Były, przeżywał potem "horrory" i popadł w depresję. Z tego co wiem Michel już nie żyje, a nadal kombinuje się wokół jego przeżyć i próbuje podłożyć je na siłę pod nową filozofię, której twórcy nie mają pojęcia o tym jak wygląda prawda, a tylko kradną pomysły z mitologii i starych religii. Szafują nimi chcąc stworzyć nowy twór i wyjść z nim przed szereg, a celem tego jest narzucenie go ludziom i podporządkowanie sobie całego świata. .. Michel zauważył to w swoim czasie, odciął się od tej książki, po raz trzeci się ożenił i uciekł do Wietnamu chciał "mieć święty spokój", "niech robią co chcą", więc sprzedał prawa autorskie i jak myślę, to zwyczajnie nie miał siły z takimi ruchami walczyć. Gdyby uważał te istoty kosmiczne za boskie i sprawiedliwe zapewne, by tego nie zrobił. Ja widzę co zaczyna się tworzyć wokół moich przeżyć, tylko ja się nie daję

tutaj współautorka się bardzo pomyliła myśląc, że zachowam się tak samo jak Desmarquet - no nie i jeszcze nie teraz! Zwróć uwagę na sam początek książki, gdzie wyraźnie pisze i porównuje do słynnego zniknięcia chłopca, który udał się do studni po wodę, to był chyba XVII wiek a sprawą zajmowała się i dokumentowała setka ludzi, wtedy uznanych za naukowe i świeckie głowy, opisana była w wielu książkach filozoficzno- psychologicznych i niewyjaśniona. Wyraźnie zdaje się użyte jest w pierwszym rozdziale "Misji" słowo "wchłoniecie w rzeczywistość równoległą z ciałem". I spójrz co się robi? To nie tak, że z ciałem bo przecież chodzi o podróż świadomością i dawaj ezoterycy już przecież wiedzą swoje i układają bajki. Na przykładzie tego linku
https://www.youtube.com/watch?v=iqBPmMlKDAY spróbuj spojrzeć na związki z Tjehoobą. Dodaj wzmianki ze ST o olbrzymach, Goliacie i Filistynach, czy okrutnych zmutowanych postaciach z wyspy do której dotarła bogini Danu według mitologii słowiańskiej. Ważne jest ze to jakaś wyższa siła zamieniała ich w prahistorii w głaży, czy to one teraz chcą ożywać i przemawiać? To nie jest dobry kierunek.