Korzystajac dziś z chwili wolnej (padł mi internet)postanowiłam przeprowadzić "fieldwork"na naszych wróżkach i wróżach telefonicznych.W tym celu wysłałam im SMS-y z prostym pytaniem:"czy mój syn zdobędzie wymarzoną pracę?"Nie znającym sprawy wyjaśniam,iż mój syn nie żyje od roku.
Tak jak oczekiwałam nadeszły banały w rodzaju "twój syn w końcu zdobędzie tę pracę,nie bez problemów,ale będzie ona satysfakcjonująca finansowo"i nikt się nawet nie zająknął o tym,że cos tu jest nie tak,a karty mówia,ze chodzi o osobę nieżyjacą.
Pozwoliłam sobie również zadzwonić do pani,która reklamuje się jako osoba widząca istoty astralne(?),duchy przodków i czytająca w kronice Akaszy(!).Poświęciłam na to niemałą kwotę,ponieważ zaimponowały mi domniemane umiejetnosci tej wrózki.Zapytałąm ja,czy mój syn wyzdrowieje z powaznej choroby.Pani ta,po rozłożeniu kart(?)powiedziała mi,że z pewnoscią wyzdrowieje on,jednakże bedzie musiał poddać się zabiegom rehabilitacyjnym.
Na moje słowa,że z pewnoscią tak nie będzie,ponieważ chodzi o osobę nieżyjacą,pani wybuchła prawdziwym oburzeniem mowiac,ze brak szczerości(!)wobec wróżki z pewnością obróci się przeciwko mnie.
Z pewnością polskie wróżki obłożą mnie teraz klątwą,być moze Tutenchamona.
Mój Rafał z pewnoscia nie gniewa się na mnie,że posłużyłam się jego imieniem-czułam,że śmieje się razem ze mną.

