny mąż Celiny. Widzieliśmy go podczas spotkania. Najwyraźniej znał naszego przełożonego, bo zatrzymał się obok i powiedział: – Mój drogi asystencie, proszę mi wybaczyć…
Áulus przedstawił nam nowego przyjaciela: – To jest nasz brat Abelardo Martins. Był mężem naszej pracowniczki Celiny i stopniowo przystosowuje się do naszego sposobu pracy.
Od razu dało się zauważyć, że Abelardo nie jest istotą wysokiego rzędu. Jego zachowanie i głos zdradzały stan duchowy głęboko zakorzeniony w ziemskich przyzwyczajeniach.
– Mój drogi asystencie – kontynuował Áulus z entuzjazmem – chciałbym cię prosić o wsparcie w imieniu Libório. Pomoc grupy poprawiła jego stan, ale teraz jego żona jest w gorszym stanie i podąża za nim...
Opiekun odpowiedział z ochotą: – Możesz na nas liczyć. Jednak ważne jest, aby Celina nas wspierała.
Pogłaskał go po ramieniu i dodał: – Wróć do żony i przyprowadź ją do nas, gdy tylko odłączy się od ciała przez sen. Wtedy wszyscy pójdziemy razem. Będziemy czekać na ciebie w pobliskim ogrodzie.
Rozmówca odszedł z radością, a my weszliśmy do ogromnego parku. Czekaliśmy na dwójkę przyjaciół, podczas gdy Áulus wykorzystał ten czas, by opowiedzieć nam o złożonej prośbie. Abelardo interesował się Libório dos Santos, pierwszym komunikatorem wieczoru, wspieranym przez Eugenię.
Wyjaśnił, że mąż Celiny przez długi czas błąkał się w rozpaczy. Podczas swojego fizycznego życia był człowiekiem pełnym temperamentu i nie mógł od razu pogodzić się ze śmiercią. Był porywczy, miał silną wolę i bardzo wcześnie odłączył się z powodu ekscesów, które pochłonęły jego organiczne moce.
Na próżno próbował wpłynąć na swoją żonę poprzez obsesję i żądał od niej usług, jakby była jego służącą. Kiedy zdał sobie sprawę, że nie może jej oblegać wampiryzmem, przez wiele lat przebywał pośród niesfornych i lekceważących istot w królestwie cieni, aż modlitwy jego partnerki i pomoc przyjaciół uwolniły go z tego stanu.

W obliczu rzeczywistości w końcu przyznał się do porażki.
Uznał teraz swoje umysłowe nieumiarkowanie i niestosowność swojego zachowania. Po odpowiednim przygotowaniu przez przyjaciół, których właśnie opuściliśmy, dołączył do organizacji pomocowej. Pracuje tam jako opiekun zdezorientowanego rodzeństwa.
Gdy asystent skończył krótką biografię, Hilário zapytał z zaciekawieniem:
– Kontakt z Abelardo rodzi interesujące pytania... Czy utrzymuje on może kontakt ze swoją żoną?
– Tak – wyjaśniła opiekunka – ich miłość ma głębokie korzenie w przeszłości.
– Nawet jeśli są na tak różnych etapach rozwoju?
– Dlaczego nie? Czy nie jest może tak, że Ojciec Niebieski nadal nas kocha pomimo błędów, jakie popełniamy w naszym życiu?
Mój kolega musiał przyznać się do porażki.
– To prawda. Ten argument jest niepodważalny. Ale czy Abelardo ponownie połączył się ze swoją żoną?
– Zgadza się. Ona jest dla niego wielkim wsparciem w procesie powrotu do zdrowia, który obecnie przechodzi.
– Ale czy jako bezcielesny duch może dzielić z nią domową świątynię?
– Na tyle, na ile jest to dla niego możliwe. Ponieważ przez brak dyscypliny i zaburzenie znacznie upadł, nadal cierpi z powodu nieprzyjemnych konsekwencji tej nierównowagi. Dlatego ziemski dom i przywiązanie jego żony to największy raj, jaki może teraz otrzymać. Codziennie poświęca się ciężkiej pracy w organizacji pomocowej na rzecz zagubionych towarzyszy, ale kiedy tylko to możliwe, odpoczywa w domowym zaciszu u boku swojej partnerki.


Raz w tygodniu towarzyszył jej podczas modlitwy, wspierał ją w zadaniach mediumicznych, a gdy okoliczności na to pozwalały, wspólnie poświęcali się posłudze chorym w godzinach nocnych. Byli nie tylko małżonkami według ziemskiego statusu. Byli głębokimi przyjaciółmi, a Abelardo stara się teraz wykorzystać czas na powrót do zdrowia. Marzy o ponownym przyjęciu Celiny, gdy ta powróci do swojego duchowego domu.
– Czy to normalne? Czy separacja małżonków jest tylko wytworem wyobraźni? – zapytał.
– Ten przypadek nie jest regułą – odpowiedział wesoło asystent. – Tam, gdzie nie panuje emocjonalna harmonia, ziemskie małżeństwo jest niczym innym jak nieudaną służbą. W większości przypadków śmierć ciała faktycznie wypełnia separację, która miała już miejsce w życiu codziennym. W takich sytuacjach małżonek, który opuścił swoje fizyczne ciało, uwalnia się od nałożonej próby, jak dłużnik, który wywiązał się ze swoich zobowiązań. Jednak jeśli więź duszy jest ponad emocjami ziemskiej pielgrzymki, nawet gdy partner pozostający na ziemi zawiera drugie małżeństwo, wzniosła duchowa komunia – słodka i trwała wymiana wibracji oraz myśli – pozostaje.
Hilário zastanowił się przez chwilę i zaprotestował:
– Przejście do zaświatów z pewnością przynosi osobliwe zmiany w duchu... Każdy podróżnik na swojej drodze, każde serce z własnymi problemami...
– Błogosławieni ci, którzy odnawiają się ku dobru! – odpowiedział z satysfakcją Áulus. – Przez wyrzeczenie przychodzi prawdziwa miłość i oczyszczenie. Ci, którzy nie potrafią się wyrzec na rzecz szczęścia ukochanej osoby, mogą kochać entuzjastycznie i z oddaniem, ale nie będą mogli szczycić się chwałą czystej miłości.


Kiedy po śmierci rezygnujemy z własnych marzeń, poznajemy naukę prawdziwej miłości. Uczymy się kochać nie według naszych pragnień, lecz zgodnie z prawami Pana. Matki są zmuszone do tego, by pozwolić swoim dzieciom przejść niezbędne próby, rodzice muszą zmienić swoje plany dotyczące ochrony rodziny, żony muszą oddać swoich byłych partnerów innym bratnim duszom, mężowie są zmuszeni zaakceptować drugie małżeństwo swojej partnerki... Wszystko to dostrzegamy na powierzchni ziemi. Śmierć jest wezwaniem do braterskiego zrozumienia... A jeśli nie przyjmiemy tego wyzwania, stanie się ono udziałem naszego cierpienia...
Z szerokim uśmiechem dodał jeszcze:
— Jeśli miłość nie może być dzielona, szczęście nie może się mnożyć.
Rozmowa była żywa i pełna wartości, gdy Abelardo i Celina przybyli. Emanowali szczęściem i zadowoleniem. W towarzystwie żony nowy przyjaciel wydawał się lżejszy i radośniejszy, jakby absorbował jej witalność i radość. Z wyrazu twarzy Hilária wywnioskowałem, że miał wiele pytań.
Aulus jednak nas upomniał:
— Chodźmy! Musimy działać szybko.
W środku nocy wkrótce dotarliśmy do mglistego regionu. Ciemność skrywała przed naszymi oczami gwiazdy. Miałem wrażenie, że mgła z parującej smoły wypełniała otoczenie. Wokół nas coraz częściej słychać było szlochanie i wyzwiska. Mała lampa w rękach Abelarda oświetlała jedynie wąską ścieżkę przed nami.


Po kilku minutach marszu dotarliśmy do słabo oświetlonego budynku, w którym wielu chorych znajdowało się pod opieką troskliwych pielęgniarzy.
Weszliśmy do środka.
Aulus wyjaśnił, że znajdujemy się przed szpitalem polowym, podobnym do wielu innych w tych miejscach pokuty.
Bieda, nędza i cierpienie panowały wszędzie...
— To jest moje obecne miejsce pracy — powiedział Abelardo, wyraźnie dumny z odgrywania ważnej roli w tej placówce.
Kierownik ośrodka, brat Justino, podszedł do nas i przywitał się.
Przeprosił, ponieważ nie mógł oprowadzić nas po ośrodku. Budynek był przepełniony pozbawionymi ciał psychopatami, więc nie mógł dłużej z nami zostać.
Mieliśmy jednak pełną swobodę działania.
Dysharmonia panująca w tym miejscu była tak wielka, że nie mogłem ukryć swojego zdziwienia.
Jak można oczekiwać odpoczynku w tak zaburzonej atmosferze?
Asystent podszedł do mnie i wyjaśnił:
— Musimy zrozumieć, że to schronienie jest miejscem ucieczki dla zrozpaczonych. W zależności od reakcji, jakie wykazują, są natychmiast przenoszeni do ośrodków rekonwalescencyjnych albo wracają do miejsc rozpaczy, skąd przyszli. Zostają tu tylko na krótki okres regeneracji. —
Dotarliśmy do prostego łóżka, gdzie Libório, z matowymi oczami, nie wykazywał najmniejszego zainteresowania naszą obecnością.
Spojrzał na nas obojętnie.
Jego twarz przypominała oblicze szaleńca, zniekształcone przez ukryte cierpienia.



Jeden ze strażników podszedł i poinformował Abelarda, że przywieziony chory cierpi z powodu narastającego niepokoju.
Aulus z ojcowską troską osłuchał Libória i wyjaśnił:
– Myśli wcielonej siostry, która nęka naszego przyjaciela, są przy nim i go dręczą. Oboje znajdują się na tej samej fali. To przypadek wzajemnego prześladowania. Pomoc, którą otrzymał podczas sesji, została zniweczona przez wpływy przesyłane z daleka.
– Mamy tu więc – powiedziałem – idealne podobieństwo do ziemskich zjawisk udręczonej medialności. Niektóre media są dręczone przez niskie byty. Jednak gdy zostają od nich uwolnione, jedno z nich łączy się z nimi i pociesza nas wystarczająco, prosząc je o uwolnienie.
Opiekun przyznał:
– Tak, dopóki nie zmienimy ich duchowego nastawienia i nie umożliwimy im nowych myśli, pozostają w wzajemnym zniewoleniu, gdzie duchy zawłaszczające i opętani żywią się wzajemnymi emanacjami. Boją się tego, ponieważ są do siebie tak przyzwyczajeni, zgodnie z zasadami powinowactwa, i stąd wynikają przeszkody dla pożądanej podwójnej odbudowy.
Chory stał się jeszcze bledszy i został przytłoczony silniejszym niepokojem. Zdawał się odczuwać straszliwą, niemożliwą do stłumienia burzę wewnętrzną.
– Wszystko wskazuje na to, że siostra się zbliża i atakuje jego umysł. Nasz przyjaciel wydaje się przytłoczony i już nie cierpi…


Opiekun właśnie postawił diagnozę, gdy przed nami pojawiła się biedna kobieta. Tymczasowo oddzielona od swojego fizycznego ciała przez sen, zirytowana wołała:
– Libório! Libório! Dlaczego mnie zostawiłeś? Nie opuszczaj mnie! Chodźmy do domu! Słuchaj mnie, słuchaj mnie!...
– Co tu widzimy? – zapytał zdezorientowany Hilário. – Czy to nie ta kobieta, którą dzisiejsza nocna służba chciała uwolnić od złośliwych wpływów?
Gdy opiekun potwierdził, mój kolega kontynuował:
– Dobry Boże! Czy ona nie jest zainteresowana własnym zdrowiem i uzdrowieniem? Czy nie prosiła o wsparcie, które regularnie otrzymuje?
Aulus wyjaśnił spokojnie:
– To jest to, w co wierzy, że chce. Jednak w głębi duszy żywi się chorobliwymi fluidami swojego zdeinkarnowanego partnera i instynktownie się do niego przywiązuje. Zachowuje się jak miliony ludzi – chorują na różne sposoby i przyzwyczajają się do chorób. To zachowanie wymaga od nich najmniejszego wysiłku. Narzekają, że są osłabieni i niespokojni. Jednak kiedy zabiera się im chorobę, czują się pustki i cierpią, przywołują objawy i wrażenia choroby, które następnie ponownie pojawiają się na różne sposoby i pomagają im pozostać w roli ofiary, którą tak bardzo lubią. Wcieleni i niewcieleni łączą się ze sobą i wywierają na siebie silną wzajemną fascynację, aż ich duchowe centra życiowe zostają zakłócone. Aby obudzić dusze uzależnione od tego rodzaju niskiej wymiany, często nakłada się na nie wielkie cierpienia, które odsuwają ich mniejsze troski na dalszy plan.



Tymczasem kobieta zdołała zbliżyć się do Libória, który okazał wyraźną radość. Uśmiechał się teraz jak szczęśliwe dziecko.
Gdy jednak zauważyła obecność Celiny, jego żona krzyknęła wściekle:
– Kim jest ta kobieta? Powiedz mi! Powiedz!...

Nasza ofiarna przyjaciółka podeszła do niej i poprosiła łagodnie:
– Uspokój się, siostro! Libório jest chory i wyczerpany. Powinniśmy mu pomóc odpocząć...

Zwrócona kobieta nie potrafiła znieść słodkiego i łagodnego spojrzenia Celiny. Daleka od rozpoznania medium ze swojej spirytystycznej grupy, w ślepej zazdrości skierowała w stronę chorego gorzkie słowa, których tutaj nie sposób powtórzyć, po czym w pośpiechu opuściła pokój.
Libório wyraźnie posmutniał. Aulus jednak przekazał mu passe (rodzaj duchowej energoterapii) i przywrócił mu spokój.
Następnie asystent powiedział z czułością:
– Jak widzimy, Boska Dobroć jest tak wielka, że nawet nasze najniższe uczucia mogą zostać wykorzystane dla naszego dobra. Zazdrość tej kobiety, gdy zobaczyła Celinę obok chorego, da nam cenną chwilę spokoju, ponieważ zyskamy trochę czasu, aby pomóc mu w niezbędnym zastanowieniu się.
Kiedy nasza biedna przyjaciółka rano obudzi się w swoim fizycznym ciele, łatwo przypomni sobie sen, w którym widziała Libória i kobietę obok niego. Ozdobi obraz tych wrażeń według własnego uznania, ponieważ każdy duch widzi w drugim to, co sam w sobie nosi.
Abelardo był zadowolony. Pogłaskał chorego i przewidział jego poprawę.


Zaskoczony Hilário powiedział:
– Co mnie zadziwia, to fakt, że wszędzie jest praca – kiedy śpimy i kiedy jesteśmy przebudzeni, w życiu i po śmierci...
Áulus odpowiedział z uśmiechem:
– Tak, bezczynność to zwykła iluzja, a lenistwo jest ucieczką, za którą prawo karze niepokojem tych, którzy pozostają w tyle.
Nasze zadanie zostało wypełnione, dlatego opuściliśmy salę chorych.
Po kilku minutach asystent pożegnał się i obiecał, że zobaczymy się ponownie następnego wieczoru, aby kontynuować nasze nauki.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 22 lut 2025, 08:54

15 Zepsute siły


Zapadła noc...
Po gorącym dniu wiele osób wypełniło ulice. Najwyraźniej szukali świeżego powietrza.
Zgodnie z naszym planem pracy byliśmy w towarzystwie Áulusa w drodze do innego centrum spirytystycznego, gdy przerażający krzyk przykuł naszą uwagę.
Dwóch policjantów wyciągało pijanego starszego mężczyznę z prostego baru, był on w opłakanym stanie.
Biedak opierał się i wypowiadał ostre słowa, nieustannie protestował...
Opiekun poradził:
„Obserwujcie naszego nieszczęśliwego brata.”
Nie mieliśmy na to zbyt wiele czasu, ponieważ droga od drzwi restauracji do radiowozu była krótka, więc natychmiast zastosowaliśmy się do jego sugestii.




Biedny przyjaciel został objęty przez cienistą istotę, jakby jakaś dziwna ośmiornica oplatała go swoimi mackami.
Od razu zauważyliśmy, że upojenie dotyczyło ich obu, ponieważ byli ze sobą stopieni i wykazywali te same zaburzenia.
W krótkim czasie pojazd ruszył i nie mogliśmy dokonać dalszych obserwacji.
„Ten obraz może dostarczyć nam ważnych spostrzeżeń…”
Po uwadze Hilária asystent stwierdził, że mamy wystarczająco dużo czasu, by dokonać interesujących obserwacji, i zaprosił nas do wejścia do lokalu.
Dom był przepełniony...
Dużo radości, wielu ludzi.
Tutaj z pewnością mogliśmy zgromadzić odpowiedni materiał do ważnych lekcji.
Przekroczyliśmy próg wejściowy.
Wydechy otoczenia wzbudziły w nas nieokreślony dyskomfort.
Wokół niepoprawnych palaczy i pijaków krążyły pełne oczekiwania niematerialne istoty o nędznym wyglądzie.
Niektórzy wciągali świeżo wydmuchane chmury dymu, które były jeszcze rozgrzane ciepłem płuc, znajdując w nich radość i pożywienie. Inni wdychali opary zatwardziałych pijaków.
Opiekun wskazał na nich i powiedział:
„Wielu z naszych braci, którzy uwolnili się od ziemskiego ciała, tak kurczowo trzyma się doznań fizycznej egzystencji, że niemal przywierają do naszych ziemskich przyjaciół uzależnionych od nałogów.”
„Ale dlaczego rzucają się w takie przyjemności?”




„Hilário“ – powiedział asystent przyjaźnie – „to, co zaczęło się w życiu, znajduje swoją kontynuację w śmierci… Ci przyjaciele pozostają przy niskich przyjemnościach świata i żywią się pewnym rodzajem emocji, które znajdują się blisko zwierzęcości. Chociaż odwiedzali religijne świątynie, nie przejmowali się przestrzeganiem zasad wiary i myśleli, że życie sprowadza się dla nich do zaspokajania prymitywnych przyjemności. Dla nich obowiązywało prawo sprytniejszego i silniejszego. Śmierć zastała ich w sferze zbrodniczych i mrocznych wrażeń. Prawo mówi, że każdy duch otrzymuje od życia to, co sam daje. Dlatego znajdują radość tylko tam, gdzie mogą karmić własne iluzje, ponieważ w swojej pozycji boją się prawdy, brzydzą się nią, zachowują się jak sowa uciekająca przed światłem.“
Mój kolega wykonał gest współczucia i zapytał: „Ale jak oni się zmienią?“
Aulus odpowiedział przekonany: „Nadejdzie dzień, w którym natura opróżni swoje kielichy. W nieskończonym wszechświecie, w którym spełniają się postanowienia Pana, istnieją tysiące procesów przystosowawczych: niepokój, rozczarowanie, wyczerpanie, nuda, cierpienie, więzienia…“
„Ale“ – zastanowiłem się – „są oznaki, że te nieszczęsne istoty szaleństwa nie zmęczą się tak szybko…“
Instruktor potwierdził: „To prawda, ale jeśli się tym nie zmęczą, prawo może poprowadzić ich ku odnawiającej karze.“
„Jakiej?“
Pytanie Hilária zabrzmiało krystalicznie czysto, a asystent pospieszył z odpowiedzią:



„Istnieją bolesne reinkarnacje, które oznaczają straszliwe walki o zbawienie dusz uzależnionych. Dlatego istnieją różne choroby, takie jak zespół Downa, wodogłowie, paraliż, ślepota, wtórna epilepsja, upośledzenie umysłowe, wady wrodzone i wiele innych środków, które mogą być używane do pokuty. Są one wprawdzie bolesne, ale konieczne i mogą działać na korzyść niezrównoważonego ducha już od kołyski. W większości przypadków takie procesy uzdrawiania przynoszą dobre rezultaty, ze względu na próby, które im towarzyszą…”
„Ale co by było, gdyby nasi wcieleni przyjaciele, którzy najwyraźniej popadli w zatracenie, przemyśleli własną drogę?” – zapytałem. „Gdyby dzięki duchowej odnowie i solidnym podstawom zwrócili się ku dobru?”
„Ach! Dzięki temu zyskaliby czas, ocaliliby siebie i pomogli również swoim bezcielesnym przyjaciołom… Za pomocą dźwigni woli możemy dokonywać prawdziwych cudów… Ale musieliby podjąć bohaterski wysiłek.”
Hilário przyglądał się pijakom, którzy dzielili swoje kieliszki z niewidzialnymi towarzyszami, i powiedział:
„Wczoraj odwiedziliśmy świątynię, gdzie cierpiące duchy bezcielesne wyrażały się poprzez osoby potrzebujące pomocy i tam nauczyliśmy się czegoś o medialności… Tutaj widzimy występne istoty, które wykorzystują osoby dostrojone do ich niskich wibracji… Czy nie byłoby słuszne rozpoznać medialność tutaj, tak samo jak tam?”
Opiekun to potwierdził:
„Bez wątpienia każdy człowiek posiada zdolności psychiczne na różnych etapach rozwoju, tak samo jak każdy ma zdolność poruszania się lub oddychania. Wcielony lub bezcielesny duch może wykorzystywać te zdolności na swoją szkodę.



Bycie medium w żadnym wypadku nie oznacza posiadania uprzywilejowanej lub wysoko rozwiniętej duszy. Bardzo często spotyka się osoby, które mają wyjątkowo silne zdolności medialne, ale są one opanowane przez mroczne lub bluźniercze istoty duchowe. Całkowicie się z nimi zgadzają i służą niepokojowi oraz zakłóceniom, zamiast przyczyniać się do szerzenia dobra. Dlatego same zdolności medialne nie wystarczają, aby wypełnić nasze zadania. Potrzebujemy nauki spirytyzmu, potrzebujemy czystego chrześcijaństwa, aby kontrolować siły medialne i mobilizować je na rzecz duchowego oczyszczenia w wierze religijnej, tak samo jak musimy ujarzmić elektryczność, aby służyła ludzkości.
Aulus rzucił przelotne spojrzenie na pobliskie pomieszczenia, najwyraźniej znał to miejsce. Spojrzał na konkretne drzwi i zachęcił nas, byśmy za nim poszli.
Weszliśmy do środka.
Przy stole siedział młody mężczyzna, który delektował się wykwintnym koniakiem, z przyjemnością palił i uparcie pisał. Władała nim istota budząca litość i odrazę...
„Obserwujmy go” – zalecił opiekun.
Mózg młodego mężczyzny był przesiąknięty ciemną i gęstą substancją, która sączyła się z rąk jego okrutnego towarzysza.
Można było dostrzec ich pełną zgodność.
Zajęte swoją pracą medium nie zauważyło naszej obecności.
Aulus wyjaśnił uważnie:
„W tej chwili nasz nieznajomy przyjaciel jest utalentowanym medium piszącym. Jego komórki mózgowe są całkowicie kontrolowane przez tę nieszczęsną istotę, która stoi przed nami.”




Medium łączy się z wyobraźnią natrętnej istoty duchowej, przejmuje jej myśli i poprzez magnetyzm realizuje jej ukryte plany. Młody mężczyzna zamierza napisać skandaliczny tekst i znalazł kogoś, kto go w tym wspiera i pomaga mu w tej sprawie.”
Z naciskiem dodał:
„Zawsze znajdujemy to, czym chcemy być.”
Áulus zrobił krótką pauzę, abyśmy mogli się nad tym zastanowić. Hilário ponownie zapytał:
„Ale czy on jest medium w dosłownym znaczeniu tego słowa? Czy należy aktywnie do jakiegoś stowarzyszenia spirytystycznego?”
„Nie. Nie jest wspierany przez żadną duchową dyscyplinę. To inteligentny człowiek, ale bez większego doświadczenia życiowego i jest manipulowany przez natrętne byty.”
Pochylił się przez chwilę nad nimi i wyjaśnił:
„Pomiędzy tytoniem a euforyzującym działaniem alkoholu, który spożywa razem z innymi, ogarnia go gwałtowna żądza pisania sensacyjnych reportaży, aby w ten sposób mocno zaszkodzić pewnej rodzinie. Doszło do morderstwa i wokół tego godnego pożałowania zdarzenia, w którym wpływ pewnej młodej kobiety odegrał rolę, było jeszcze wiele innych przyczyn. Ten młody człowiek jest zaprzyjaźniony z gorliwym dziennikarzem, który sam w sobie jest złośliwy i ma silną duchową antenę wyczuloną na nieprzyjemne aspekty problemów. Kiedy dziennikarz poprosił go o wsparcie, znalazł w tej sprawie silną pomoc nieustępliwego i okrutnego prześladowcy dziewczyny. Ten z kolei jest zainteresowany tym, aby nadmiernie wyolbrzymić udział młodej kobiety w tej zbrodni, w celu jej nękania i wciągnięcia w młodzieńcze ekscesy…”
„Ale jak?”, zapytał Hilário przestraszony.




„Gdy dziennikarz otrzyma oszczerczy raport, opublikuje tendencyjne informacje. Młoda dama zostanie z minuty na minutę wystawiona na bezlitosny osąd i z pewnością będzie mocno zaniepokojona, zwłaszcza że nie była współwinna zbrodni, jak sugeruje autor tekstu. Zaborczy duch celowo wykorzystuje młodego mężczyznę i zamierza wywołać sensację, upubliczniając sprawę, aby zniszczyć życie młodej kobiety, podważyć jej charakter i wciągnąć ją w zepsucie, w którym sam się znajduje.“
„Czy uda mu się to osiągnąć?“, zapytał mój kolega przerażony.
„Kto wie?“
Opiekun dodał nieco smutno:
„Z pewnością młoda kobieta sama wybrała rodzaj prób, które musi przejść, i świadomie zgodziła się odważnie stawić czoła pokusom.“
„A jeśli nie będzie miała dość siły, by walczyć?“
„Lepszym pytaniem byłoby: ‚A jeśli nie chce walczyć?‘, ponieważ prawo nie powierza nam większych problemów, niż jesteśmy w stanie rozwiązać. Dlatego, jeśli nie zechce przeciwstawić się destrukcyjnemu wpływowi, pozostanie przez długi czas w chaosie, z którym jest w zasadzie związana.“
„Dlaczego to wszystko?“
Zatroskane pytanie Hilária zawisło w powietrzu, ale Áulus uspokoił nas swoimi wyjaśnieniami:
„Bez wątpienia młoda kobieta i jej nieszczęśliwy prześladowca są ze sobą związani od bardzo dawna… Możliwe, że przed jej obecną reinkarnacją przebywali razem w niższych regionach życia duchowego. W tym wcieleniu kobieta osiągnęła cechy, w których jej partner jeszcze nie uczestniczy. Kiedy nieszczęśliwy towarzysz ponownie ją spotkał, próbował ponownie wpędzić ją w emocjonalne zamieszanie, aby wykorzystać ją poprzez wampiryzm.”




Áulus zrobił krótką pauzę, uśmiechnął się melancholijnie i podkreślił:
„Ale gdybyśmy dalej o tym rozmawiali, otworzylibyśmy wzruszające strony długiej powieści i stracilibyśmy z oczu cel, który chcemy osiągnąć. Trzymajmy się medialności.”
Starałem się rozładować przytłaczającą atmosferę, którą Hilário swoimi pytaniami stale wokół siebie rozsiewał, i powiedziałem:
„Ten obraz skłania nas do refleksji nad ogólnymi zjawiskami wymiany, w które ludzkość nieświadomie się wikła...”
„To prawda!” – powiedział opiekun. „Zdolności medialne i wpływ świata duchowego są wszędzie. Tam, gdzie są myśli, istnieją duchowe strumienie, a tam, gdzie istnieją duchowe strumienie, jest połączenie. Każde połączenie oznacza wzajemną zależność i oddziaływanie. Stąd wynika potrzeba szlachetnego życia, abyśmy przyciągali myśli, które nas wznoszą. Szlachetna praca, dobroć, braterskie zrozumienie, służba bliźniemu, szacunek wobec natury i modlitwa to najczystsze środki do osiągnięcia wyższych zasad życia. Ponieważ w sferze myśli dajemy i otrzymujemy zgodnie z uniwersalnymi prawami, których nie możemy oszukać.”
Asystent w milczeniu wykonał gest, który przypomniał nam o naszych obowiązkach – była to zachęta do odejścia.
Wyszliśmy na zewnątrz.
Ledwie znaleźliśmy się na ulicy, gdy obok nas powoli przejechała karetka pogotowia, torując sobie drogę głośną syreną.
Na przednim siedzeniu obok kierowcy siedział siwowłosy mężczyzna, jego twarz była sympatyczna, ale wyglądał na zaniepokojonego.




Istota w liliowobiałej szacie objęła go czule i otoczyła jego głowę łagodnymi i kojącymi srebrzystymi promieniami.
Ciekawski Hilário zapytał:
„Och, kim jest ten człowiek z tak miłym towarzystwem?”
Áulus uśmiechnął się i wyjaśnił:
„Na zwykłych ulicach spotykamy nie tylko szkodliwe energie. To z pewnością lekarz na akcji ratunkowej.”
„Czy jest spirytystą?”
„Z całym szacunkiem, jaki winniśmy spirytualizmowi, musimy pamiętać, że łaska Boża działa ponad wszelkimi wyrażeniami religijnymi” – powiedział opiekun z wyrazem tolerancji i głębi w spojrzeniu. „Z pewnością jest on przede wszystkim hojnym i humanitarnym lekarzem, który swoją gotowością do pomocy zasłużył na duchowe wsparcie. Jednak określenia 'spirytysta' i 'lekarz' nie są tym samym, a aby uzasadnić dobroczynną energię, którą otrzymuje, musi on harmonijnie łączyć się z tą istotą, mieć czyste sumienie i serce, które promieniuje pokojem oraz braterską miłością.”
„Czy mimo to możemy nazwać go medium?” – zapytał mój towarzysz nieco rozczarowany.
„A dlaczego nie?” – odpowiedział Áulus z przekonaniem. „Jest medium dla błogosławionych ludzkich wartości, głównie w dziedzinie opieki nad chorymi. Odbiera duchowe strumienie dobrych istot, które są poświęcone miłości wobec wcielonych cierpiących.”
Z szczególnym akcentem dodał jeszcze:
"Jak możemy zauważyć, w tej sferze ewolucji wpływy dobra i zła rozciągają się wszędzie, a wszędzie dostrzegamy obecność mediów, które je przyjmują, odpowiednio do szczęśliwych lub nieszczęśliwych, słusznych lub niegodnych postaw każdego człowieka."





W świątyniach spirytyzmu w Jezusie obserwujemy medialność, siłę, którą posiadają wszystkie istoty i która może być wykorzystywana dla dobra ogółu, jeśli zostanie zdyscyplinowana pod odpowiednim przewodnictwem i skierowana tam, gdzie przynosi maksymalne korzyści dla dobra. Pomyślmy tylko o elektryczności, która stopniowo zmienia świat. Nie wystarczy posiadać potężny wodospad o gigantycznym potencjale. Trzeba obok wodospadu zainstalować elektrownię, aby kontrolować zasoby, przekształcać je w elektryczność i rozprowadzać zgodnie z potrzebami każdej jednostki... Bez tego wodospad pozostaje pięknym zjawiskiem, ale z nieuniknionym marnotrawstwem w sferze gospodarczej.
Jednak czas nie pozwolił nam na dłuższą rozmowę, więc udaliśmy się do miejsca zgromadzenia, gdzie miała nastąpić konieczna kontynuacja studiów z poprzedniego dnia."
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 06 mar 2025, 06:38

16 Medialne zadanie

Krótko przed godziną dwudziestą zatrzymaliśmy się przed surowym budynkiem, przed którym stało wiele samochodów.
Wielu ludzi przychodziło i odchodziło.
Wielka liczba bezcielesnych istot zebrała się wewnątrz i na zewnątrz sali.
Czujni strażnicy z naszej sfery zabraniali wstępu istotom nieokazującym skruchy lub szyderczym.
Wielu ludzi docierało do wnętrza budynku, ale przy bramach niektóre towarzyszące im duchy były od nich oddzielane. Duchy, które nie były jedynie ciekawe i cierpiące, lecz także szydercze i uparcie trwające w złu, nie miały wstępu.
Były to jednak wyjątki, ponieważ większość bezcielesnych przyjaciół była chorymi i strapionymi istotami, potrzebującymi miłosiernej pomocy równie mocno jak chorzy i przygnębieni ludzie, których towarzyszyły.
Weszliśmy do środka.


Pośrodku rozległej sali stał duży stół, otoczony świecącą, izolującą wstęgą.
Wokół niego znajdował się obszar zarezerwowany dla wcielonych i bezcielesnych potrzebujących. Również ten obszar był chroniony magnetycznymi pasami, pod troskliwą opieką strażników naszej sfery.
Nieco dalej, naprzeciwko wejścia, stali różni duchowi dobroczyńcy. Rozmawiali ze sobą. Życzliwa i czcigodna dama słuchała różnych pacjentów.
Starsza pani otoczona była promienistą, lśniącą aurą, której nie mogły zakłócić mroczne projekcje cierpiących poszukujących. Chorobliwe fluidy nie były w stanie przeniknąć jej pola siłowego.
Asystent wskazał na nią prawą ręką i poinformował:
„To nasza siostra Ambrozyna, od ponad dwudziestu lat poświęca chrześcijańskiemu mediumizmowi to, co ma najlepsze. Z miłości do naszego ideału zrezygnowała z najprostszych radości życia, w tym radości posiadania własnej rodziny, gdyż spędziła młodość na pracy, bez pociechy płynącej z małżeństwa.”
Ambrozyna była wyraźnie osłabiona. Jej twarz znaczyły zmarszczki, ale zdradzała wewnętrzny spokój.
Na jej głowie, pośród posiwiałych włosów, można było dostrzec mały lejkowaty promień światła, przypominający wspaniałą ozdobę do włosów.
Zaciekawieni zapytaliśmy opiekuna, a jego wyjaśnienie nie kazało długo na siebie czekać:
„To bardzo czuły aparat magnetyczny, który utrzymuje medium w stałym połączeniu z odpowiedzialnym za duchowe dzieło, które przez nią jest realizowane. Ze względu na swoją wieloletnią działalność na rzecz dobra oraz ducha poświęcenia, Ambrosina otrzymała od Wyższych Sfer misję medialności i dlatego pozostaje w bliskim związku ze swoim opiekunem.



Wraz ze wzrostem możliwości wpływu, zaczęły do niej napływać najróżniejsze prośby i sprawy z różnych dziedzin. W swoim kapłaństwie miłosierdzia i zrozumienia szerzy wiarę i nadzieję wśród wszystkich, którzy się do niej zbliżają, a co za tym idzie, jest nieustannie oblegana przez najdziwniejsze prośby.
Niepoprawnie ciekawski Hilário zapytał:
„Czy jest więc nieustannie nagabywana przez błagania i prośby?”
„Do pewnego stopnia tak, ponieważ jest pomostem między dwoma światami. Jednak dzięki swojej chrześcijańskiej cierpliwości potrafi pomagać bliźnim w taki sposób, by mogli pomóc sobie sami, gdyż nie jest w stanie znaleźć rozwiązania dla każdego przedstawionego jej problemu.”
Zbliżyliśmy się do czcigodnego i pokornego medium. Mimo przytłumionego gwaru wokół niej, kobieta była pogrążona w myślach.
Niedaleko od niej wspólne myśli dwojga ludzi ukazywały sceny godne pożałowania – zbrodni, w którą byli uwikłani. Ambrosina je dostrzegła i zamyśliła się. Mówiła bez słów, jej zdania były słyszalne jedynie w naszej sferze:
„Drodzy duchowi przyjaciele, co można zrobić? Przenikam dusze naszych przestępczych braci i dostrzegam ich zobowiązania... Człowiek nie żyje... Widzę jego agonię śmierci w wspomnieniach winnych... Czego szukają tutaj ci nieszczęśnicy, uciekający przed ziemską sprawiedliwością?”
Zauważyliśmy, że medium obawiało się utraty swojej pierwotnej harmonii wibracyjnej.





Nie chciała pogrążyć się w troskach z powodu wspomnianych gości.
Jeden z obecnych mentorów podszedł do niej i uspokoił ją:
„Nie bój się, Ambrosino. Uspokój się. To nie do pomyślenia, abyśmy zachowali spokój. Przyzwyczaj się do postrzegania nieszczęśliwych braci i sióstr jako godnych współczucia istot. Pamiętaj, że przyszliśmy tu, aby pomagać, a zdrowi nie potrzebują lekarstwa. Miej współczucie, ale zachowaj równowagę. Jesteśmy sobie winni miłość i szacunek, a im bardziej jesteśmy nieszczęśliwi, tym bardziej potrzebujemy pomocy. Musimy przyjmować naszych zbrodniczych braci tak, jakby byli chorymi, którzy potrzebują naszej troski.”
Medium wyglądało na uspokojone.
Zaczęła spokojnie rozmawiać z innymi gośćmi domu.
Tutaj ktoś potrzebował wsparcia dla przygnębionego serca lub prosił o pomoc dla nieszczęśliwych krewnych. Tam błagano o pomoc dla zrozpaczonych chorych, dalej słychać było prośby o wsparcie społeczne.
Ambrosina wypowiadała słowa pocieszenia i obietnice. Gdy tylko opiekun Gabriel tam dotrze, będzie można mu wszystko opowiedzieć. Z pewnością zatroszczy się on o odpowiednią pomoc.
Minęło kilka minut i Gabriel, najwyższy mentor domu, wszedł do pokoju. Towarzyszyło mu wielu przyjaciół.
Rozmawiali przyjaźnie i zajęli miejsca przy stole. Istoty wyższego duchowego życia, które tam się zgromadziły, tworzyły szeroki pas światła. Tego pasma nie mogły dostrzec istoty cienia, które dominowały nad większością wcielonych i odcielesnionych.




Gabriel i jego towarzysze powitali nas bardzo serdecznie.
Mieliśmy wrażenie, że uczestniczymy w wspaniałym święcie, tak radośni i spokojni byli duchowi nauczyciele i współpracownicy Ośrodka . Opieka nad chorymi i cierpiącymi na dwóch poziomach nie odbierała im nadziei, pokoju, optymizmu… Razem z oddanymi i mądrymi opiekunami, których Äulus wychwalał, znajdowali się tam również odcieleśnieni lekarze i nauczyciele, pielęgniarze i pomocnicy. Wszyscy byli gotowi przyczyniać się do budowy dobra.
Emanowali taką pięknością i radością, że Hilário, równie zachwycony jak ja, ponownie zaczął zadawać pytania. Było to zgodne z jego porywczym temperamentem.
Czy ci przyjaciele byli wielkimi posłańcami Niebiańskiej Opatrzności? Promieniowali światłem i sympatią. Czy mogli należeć do grona świętych? Czy mieli osobisty kontakt z Chrystusem? Czy byli nieskazitelnymi istotami?
Asystent uśmiechnął się pogodnie i wyjaśnił:
„Nic z tego… Z całym szacunkiem, jaki im się należy, musimy postrzegać ich jako pionierów postępu, którzy jednak nie są nieomylni. Są wielkimi duszami w błogosławionym procesie oczyszczenia i zasługują na nasz szacunek ze względu na poziom duchowego wzniosłości, który już osiągnęli. Jednak nadal są związani z ludzkością ziemską i zostaną ponownie odrodzeni poprzez uniwersalny proces reinkarnacji. Czekają na nich cenne zadania.”
„Ale w porównaniu z udręczonymi istotami, które właśnie obserwujemy, czy oni mogą być doskonali i bezbłędni?”
Äulus odpowiedział ze zrozumieniem:
„Nie. Nie możemy oczekiwać od nich cech, które są właściwe tylko doskonale oczyszczonym istotom duchowym.”


Są to wybitne osobowości, które odznaczają się braterską miłością i wysoką wiedzą, ale wciąż są obciążone naturalnymi możliwościami popełniania błędów. Wyróżniają się dobrą wolą, wykształceniem i osobistym poświęceniem na rzecz wcielonych przyjaciół, ale mogą także stać się ofiarami własnych błędów. Gdy to się zdarza, śpieszą się, aby je naprawić, bez próżności, która bardzo często przeszkadza ziemskim uczonym.
Mamy tutaj na przykład różnych odcieleśnionych lekarzy. Choć są doskonałymi specjalistami, oddanymi i pełnymi poświęcenia w swojej misji, nie byłoby właściwe, aby w jednej chwili wynieść ich z ograniczonej nauki świata do doskonałej mądrości. Wraz z zanurzeniem się w prawdy śmierci uzyskują nowe spojrzenie na życie i ich horyzonty się poszerzają. Uświadamiają sobie, że wiedzą coś, ale ta wiedza stanowi jedynie ułamek tego, co powinni wiedzieć. Nadal poświęcają się cennym działaniom i jednocześnie pomagają oraz uczą się.
Pracownicy z innych kręgów znajdują się w tej samej sytuacji. Pomagają i otrzymują pomoc. Jak mogłoby być inaczej? Przecież wiemy, że cuda nie oznaczają zniesienia praw natury. Jesteśmy dla siebie braćmi i razem posuwamy się naprzód w procesie wzajemnej zależności, w którym indywidualny wysiłek odgrywa istotną rolę.”
Byliśmy bardzo zadowoleni z tego wyjaśnienia. Ambrosina usiadła tymczasem obok siwowłosego mężczyzny o sympatycznym wyglądzie, który przewodniczył zgromadzeniu. Zorganizował on porządek przy stole dla czternastu osób, a wszyscy uczestnicy emanowali prostotą i wiarą.
Podczas gdy Gabriel usiadł obok Ambrosiny, przekazując jej energię poprzez długie pasma magnetyczne i przygotowując ją do wieczornych działań, przewodniczący wygłosił wzruszającą modlitwę.




Gabriel wpłynął na kierownika domu przy wyborze wprowadzenia: Odczytano rozwijający fragment z podręcznika, po czym nastąpiło krótkie omówienie. Z ogólnej lektury szczególnie wyróżniał się temat „Cierpliwość”.
Rzeczywiście, patrząc na zgromadzenie jako całość, wydawało się ono przygniecione niepokojącymi problemami. Wszyscy obecni potrzebowali klucza do cierpliwości, aby odzyskać równowagę.
Dziesiątki osób gromadziły się przy stole, ukazując swoje troski i trudności.
U poszczególnych osób pojawiały się dziwne formy myślowe, zdradzające ich duchowy poziom.
Tu strzały trosk, sztylety goryczy, chmury łez... Tam zaborcze istoty, pogrążone w zniechęceniu lub rozpaczy, owładnięte agresywnymi pragnieniami zemsty, podsycane strachem przed nieznanym...
Wielka liczba odcieleśnionych westchnęła ku niebu, podczas gdy inni bali się piekła, zwiedzeni fałszywym religijnym wychowaniem na poziomie ziemskim.
Na podstawie fragmentu Ewangelii odczytanego tego wieczoru wielu duchowych przyjaciół wraz z członkami zespołu kierowniczego rozpoczęło nauczanie, przekazując zachętę i pocieszenie przemyślanymi komentarzami.
Nie poruszano żadnych osobistych przypadków, ale dostrzegliśmy, że nauki były przekazywane bardzo celowo. Tutaj podnosili na duchu serce pogrążone w zniechęceniu, tam upominali beztroskie sumienia, dalej odnawiali przebaczenie, wiarę, miłosierdzie, nadzieję...





Nie brakowało również imponujących przypadków prześladujących duchów: próbowały one zahipnotyzować swoje ofiary i wprowadzić je w sen, aby nie mogły przyjąć odnawiających przesłań, które były tam wygłaszane w budujących słowach.
W pomieszczeniu było wiele działających mediów, które przyczyniały się do harmonii ogólnej posługi. Zauważyliśmy jednak, że Ambrosina była centrum zaufania i obiektem całej uwagi.
Była sercem świątyni, w stałej wymianie, żywym punktem cichego połączenia mieszkańców dwóch różnych sfer.
Ambrosina pogrążona była w modlitwie. Obok niej składano niezliczone karteczki z notatkami.
Były to prośby, życzenia i błagania ludzi, którzy w swoich lękach i troskach prosili o ochronę zaświatów.
Każda kartka była pełna żalu, wzruszającym wołaniem o pomoc.
Ambrosina i Gabriel byli teraz połączeni dużą elastyczną niebieską wstęgą. Gorliwi i solidarni duchowi przyjaciele używali tej wstęgi – jeden po drugim wpływali na korę mózgową Ambrosiny, podnosili jej ramię i, jeśli to było możliwe, oferowali pomoc w przedstawionych problemach.
Zanim jednak rozpoczęło się odpowiadanie na postawione pytania, duchowi współpracownicy instytucji umieścili obok medium duże fluidyczne lustro. W tym lustrze błyskawicznie pojawiało się wyobrażenie nieobecnych osób, które były wymienione na poszczególnych kartkach, a ich myśli były odbierane z daleka, ich potrzeby rozpoznawane i ostatecznie oferowano możliwe rozwiązanie ich spraw.
Podczas gdy przyjaciele wiary, inspirowani przez mentorów naszej płaszczyzny, nauczali ścieżki wewnętrznego spokoju, Ambrosina nieustannie oddawała się psychografii, prowadzona przez opiekunów, którzy zmieniali się w służbie pomocy.”





Prace w pomieszczeniu ustabilizowały się i rozpoznaliśmy, że nadarzyła się okazja, aby zadać nasze pytania.
Hilário był pierwszy, który miał pilne pytanie. Wskazał na duży niebieski fluidyczny pas, łączący Ambrosinę z liderem grupy, i zapytał:
„Co oznacza ten pas, który tak mocno łączy medium i lidera misji?”
Z charakterystyczną tolerancją i swoją typową życzliwością Aulus wyjaśnił:
„Zaawansowany rozwój zdolności medialnych wymaga tego środka. Ambrosina słyszy i widzi w wibracjach, które wykraczają poza zwykły zakres zmysłów, i nie może być wystawiona na wszystkie wezwania sfery duchowej. Mogłoby to zagrozić jej równowadze. Jeśli medium służy dobru dzięki swojej dobrej woli, pilności w nauce i poświęceniu dla odpowiedzialności, natychmiast otrzymuje bezpośrednie wsparcie mądrego i doświadczonego duchowego przyjaciela. Ten wysoki duch prowadzi ziemską pielgrzymkę medium i kontroluje jego siły. W obecnym przypadku Gabriel ma absolutną kontrolę nad siłami naszej przyjaciółki, a pod jego nadzorem nawiązywane jest połączenie z poziomem duchowym.”
„Czy to oznacza, że jeśli chcemy przekazać wiadomość za pośrednictwem tej pani, musimy jednocześnie dostroić się zarówno do niej, jak i do jej opiekuna?”
„Dokładnie tak” – odpowiedział Aulus zadowolony. „Zadanie medialne wymaga porządku, bezpieczeństwa i efektywności. Udostępnianie ludzkich zdolności zakłada, że ten, kto je udziela, zapewnia również odpowiednie środki. Nie prosi się medium o systematyczną współpracę, nie oferując mu niezbędnych zasobów i zabezpieczeń.”



„Czy to jednak nie utrudnia procesu wymiany?“
„W żadnym wypadku. Mając na uwadze szlachetne i wyrzekające się potrzeby oraz z perspektywą prawdziwej korzyści, Gabriel sam troszczy się o usunięcie wszelkich trudności i pomaga zarówno przekazującej istocie, jak i medium.“
Zauważyłem pełną zgodność między mentorem a podopiecznym i zapytałem, czy takie połączenie może wiązać się z zobowiązaniami, które media podjęły jeszcze przed reinkarnacją. Aulus odpowiedział pomocnie:
„Tak, takie służby zawsze wymagają planowania. Przypadek to słowo, które ludzie wymyślili, by ukryć swoją lenistwo. Gabriel i Ambrosina zaplanowali swoje obecne życie na długo przed tym, zanim medium zanurzyło się w gęste fluidy fizycznego życia.”
Kontynuowałem moje pytanie, używając własnych słów Aulusa:
„Gabriel i Ambrosina są więc związani ze sobą od dawna. Dlaczego więc powiedziałeś: ‚Jeśli medium wyróżnia się w służbie dobra‘?“
Instruktor spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:
„Nie byłoby właściwe lekceważenie wolności działania w jakimkolwiek działaniu. Ambrosina podjęła zobowiązanie. Nie przeszkadza jej to jednak w odrzuceniu zadania, mimo że dostrzega jego wagę i wzniosłość. Mogłaby chcieć nadać swojemu ideałowi kobiecości inny kierunek i odłożyć osiągnięcia, bez których nie mogłaby się wznieść. Opiekunowie świata duchowego szukają partnerów, a nie niewolników. Medium, które jest godne służby pomocniczej, nie jest robotnikiem pod jarzmem, lecz bratem i kandydatem do mądrości.



„Musi działać i uczyć się z miłością... Dlatego wielu rozpoczyna pielgrzymkę, ale potem się poddaje. Są wolni, by wybrać swój los, i często wolą pozostawać w niepożądanym towarzystwie, ulegając straszliwym fascynacjom. Z entuzjazmem podejmują dzieło dobra, lecz często słuchają zmiennych istot, które wykorzystują rysy w ich wewnętrznej spójności. W ten sposób potykają się i oddają się w ręce lenistwa, destrukcyjnej samotności lub rozwiązłej seksualności. Zamieniają się w zabawki istot cienia, które wysysają ich siły i niszczą ich najlepsze możliwości. To jest to, co pokazują doświadczenia wszystkich czasów i wszystkich dni...
„Tak, tak...“ – zgodziłem się. „Ale czy nie byłoby możliwe, aby duchowi mentorzy podjęli środki zaradcze, by zapobiec pojawiającym się nadużyciom?“
Mój rozmówca uśmiechnął się i odpowiedział:
„Każde sumienie pisze swoją własną historię, mimo wielu mistrzów na drodze. Zwycięstwo lub porażkę zawdzięczamy tylko sobie. Dzięki własnemu wysiłkowi dusze zdobywają doświadczenia, które pozwalają im się odkupić i wznieść. Człowiek buduje, niszczy i odbudowuje losy, tak jak ludzkość buduje i niszczy cywilizacje, szukając najlepszej drogi, by odpowiedzieć na wezwanie Boga. Dlatego ciężkie troski, takie jak choroby, lęki, wojny i dekadencja, wstrząsają światem, budząc dusze do sprawiedliwej oceny. Każdy żyje w obrębie własnych osiągnięć lub długów. W ten sposób na Ziemi istnieją miliony istot uwięzionych w szponach dręczącej medialności, miliony posiadają znaczące zdolności psychiczne, wielu próbuje je rozwijać, ale tylko nieliczni otrzymują medialne zadanie w służbie braterskiej miłości i światła. I jak musimy sobie uświadomić, oczyszczona medialność jest służbą, którą musimy rozwijać, nawet jeśli osiągnięcie tego chwalebnego celu zajmie nam wiele stuleci...”



Czy jednak medium o kategorii Ambrosiny może zawieść w swoim zadaniu?”
„Dlaczego nie?” – odpowiedział Aulus. „Zadanie to przekazanie mocy, które zostało osiągnięte dzięki moralnemu dorobkowi, a nie certyfikat świętości. Nie możemy zapominać o naszych zobowiązaniach wobec Boskiego Prawa, aby umocnić nasze zasługi w życiu wiecznym, bez względu na to, jak wielka jest nasza odpowiedzialność.”
Tonem pełnym znaczenia dodał jeszcze:
„Pamiętajmy o słowach Pana: ‘Komu wiele dano, od tego wiele będzie się wymagać’.” (Łk 12,48)
Rozmowa dostarczyła mi wystarczająco dużo materiału do przemyśleń.
Cenne wyjaśnienia asystenta dotyczące medialności zmusiły mnie do milczenia i refleksji.
Nie można było tego jednak powiedzieć o Hilário. Spojrzał na fluidyczne lustro, z którego dobroczyńcy naszej sfery czerpali szybkie informacje potrzebne do odpowiedzi na prośby, i poprosił naszego nauczyciela o więcej szczegółów na temat tego delikatnego urządzenia, które działało w sposób niezwykły, na przemian ukazując obrazy chorych lub zrozpaczonych osób.
„To telewizor zasilany środkami naszej sfery.”
Hilário dopytywał o dokładniejsze informacje:
„Czy lustro pokazuje ciało, czy duszę ludzi?”
„Duszę. Poprzez badanie perispiritu możemy wyciągać ostrzeżenia i wnioski. Bardzo często musimy skrupulatnie analizować przedstawione nam przypadki. Jeśli jednak otrzymujemy masowe wezwania, stosujemy pomoc na odległość.”





Nasi pracownicy są rozdzielani do różnych regionów, gdzie otrzymują obrazy dotyczące próśb skierowanych do nas i dostrajają się do wibracyjnego zakresu urządzenia odbiorczego, które znajduje się przed nami. Można by to porównać do telewizji, która właśnie zaczyna się rozprzestrzeniać na świecie.
Muszę jednak podkreślić, że u nas transmisje są znacznie prostsze, dokładniejsze i szybsze.”
Mój kolega zamyślił się na kilka chwil, jakby nagle przyszła mu do głowy poważna kwestia, i powiedział:
„To, co tutaj widzimy, prowadzi do istotnych przemyśleń. Wyobraźmy sobie, że ktoś przedstawia medium określoną prośbę i następuje pewne opóźnienie między jej złożeniem a odpowiedzią… Wyobraźmy sobie dalej zainteresowaną osobę, która leży gdzieś chora w łóżku. Załóżmy, że odcieleśniła się w swoim pokoju lub w szpitalu i duchowo pozostaje obok swojego fizycznego ciała, co często się zdarza. Jak już powiedzieliśmy, jest oddzielona od swojego ciała fizycznego… Czy w takim przypadku odpowiedź duchowych dobroczyńców będzie tak sformułowana, jakby wciąż był wcielony?”
Asystent odpowiedział:
„To jak najbardziej może się zdarzyć, ponieważ nie oferujemy automatycznej usługi ani spontanicznych cudów. Działamy w duchu współpracy i dobrej woli, a sukces zależy od wzajemnego wsparcia, ponieważ jedna część nie może wykonać całości pracy. Pracownicy, którzy zbierają prośby, potrzebują skutecznej pomocy pośredników. Może się zdarzyć, że osoby niosące pomoc dostrzegą cierpiącego jedynie z większej odległości. Jednak ze względu na zazwyczaj dużą liczbę potrzebujących, Samarytanie, którzy zobowiązali się pomagać, nie zawsze mogą rozpoznać, czy informacje, które otrzymują, dotyczą osoby wcielonej, czy odcieleśnionej.




Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy nie mają dużego doświadczenia. Czasami potrzebujący wymagają intensywnej pomocy w ciągu kilku sekund. W takim kontekście tego rodzaju błędy są całkowicie zrozumiałe.”
„Ale czy to nie mogłoby zakłócić wiary?” – zapytał Hilário. „Gdybyśmy to my byli wcielonymi, czy nie uznalibyśmy takiego zdarzenia za bezużyteczną odpowiedź skierowaną do zmarłego?
„Nie, Hilário, nie możemy tego tak postrzegać. Kto naprawdę szuka wiary, odnajduje łaskę jasnego i spokojnego zrozumienia, nie wikłając się w powierzchowne i pozorne sprzeczności.”
Asystent przez chwilę zamyślił się, po czym dodał:
„Ale jeśli wnioskodawcy są lekkomyślni i złośliwi, jeśli zbliżają się do medialności jedynie po to, by umocnić duchową niewiarę, to tego rodzaju rezultaty, jeśli się pojawiają, są sprawiedliwym plonem cierni, które sami zasiali. Nadużywają bowiem hojności i cierpliwości duchowych przyjaciół, a w zamian zbierają dla siebie duchowe zaprzeczenie i udrękę. Kto szuka czystego źródła, ale czerpie z niego błotnistymi rękami, nie może otrzymać czystej wody.”
Hilário w milczeniu przyjął te słowa z zadowoleniem.
Tymczasem, podczas gdy Ambrosina i mówcy wypełniali swoje budujące zadania, w sąsiednim pomieszczeniu dwoje mediów o uzdrawiających zdolnościach zaczęło pomagać chorym. Poszukując nowej wiedzy, udaliśmy się do sali, w której udzielano magnetycznego Passe( energoterapii).
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 09 mar 2025, 07:34

17 Fluidoterapia

Przeszliśmy przez drzwi i weszliśmy do zalanego światłem pomieszczenia, które wypełniała uzdrawiająca energia.
Starszy pan i dostojna dama zapisywali uwagi w małym notatniku, a towarzyszyły im istoty, które najwyraźniej zajmowały się usługami uzdrawiania.
Asystent wskazał na dwoje mediów i poinformował:
„To są nasi bracia Clara i Henrique, poświęcają się służbie pomocy i są wspierani przez obecnych duchowych przyjaciół.”
Hilário zapytał zaciekawiony:
„Jak należy rozumieć tę promienną atmosferę, która tu panuje?”
„W tej sali” – wyjaśnił Aulus z życzliwością – „gromadzą się wzniosłe duchowe emanacje zainteresowanych, którzy korzystają z magnetycznych usług, a one są wypełnione miłością i zaufaniem.



Tutaj znajduje się pewnego rodzaju wewnętrzny ołtarz, który powstaje poprzez myśli, modlitwy i życzenia wszystkich, którzy do nas przychodzą i przynoszą to, co najlepsze z samych siebie.”
Niestety, nie mieliśmy zbyt wiele czasu na długie rozmowy.
Clara i Henrique pogrążyli się teraz w modlitwie i byli otoczeni świetlistą aurą.
Byli niemal oddzieleni od swojego gęstego fizycznego ciała, duchowo wolni i w pełnym kontakcie z obecnymi dobroczyńcami, chociaż sami nie mogli tego dostrzec.
Byli spokojni i pewni, wydawali się czerpać odnawiającą siłę z głębi swoich dusz. Byli przekonani, że modlitwa stanowi połączenie między ich duchem a niewidzialnym i głębokim źródłem cichej energii.
Przed zamkniętymi drzwiami tłoczyli się głośni i zaniepokojeni ludzie, czekając na zakończenie przygotowań mediów.
Oboje mediów było jednak duchowo daleko stąd.
Byli pogrążeni w dialogu z bratnimi istotami i poprzez intuicję odbierali ich wskazówki.
Dzięki osobistej magnetycznej aurze Henrique można było natychmiast rozpoznać, że jego osobowość wyróżniała się – był dominującą częścią medialnej pary.
Z tego powodu po jego stronie znajdował się duchowy opiekun, który był najlepiej wykwalifikowany do swoich zadań.
Aulus objął go i przyjaźnie przedstawił.
Brat Conrado, nasz nowy towarzysz podróży, powitał nas.
Powiedział, że możemy wykorzystać wszystkie dzisiejsze prace do celów naukowych.
Nasz opiekun pozwolił nam również zadawać Conradowi pytania w przypadku jakichkolwiek wątpliwości.



Hilário nigdy nie potrafił powstrzymać swojej spontaniczności i jak zawsze rozpoczął zadawanie pytan. Zapytał z szacunkiem:
„Czy jesteś tu często?”
„Tak, dwa razy w tygodniu przejmuję w tej instytucji kierownictwo nad służbą pomocową dla chorych.”
„Czy zajmujecie się wyłącznie wcielonymi chorymi?”
„Nie, nie tylko. Opiekujemy się potrzebującymi wszelkiego rodzaju.”
„Czy jest tu wielu pracowników?”
„Zgodnie z instrukcjami mentorów z wyższych sfer, nasz zespół składa się z czterech pracowników.”
„Czy to oznacza, że w takim miejscu jak to, duchowi pracownicy są rozmieszczeni tak samo jak lekarze i personel pielęgniarski w zwykłym ziemskim szpitalu?”
„Dokładnie tak. Podobnie jak wśród ludzi, sukces naszej pracy zależy od doświadczenia, czasu pracy, bezpieczeństwa i odpowiedzialności duchowych pracowników, ponieważ wciąż jesteśmy daleko od duchowej doskonałości. Prawo musi podążać za logicznym procesem.”
„Czy media są zawsze te same?”
„Tak. W uzasadnionych przypadkach mogą jednak zostać zastąpione. W takich sytuacjach zawsze pojawiają się jednak duchowe zakłócenia, spowodowane naturalnymi trudnościami adaptacyjnymi.”
Mój kolega rzucił przelotne spojrzenie na dwóch wcielonych przyjaciół i kontynuował:
„Czy media przygotowują się do nadchodzących prac poprzez modlitwę?”
„Bez wątpienia. Modlitwa to potężna kąpiel energetyczna, a duchowe prądy przyciągane przez modlitwę są bardzo silne. Clara i Henrique rozpraszają w ten sposób ciemne pozostałości zwykłych działań ich codziennych zmagań i pochłaniają odnawiające substancje z naszych poziomów.





Dzięki temu zostają wzmocnieni, aby mogli pracować na rzecz swoich bliźnich. Pomagają, ale również otrzymują znaczącą pomoc.”
„To oznacza, że nie muszą obawiać się wyczerpania…”
„W żadnym wypadku. Tak samo jak my, oni również są świadomi, że wsparcie nie jest przeznaczone dla nich samych, lecz że są jedynie obdarowanymi, którzy otrzymują coś, aby przekazać to dalej. Modlitwa i uznanie naszej nieistotności stawiają nas w pozycji prostych ogniw łańcucha pomocy, który jest kierowany z góry. Tutaj, w tym pomieszczeniu, które dzięki inspiracji Jezusa ktore zostało poświęcone misji ewangelizacyjnej, jesteśmy jak przewody elektryczne: przekazujemy siłę, która nie należy do nas, ale jest potrzebna do uruchomienia urządzeń i wytworzenia światła.”
To wyjaśnienie nie mogło być bardziej szczegółowe.
Hilário uśmiechnął się z zadowoleniem, a Conrado poklepał Henrique po ramieniu, aby przypomnieć mu o ustalonej godzinie. Choć medium nie zauważyło tego gestu w sferze fizycznej, natychmiast na niego zareagowało, podeszło do drzwi i otworzyło pomieszczenie dla cierpiących.
Przy wejściu zgromadziła się duża liczba wcielonych i bezcielesnych dusz. Pracownicy domu kontrolowali jednak dostęp.
Conrado poświęcił się swoim obowiązkom, więc ponownie zwróciliśmy się do asystenta.
Oboje mediów rozpoczęło pracę.
Chorzy wszelkiego rodzaju wchodzili z nadzieją, a po leczeniu wychodzili wyraźnie odciążeni. Z rąk Clary i Henrique biły jasne błyskawice, które przenosiły na chorych siłę i uzdrowienie.




W większości przypadków nie było konieczne bezpośrednie dotykanie ciał pacjentów. Magnetyczne środki były przekazywane z bliskiej odległości, przenikały aurę chorych i powodowały u nich nagłe zmiany.
Dawcy passe (fluidoterapii) działali jak dwie komórki pamięci: po tym, jak energia dzięki pomocy brata Conrada i jego współpracowników przepłynęła przez głowy mediów, wypływała z ich rąk w postaci różnorodnych promieni.
Świetlne efekty tej sceny były fascynujące.
Hilário obserwował wszystko i zapytał naszego opiekuna:
„Dlaczego energia przekazywana przez duchowych przyjaciół najpierw zatrzymuje się w głowach mediów?”
Aulus odpowiedział:
„Także tutaj nie można lekceważyć znaczenia świadomości. Przy przekazywaniu uzdrawiających sił myśli odgrywają kluczową rolę. Medium, którego umysł nie jest oświecony przez wiarę i dobrą wolę, nie może połączyć się z duchowymi przyjaciółmi, którzy działają w tej dziedzinie.”
Zwróciłem uwagę:
„Ale jest wielu ludzi, którzy posiadają silne moce magnetyczne, nie przejmując się jednak wartościami moralnymi…”
„Tak,” odpowiedział asystent. „Masz na myśli zwykłych hipnotyzerów, którzy rzeczywiście często mają niezwykłe moce. Wykonują piękne pokazy, robią wrażenie i przekonują. Poruszają się jednak w sferze prostych zjawisk, bez budującego zastosowania w dziedzinie duchowości. Nie możemy zapominać, André, że potencjał magnetyczny jest umiejętnością, którą posiadają wszyscy, jednak jego formy przejawiania się są nieskończenie różnorodne.”
„Ale tacy ludzie również mogą leczyć!” – podkreślił mój kolega, uzupełniając tym samym moje myśli.





„Tak, mogą leczyć. Dzieje się to jednak raczej sporadycznie, za sprawą pośrednictwa przyjaciół, gdy chory zasługuje na natychmiastowe duchowe wsparcie. Poza tymi przypadkami ci, którzy nadużywają tego źródła energii i eksploatują je według własnej woli, prawie zawsze są dyskredytowani: wkraczają w pole energetyczne, którego nie znają, kierowani jedynie próżnością lub niską ambicją. Nieuchronnie znajdą istoty, z którymi się zgadzają, i wplątują się w trudne sytuacje, których nie chcemy komentować. Jeśli nie posiadają silnego charakteru, który mógłby powstrzymać szkodliwe wpływy, ostatecznie zostaną wykorzystani przez silniejsze energie. Dlatego jeśli rozpatrujemy ten temat wyłącznie z punktu widzenia energii, musimy dostrzec, że istnieje duża liczba duchowych hipnotyzerów ( w kontekscie mz praca z magnetyzmem) pogrążonych w ignorancji i okrucieństwie, co prowadzi do najstraszniejszych procesów obsesji.“
Uśmiechnął się i dodał:
„Przypomnijmy sobie naturę. Wąż posiada największą moc hipnotyczną.“
„Zatem pewne postawy umysłowe są niezbędne do uzdrawiania...“ – powiedział Hilário.
„Bez wątpienia nie możemy zrezygnować ze szlachetnego serca i czystego ducha, które działają w miłości, pokorze i żywej wierze, aby promienie niebiańskiej mocy, które są w nas, mogły działać na rzecz ogółu. Są one niezbędne dla trwałej posługi uzdrawiania.“
„Czy do takich wysiłków potrzebujemy wybranych osób, które zobowiązują się do specjalnych studiów?“
„Trzeba pamiętać,“ powiedział Aulus przekonany, „że brak nauki w każdej dziedzinie pracy oznacza stagnację.




Każdy pracownik fatalnie marnuje swój czas na bezwartościowe aktywności, gdy rezygnuje z nauki i nie zdobywa nowej wiedzy.
Jeśli jednak chodzi o pomoc magnetyczną, jak to jest tutaj przedstawione, zadanie jest wykonywane poprzez modlitwę, z czystej solidarności i płonącego pragnienia niesienia pomocy. Jeśli jest wypowiedziane z moralnym szacunkiem i czystymi uczuciami, każda modlitwa, jako dziecko szczerości i spełnionego obowiązku, ma niezmierzoną siłę. Z tej perspektywy wszystkie godne szacunku i gorliwe osoby mogą poprzez modlitwę osiągnąć życzliwość czcigodnych magnetyzerów naszej sfery i tym samym przyczynić się do szerzenia dobra. Nie mamy do czynienia ze spektakularnym hipnotyzmem, lecz z przestrzenią przeznaczoną na zabiegi lecznicze. Tutaj media przekazują siłę uzdrawiającą, którą otrzymują, i nie wyobrażają sobie, że siły te pochodzą od nich samych. Nie wolno nam zapominać o prawdzie i musimy jasno stwierdzić, że tam, gdzie panuje pokora i miłość, niebiańskie wsparcie jest pewne i natychmiast udzielane.
Zabiegi lecznicze przebiegały sprawnie i pokojowo, przyciągając naszą uwagę.
Clara i Henrique leczyli chorych, którzy wchodzili do pomieszczenia parami, a ich działania były wspierane przez Conrado i jego współpracowników.
Niezrównoważeni mogli wejść do pomieszczenia w towarzystwie swoich oprawców. Jednak gdy tylko media dotykały ich kory mózgowej, okrutni kaci musieli natychmiast się od nich oddzielić. Pozostawali jednak w pobliżu, czając się na nowe ofiary, z którymi zazwyczaj natychmiast się łączyli.
Obserwowaliśmy dalej, że u niektórych chorych nie nastąpiła najmniejsza poprawa.
Magnetyczne promieniowanie nie przenikało do organizmu.




Gdy Hilário rozpoznał to zjawisko, natychmiast zapytał:
„Dlaczego?“
Instruktor wyjaśnił:
„Brakuje im zaufania.”
„Czy wiara jest w tym przypadku niezbędna, aby otrzymali potrzebną pomoc?”
„Oczywiście! W fotografii potrzebna jest światłoczuła powierzchnia, aby utrwalić obraz, a w elektryczności wymagany jest przewód, który przewodzi energię. W dziedzinie duchowości kandydat musi wykazać się pewnym „sprzyjającym napięciem”. To napięcie wynika z wiary. Oczywiście nie mówimy tutaj o religijnym fanatyzmie ani ślepej ignorancji, ale o postawie wewnętrznego zaufania, pełnej szacunku i pokory wobec niebiańskich praw, w których mądrości i miłości szukamy wsparcia. Bez wyciszenia i szacunku w odbiorze nie jesteśmy w stanie przyjąć niezliczonych zasobów na naszą korzyść, ponieważ materia i zatwardziałość serca mogą być postrzegane jak grube warstwy lodu na duszy.”
Była to prosta i piękna lekcja.
Hilário milczał. Być może w ciszy rozmyślał nad wypowiedzianymi słowami.
Aulus nie zaniedbał naszych studiów i zasugerował, że bezpośredni kontakt z trwającymi służbami byłby wskazany. Byłoby dla nas interesujące przyjrzeć się niektórym przypadkom indywidualnie.
Podszedł do starszej kobiety szukającej pomocy, która właśnie weszła, i za zgodą Conrada zasugerował, byśmy z należytą troską ją zbadali.
Kobieta czekała na wsparcie Clary i ledwo mogła utrzymać się w pozycji stojącej. Jej brzuch był spuchnięty, a twarz wykrzywiona z bólu.





„Przyjrzyj się wątrobie!“
Wykorzystaliśmy dostępne nam środki i zaczęliśmy analizować.
Rzeczywiście, jej wątroba wykazywała charakterystyczne zatrzymywanie wody u osób cierpiących na niewydolność serca. Komórki wątroby przypominały duży ul, a ich funkcja była poważnie zaburzona. Chory organ skierował mnie bezpośrednio do badania jelit. Zastój żółci wpłynął do jelit i przedostał się do krwi. Zablokowany główny przewód żółciowy ułatwił diagnozę. Szybkie badanie spojówek oczu potwierdziło moje przypuszczenia.
Żółtaczkę można było wyraźnie zdiagnozować.
Conrado wysłuchał moich wyjaśnień i zgodził się:
„Tak, to skomplikowana żółtaczka, która rozpoczęła się od straszliwego wybuchu gniewu w jej rodzinie. Kobieta poddała się desperacko złości i nabawiła się uporczywego zaburzenia, którego konsekwencją jest żółtaczka.”
„Jak możemy jej pomóc?”
Conrado położył swoją prawą dłoń na czole medium i wlał w niego potężne strumienie energii. Zainspirował Clarę, aby poruszała rękami nad chorą, od głowy do wątroby.
Zauważyliśmy, że kora mózgowa chorej została otulona świecącą substancją. Substancja ta opadała w postaci delikatnych nici do narządów brzusznych.
Starsza pani wykazywała wyraźne oznaki ulgi i opuściła pokój zadowolona, obiecując, że wróci na dalsze leczenie.
Hilário spojrzał z nadzieją na naszego pomocnego asystenta i zapytał:⁸
„Czy nasza siostra została wyleczona?”


„To niemożliwe, ponieważ organy i naczynia są zbyt mocno uszkodzone. Rozwiązanie problemu wymaga czasu”, odpowiedział Aulus ojcowsko.
„Na czym opierają się takie procesy lecznicze?”
„Passe to przekaz energii i zmienia zakres czasowy. Wiecie, że nawet w dzisiejszej nauce ludzkiej atomy nie są najmniejszymi, niepodzielnymi jednostkami materii, że istnieją siły, które utrzymują subtelne zasady razem, i że determinujące życie duchowe tworzy te zasady... W sanktuarium natury wszystko jest duchem. Odnówmy nasze myśli, a wszystko w nas się zmieni. W magnetycznym wsparciu duchowe środki stają między nadawcą a odbiorcą i pomagają potrzebującemu stworzeniu, aby mogło sobie pomóc. Ożywiony duch wzmacnia mikroskopijne życia we własnym ciele i osiąga cenne odnowienia. Passe, musimy zrozumieć, jest cennym wkładem dla wszystkich, którzy otrzymują je z niezbędnym szacunkiem i należnym zaufaniem.”
„Czy można przekazywać Passe na odległość?”
„Tak, o ile istnieje zgodność między dawcą a biorcą. W takich przypadkach różni duchowi przyjaciele muszą przyczynić się do służby pomocniczej i umożliwić jej przeprowadzenie. Ponadto cicha modlitwa jest najlepszym nośnikiem uzdrawiających sił.”
Prace wokół nas trwały nieustannie. Aulus zastanawiał się, że nasza obecność może nadmiernie obciążać uwagę Contado i że nie byłoby właściwe zajmować go przez dłuższy czas. Dokonaliśmy już obserwacji, których potrzebowaliśmy, do głównej sali, aby kontynuować błogosławione lekcje.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 12 mar 2025, 19:00

18 Notatki na marginesie

Ambrosina nadal psychografowała różne wiadomości przeznaczone dla obecnych.
Pod wpływem łaskawego duchowego dobroczyńcy jeden z mówców podkreślił konieczność podporządkowania się niebiańskim prawom, aby nasze duchowe życie mogło się odrodzić i zasłużyć na przywracające błogosławieństwo.
Niektórzy wcieleni pozostawali nieprzeniknieni i ospali, kapryśne, zaborcze duchy pozostawały w ich pobliżu i wysysały ich siły. Z drugiej strony wielu duchów o przeciętnej zdolności pojmowania pozostawało uważnych, pilnie słuchało i szczerze starało się o pocieszające nauki.
Przenikliwe i ostre oczy Gabriela nadzorowały wszystko.


Żaden, nawet najmniejszy szczegół nie umknął jego uwadze.
Tu wystarczył lekki znak i drwiące istoty zostały upomniane, by zmieniły swoje nastawienie, tam wskazał dyskretnie na chorych, którzy natychmiast otrzymali pomoc.
Był silną i pewnie prowadzącą ręką, która utrzymywała harmonię i porządek pracy.
Obserwowaliśmy duży stół, skąd zespół kierowniczy wykonywał nieskazitelną i zrównoważoną służbę. Hilário przyglądał się medium w ciągłej pracy i zapytał naszego nauczyciela:
„Dlaczego tak wiele osobistych wiadomości od duchowych przyjaciół?”
„To podnoszące na duchu słowa dla przyjaciół, którzy potrzebują wsparcia i pocieszenia.”
Mój kolega dopytywał dalej:
„Czy te odpowiedzi przynoszą ostateczne rozwiązania dla istniejących problemów?”
„Nie”, wyjaśnił stanowczo asystent, „między wsparciem a rozwiązaniem problemu zawsze istnieje pewien dystans i nie możemy zapominać, że każdy z nas zachowuje swoje własne tajemnice.”
„Jeśli tak jest, to po co ta wymiana? Jeśli duchy nie mogą zaoferować rozwiązania dla cierpień wcielonych braci i sióstr, to dlaczego otwierają się drzwi między tymi dwoma sferami?”
Aulus odpowiedział znaczącym tonem:
„Nie zapominaj o obowiązku współpracy na drodze każdej jednostki. Życie w ciele fizycznym to krótki etap nauki w długim, wiecznym życiu. Nie możemy zapominać, że Ziemia jest polem, na którym toczymy naszą walkę ewolucyjną. W ramach zasad przyczyny i skutku…”




W ramach zasad przyczyny i skutku zdobywamy wartości doświadczenia, dzięki którym budujemy naszą indywidualność dla wyższych sfer.
Duch jest w istocie pielgrzymem, który szuka anielskości, jednak bez pomocy nie może posuwać się naprzód. Nikt nie żyje sam. Tak zwani zmarli muszą pomagać przyjaciołom, którzy tkwią w gęstej materii, ponieważ istnieje ogromna liczba dusz, które są zmuszone do ponownego zanurzenia się w życie fizyczne. Prawo mówi, że mądrość wspiera ignorancję, dobrzy powinni pomagać mniej dobrym. Kiedy ludzie współpracują z oświeconymi i życzliwymi istotami duchowymi, przyciągają cenne przyjaźnie na życie duchowe. A kiedy dobre istoty pomagają wcielonym, budują przyszłość, gdy ponownie powrócą na Ziemię.”
„Tak, tak, rozumiem…”, powiedział Hilário z wdzięcznością. „Ale kiedy postawię się w sytuacji zwykłych ludzi, przypominam sobie, że na świecie jesteśmy przyzwyczajeni do oczekiwania w niebie decydującego i absolutnego rozwiązania naszych niezliczonych problemów…”
„Takie postawy wynikają ze starego, błędnego duchowego nastawienia ludzi na Ziemi. Aby to wyjaśnić, przypomnijmy sobie przykład Niebiańskiego Mistrza. Jezus, duchowy przywódca Ziemi, pomagał chorym i cierpiącym, nie uwalniając ich jednak od ich własnych fundamentalnych problemów. Bogaty Zacheusz, który dostąpił zaszczytu Jego wizyty, poczuł się zobowiązany do zmiany swojego postępowania. Maria Magdalena otrzymała Jego serdeczną uwagę, ale w żadnym razie nie została zwolniona z obowiązku stoczenia ciężkiej walki o wewnętrzną odnowę. Łazarz został uwolniony z cieni grobu, lecz później musiał stawić czoła wyzwaniu śmierci. Szaweł z Tarsu otrzymał u bram Damaszku osobiste powołanie, jednak nie oszczędzono mu cierpień, które czekały na niego podczas wykonywania jego misji.



Jak możemy zauważyć, było nielogiczne oczekiwać od istot bezcielesnych całkowitego usunięcia wszystkich ludzkich trosk. Oznaczałoby to odebranie słudze zbawiennej pracy lub pozbawienie światłolubnego ucznia lekcji.
Niedaleko od nas pewna sympatyczna dama prowadziła w myślach rozmowę z samą sobą:
„Mój synu! Mój synu! Jeśli nie umarłeś, odwiedź mnie! Przyjdź! Przyjdź! Umieram z tęsknoty, z niepokoju!... Powiedz cokolwiek, żebym mogła cię rozpoznać... Jeśli to nie jest koniec wszystkiego, zbliż się do medium i przekaż wiadomość. Ulituj się nade mną...”
Chociaż jej słowa nie zostały wypowiedziane na głos, gorycz jej myśli była dla nas wyraźnie słyszalna, jakby zostały wypowiedziane w dusznym pomieszczeniu.
Lekki ruch w tle przyciągnął naszą uwagę.
Pojawił się młody, bezcielesny mężczyzna w opłakanym stanie. Przyciągany nieodpartą siłą, zbliżył się do zrozpaczonej kobiety.
Z jego zaciśniętych ust wypłynęła gorycz w formie przejmujących słów:
„Matko! Matko!” – krzyknął. Jak dręczone dziecko uklęknął i oparł się o jej kolana.
„Nie opuszczaj mnie! ... Słyszysz? Jestem tutaj! Nie umarłem... Wybacz mi, wybacz mi! ... Jestem wyrzutkiem, rozbitkiem!... Szukałem śmierci, choć powinienem był żyć w twojej czułości! Dopiero teraz odczuwam prawdziwy ból i najchętniej unicestwiłbym się na zawsze, tak wielki jest wstyd, który dręczy moje serce...”
Matka nie mogła zobaczyć jego udręczonej postaci. Jednak poprzez niewysłowioną błogość, która ściskała jej pierś, czuła jego obecność.





Dwaj strażnicy zbliżyli się do nich i wyrwali syna z obejmujących go ramion. Obserwowaliśmy, jak asystent podbiegł do zalanej łzami matki, by ją pocieszyć. Usłyszeliśmy jej wołanie w myślach:
„Czy nie byłoby lepiej podążyć za nim? Umrzeć i odpocząć!
Mój synu, chcę mojego syna!..."
Aulus podał kobiecie łagodzące magnetyczne środki. Następnie wyjaśnił:
„Zwróćmy uwagę na los tej biednej, zagubionej matki. Jej syn odebrał sobie życie kilka miesięcy temu, a ona wciąż nie potrafi uwolnić się od wewnętrznego cierpienia. W swojej udręce pragnie jego osobistej obecności, nie wiedząc, o co prosi, ponieważ straszliwy stan syna byłby dla niej okropnym doświadczeniem. Dlatego też nie usłyszy jego bezpośrednich słów, ale dzięki duchowej pracy tego miejsca nabierze nowych sił, by stopniowo się podnieść."
„Z pewnością” – dodał mądrze Hilário – „jej najważniejszy problem, czyli zraniona wrażliwość, nie zostanie rozwiązany, ale otrzyma siły, by się odbudować..."
„Tak jest.”
„Zresztą” – dodałem – „mediumizm jest dzisiaj w istocie tym, czym była dawniej prorocza zapowiedź religii.”
„Tak” – przyznał Aulus pomocnie. „Jednak jest pewna różnica: dziś mediumizm jest łaską Pana dla całej ludzkości, jako że ludzkie pojmowanie życia dojrzało. Zjawiska medialne nie są niczym nowym. Nowy jest jedynie sposób ich przejawiania się, gdyż od wielu stuleci kasty kapłańskie różnych religii są uwikłane w zewnętrzne rytuały. W ten sposób popychają ludzi do obojętności wobec niebiańskich objawień.




Przede wszystkim chrześcijaństwo, które powinno być największą i najprostszą szkołą wiary, od dłuższego czasu ogranicza się do powierzchowności świątynnych obrzędów.
Dla dobra świata konieczne było uwolnienie zasad chrześcijaństwa, ponieważ nasza Ziemia wkracza w nową erę pod światłem nauki. Dlatego niewidzialny rząd planety zdecydował, że medialność powinna zostać wyniesiona ze szkoły kapłańskiej do sfery publicznej, aby pojęcie wieczności mogło obudzić otępiałe dusze poprzez świadomość przetrwania ducha.
Podobnie Jezus objawia się ponownie, nie jako założyciel dogmatycznych rytuałów i granic, lecz jako prawdziwy zbawiciel ludzkich dusz. Jako doskonałe narzędzie Boga wykorzystywał medialność, by zapalić światło nauki o miłości. W swojej działalności jako uzdrowiciel i zwiastun pokoju często miał kontakt z tzw. zmarłymi. Niektórzy z nich byli niczym innym, jak cierpiącymi duchami ludzi, których dusze nosiły brzemię wszelkiego rodzaju duchowego cierpienia. Na Górze Tabor był w rozmowie ze zmaterializowanym Mojżeszem.

Sam zmartwychwstał, pozostawił ludziom pusty grób i towarzyszył swoim uczniom z gorącą miłością, aby kontynuowali apostolat łaski.
Hilário cieszył się jak uczeń, który zrozumiał swoją lekcję, i powiedział:
"Tak! Teraz zaczynam to rozumieć..."
Prace zgromadzenia zbliżały się ku końcowi. Nasz nauczyciel zauważył, że Gabriel chciał przekazać końcowe przesłanie i z szacunkiem poprosił go, by włączył kilka pojęć na temat medialności. Jego wielki mentor zgodził się życzliwie.
Ambrosina zrobiła krótką przerwę, by odpocząć.
Przewodniczący zgromadzenia poprosił wszystkich o ciszę w celu zakończenia nabożeństwa.



Gdy tylko to nastąpiło, duchowy przewodnik domu przejął kontrolę nad umysłem medium, chwycił jego ramię i pisał z dużą prędkością.
W ciągu kilku minut przekazano wiadomości Gabriela.
Medium wstało i zaczęło czytać je na głos:

„Moi przyjaciele, nie powinniśmy w medialności szukać szybkiego rozwiązania nieprzyjemnych ziemskich wydarzeń, lecz prostej drogi do naszej adaptacji do wyższego życia.
Jeśli w ten sposób rozpoznamy prawdę, musimy odnowić pojęcie „medium”. Nie powinniśmy zamieniać naszych przewodników duchowych w wyrocznie i wróżbitów ani zaniedbywać naszych obowiązków związanych z własnym rozwojem.
Symbolicznie rzecz ujmując, spirytualizm to sam Jezus, który powraca na świat i wzywa nas do indywidualnego doskonalenia poprzez życzliwą i braterską pracę.
W ramach praw wzajemnej pomocy uzasadnione jest przyjęcie przyjaznej dłoni, która oferuje nam wsparcie na drodze do zbawienia. Nie możemy jednak zapominać, że każdy z nas nosi w sobie głębokie tematy i niezbywalne potrzeby.
Zarówno duchy, jak i wcielone istoty, wszyscy poruszamy się po rozległym polu eksperymentalnym, stając przed próbami, które odpowiadają naszym potrzebom wzrostu ku nieśmiertelności.
Nie przypisujmy więc mediom zadań, które należą wyłącznie do nas, i nie oczekujmy od medialności cudów, ponieważ tylko my sami możemy wykonać trudną pracę na rzecz własnego doskonalenia. Wielka mądrość ustala dla każdego z nas określony katalog odpowiedzialności.
W obliczu tych stwierdzeń i zgodnie ze starymi nawykami, które charakteryzują duchowe lenistwo na Ziemi, być może zapytacie:




„Jeśli spirytualizm i medialność nie rozwiązują naszych zagadek, to jakie jest ich zadanie w religijnym sanktuarium ludzkości?”
Nasza odpowiedź brzmi: „W niej odnajdujemy czyste myśli Chrystusa, które zwiększają nasze zdolności pojmowania, aby lepiej zrozumieć rzeczywistość. Dzięki nim czerpiemy dokładne informacje o prawach równowagi, a ich poznanie pozwala nam rozwiązywać dręczące problemy istnienia, losu czy cierpienia. Pozwalają nam również dostrzec nieskończone wymiary i zrozumieć, dokąd zmierzamy. Przynoszą nam przede wszystkim światło, aby przezwyciężyć mroczne labirynty śmierci, tak byśmy ostatecznie mogli zjednoczyć się z prawdziwym poznaniem kosmicznej świadomości.“
Zgodnie z tym tokiem myślenia pytamy was teraz: „Czy uważacie, że to za mało głosić wzniosłość boskości? Czy nie wystarczy wam ukazanie niezliczonych aspektów ewolucji i wieczności życia?“
Szanujmy więc spirytualizm i medialność niczym dwa żywe ołtarze w świątyni wiary, dzięki którym możemy patrzeć na sferę ziemskich trosk z wyższego poziomu. Poprzez spirytualizm i medialność ostatecznie zrozumiemy, jak nieskończona i wzniosła jest chwała, która w Niebiańskim Królestwie Wszechświata czeka na ludzkiego ducha.“


Psychograficzna wiadomość zawierała jeszcze inne tematy, a na zakończenie odmówiono krótką modlitwę dziękczynną. Podczas gdy asystenci swobodnie rozmawiali, Hilário i ja wróciliśmy do własnych myśli, starając się zrozumieć i przyswoić przekazane treści.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

PoprzedniaNastępna

Wróć do Literatura spirytystyczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość