Szukam pomocy

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Szukam pomocy

Postautor: atalia » 29 wrz 2010, 11:13

Mały aneks do mojej odpowiedzi:
Jestem zarówno spirytystką jak i zwolenniczką nauki i badan naukowych i wbrew pozorom nie ma w tym zadnej sprzecznosci,jako że kodyfikator spirytyzmu Allan Kardec powiedział:'Spirytyzm będzie naukowy,albo nie będzie go wcale".
Oczywiscie od czasów Kardeca nauka poczynila wielkie postępy -niektóre zdumiewajace odkrycia w dziedzinie fizyki ,biologii,medycyny zdają sie sugerować,ze być może niedługo przepasć pomiędzy nauką a wiarą w nieśmiertelnosć duszy zostanie zasypana.
Choć wiekszosć naukowców okopała sie na pozycjach ateizmu i materializmu i uparcie trzyma sie pogladów,które już wkrótce(miejmy nadzieję) będą przestarzałe i nieaktualne,zjawiska wskazujące na to,że istnieje coś wiecej niz tylko świat tzw."fizyczny"mnożą sie jak grzyby po deszczu i nie dają im spokojnie spać.Usiłuja oni znaleźc tu jakieś pokrętne i niepotwierdzone naukowo wyjaśnienia , jak "halucynacje"czy
"choroba umysłowa"bądź nawet"dominacja superego"(serio!)
Mam nadzieję,że jeśli nie w tym,to w któryms z nastepnych wcieleń doczekam tego,że nasza nieśmiertelna duchowość zostanie potwierdzona naukowo i będzie można powiedzieć"wiem"zamiast "wierzę".
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Szukam pomocy

Postautor: Seth » 30 wrz 2010, 00:44

atalia pisze:Mienisz się wielkim racjonalistą


nie. czytaj ze zrozumieniem, proszę

racjonalizm ograniczam do sfery czysto fizycznej, dostępnej nauce. poza nią nie stosuje racjonalizmu, gdyż nie ma tam większego zastosowania. Zaś niezmiernie bawi mnie gdy ktoś inny to czyni.

atalia pisze:,a widze,ze nadal wierzysz w to,że świadomość mieści sie w mózgu


bo w mózgu się mieści. Zapoznaj się z takim terminem jak neurologia

atalia pisze:,a moją wypowiedź o "podwyższaniu wibracji" nazywasz new age`owskim bełkotem.To ja Ci radzę-nie osmieszaj się!Nie zapoznałes sie z najnowszymi osiagnieciami nauki, w szczególności mechaniki kwantowej i biologii-jeśli chcesz,mogę polecić Ci stosowne lektury w tym zakresie,a gdy się z nimi już zapoznasz,będziemy mogli przystapić do rzeczowej i merytorycznej dyskusji.Jak na razie ,choć jesteś tak wielkim zwolennikiem nauki,jedyny argument(i to nie naukowy sensu stricto),którego uzywasz,to brzytwa Ockhama.Szczególnie do gustu przypadła mi Twoja wypowiedź o demonach,gdzie piszesz,że są to "istoty znacznie starsze niż ludzkość,ukształtowane samoistnie w łonie natury"-voila,iście naukowe podejście!
Na przyszłość,jeśli bedziesz chciał uzyć argumentu "ad personam"w rodzaju "nie osmieszaj się",zastanów sie dobrze-każdy kij ma dwa końce.


aha...
1. Jako wielka entuzjastka mechaniki kwantowej i biologii, zdefiniuj mi proszę w ich świetle owe wibracje. Prócz definicji słownej proszę o wzór fizyczny wibracji :) skoro najnowsze osiągnięcia nauki potwierdzają Twoje "podwyższanie wibracji" nie powinno to stanowić kłopotu

2. Nie jestem zwolennikiem nauki. Nauka po prostu jest i jestem świadom jej możliwości i skuteczności w rozpracowywaniu i wykorzystywaniu mechanizmów rządzących światem. Gdyby tak nie było nie toczylibyśmy teraz tej dyskusji za pośrednictwem internetu.

3. Brzytwa Ockhama to żaden mój argument. Jej zastosowanie jest silnie ograniczone, chociażby z tej racji że ignoruje radośnie statystykę.

4. Wobec demonów to nie jest żadne naukowe podejście, jeno metafizyczny bełkot. Równie dobrze mogę Ci pisać o cywilizacji prązkowanych delfinów budujących Kosmodron na dnie Pacyfiku. Jedno i drugie to z punktu widzenia nauki wierutna bzdura. Nie można stosować naukowego punktu widzenia wobec czegoś, czego nie da się empirycznie zbadać w warunkach eksperymentalnych. Jakiekolwiek naukowe teorie buduje się w oparciu o twarde fakty i wyniki eksperymentów przeprowadzonych w ściśle kontrolowanych i powtarzanych warunkach. Z demonami, duchami, czy czymkolwiek tego nie zrobisz.

5. "Nie rozśmieszaj mnie" to jeszcze nie ad personam. "Poproś swojego terapeutę o nowe leki" to jest ad personam :) mogę dać inne przykłady, ale liczę się z ryzykiem iż ktoś tu niezrozumie moich szlachetnych zapędów dydaktycznych i nagrodzi banikiem.

atalia pisze:Jeszcze jedno-biorac pod uwagę fakt,ze sprawcza moc myśli to rzecz udowodniona,bezustannie przywołujac to,czego chcesz,powołujesz tę "rzecz" do życia,przynajmniej w swoim umyśle i zaiste nie jest to żaden "new age`owski" wymysł.Myślisz i masz!


jaka sprawcza moc i kto to udowodnił?

atalia pisze:Seth,mam pytanie- w jaki sposób owe byty zostały"uksztaltowane samoistnie na łonie natury"?Czyżby w drodze ewolucji?Bardzo mnie to intryguje,biorąc pod uwage fakt,że to takie zgodne z logika,której jestes zagorzałym zwolennikiem.


zgodnie z logiką te byty nie powinny istnieć ;)

konrad pisze:Seth, skoro jesteś wyznawcą racjonalnego punktu widzenia, myślę, że może pomocy powinniście szukać np. w tradycyjnej, opartej stricte na materii, medycynie, a nie u spirytystów? ;)


męczy mnie dementowanie błędów wynikłych z braku zdolności czytania ze zrozumieniem

konrad pisze:Podajesz tu niemalże definicję Ducha, tak jak rozumieją spirytyści. Warto jednak zauważyć drobne różnice: 1) my uznajemy, że owe byty po prostu niczym się od nas samych nie różnią; 2) stworzył je Bóg, a nie bogowie... po prostu nie lubimy mnożyć bytów :D Jeden Bóg wystarczy na cały ten wszechświat. A to, co dawniej nazywano "bogami" to po prostu Duchy wyższe, czyli te, które osiągnęły już doskonałość i które często zarządzają światami i je wspierają (są jednak zawsze dobre, bo dobro jest częścią owej doskonałości).


a skąd się wziął pierwszy byt? Skoro każdy byt jest stwarzany, to i pierwszy musiał mieć stwórcę. a stwórca stwórcy? to paradoks.
Stąd też przyjmuje możliwość samoistnego ukształtowania się bytów duchowych.

Żeby obejmować cały ten nieskończony być może Wszechświat, Bóg ten musiałby sam być nieskończony w swoich atrybutach. A jak pisałem szansa zaistnienia takiej istoty jest statystycznie mikroskopijnie mała w porównaniu z szansą za istnienie całej masy mniej doskonałych bytów

konrad pisze:Przyjrzyj się lepiej światu, a dostrzeżesz ciągły proces tworzenia, którego my jesteśmy zresztą udziałem. Co do kary i winy, ja bym wolał "przyczynę i skutek", czyli prawo, które również można zaobserwować we wszystkim, co nas otacza.


widzę jedynie proces ciągłego obiegu materii i energii w trybach praw fizyki. Nic więcej nie ma widzianego okiem.
Przyczyna i skutek to domena logiki i nauki, zaś kara i wina ma konotacje metafizyczne. Biorąc dodatkowo pod uwagę że nie ma obiektywnej kosmicznej moralności, nie ma żadnych obiektywnie działających norm moralnych dopatrywanie się tego w wymiarze kosmicznym wydaje mi się zabawne.
Jedyna moralność i prawo to takie jakie sobie uchwalimy, zmienne w skali geopolitycznej, i zazwyczaj przestrzegane bardzo wybiórczo.

konrad pisze:Za wierzeniem w płaskość Ziemi również stoją tysiące lat, ale mimo wszystko chyba uznajesz fakt kulistości Ziemi, za którym stoi ledwie kilka wieków.


Jest drobna kwestia którą przeoczyłeś. Kulistość Ziemi to fakt naukowy, łatwy dziś do empirycznego zweryfikowania. Okultyzm i spirytyzm jest natomiast wciąż metafizycznym bełkotem. Nauka nie sięga tam gdzie Ty spirytysta i ja okultysta się bawimy.

konrad pisze:Hmmm... Z jednej strony przytaczasz argumenty racjonalisty, który nie widzi nic poza materią, a z drugiej wspominasz, że widzisz jakieś istoty nadprzyrodzone. Są dwa rozwiązania tej kwestii: 1) albo racjonalizm ma rację, a Ty masz schizofrenię ;) 2) albo racjonalizm jest w kompletnym błędzie, owe istoty rzeczywiście istnieją, a po prostu Twoje postrzeganie świata nie jest spójne.


czytanie ze zrozumieniem, czytanie ze zrozumieniem, powieś sobie takie karteczki na komputerze, będzie Ci łatwiej :)

konrad pisze:Wspomniałem o tym, że emocje potrafią przyciągać Duchy danej kategorii, ale najczęściej dzieje się tak, że Duchy cierpiące idą po prostu do kogo się da, czyli do osób, które te Duchy są w stanie postrzegać. Dlatego też nawet najdoskonalsze medium ma zawsze kontakt z Duchami niższymi, choć wspierają go oczywiście również Duchy wyższe. Weźmy przykład: Chico Xavier z Brazylii - był wspierany przez swoich duchowych przewodników, którzy podyktowali mu setki książek, ale też otrzymywał przekazy od zwykłych Duchów, pomagał ludziom w wyzwalaniu ich od wpływu Duchów złośliwych i szkodliwych itp.


gdyby tak było każdy postrzegający duchy miałby kontakt i z tymi wyższymi i niższymi, podczas gdy tak nie jest. Nigdy sama z siebie nie przypałętała się do mnie istota z waszej kategorii duchów wyższych, zaś zawsze spotykałem te mniej przyjazne. Coś tu nie gra. Musiałbym być jakimś naprawdę złym człowiekiem, a nie jestem.

konrad pisze:Pytanie tylko, jak skuteczni są owi ludzie od wypędzania demonów ;)


o ile wiem, są skuteczni

Voldo pisze:Ekhm, to zdecyduj się.
Albo widziałeś te Duchy albo one nie istnieją...


http://pl.wikipedia.org/wiki/Ironia

Voldo pisze:Strefy obejmowanej przez naukę?
Nauka wiele razy udowodniła istnienie Duchów. Więc nie powinieneś mieć co do tego wątpliwości, skoro na nauce się opierasz.


gdzie i kiedy? Tak się składa, że środowisko naukowe traktuje spirytystów jak bandę szarlatanów. Gdzieś pomiędzy wróżkami tarocistkami a szamanami Masajów. Choć szamanom okazują w sumie większe zainteresowanie, ale to z racji antropologii :)

Voldo pisze:Może stąd, że dla niego to właśnie to wydaje się "najlepszym" wyjaśnieniem?


dlaczego?

Voldo pisze:Podaj jakieś przykłady naukowych dowodów na istnienie demonów czy innych krasnoludków.
Zresztą - mówisz, że za "okultyzmem" a nie jesteś w stanie zdefiniować "demona"? Hm, coś tu chyba jest nie tak.


nie da się ściśle zdefiniować czegoś co nie podlega dokładnemu poznaniu. Wychodzi wóczas nadęta ezoteryczna czy sekciarska nowomowa.
Daj mi naukowe dowody na istnienie duchów, skoro kpisz z braku takowych na demony :)

Voldo pisze:Chyba nie do końca zrozumiałeś.
Nie trzeba owego Ducha widzieć, spotkać... Sama jego obecność wystarczy. Samą obecnością na nas oddziałuje, a możemy go nie zobaczyć nigdy.
Przykład - wiatr - oddziałuje na Ciebie (wieje), ale go nie widzisz. Ale to wcale nie oznacza, iż go nie ma i na nas nie oddziałuje.


tak można by usprawiedliwiać każdy humor i zły dzień. Zapewne to właśnie duchy fochów i niezrównoważenia sprawiają że niektóre kobiety raz na miesiąc stają bardzo niemiłe? :)

Voldo pisze:A ktoś mówi, że jest inaczej?
Duchy niedoskonałe - to są owe byty mniejsze i niedoskonałe.


nad którymi oczywiście stać musi doskonały Bóg, prawda?
Jak pisałem wcześniej z owym doskonałym Bogiem jest kłopot. Bo jeśli powstał od razu doskonały, to skąd się wziął? Jeśli rozwinął się z niedoskonałego, to dlaczego więcej nie miałoby się do doskonałości nie rozwinąć?

Voldo pisze:A któż wie, czy tutaj nie działa autosugestia? Czy też dobre intencje księdza, który przyciąga dobre Duchy, które jakoby "zajmują" się Duchem opętującym?


a dlaczego nie zastosować takiego samego toku myślenia wobec Was spirytystów?


Luperci Faviani pisze:Wystarczy zbadać rodzaj przekazywanych sygnałów, znaków, komunikatów i ich intencje. Na gg nie widzisz swojego rozmówcy, ale po otrzymywanych tekścikach możesz wywnioskować z kim masz do czynienia nawet, jeśli przez jakiś czas może próbować Cię oszukiwać.


1. na gg, wiesz bezsprzecznie że komunikujesz się z kimś. Znasz bowiem narzedzie i wiesz jak działa. Podczas kontaktu z istotą nadprzyrodzoną, Twoim narzędziem jest mózg. A ten czasem płata figle. Nie jesteś więc w stanie stwierdzić czy to się dzieje naprawdę, czy jest to iluzja kreowana przez Twój mózg. Umysły szaleńców potrafiły stwarzać na tyle sugestywne obrazy że Ci z strachu rzucali się z okien.

2. przy gg wiesz że po drugiej stronie jest człowiek, a to daje Ci już sporą wiedzę o nim i wskazówki jak interetować i analizować sygnały napływające z jego strony. W przypadku kontaktu z istotą nadprzyrodzoną jesteś tych narzędzi pozbawiony.
Nie możesz stwierdzić czy istota powiedziała Ci prawdę względem tego kim jest, gdyż brak Ci odpowiedniego zestawu narzędzi by móc te informacje zweryfikować.

Luperci Faviani pisze:Te i tamte istoty spirytyści nazywają po prostu Duchami. Część ezoteryków twierdzi, że istnieją duchy, które nigdy się nie wcieliły, ale zdecydowanie nie jest to stanowisko spirytyzmu. Dodam, że żaden duch nie ma początku w biologicznej istocie - najpierw jest duch, a dopiero później wcielenie.


a skąd się biorą te duchy?

a co jeśli by stworzyć istotę nie będącą człowiekiem a mającą mieć samoświadomy mózg, czy samoświadomą maszynę? Czy też dla nich zostanie stworzony duch? W którym momencie ewolucji, zaczęto w coraz mniej włochate małpy wpychać duszę?

Luperci Faviani pisze:To prawda, ale uszkodzenie mózgu nie wpływa na Ducha w takim stopniu, jak na ciało biologiczne, tzn. Duch zdaje sobie sprawę z tego, że ułomność ciała go ogranicza i musi z tym walczyć. Po śmierci ciała Duch odzyskuje pełnię swych zdolności.


zdaje sobie sprawę? to ciekawe. bo ludzie będący długo w śpiączce wskutek uszkodzenia mózgu jakoś nie opowiadali jakoby zdawali sobie sprawę z tego stanu. Podobnie jak Ci którzy wskutek urazu przeszli w stadium debila, które szczęśliwie odwróciła interwencja chirurgiczna. Gdyby postrzeganie i samoświadomość ducha była całkowicie niezależna od mózgu, Ci ludzie po odzyskaniu przez mózg sprawności powinni opowiadać ciekawe rzeczy. A tak się nie dzieje.

atalia pisze:Mały aneks do mojej odpowiedzi:
Jestem zarówno spirytystką jak i zwolenniczką nauki i badan naukowych i wbrew pozorom nie ma w tym zadnej sprzecznosci,jako że kodyfikator spirytyzmu Allan Kardec powiedział:'Spirytyzm będzie naukowy,albo nie będzie go wcale".


podobne zdanie wygłaszali guru wielu pseudonauk które nigdy w nauki się nie przeistoczyły. Tak więc nic z tego nie wynika.

atalia pisze:Oczywiscie od czasów Kardeca nauka poczynila wielkie postępy -niektóre zdumiewajace odkrycia w dziedzinie fizyki ,biologii,medycyny zdają sie sugerować,ze być może niedługo przepasć pomiędzy nauką a wiarą w nieśmiertelnosć duszy zostanie zasypana.


jakież to zdumiewające odkrycia w dziedzinie fizyki, biologii i medycyny? Czekam z niecierpliwością.

atalia pisze:Choć wiekszosć naukowców okopała sie na pozycjach ateizmu i materializmu i uparcie trzyma sie pogladów,które już wkrótce(miejmy nadzieję) będą przestarzałe i nieaktualne,zjawiska wskazujące na to,że istnieje coś wiecej niz tylko świat tzw."fizyczny"mnożą sie jak grzyby po deszczu i nie dają im spokojnie spać.Usiłuja oni znaleźc tu jakieś pokrętne i niepotwierdzone naukowo wyjaśnienia , jak "halucynacje"czy
"choroba umysłowa"bądź nawet"dominacja superego"(serio!)
Mam nadzieję,że jeśli nie w tym,to w któryms z nastepnych wcieleń doczekam tego,że nasza nieśmiertelna duchowość zostanie potwierdzona naukowo i będzie można powiedzieć"wiem"zamiast "wierzę".


halucynację i chorobę umysłową w przeciwieństwie do kontaktów z duchami da się udowodnić i zweryfikować doświadczalnie, nie dziwię się zatem naukowcom. W swojej pracy by cokolwiek osiągnąć muszą stosować ścisłe i rygorystyczne metody o jakich juz tu wielokrotnie wspominałem. Dzięki nim mamy nowoczesną medycynę, mechanikę, elektornikę. Niestety wobec świata duchowego te metody nie działają, tak więc nie mogą go potwierdzić. Nic więc dziwnego że naukowcy zajmują stanowisko sceptyczne. To jedyna rozsądna opcja.

Btw, szereg eksperymentów polegających na elekromagnetycznej stymulacji mózgów pokazał że doświadczenia obcowania z Bogiem, duchami, wedrówki poza ciałem można sztucznie symulować. Stąd też nauka póki co nie przyciąga, ale odrzuca naukowców od spirytyzmu i innej metafizyki.
Seth
 
Posty: 9
Rejestracja: 18 wrz 2010, 15:10

Re: Szukam pomocy

Postautor: methyl » 30 wrz 2010, 07:15

Seth.
Powinieneś skontaktować się z niejakim vinitorem.
On by Ci wszystko raz dwa wyjaśnił.
Serio.
arecki

"Wiedza to jedyny skarb podążający za swym właścicielem" - przysłowie chińskie
Awatar użytkownika
methyl
 
Posty: 347
Rejestracja: 02 mar 2010, 20:20
Lokalizacja: Pabianice

Re: Szukam pomocy

Postautor: Nikita » 30 wrz 2010, 08:08

Apropos naukowcow to jest to srodowisko, ktore boi sie osmieszenia dlatego twardo trzymaja sie pewnych regol. jak ktos z nich pracuje nad sprawami metafizycznymi to jest wysmiewany i usuwany...takze trudno jest sie w swiecie naukowym przecisnac z pewnymi spostrzezeniami.
Ja tylko moge powiedziec, ze to fizycy doszli do wniosku., ze niemozliwe jest aby ten wszechswiat powstal z przypadku ,, aby zycie bylo przypadkowe...poniewaz zbyt duzo musialo zaistniec odpowiednich praw fizycznych aby zycie bylo mozliwe. To tak jakby piorun strzelil w zupe i z tego mialo powstac DNA. To poprostu niemozliwe aby to byl przypadek....Tak glosza fizycy....kwantowi fizycy. Wiem, ze Hawking tez tak twierdzi ale tez Penrose i chyba inni. Biolodzy natomiast w Boga nie wierza. No coz....

Slyszalam o badaniach przeprowadzanych przez lekarzy i parapsychologow w szpitalach. Osoby, ktore mialy opowiadac o wyjsciach z ciala musialy opowiedziec co widzialy np. na dachu szpitala. Wiekszosc odpowiedzi byla trafna.

Tez jestem raczej sceptyczna...ale patrzac na ten przedziwny swiat nie wydaje mi sie aby to byl czysty przypadek i nie wydaje mi sie aby ten swiat byl tylko materialny. Bo sa rzeczy, ktorych nie mozna zbadac " szkielkiem i okiem" ale istnieje jeszcze intuicja....my kobiety cos o tym wiemy...ale pewnie tez wielu mezczyzn posiada rozwinieta intuicje.

W dziecinstwie i mlodosci mialam wiele dziwnych przezyc z duchami. Widzailam tez dziwne swiatlo na oknie: 3 razy to widzialam. Nie wiem co to bylo ale czulam sie dziwnie.

Znam jedna stara babke, ktora sie kiedys opiekowalam. kobieta ta opowiedziala mi, ze jako 3-latka nagle znalazla sie pod sufitem i patrzyla na swoje cialo z gory. Nie sadze aby 97-letnia kobieta mi cos zmyslila...i ciekawe, ze zapamietala to zdarzenie do poznej starosci...

Oczywiscie powazna nauka sie tym nie zajmuje...ale szkoda...bo te rzeczy istnieja...i kazdy z nas ma pewne przezycia, ktorych nie mozna naukowo wytlumaczyc. ale nauka stala sie dzis takim bogiem....ktory wszytsko chce rosztrzygac...a ja sie z tym nie zgadzam.

Nauka mna wiele osiagniec ale nie udalo sie rozwiazac wielu problemow. Wiec nie przeceniajmy tej nauki.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Szukam pomocy

Postautor: atalia » 30 wrz 2010, 08:28

Widzę,ze masz ogromne braki edukacyjne-ja nigdy nie ośmielilabym sie zabrac głosu w sprawie ,o której nie mam zielonego pojęcia.Rozsmieszyła mnie Twoja sugestia,abym zapoznała się z terminem "neurologia"odnośnie umiejscowienia świadomości.Dziś nawet już dość średnio zorientowany uczen liceum wie,że mózg jest źródłem swiadomosci w takim samym stopniu jak radio jest źródłem muzyki.Odnośnie tego problemu,jak i np. sprawczej mocy myśli poleciłabym Ci na początek kilka łatwych popularnonaukowych lektur,na przyklad;
Lynne McTaggart"Pole.W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata"
Gregg Braden "Boska Matryca"
Anthony Peake"Czy istnieje życie po smierci"
Bruce Lipton"Biologia przekonan'
Dla poczatkujacych w dziedzinie fizyki,szczególnie zaprzysięgłych humanistów odżegnujacych sie wzorów matematycznych(to tak jak ja)jest bardzo fajna ksiażka Dona Lincolna"Kwantowa granica-LHC Wielki Zderzacz Hadronów".
Nie zamierzam robić tutaj wykładów na powyższe tematy ze względu na rozległość poruszanych zagadnień.Po tym,jak przeczytasz wymienione przeze mnie pozycje,będziemy mogli podyskutować,w przeciwnym razie sprowadzamy naszą polemikę do poziomu magla,a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.A nauki ścisłe w ujeciu popularnonaukowym są dla wszystkich-tylko trzeba chcieć!
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Szukam pomocy

Postautor: atalia » 30 wrz 2010, 08:55

Gwoli wyjaśnienia-oczywiście moje słowa są skierowane do Setha,a nie do Nikity.Przepraszam,że tego nie zaznaczyłam-po prostu nasze posty rozminęły się w drodze.

Do Setha-w kwestii "halucynacji"tudzież innych "omamów" polecam ksiażeczkę dra nauk medycznych Melvina Morse`a "Bliżej światła".Voila-masz tam podejście naukowe do w/w kwestii.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Szukam pomocy

Postautor: konrad » 30 wrz 2010, 09:17

Seth pisze:
atalia pisze:,a widze,ze nadal wierzysz w to,że świadomość mieści sie w mózgu

bo w mózgu się mieści. Zapoznaj się z takim terminem jak neurologia


To nie do końca tak jest. Badania spirytystyczne pokazują, że świadomość trwa po śmierci ciała, czyli po śmierci mózgu.

Seth pisze:4. Wobec demonów to nie jest żadne naukowe podejście, jeno metafizyczny bełkot. Równie dobrze mogę Ci pisać o cywilizacji prązkowanych delfinów budujących Kosmodron na dnie Pacyfiku. Jedno i drugie to z punktu widzenia nauki wierutna bzdura. Nie można stosować naukowego punktu widzenia wobec czegoś, czego nie da się empirycznie zbadać w warunkach eksperymentalnych. Jakiekolwiek naukowe teorie buduje się w oparciu o twarde fakty i wyniki eksperymentów przeprowadzonych w ściśle kontrolowanych i powtarzanych warunkach. Z demonami, duchami, czy czymkolwiek tego nie zrobisz.


Nie do końca masz tutaj rację. Ludziom wydaje się, że pewnych rzeczy nie da się badać. Spirytyzm pokazuje coś innego. Okazuje się, że zjawiska mediumiczne można analizować z punktu widzenia nauki, przy czym trzeba do nich podchodzić nie jak do zjawisk typowo fizycznych, gdzie 100% powtarzalność jest zapewniona, ale raczej jak do zjawisk z dziedziny np. biologii, psychologii gdzie istnieją pewne powtarzalne wzorce, które jednak nie zawsze się sprawdzają - przede wszystkim ze względu na to, że istota, którą badamy, dysponuje wolną wolą i nie zawsze jest posłuszna poleceniom naukowca.

To właśnie jest różnica, której większość ludzi nie widzi. Wpisuje po prostu spirytyzm w kolejny nurt ezoteryki, czyli tak jak piszesz bardzo często chaosu, który powstaje na zasadzie osobistych obserwacji danej osoby. W spirytyzmie wszystko jest usystematyzowane, mamy metodologię badań itp.

Seth pisze:męczy mnie dementowanie błędów wynikłych z braku zdolności czytania ze zrozumieniem


To bardzo prosty sposób zbicia argumentów. Zwróciłbym jednak Tobie uwagę na pewną sprawę - nie tylko ja dostrzegłem Twoje racjonalistyczne zapędy. Coś więc musi być na rzeczy... ;)

Seth pisze:a skąd się wziął pierwszy byt? Skoro każdy byt jest stwarzany, to i pierwszy musiał mieć stwórcę. a stwórca stwórcy? to paradoks.


Żyjemy widać w nieco paradoksalnym świecie... :) Z drugiej strony na jakiej podstawie opierasz swój wniosek, że każdy byt jest stwarzany? Zapewne wnioskujesz tak w oparciu o swoje doświadczenie, o rzeczy, które postrzegasz swoimi zmysłami... Jest to pewne założenie, które może okazać się błędne... Nie tylko spirytyści, katolicy, muzułmanie itd. uznają, że musi istnieć jakaś pierwsza przyczyna wszechrzeczy. Uznają to również i wszyscy naukowcy. Jedni nazywają to Bogiem, inni wielkim wybuchem... Cóż pytanie tylko, czy świat mógł zostać stworzony przez przypadek czy przez jakąś inteligencję... My wybieramy to drugie, bo wydaje się to po prostu bardziej logiczne.

Seth pisze:Biorąc dodatkowo pod uwagę że nie ma obiektywnej kosmicznej moralności, nie ma żadnych obiektywnie działających norm moralnych dopatrywanie się tego w wymiarze kosmicznym wydaje mi się zabawne.
Jedyna moralność i prawo to takie jakie sobie uchwalimy, zmienne w skali geopolitycznej, i zazwyczaj przestrzegane bardzo wybiórczo.


Spirytyzm pokazuje jednak coś innego. Widzimy, jak dusze zmarłych powracają na Ziemię, by poinformować nas o tym, co dzieje się z nimi po śmierci. I wszystkie twierdzą, że ich szczęście lub cierpienie jest zależne od tego, czy postępowały zgodnie z pewnymi prawami. Działa to niemalże jak automat, więc uznajemy, że owe prawa moralne są po prostu częścią natury i postępowanie zgodnie z nimi zapewni nam szczęście w tamtym świecie. Abstrahuję tu od prawa ludzkiego, które bardzo często jest niedoskonałe... Nie należy mylić praw natury z prawami ludzi. Różnica między naszym podejściem a Twoim jest więc taka: Ty uznajesz, że prawo moralne stworzyli ludzie, my wychodzimy z założenia, że jest ono wpisane w naturę...

Seth pisze:o ile wiem, są skuteczni


Czasem tak. Gdyby byli zawsze skuteczni, w ośrodkach spirytystycznych byłyby pustki ;) Nie mówię tu o Polsce, bo tu ośrodków spirytystycznych z prawdziwego zdarzenia nie ma, poza tym świadomość społeczna tego, że spirytyści w takich przypadkach mogą pomóc jest mizerna.

Seth pisze:gdzie i kiedy? Tak się składa, że środowisko naukowe traktuje spirytystów jak bandę szarlatanów. Gdzieś pomiędzy wróżkami tarocistkami a szamanami Masajów. Choć szamanom okazują w sumie większe zainteresowanie, ale to z racji antropologii


To miejsce na dłuższy wykład, ale zanim wyda się podobny osąd, trzeba rozważyć kilka ważnych rzeczy:
1) Model wyjaśnienia świata przez spirytyzm był rewolucyjny w stosunku do materialistycznego podejścia XIX-wiecznych naukowców. Abstrahuję w tym momencie od tego, który model jest zgodny z prawdą. Powiedzmy, że pewien naukowiec przedstawia swoją teorię, która wywróci świat do góry nogami, pokaże, że większość ludzi zajmujących najważniejsze stanowiska w świecie nauki po prostu się myli i tak naprawdę musi swoje badania zaczynać od nowa, model, który niesie ze sobą konsekwencje filozoficzne i moralne, które są w stanie zaburzyć wieloma instytucjami i strukturami, których zarządcy czują się świetnie zachowując swoje status quo... Czy taki model zostanie przyjęty z otwartymi rękoma? Nie.

2) Mówisz, że naukowcy traktują spirytyzm z ironią... Ilu jednak z nich poważnie zbadało ten temat? Ilu uczestniczyło w eksperymentach, katalogowało zjawiska, szukało ich przyczyn? Znam kilka nazwisk, ale podpowiem Ci, że akurat wszyscy ci naukowcy, choć z początku często byli absolutnymi sceptykami, dochodziło do jednego wniosku - zjawiska mediumiczne świadczą o istnieniu we wszechświecie sił, o których tradycyjnej nauce się nie śniło.

3) Ponieważ model spirytystyczny był zbyt rewolucyjny, został wyśmiany i odrzucony... Nie pomogło mu nawet to, że wielu naukowców, noblistów zresztą rzucało na szalę całą swoją karierę, by powiedzieć wobec gremium naukowego: "Ja nie mówię, że zjawiska spirytystyczne są możliwe. Ja mówię, że to fakt" (William Crookes). Owszem łatwiej jest wyśmiać takiego kogoś niż podważyć jego badania... Dlaczego ludzie wybierają to pierwsze, a nie to drugie? Skoro Crookes się myli, czy nie lepiej: a) wykazać mu błędy; b) przeprowadzić własne badania, które wykażą, że się mylił?

4) Naukowcy, skupieni na materii, poszli więc w drugą stronę. Odrzucili całkowicie model spirytystyczny i zaczęli analizować bardziej szczegółowo swoją królową - materię. I tu mała niespodzianka... Na scenę wkroczyła fizyka kwantowa, którą ciężko jest zrozumieć, ale która w ogólnym zarysie mówi: "Halo, materia to nie do końca to, czego oczekiwaliście"... Dawny model: 'materia tworzy świadomość', powoli zaczyna być zastępowany przez model 'świadomość tworzy materię'... A jeśli założymy, że to świadomość odgrywa decydującą rolę, od Duchów jesteśmy już o krok.

Seth pisze:nie da się ściśle zdefiniować czegoś co nie podlega dokładnemu poznaniu. Wychodzi wóczas nadęta ezoteryczna czy sekciarska nowomowa.
Daj mi naukowe dowody na istnienie duchów, skoro kpisz z braku takowych na demony


Dowody na istnienie Duchów znajdziesz w pracach: Allana Kardeca, A.R. Wallace'a, Williama Crookesa, Cesare Lombroso, Gabriela Delanne'a i wielu innych. Podobnie jak z dowodami np. na istnienie atomów, nie mogę Ci tych dowodów dać na tacy. Musisz niestety albo zaufać badaczom, którzy mieli fachową wiedzę, by te rzeczy zbadać albo samemu taką wiedzę zdobyć i prowadzić samodzielnie eksperymenty.

Pytanie tylko, jakiego rodzaju dowodów szukasz? Czy szukasz absolutnej powtarzalności i tego, że Duchy będą pojawiać się na Twoje zawołanie? Czy może wystarczy Ci, że jedna jedyna sytuacja potwierdzi to, że życie po śmierci istnieje... Myślę, że z rozsądku powinieneś wybrać drugą możliwość... Gdybyś wybrał pierwszą, z przykrością musiałbym powiedzieć, że nie istniejesz, bo nie mogę Twojego istnienia naukowo udowodnić. Gdy wybierzesz drugą, wystarczy, że zagłębisz się w życie medium takiego jak Chico Xavier i spróbujesz wyjaśnić mi, jak:
- był w stanie napisać 412 książek, pisząc każdą w charakterystycznym stylu dla Ducha, który się pod daną książką podpisał (podpowiem Ci tylko, że styl np. wierszy pisanych "niby" przez poetów brazylijskich i portugalskich był wielokrotnie weryfikowany przez specjalistów, a wdowa jednego z autorów podała Xaviera do sądu o plagiat - przegrała oczywiście)
- był w stanie otrzymywać przekazy od zmarłych, które ci kierowali do swoich bliskich przychodzących na spotkania z Chico - podpowiem Ci tylko, że tych osób były tysiące, a przekazy zawierały wiele informacji identyfikujących daną osobę (np. imiona i nazwiska krewnych, opis pewnych sytuacji, o których często uczestnicy nie wiedzieli itp.)
Chico to tylko jeden przykład, ale takich jest dużo więcej... Zapraszam więc do dyskusji... Tylko mi nie pisz proszę, że to halucynacja albo nieprawda i że ten człowiek tak naprawdę w ogóle nie istniał :D

Seth pisze:Jak pisałem wcześniej z owym doskonałym Bogiem jest kłopot. Bo jeśli powstał od razu doskonały, to skąd się wziął? Jeśli rozwinął się z niedoskonałego, to dlaczego więcej nie miałoby się do doskonałości nie rozwinąć?


No a jakby był niedoskonały, to skąd się wziął?

Seth pisze:1. na gg, wiesz bezsprzecznie że komunikujesz się z kimś. Znasz bowiem narzedzie i wiesz jak działa. Podczas kontaktu z istotą nadprzyrodzoną, Twoim narzędziem jest mózg. A ten czasem płata figle. Nie jesteś więc w stanie stwierdzić czy to się dzieje naprawdę, czy jest to iluzja kreowana przez Twój mózg. Umysły szaleńców potrafiły stwarzać na tyle sugestywne obrazy że Ci z strachu rzucali się z okien.


Bardzo dobre porównanie przytoczyłeś. Na GG znasz narzędzie i mu ufasz. Ze spirytyzmem jest ten problem, że jest on również narzędziem, a Ty negujesz go, bo go właśnie nie znasz. I tu jest ten przysłowiowy pies pogrzebany. Równie dobrze mogę sobie wyobrazić osobę, która nie zna GG i myśli, że to jakiś wymysł, żeby ludzie się przez to cudo komunikowali. Podobnie jak niegdyś ludzie nie byli w stanie pojąć, że obraz można przesyłać na odległość (mogli uważać np. że człowiek jest zamknięty w telewizorze itp.)... I nie chodziło tu o niedoskonałość narzędzia przecież, ale o niewiedzę ludzi.

Seth pisze:2. przy gg wiesz że po drugiej stronie jest człowiek, a to daje Ci już sporą wiedzę o nim i wskazówki jak interetować i analizować sygnały napływające z jego strony. W przypadku kontaktu z istotą nadprzyrodzoną jesteś tych narzędzi pozbawiony.
Nie możesz stwierdzić czy istota powiedziała Ci prawdę względem tego kim jest, gdyż brak Ci odpowiedniego zestawu narzędzi by móc te informacje zweryfikować.


Pytanie, skąd wiesz, że to człowiek a nie demon? Może ktoś Cię wkręca? Może bierzesz udział w jakiejś grze demonów? A skąd wiesz, jak interpretować sygnały, które otrzymujesz? A skoro to demon, nie człowiek? Podpowiem Ci - Twoje doświadczenie pozwala Ci interpretować te sygnały. Podobnie jest, gdy spędzasz czas ze swoim kotem lub psem, który jest nieco inną istotą niż Ty - obserwujesz go i widzisz, że jak się łasi, to czegoś chce np. jest głodny. I tworzysz sobie obraz nazwijmy to "psychologiczy" takiego zwierzaka. Podobnie jest z Duchami... Spirytyści z początku nie zakładali tego, że są to dusze zmarłych, ale po prostu doświadczenie pokazało, że te nimi właśnie są, podobnie jak doświadczenie Ci pokazuje, że osoba rozmawiająca z Tobą na GG to człowiek, a nie demon.

Seth pisze:jakież to zdumiewające odkrycia w dziedzinie fizyki, biologii i medycyny? Czekam z niecierpliwością.


Po pierwsze odkrycie, że to nie DNA odpowiada za wiele procesów, które mu przypisywano. Jak powiedział kierownik projektu badania genomu ludzkiego: "Przepraszam, ale to nie tutaj (w DNA) trzeba szukać odpowiedzi). Fizyka kwantowa... itp.

Seth pisze:zdaje sobie sprawę? to ciekawe. bo ludzie będący długo w śpiączce wskutek uszkodzenia mózgu jakoś nie opowiadali jakoby zdawali sobie sprawę z tego stanu. Podobnie jak Ci którzy wskutek urazu przeszli w stadium debila, które szczęśliwie odwróciła interwencja chirurgiczna. Gdyby postrzeganie i samoświadomość ducha była całkowicie niezależna od mózgu, Ci ludzie po odzyskaniu przez mózg sprawności powinni opowiadać ciekawe rzeczy. A tak się nie dzieje.


Zakładasz błędnie, że dusza wyzwala się całkowicie z ciała w tego typu sytuacjach... Owszem czasem uzyskuje pewną niezależność, ale dopóki przebywa w ciele, wielu rzeczy nie pamięta i nie jest w stanie doświadczyć....

Seth pisze:halucynację i chorobę umysłową w przeciwieństwie do kontaktów z duchami da się udowodnić i zweryfikować doświadczalnie, nie dziwię się zatem naukowcom. W swojej pracy by cokolwiek osiągnąć muszą stosować ścisłe i rygorystyczne metody o jakich juz tu wielokrotnie wspominałem. Dzięki nim mamy nowoczesną medycynę, mechanikę, elektornikę. Niestety wobec świata duchowego te metody nie działają, tak więc nie mogą go potwierdzić. Nic więc dziwnego że naukowcy zajmują stanowisko sceptyczne. To jedyna rozsądna opcja.


Gdyby naukowcy podchodzili do Duchów tak jak do weryfikacji chorób, byłoby inaczej. Oni jednak chcą widzieć w świecie Duchów 100% powtarzalność, a to błąd... Jeśli do stwierdzenia, że AIDS istnieje, wystarczy im stwierdzenie tej choroby u jednej osoby, dlaczego chcą, by media miały ciągły kontakt z Duchami?

Jeśli chodzi o świat duchów niektóre metody działają, inne nie (vide prace naukowców, których nazwiska wcześniej przytoczyłem) - to fakt. Ale wynika to ze struktury tego świata i z praw nim rządzących... Podobnie psycholog musi przyjąć swoje metody badawcze, inne niż fizyk czy chemik.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Szukam pomocy

Postautor: atalia » 30 wrz 2010, 10:46

Konradzie,Seth uważa ,że metodologia badan naukowych polega li tylko na powtarzalnosci wyników przeprowadzonych doświadczen.I w ten sposób sam zapędza sie w kozi róg,poniewaz nie słyszał zapewne o badaniach,które polegaja na metodycznej analizie zgromadzonych relacji.W ten sposób odkryto m.in.zastosowanie aspiryny do zapobiegania atakom serca,co ocaliło życie wielu ludziom.
Zapewne pragnałby,by poddać Duchy analizie chemicznej czy badaniom fizycznym,cóż,na razie nie jest to możliwe,ale w przyszłosci,któż to wie? :mrgreen:

Secie,ciekawi mnie,gdzie nabyłeś wiedzę w zakresie erystyki,skoro twierdzisz,ze zwrot "nie ośmieszaj sie"nie jest argumentem "ad personam",tak samo zreszta jak powiedzenie "czytaj ze zrozumieniem".Zwrot polegajacy na wyszydzeniu przeciwnika ZAWSZE jest "ad personam",czyli zalicza się w poczet nieuczciwych chwytów retorycznych,ot co.

Na koniec dedykuję Ci wypowiedź ojca neurochirurgii,wielkiego Wildera Penfielda,pochodzącą z jego ostatniej pracy "The Mystery of the Mind":

"Doszedłem do przekonania,nawet do wierzenia,że świadomosć człowieka,umysł,NIE jest czymś,co moze być związane tylko z mechanizmem działania mózgu.
Tak czy inaczej,natura umysłu stanowi podstawowy problem,być może najtrudniejszy i najważniejszy ze wszystkich problemów.Dla mnie ,po wielu latach życia zawodowego poswieconego próbom odkrycia zwiazków mózgu z umysłem,niespodzianką jest teraz odkrycie,podczas tego końcowego sprawdzania dowodów,że hipoteza umysłu istniejącego niezależnie od mózgu wydaje się najbardziej racjonalna ze wszystkich wyjaśnień.
Ponieważ każdy człowiek musi obrać sobie,bez pomocy nauki,swój sposób zycia i swoja osobistą religię,od dawna miałem już swoje prywatne wierzenia.Jakim wstrząsem jest, w takim razie ,odkrycie,że naukowiec także moze prawdziwie wierzyć w istnienie ducha".


"
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Szukam pomocy

Postautor: cthulhu87 » 30 wrz 2010, 10:54

Do listy uczonych, który pod wpływem metodycznych badań przemienili się ze sceptyków w entuzjastów dodam tu dr Paula Gibiera, który napisał "Studium historyczno-krytyczne i doświadczalne spirytyzmu". Seth, bardzo polecam Ci lekturę (zawiera też sporo refleksji o świecie naukowym i jego podejściu do tego rodzaju badań), zwłaszcza że publikacja będzie wznowiona przez Oficynę Wydawniczą Rivail, na pewno rozwieje wiele Twoich wątpliwości:)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: Szukam pomocy

Postautor: Seth » 30 wrz 2010, 11:45

methyl pisze:Seth.
Powinieneś skontaktować się z niejakim vinitorem.
On by Ci wszystko raz dwa wyjaśnił.
Serio.

rozwiń proszę. z kim dokładnie i jak?

Nikita pisze:Apropos naukowcow to jest to srodowisko, ktore boi sie osmieszenia dlatego twardo trzymaja sie pewnych regol. jak ktos z nich pracuje nad sprawami metafizycznymi to jest wysmiewany i usuwany...takze trudno jest sie w swiecie naukowym przecisnac z pewnymi spostrzezeniami.


To nie do końca tak działa. W środowisku naukowym zawsze istnieli ludzie działający na obrzeżach oficjalnych teorii i metod, czy nawet poza nimi. Jak można przypuszczać stosunek reszty środowiska był do nich raczej sceptyczny. Jednakże jeśli ich punkt widzenia okazywał się słuszny, wcześniej czy później ich poglądy zyskiwały uznanie i wchodziły do kanonu. Obecnie taki awans stopniowo zachodzi względem paleostronautyki, czyli środowiska skupionego wokół Ericha von Danikiena.
Spirytyzm mimo dwóch wieków istnienia wciąż nie zdobył uznania, a to zastanwiające. Tym bardziej że jako taki budzi wśród mas znacznie większe zainteresowanie niż fizyka czy biologia, które wszak rozwijają się bardzo intensywnie.

Nikita pisze:Ja tylko moge powiedziec, ze to fizycy doszli do wniosku., ze niemozliwe jest aby ten wszechswiat powstal z przypadku ,, aby zycie bylo przypadkowe...poniewaz zbyt duzo musialo zaistniec odpowiednich praw fizycznych aby zycie bylo mozliwe. To tak jakby piorun strzelil w zupe i z tego mialo powstac DNA. To poprostu niemozliwe aby to byl przypadek....Tak glosza fizycy....kwantowi fizycy. Wiem, ze Hawking tez tak twierdzi ale tez Penrose i chyba inni. Biolodzy natomiast w Boga nie wierza. No coz....


Zdania fizyków są podzielone. Póki co dominuje teoria Wielkiego Wybuchu, ale nie jest ona jedyną. Po prostu z racji danych jest aktualnie najbardziej prawdopodobna. Ja osobiście mam inny od niej pogląd na sprawę.
Co się zaś tyczy życia biologicznego i ewolucji, środowisko naukowe jest zdecydowanie zgodne. Ewolucja zaczęła się spontanicznie, bez ingerencji boskiej. I jest to bardzo możliwe. Radzę zapoznać się z "Samolubnym Genem" Richarda Dawkinsa i całą masą innych pozycji na ten temat.
Biorąc pod uwagę warunki jakie istniały na Ziemi kilka miliardów lat temu i specyfikę ewolucji chemicznej i biologicznej, prawdopodobieństwo rozwinięcia się życia jest nadzwyczaj wysokie.

Pierwotne struktury biologiczne były znacznie bardziej prymitywne od współczesnych bakterii, a te przecież już dziś dałoby się sztucznie syntetyzować.

Kwestia mitochondrów jest również dość ciekawa. Bezprzecznie pewnym jest że wnikneły do komórek eukariotycznych jako prokariotyczne symbionty. To silny argument na rzecz ewolucji w miejsce kreacji. Dlaczegóż kreator nie miałby od razu umieścić w eucariotach stosownej struktury?

Nikita pisze:Slyszalam o badaniach przeprowadzanych przez lekarzy i parapsychologow w szpitalach. Osoby, ktore mialy opowiadac o wyjsciach z ciala musialy opowiedziec co widzialy np. na dachu szpitala. Wiekszosc odpowiedzi byla trafna.


też o tym słyszałem, i sądzę że to dość ciekawe. Podkreślam po raz któryś, że nie neguje zjawisk nadprzyrodzonych, gdyż sam je uznaje i ich doświadczam. Jednakże brak szerzej zakrojonych badań na ten temat.

Nikita pisze:Tez jestem raczej sceptyczna...ale patrzac na ten przedziwny swiat nie wydaje mi sie aby to byl czysty przypadek i nie wydaje mi sie aby ten swiat byl tylko materialny. Bo sa rzeczy, ktorych nie mozna zbadac " szkielkiem i okiem" ale istnieje jeszcze intuicja....my kobiety cos o tym wiemy...ale pewnie tez wielu mezczyzn posiada rozwinieta intuicje.


Intuicję która często myli, a która sama w sobie jest głównie skutkiem podświadomej analizy sygnałów dokonywaj przez mózg, w tym niewerbalnych w przypadku kontaktu z człowiekiem. Ktoś czuje że coś nie tak rozmawiając z człowiekiem. Dlaczego? Jego mózg zauważa że co innego mówią usta a co innego ciało. 70% przekazu jest niewerbalne, zaś sama treść słów to ledwie 10%.

Nikita pisze:W dziecinstwie i mlodosci mialam wiele dziwnych przezyc z duchami. Widzailam tez dziwne swiatlo na oknie: 3 razy to widzialam. Nie wiem co to bylo ale czulam sie dziwnie.


bo zwykle jest dziwne. Ale przyznać musisz, że nie możesz mieć stuprocentowej pewności że to czego doświadczasz było rzeczywiście kontaktem z istotami nadprzyrodzonymi.

Nikita pisze:Znam jedna stara babke, ktora sie kiedys opiekowalam. kobieta ta opowiedziala mi, ze jako 3-latka nagle znalazla sie pod sufitem i patrzyla na swoje cialo z gory. Nie sadze aby 97-letnia kobieta mi cos zmyslila...i ciekawe, ze zapamietala to zdarzenie do poznej starosci...


był bymn ostrożny. Znam ludzi którzy niesamowiciele zdziadzieli i zdziecinieli na starość. Znałem kobietę która opowiadała że jej biały eteryczny koń do łóżka weszedł i że Jezus ją odwiedzał. W co głęboko wątpię, szczególnie w kwestii Jezusa, jako że była obłudną fałszywą i wredną manipulantką. Jeśli Jezus odwiedza ludzi myślę że wybiera sobie godniejsze cele.

Nikita pisze:Oczywiscie powazna nauka sie tym nie zajmuje...ale szkoda...bo te rzeczy istnieja...i kazdy z nas ma pewne przezycia, ktorych nie mozna naukowo wytlumaczyc. ale nauka stala sie dzis takim bogiem....ktory wszytsko chce rosztrzygac...a ja sie z tym nie zgadzam.


gwoli prawdy nauka nie próbuje rozstrzygać kwestii życia po śmierci. Zasadniczo nie zajmuje się tym. Poważni naukowcy nie komentują tej sfery traktując ją jako poletko religii i filozofii. Jeśli zaś ktoś poróbuje naukę do tego angażować, to pytają, póki co z tym samym skutkiem, o dowody. Jakich wciąż nie ma. Są poszlaki, lecz twardych dowodów brak.

Nikita pisze:Nauka mna wiele osiagniec ale nie udalo sie rozwiazac wielu problemow. Wiec nie przeceniajmy tej nauki.


i nie przeceniajmy spirytyzmu. który nie ma żadnych osiągnięć ponad ileśtam książek z niemożliwym do weryfikacji przekazem. Z strony nauki mamy cywilizację naukowo-techniczną i dwa razy dłuższe życie niż przed kilkoma wiekami. Stawiając te osiągnięcia na szali, porównanie odbywa się nieporównywalnie korzystniej dla nauki.

atalia pisze:Widzę,ze masz ogromne braki edukacyjne-ja nigdy nie ośmielilabym sie zabrac głosu w sprawie ,o której nie mam zielonego pojęcia.Rozsmieszyła mnie Twoja sugestia,abym zapoznała się z terminem "neurologia"odnośnie umiejscowienia świadomości.Dziś nawet już dość średnio zorientowany uczen liceum wie,że mózg jest źródłem swiadomosci w takim samym stopniu jak radio jest źródłem muzyki.Odnośnie tego problemu,jak i np. sprawczej mocy myśli poleciłabym Ci na początek kilka łatwych popularnonaukowych lektur,na przyklad;
Lynne McTaggart"Pole.W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata"
Gregg Braden "Boska Matryca"
Anthony Peake"Czy istnieje życie po smierci"
Bruce Lipton"Biologia przekonan'


1. nie rozśmieszaj mnie po raz kolejny. poprosiłem o wzory i fizyczny opis tych udowodnionych ponoć przez naukę wibracji a dostaję w zamian zarzut braków edukacyjnych. Tak niskich wykrętów dawno już nie widziałem. Czekam dalej na owe wzory Twoich magicznych wibracji. Czekam z niecierpliwością.

2. no proszę, chyba chodziliśmy do liceum w odmiennych, alternatywnych rzeczywistościach. bo tak się składa że skończyłem kilka lat temu biologiczno-chemiczny profil ogólniaka i nie pamiętam by była mowa o tym że mózg jedynie przekazuje świadomość z innego punktu. Proszę pokaż mi podręczniki szkolne i naukowe publikacje potwierdzające taki punkt widzenia.
Bo o ile pamiętam, powszechnie wiadomym, choć chyba nie dla Ciebie, jest to że mózg, i biochemiczne procesy w nim zachodzące generują świadomość i psychikę. Co wykazują wszelkie dostępne badania mózgu. Ba! Z biegiem czasu okazuje się że coraz większa część chorób psychicznych ma swoje źródło w zaburzeniach pracy mózgu.

nie wiem na jakiej planecie czerpałaś swoją zadziwiającą wiedzę biologiczną ale liczę że podzielisz się ze mną tym sekretem

3.Rzucasz mi jakieś metaficzyne bzdety? Proszę o badania naukowe, nie stronnice pełne bełkotu i pozbawione konkretnych informacji.

atalia pisze:Dla poczatkujacych w dziedzinie fizyki,szczególnie zaprzysięgłych humanistów odżegnujacych sie wzorów matematycznych(to tak jak ja)jest bardzo fajna ksiażka Dona Lincolna"Kwantowa granica-LHC Wielki Zderzacz Hadronów".
Nie zamierzam robić tutaj wykładów na powyższe tematy ze względu na rozległość poruszanych zagadnień.Po tym,jak przeczytasz wymienione przeze mnie pozycje,będziemy mogli podyskutować,w przeciwnym razie sprowadzamy naszą polemikę do poziomu magla,a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.A nauki ścisłe w ujeciu popularnonaukowym są dla wszystkich-tylko trzeba chcieć!


Nauki ścisłe w ujęciu popularnonaukowym to jak opowieść o różowych kotkach w dziecięcej książeczce. Ładnie wygląda i zaspokaja potrzebnę płytkiego przedstawienia czegoś płytkiemu umysłowi.
Nie zrozumiesz fizyki bez znajomości matematyki, będziesz jedynie lizać powierzchnię.
Jak możesz mi mówić o fizyce w ogóle jej nie rozumiejąc? To absurd.

konrad pisze:To nie do końca tak jest. Badania spirytystyczne pokazują, że świadomość trwa po śmierci ciała, czyli po śmierci mózgu.


nie wiem jak jest do końca, stąd drążę temat. Wiem że zachodzi życie po śmierci i żywy człowiek zdolny jest nawiązywać kontakt z istotami nadprzyrodzonymi. Ale wiem również że żywy człowiek z niefunkcjonalnym mózgiem nie jest zdolny do niczego. Wiem że nigdy nie zarejestrowana człowieka który przy braku aktywności obszarów mózgu, odpowiedzialnych za procesy świadome, wykazywałby jakiekolwiek procesy świadomości.
Więc jeśli istnieje związek pomiędzy mózgiem a duszą/świadomością jest to związek bardzo ścisły. Jak wygląda ten związek nie wiem, stąd poprzez rozmowę z Wami, liczę że dowiem się czegoś więcej.

konrad pisze:Nie do końca masz tutaj rację. Ludziom wydaje się, że pewnych rzeczy nie da się badać. Spirytyzm pokazuje coś innego. Okazuje się, że zjawiska mediumiczne można analizować z punktu widzenia nauki, przy czym trzeba do nich podchodzić nie jak do zjawisk typowo fizycznych, gdzie 100% powtarzalność jest zapewniona, ale raczej jak do zjawisk z dziedziny np. biologii, psychologii gdzie istnieją pewne powtarzalne wzorce, które jednak nie zawsze się sprawdzają - przede wszystkim ze względu na to, że istota, którą badamy, dysponuje wolną wolą i nie zawsze jest posłuszna poleceniom naukowca.


biologia wykazuje się bardzo dużą powtarzalnością w każdym aspekcie. Biologia to również kwestia stałych powiązań. Mając odcisk stopy zwierzęcia możesz ustalić połowę danych dotyczących go. Gdyż wszystkie one w stały sposób wpływają na ten odcisk. Masa, tryb życia, przynależność systematyczna itd.
Psychologia to już powtarzalne wzorce, i tu już coraz cieplej. Jednakże psychologia zyskała szersze uznanie dopiero po zastosowaniu eksperyntów z wiekszą ilością ludzi, niezależnymi obserwatorami, ściśle kontrolowanymi warunkami eksperymntów i zastosowaniem grup kontrolnych. Czyli gdy zaczeła spełniać warunki empirycznego badania.
By wyniki spirytyzmu zaczeły być traktowane z należytym zainteresowaniem, musi spełnić te warunki ;)

Na resztę tradycyjnie odpisze w najbliższej przyszłości.
Seth
 
Posty: 9
Rejestracja: 18 wrz 2010, 15:10

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości