JESTEM MEDIUM - dyskusja, uwagi

Nasze opowieści, o tym jak Spirytyzm zmienił nasze spojrzenie na życie...

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: Estia72 » 24 mar 2018, 22:38

danut pisze:Estia 72 - wyłożyłaś sprawę doskonale i ja także o tym piszę, że każdy jest wyjątkowy i spełnia swoje zadanie. Daje nacisk tylko na to, że nikomu nie wolno się chełpić tym co jest jego drogą nad innymi, ponieważ nie ma takiej wykładni, która jest od innej lepszą. To jest sedno.


Zgadzam sie Danut :)
Sa owszem osoby ktore w "niewlasciwy" sposob korzystaja ze swoich talentow i to nie dotyczy tylko mediow. bardzo czesto my jako zwykli ludzie poprzez swoje wlasne "ulomne postrzeganie" potrafimy przypisac komus pewne negatywne intencje czy wrecz cechy wlasnie poprzez wlasne wewnetrzne bledy ktore zaklucaja/ wykrzywiaja wlasciwy odbior osoby czy rzeczywistosci, a takze falszywe wyobrazenia....I przypisujemy komus rzeczy ktorych w tej osobie nie ma, nie wynika to z naszej zlej woli ale z blednego postrzegania/blednej informacji.
Tak samo jest z medium, wyobrazamy sobie ze ta osoba wie wszystko zapominajac o czynniku ludzkim a takze specyfikacji jej talentu, jak i stopnia doswiadczenia/wiedzy/zaawansowania.
Mamy wielkie oczekiwania ,a gdy osoba ta ich nie spelnia czujemy sie oszukani....i mowimy te medium jest be!
A kazdy z nas powinien uswiadomic sobie ze kazde medium dziala jakby w pewnym obszarze...a nie wszystkich! To tak jak bysmy oczekiwali od piszarza bajek dla dzieci by napisal powazna prace naukowa...albo thriller...tak samo by artysta rockowy zaspiewal arie operowa! ;) Wszyscy wiemy ze to idiotyczne a mimo to w pewnych sytuacjach zachowujemy sie jak naiwne dorosle dzieci.....

A wracajac do tematu ja osobiscie nie czuje sie medium (moja definicja medium to osoba ktora w swiadomy sposob kontaktuje sie z duszami, ma staly dostep do swiata ducha)
Pisalam juz na roznych tematach o moich roznych doswiadczeniach , nigdy nie chcialam miec nic do czynienia z spirytyzmem, duszami ,gdyz nie czulam i nie czuje tego do dzisiaj, byc moze nie dojrzalam do tego i dlatego powiedzialam zdecydowane nie! Jednakze sprawa nie jest prosta ,bo pewne rzeczy ot tak po prostu nie znikaja od naszego chcenia... W moim przypadku jak u wiekszosci z osob ktore tu pisaly pewne rzeczy pojawialy sie juz we wczesnym dziecinstwie, od widzenia pewnych bytow, swiadome sny, czucie innych, ich emocji, mysli, prorocze sny,wizji. Jako dziecko wiele z tych rzeczy uwazalam za normalne a nie jakies wyjatkowe, myslalam ze kazdy tak ma. Czulam rowniez mocne polaczenie ze zrodlem ,bylo to dla mnie tak oczywiste jak oddychanie... Ze swojego wczesnego dziecinstwa pamietam moje spotkanie z "matka boska i Jezusem " W pewnym wieku gdy mialam kilka lat nastapila jakas zmiana ,dotychczas mialam jakby stale polaczenie ze swiatem ducha az pewnego dnia nastapila zmiana, to bylo jak by ktos wylaczyl przelacznik-zgasil swiatlo!.... Zrozumialam rowniez ze nie wszyscy doswiadczaja tego co ja , gdy okazalo sie ze rowniez moja rodzina/najblizsi mnie nie rozumieja czulam sie osamotniona, zwlaszcza gdy doswiadczylam wyjscia z ciala ....to samo w szkole wsrod rowiesnikow bylam inna,dziwna, wiec nie mowilam nikomu o tym czego doswiadczam. Jedynie czasem slyszalam glos mojego opiekuna ktory mnie w pewnej formie wspieral ale rowniez nie w jakis nachalny sposob. Gdy zaczelam chodzic do szkoly obiecalam sobie w pierwszej klasie ze zawsze bede szla za Bogiem/Jezusem ,w 3 klasie fascynowal mnie ojciec Pio i jego polaczenie z Bogiem i wiara, chcialam isc ta droga bo niewyobrazalam sobie zycia bez Boga. Jako dziecko patrzac na chorobe dziadka i bole nie rozumialam jak moze go cos bolec, myslalam sobie wtedy ze mnie nigdy nie bedzie nic bolec ;)

Czesto rowniez slyszalam rozne dzwieki w domu ,zapachy perfum,kremow zmarlych bliskich ,sygnaly dusz ktory w ten sposob probowaly dawac o sobie znac, ale nie byly one nachalne, po prostu byly,zazwyczaj pojawialy sie gdy ktos odszedl , czasem bez powodu. Oprocz tego doswiadczalam rowniez innych dzwiekow nie zwiazanych z duszami, pamietam do dzisiaj wieczorowymi porami te rytmiczne buczenie , nikt inny tego nie slyszal ale moja babcia wytlumaczyla mi ze to samoloty (o ufo jeszcze wtedy nikt nie slyszal) zawsze mnie przerazaly te dzwieki i balam sie nocy/ciemnosci z niezrozumialych dla mnie powodow..... Bylam dzieckiem bardzo wrazliwym , raczej wycofanym ,staralam sie nikogo nie zranic, zadowolic, za klotnie rodzicow obwinialam siebie, czulam sie bardzo zle, plakalam. Gdy mialam ok. 11 lat zachorowal moj brat ,trafil do szpitala w ciezkim stanie , mial w odstepie paru dni 3 operacje ,stan byl bardzo ciezki i lekarze nie dawali mu szans na przezycie, rodzina byla w rozpaczy, wtedy poszlam do kosciola i prosilam Boga z mocna wiara by zabral mnie a nie jego bo jego wszyscy kochali, na szczescie mnie nie zabral ale moj brat wrocil po tym do zdrowia. Gdy bylam dzieckiem wierzylam ze o cokolwiek poprosze w dobrej sprawie tak sie stanie bo Bog zawsze dziala, nie mialam cienia watpliwosci. Pozniej przyszedl czas dojrzewania, buntu, nie potrafilam zrozumiec dlaczego dobry Bog pozwala na tyle cierpienia, choroby , niesprawiedliwosci, smierci dzieci , czemu ten swiat jest tak okrutnym miejscem, dlaczego mnie tutaj zeslal, nie chcialam tu byc....i bardzo tesknilam za duchowym domem, za Bogiem,zawsze chcialam byc jak najblizej niego.....Czesto zadawalm mu pytania na temat cierpienia i chorob ,skad one sie biora, dlaczego jedni choruja a drudzy nie itd, ale nie otrzymywalam odpowiedzi na moje pytania, w kosciele rowniez nie znalazlam odpowiedzi a nawt gorzej gdyz wszystko co zwiazane jest z moimi doswiadczeniami ksiadz uwazal za "sztuczki zla" Bylam rozgoryczona i pewna zalu do Boga.

Pozniej bylo jeszcze gorzej zaczely sie powane choroby w moim zyciu...leki ani terapie nie pomagaly, meczyly mnie paskudne wizje ktore mowily o mojej smierci , wiedzialam oraz czulam fizycznie jak moje cialo slabnie i zycie ucieka z niego....Zaczelam ostatkiem sil i woli zycia wolac do Boga i prosic by mi pomogl i wtedy nastapil cud w moim zyciu, w wizjach 3 dni z rzedu zaczol przychodzic do mnie Jezus, przy trzeciej wizji powiedzial mi "Wiara Cie uzdrowi" i pokazal mi energie ktora plynie przez cialo , wiedzialam juz co musze zrobic by odzyskac zdrowie ale nie wiedzialam jeszcze jak, w ciagu kilku dni "zbiegiem okolicznosci" dowiedzialam sie jak to zrobic. I zaczelam, prace z energiami, zaczelam tez czytac biblie i znalazlam w niej wiele madrosci , kiedy przeczytalam stary testament i doszlam do nowej ewangelii ,zauwazylam niesamowita rzecz ,czytajac ja miedzy napisanymi slowami zaczely splywac do mnie jakies inne wewnetrzne informacje, to bylo niesamowite, wtedy tez nauczylam sie jak potezna "moc" ma mysl/slowo, slowa z biblii jak by wbijaly sie w moja swiadomosc i serce,te przezycie jest nie do opisania slowami. Wpadaly mi rowniez przypadkiem rozne ksiazki na temat pozytywnego myslenia , afirmacji, zaczelam codzienie 3 razy dziennie medytowac o stalych godzinach, przyjmowac energie, wprowadzac slowa Jezusa w czyn i zaczely nastepowac cuda w moim zyciu, w ciagu 3 miesiecy po moich ciezkich chorobach nie zostalo sladu, bylam odbudowana fizycznie, psychicznie i duchowo , to tak jak bym narodzila sie na nowo, zaczelam tez dzielic sie swoja wiedza/doswiadczeniem , pomagac innym, moja rodzina zupelnie tego nie rozumiala, jak moglam powierzyc moje zycie w rece Boga i zdac sie na jego madrosc , nie rozumieli tego co robie , byla krytyka, wysmiewanie sie itd. Ktoregos dnia zauwazylam ze odczuwam bole pewnej osoby,dokladnie jej opisalam co w tym momencie czuje ,co ja boli i to potwierdzila z wielkim zdziwieniem, to bylo cos dla mnie nowego, od tego czasu stalo sie to norma, musialam nauczyc sie rozpoznawac co jest moje a co nalezy do kogos innego , to samo z emocjami. Od czasu uzdrowienia zaczelam odczuwac rowniez wielki wewnetrzny spokoj bez wzgledu na zaistniala sytuacje oraz blogosc, najpierw podczas tylko medytacji, pozniej juz na stale, zylam w tej blogosci 24 godziny na dobe. To byl blogoslawiony czas. W wizjach zaczelam spotykac istoty i Jezusa ktore udzielaly mi lekcji ....Ktoregos razu doswiadczylam rowniez dziwnej rzeczy, podczas medytacji poczulam najpierw dziwne uczucie w ciele i dzwiek w uszach po czym moj oddech , puls tak zwolnil samoistnie ze oddech lagodnie lapalam co 4-5 min tak dla pro-formy bez zadnego przymusu,nie czulam potrzeby oddychania ,ale na wszelki wypadek co pare minut lapalam oddech, niesamowite doswiadczenie, w tym momencie po prostu bylam....nie potrafie tego wyjasnic do dzisiaj.

Pozniej nastapil "czarny" okres w moim zyciu, pewnego wieczoru zauwazylam na niebie dziwne swiatlo ciemno-pomaranczowe, ono leciala w lini poziomej na niebie i w pewnym momencie zmienilo kierunek i zaczelo leciec w moja strone, zawisla czesciowo nad blokiem przy ktorym stalam i oslepilo mnie jasnym swiatlem. Trwalo to kilka sekund tkz. chwile po czym pod kontem odlecialo, gdy wrocilam do domu (zwykle spacer zajmowal mi 30 min) okazalo sie ze gdzies zgubilam czas bo minelo prawie 3 godziny ale wtedy nie zastanawialam sie nad tym. Po tym spotkaniu zaczely sie moje niewyjasnione problemy ze zdrowiem ktore trwaja do dzisiaj , lekarze nie potrafia znalesc przyczyny, po tym spotkaniu rowniez poczulam sie jakby odcieta od zrodla, moja milosc,wiara, tesknota jakby oslabla i zbladla. Nadal miewam od czasu do czasu wizje ale czuje sie tak jak bym zyla w wiecznym snie, za mgla,wszystko stracilo swoj kolor ,zapach i smak....

Pojawil po tym sie czas gdy chcialam odejsc z tego swiata i wtedy przyszedl w wizji znowu Jezus z pomoca, pokazal mi mnie przed narodzeniem , jak bardzo chcialam tutaj byc, jak sie cieszylam, czulam jaka wtedy mialam energie , silna motywacje z perspektywy duszy, moze dlatego dzisiaj roumiem dlaczego niektore dusze biora sobie tak trudne lekcje w swoim zyciu...gdyz patrzac z perspektywy duszy wydaje Ci sie ze wszystko to co sobie zaplanowalas osiagniesz, nie widzisz najmniejszego problemu nawet w trudnych lekcjach, wszystko jest do osiagniecia, nie dopuszczasz porazki, z taka energia przed narodzeniem sie wcale nie dziwie ze nie dostrzegamy trudnosci....ponadto ta motywacja ze zrobisz wszystko ,z calej swej duszy , z calej swojej mocy, z wszystkich sil ....to niesamowite! Po tej wizji pozbieralam sie majac w pamieci te uczucia....

W 2010 przeprowadzilam sie do pewnego domu ,tam zaczelam slyszec moich niewidzialnych sasiadow, nie byli jednak oni nachalni, chodzili zwlaszcza wieczorami, ktoregos razu juz zasnelam, obudzil mnie chalas, nie wiedzialam co to wiec nasluchiwalam ,uslyszalam wyrazne kroki i trzeszczaca podloge, postanowilam sprawdzic co to ,gdyz mieszkalam sama wiec bylo niemozliwe by ktos chodzil ,zajrzalam tam (stal tam piec centralnego) nikogo nie bylo ale cos kazalo spojrzec mi na licznik cisnienia , wystraszylam sie bo cisnienie bylo przy samym koncu gornej granicy, zeby mnie nie obudzila ta dusza to pewnie by sie to zle skonczylo. Generalnie zylismy w zgodzie, nie myslalam wtedy zeby jakos pomoc tej kobiecie bo nawet nie wiedzialam jak, ale podziekowalam jej, czasem zartowalam zeby przypilnowala domu do mojego powrotu.

W 2012 "los" znowu sprawil ze sie przeprowadzilam tym razem do Anglii, przed wyjazdem mialam rozne wizje zwiazane z tym wyjazdem ale najbardziej przemowila do mnie wizja mojego nowego mieszkania( nie widzialam go jeszcze) nawt nie wiedzialam w jakim miescie zamieszkam . Zobaczylam w niej ze w domu w ktorym zamieszkam mieszkaja juz bezcielesni,dosc nieprzyjemni lokatorzy, a dom w srodku wydawal sie jakis taki mroczny, z groza, ale gdy doszlo do przeprowadzki nie myslalam o tym.
Gdy sie wprowadzilismy wszystko wydawalo sie w porzadku. Na poczatku zaczeo sie od tego ze zaczelo mnie wybudzac w nocy trzaskanie drzwiami oraz dziwny zapach w pokoju w ktorym spalam i zimno. Nie zwracalam na to uwagi , gdyz pracowalam po 14 godzin i wracalam do domu padnieta. Jednakze gdy co noc po 2 w nocy trzask drzwiami zaczol mnie wybudzac ze snu (a spalam zawsze mocno) zaczelo mnie to irytowac ,w pokoju robilo sie naprawde zimno , ponadto mialam praktycznie co noc paskudne,meczace sny,koszmary, dodatkowo zaczelam slyszec ciezkie kroki po schodach, sapanie i strasznie trzeszczaca porecz, mimo ze nasza porecz nie trzeszczala. Nie mowilam nikomu z domownikow o tym by ich nie niepokoic. Ktorejs nocy wybudzil mnie jak zwykle trzask drzwiami w nocy i zrobilo sie bardzo zimno tak mocno ze zaczelam sie trzasc z zimna pod koldra mimo ze to bylo lato....w pewnej chwili poczulam jakis wielki ciezar na mojej klatce jak by cos probowalo we mnie wejsc, wtedy sie wkurzylam i wypedzilam tego kogos, byla to ciezka walka bylam po niej wykonczona psychicznie i fizycznie. Na drugi dzien rano moja siostra zaczelo opowiadac co jej sie przytrafilo w nocy w jej pokoju. Po drugiej w nocy cos ja wybudzilo udezajac z calej sily w lozko przy jej twarzy, po czym weszlo w nia az stracila oddech, doslownie czula sie przygnieciona po czym za chwile to cos wyszlo zniej jak by chcialo jednoczesnie wyciagnac z niej dusze, byla przerazona... W domu zaczely sie dziac brzydkie rzeczy, wiekszosc chodzila podenerwowana, nastepowaly klotnie z byle powodu, po kolei zaczelismy tracic prace, wszystkich nawiedzaly zle sny, byli wybudzani ,. Mialam powtarzajace sie wizje mezczyzny w garniturze okolo 35 letniego, ktory mi ciagle powtarzal "mam Cie , teraz nalezysz do mnie i nie pozwole Ci odejsc" przy ktorej wizji zostawil mi czerwony slad na plecach , ktory mialam przez pare lat... Slyszelismy ciezkie kroki,czasem jakby cos/ktos spadal ze schodow i jeki. Zglosilam to landlordowi, zawiesil nawet 2 krzyze w miejscach w ktorych byla najwieksza aktywnosc, ale to bardzo nie spodobalo duchom w pierwsza noc spadl sam w nocy pierwszy krzyz i mimo ze spadl na wykladzine doslownie roztrzaskal sie... drugi ktory wisial na pietrze wytrzymal 3 dni.... Wszyscy bylismy wykonczeni psychicznie najbardziej ja z siostra odczuwalismy skutki tych dzialan,wszystkich ciagle bolala glowa, dziwne uczucie w zoladku i mdlosci. Pewnego dnia zaslablam w pracy ,zabralo mnie pogotowie, lezalam na oiomie, lekarze podejrzewali niewydolnosc serca, po pobycie w szpitalu dostalam leki i wypisano mnie ze szpitala , czekalam na dalsze badania. Nagle z dnia na dzien stalam sie bardzo chora osoba...nie moglam przejsc nawet 30m , szybko sie meczylam ,dostawalam zadyszki, dlawicy, wewnetrznie czulam ze cos tu sie nie zgadza ,ze to nie moje i czulam ze to nalezy do tego ducha, starszego mezczyzny w ktorego pokoju spalam. Przy pierwszej wizycie na badaniach wysilkowych nie udalo sie go przeprowadzic gdyz mialam bardzo zle badanie ekg i bole ,wiec wizyta zostala przelozona na inny termin. Przy drugiej wizycie sytuacja sie powtorzyla...Postanowilam w miedzy czasie zmienic mieszkanie, i szybko okazalo sie ze zwolnilo sie mieszkanie 2 drzwi dalej, nie czekalam, od razu poszlam do landlorda ze je wynajmuje. Szybko sie wyprowadzilismy z tamtad. Po przeprowadzce do nowego mieszkania zapanowal znowu spokoj, skonczyly sie klotnie i podenerwowanie, wrocila radosc ,poprawila sytuacja finansowa. W koncu moglismy normalnie sie wyspac itd. Dostalam wezwanie ze szpitala znowu na badanie wysilkowe, tym razem sie udalo, lekarze podejrzewali ze mam zapchana aorte , dostalam kontrast, przy badaniu okazalo sie ze wszystko jest w porzadku. Moj lekarz GP nie potrafil wskazac przyczyny...I tu pomyslalam sobie mam Cie!

Zastosowalam uzdrawianie energia uwolnilam sie od tego i wrocilam do zdrowia ,te obciazenie ducha bylo dla mnie zupelnym zaskoczeniem, z reguly gdy odczuwalam choroby innych bylo to niedlugotrwale i przejsciowe ,w przypadku tego ducha bylam calkowicie zdezorientowana ....I tak wkrotce po uwolnieniu moglam spowrotem zaczac pracowac. Po tych doswiadczeniach stalam sie jeszcze bardziej wrazliwa na energie innych, a takze duchow , obciazenia innych. Im wiekszy mam kontakt/wiez z osoba tym bardziej czuje nie tylko jej dolegliwosci fizyczne ale i psychiczne po mysloksztaly zwlaszcza w miejscach gdzie dana osoba dlugo przebywa. Wiem kiedy ktos mowi nieprawde gdy cos mi opowiada , czytam miedzy jego slowami, jak bym widziala jego uczucia . Poruszalam zreszta na tym forum problem z jedna lokatorka....Ktoregos dnia postanowilam ,ze koncze z tym wszystkim, majac nadzieje ze uda mi sie pozbyc niechcianych "talentow" Jestem juz tym wszystkim zmeczona , chcialabym byc jak kazdy czlowiek nie majacy tych darow, to ciezka droga z ktorej czesto wychodzimy poobijani...jednoczesnie madrzejsi o doswiadczenia, z drugiej strony trapia mnie watpliwosci ,czy majac te dary mamy prawo je odrzucac by lezaly odlogiem bo jest nam ciezko...czy nie jest to egoistyczne i czy przez odrzucenie tego nie stajemy sie winni zaniechania czy nie zbaczamy z kursu jaki nakreslila nasza dusza na te zycie??? Czy nie jest to tchorzostwem?

PS. Danut szanuje Twoje zdania choc sie z nim nie zgadzam , dla mnie istnieje ktos taki jak Bog ktory jest zarazem osobowy jak i bezosobowy, energia i zyciem jednoczesnie ,wszystkim i we wszystkim, kiedys moj opiekun pokazal mi bym zrozumiala istote Boga , co ciekawe gdy go w tamtym momencie widzialam rozumialam czesciowo jego nature, ale gdy doszlam do swiadomosci to zostaly w niej tylko skromne ogolne informacje...
"Na poczatku Bog ktory jest plomieniem stworzyl Niebo i Niebian"
Awatar użytkownika
Estia72
 
Posty: 781
Rejestracja: 30 wrz 2015, 13:15
Lokalizacja: Manchester, Anglia

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: danut » 24 mar 2018, 23:03

Wiesz Estia dla mnie medium jest taka osoba, która doświadcza i odczytuje, właśnie taka, wyczulona, dotykająca problemu i myśląca o nim. Napisałaś tak - "osoba która w świadomy sposób kontaktuje się z duszami, ma stały dostęp do świata ducha) - tylko z drugą częścią zdania się zgadzam, ma stały dostęp, ponieważ nie straciła łączności i wciąż ma duszę, zagląda do swojego wnętrza, czuje, analizuje, przeżywa te spotkania Dlatego odpowiem że tak na to Twoje pytanie, to byłoby zaprzepaszczenie swojego rozwoju " czy mając te dary mamy prawo je odrzucać, by leżały odłogiem bo jest nam ciężko...czy nie jest to egoistyczne i czy przez odrzucenie tego nie stajemy się winni zaniechania czy nie zbaczamy z kursu jaki nakreśliła nasza dusza na to życie?" Jesteśmy w drodze, a nie jesteśmy już wykształceni i posłani jako namiestnicy na Ziemię, a to co robimy robimy dla siebie, dla własnego rozwoju świadomości, nie z żadnej łaski i litości też pomagamy innym , tylko dlatego, że wiemy że jesteśmy częścią wielkiego zespołu i żeby on dobrze nam służył to i my musimy jak najlepiej możemy służyć innym jego częściom. Nie żądamy od innych zapłaty, podziwu czy czegokolwiek za to co robimy, bo służyć ma nam wszystkim! A jeszcze dlaczego z pierwszą częścią Twojego zdania się nie zgadzam - dlatego, że przypisujesz jakby możliwości jednostkowej świadomości to o czym piszę, że nie jest możliwe, by jednostka dostała taki boski ogląd całości, nie- nikt nie ma władzy nad duchami i nie porządzi sobie nimi, musi się dostosować do świata tego i innych, spełnić ich warunki, tak nazywający siebie medium jak i te istoty z poza Ziemi, ci zmarli tutaj a tam żyjący, by w ogóle możliwy był kontakt. Żadni czarownicy, wróżki, magowie tych warunków nie umieją spełnić i taka jest prawda, a za oszustwa jak pisze soldado wykształcą też dla siebie warunki i odpowiednio przez wykształcone przez siebie pojmowanie znajdą się tam gdzie zasłużą.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: Estia72 » 25 mar 2018, 00:07

Danut byc moze zle zrozumialas moja wypowiedz...albo moze niezbyt dokladnie to napisalam :)

Mialam na mysli piszac "w swiadomy sposob kontaktuje sie" ze medium potrafi nie tylko porozumiec sie z duchem ktory chce nawiazac kontakt i zauwazyc jego obecnosc ale i wlasciwie zinterpretowac, odczytac czego ten duch oczekuje/potrzebuje, co chce powiedziec/przekazac tak jak jest to w przypadku Jupiter czy innych osob, bo kazdy czlowiek ktory nie ma zadnych zdolnosci potrafi zauwazyc manifestacje ducha kiedy ten chce sie zamanifestowac ,na co mamy wiele dowodow z tkz. nawiedzonymi miejscami a takze co opisalam w moim przypadku po przeprowadzce do Anglii.
Nigdzie nie napisalam ze medium ma wladze/wladanie nad duchami, bo bylo by to zaprzeczenie nie tylko wolnej woli kazdej istoty ale i rozwoju/wzrostu kazdej istoty czy to w ciele czy juz bez ciala Danut.
Bardzo pieknie opisala to Jupiter , ja nigdy jak juz pisalam nie czulam tych tematow zwiazanych z duchami, piszac o odlozeniu tego mam na mysli moj rozwoj/nauke zwiazana z medytacja i praca z energiami/uzdrawianiem, prace nad soba,swoim charakterem itd.
Te inne rzeczy ktore mnie dotknely sa jakby pobocznymi "dodatkami" ktore uwazam wrecz za zbedne i niechciane , byc moze mialy mi cos uswiadomic/nauczyc bo nic nie dzieje sie bez przyczyny ale jednoczesnie obawiam sie z mojego doswiadczenia wczesniejszego ,ze wraz z tym co uwazam jako czlowiek za pozytywne dostane w pakiecie rowniez to czego nie chce...i to mnie przeraza :roll: I stad moje rozterki , gdy odstawilam to co bylo pozytywne czuje sie jak bym stanela w miejscu i nachodza mnie watpliwosci wlasnie czy nie jest to sprzeniewierzenie sie planu duszy.... :cry:
"Na poczatku Bog ktory jest plomieniem stworzyl Niebo i Niebian"
Awatar użytkownika
Estia72
 
Posty: 781
Rejestracja: 30 wrz 2015, 13:15
Lokalizacja: Manchester, Anglia

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: danut » 25 mar 2018, 00:23

Teraz rozumiem. No tak zrozumiałam "świadomy" sposób, ze ktoś zawoła, zapyta i już ma odpowiedź, no bo tak, tak na jego świadome, takie tą czuwającą swoją świadomością wypowiedziane "chcę". :D Ja nazwałabym to co piszesz - przyjęciem do swojej świadomości, odczytanie nią umożliwiające nam rozmowę z innym światem, rejestracja, bo przecież to zachodzi przez inną rzeczywistość i trzeba się w tę inną wtopić, dopasować, jeśli ona nas tylko przyjmie a nie "wyrzuci". Nic nie dotyka nas przypadkiem, czy są to rzeczy chciane, czy przez nas niechciane. Okrojona świadomość do tej rzeczywistości nie jest decyzyjną. I tu właśnie zauważam jak ci wszyscy pałający się magią, okultyzmem, satanizmem na pierwszym miejscu stawiają siebie, tego siebie tu i to , że oni potrafią, lub co oni to nie potrafią. = Figę :D Zresztą pisałam dużo na czym polega ten ich mechanizm i kogo jeszcze nim można zbajerować, bo mnie już nie. :D
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: Estia72 » 25 mar 2018, 00:47

danut pisze:Teraz rozumiem. No tak zrozumiałam "świadomy" sposób, ze ktoś zawoła, zapyta i już ma odpowiedź, no bo tak, tak na jego świadome, takie tą czuwającą swoją świadomością wypowiedziane "chcę". :D Ja nazwałabym to co piszesz - przyjęciem do swojej świadomości, odczytanie nią umożliwiające nam rozmowę z innym światem, rejestracja, bo przecież to zachodzi przez inną rzeczywistość i trzeba się w tę inną wtopić, dopasować, jeśli ona nas tylko przyjmie a nie "wyrzuci".


Wlasnie o to mi chodzilo Danut :)

Ubralam to w niezbyt dokladne slowa, dziekuje za korekte ,ale ciesze sie ze sie zrozumialysmy :)




danut pisze: Nic nie dotyka nas przypadkiem, czy są to rzeczy chciane, czy przez nas niechciane. Okrojona świadomość do tej rzeczywistości nie jest decyzyjną. I tu właśnie zauważam jak ci wszyscy pałający się magią, okultyzmem, satanizmem na pierwszym miejscu stawiają siebie, tego siebie tu i to , że oni potrafią, lub co oni to nie potrafią. = Figę :D Zresztą pisałam dużo na czym polega ten ich mechanizm i kogo jeszcze nim można zbajerować, bo mnie już nie. :D


Dokladnie , sa osoby ktore uwazaja ze cos moga osiagnac/sprawic tylko swoja swiadomoscia zapominajac jednoczesnie ze jest sila wieksza od nich i sami od siebie nic nie moga czy jest to spirytyzm czy praca z energia/uzdrawianie, wiele ludzi ma tak uproszczone pojmowanie tych tematow , ale predzej czy pozniej nawet tkz. magowie , okultysci czy satanisci beda musieli przerobic pewne lekcje, nie da sie od tego pominac czy uciec...ale czy ja mam prawo takie osoby osadzac, kazdy sam pracuje na swoja konto i zbierze kiedys owoce tej pracy.
"Na poczatku Bog ktory jest plomieniem stworzyl Niebo i Niebian"
Awatar użytkownika
Estia72
 
Posty: 781
Rejestracja: 30 wrz 2015, 13:15
Lokalizacja: Manchester, Anglia

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: ronald73 » 25 mar 2018, 08:24

Estia72 pisze:ale predzej czy pozniej nawet tkz. magowie , okultysci czy satanisci beda musieli przerobic pewne lekcje, nie da sie od tego pominac czy uciec.


Ta lekcja będzie jeszcze bardziej uciążliwa dla nich jesli przez ich działanie ktoś utraci wiara w Bogu.
tylko czasami coś czytam
ronald73
 
Posty: 311
Rejestracja: 25 sty 2018, 21:08

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: Nikita » 25 mar 2018, 08:52

Estia bardzo ciekawie opisujesz własne przeżycia..dziękuję, że się z nami tym dzielisz...jesteś obecnie nadal w Anglii? To rzeczywiście niełatwo żyć z takimi talentami...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: JESTEM MEDIUM - dyskusja, uwagi

Postautor: Estia72 » 25 mar 2018, 10:55

Bardzo dziekuje Ci Nikita :)

Tak nadal mieszkam w UK i jak mowia moje wizje tutaj dokonam swojego zywota ;) Ciezko jest ale trzeba wykorzystac te narzedzia ktore sie ma...

Mam pytanie do mediow i osob medialnych....Czy zastanawialiscie sie kiedys jak Wasze "talenty" wplynely na Wasze zycie i zycie innych...???
Ja ciagle zadaje sobie pytania w zwiazku z tym, czy przychodzac z takim potencjalem zrobilam wszystko by choc w jakims malym stopniu swiat stal sie choc odrobine lepszym miejscem poprzez moje dzialanie?
Czy wystarczajaca duzo zrobilam by pomoc innym lub ich chociaz zainspirowalam do zmiany? Jak to wplywalo na ludzi z ktorymi los dal mi sie zetknac? A takze patrzac na cale swoje zycie czy czy oprocz doswiadczenia jakie zebralam zrobilam choc krok naprzod?...Ile rzeczy zaniechalam? Co moglam zrobic lepiej? Jak wygladaloby moje zycie gdybym nie miala tych doswiadczen czy byloby inne, lepsze?...Nadszedl mnie jakis taki czas refleksj, podsumowania, byc moze dlatego ze ostatnimi czasy bardzo wiele dzieje sie w moim zyciu, wiele osob z ktorymi los mnie w jakis sposob zwiazal odeszlo z tego swiata, w ciagu 3 miesiecy odeszly 3 osoby, w tym tygodniu w nocy ze srody na czwartke odszedl moj tato, od paru miesiecy wiele osob,dusz, ktore znalam, mialam z nimi jakies relacje przychodzi do mnie w snach i mowi mi o pewnych sprawach....
"Na poczatku Bog ktory jest plomieniem stworzyl Niebo i Niebian"
Awatar użytkownika
Estia72
 
Posty: 781
Rejestracja: 30 wrz 2015, 13:15
Lokalizacja: Manchester, Anglia

Re: JESTEM MEDIUM - dyskusja, uwagi

Postautor: gaba75 » 25 mar 2018, 10:57

Estia72,

dlaczego w pewnym fragmencie Twojego tekstu zaczęły ciurkiem lać się łzy z moich oczu? Nie rozumiem? Dokładnie przy fragmencie "Pojawił po tym się czas gdy chciałam......Po tej wizjii pozbierałam się mając w pamięci te uczucia.... . " Dlaczego akurat ten fragment? Piszesz podobnie, jak wynika z mego życia. Piszesz o tym, że w pewnym momencie, poczułaś, jakbyś się na nowo narodziła. Ja również miałam taki moment w swym życiu. I bardzo podoba mi się, jak piszesz. Twój styl, jakby wychodził prosto z Twego wnętrza, z całej Ciebie. Czuję,że przeżywasz wszystko bardzo głęboko. Dziękuję Ci, że jesteś, Estio.

Nie łatwo żyć, gdy wyczuwa się wszystko wokół. Uczeń z mojej szkoły kilka dni temu powiedział do mnie,że widać, że widzę, czuję więcej. Zaskoczył mnie, bowiem mało kto mi o tym szczerze mówi,a ja w tym momencie kiedy to mówiłam żartowałam, bo nie chciałam być zrozumiana opacznie, wiecie jak to jest, przyznasz,że więcej czujesz to Cię jeszcze wyrzucą z pracy, okrzykną wariatem itp. A on skomentował to poważnie. Bardzo poważnie. Moje zaskoczenie było duże.

Nikita, Twoja wyrozumiałość dla talentów innych również dla mnie jest talentem. Trzeba nie lada równowagi, by pomyśleć o innym człowieku dobrze, powiedzieć to głośno, zrozumieć i jeszcze wesprzeć go w jego drodze, którą podąża, a która nie jest usłana płatkami róż. Również dziękuję i Tobie, że jesteś. Pozdrawiam.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: JESTEM MEDIUM (o ludziach ze zdolnościami mediumicznymi)

Postautor: soldado » 27 mar 2018, 23:59

Estia72 pisze:
soldado pisze:
Myślałem, że na tym forum osoby z tymi zdolnościami będą się wspierać, a co dla mnie najważniejsze, będą wymieniać między sobą swoje doświadczenia.
Myślałem, że wokół tego forum skupią się takie osoby, a gdy pojawi się jakaś osoba, która potrzebuje pomocy, to ją otrzyma.
Niektórzy może napiszą, pomogłam'em na pw.
A ja pytam - tak bardzo wstydzisz się swojego daru, że musisz się z nim ukrywać na pw, będąc osobą kryjącą się pod nickiem???
Można oczywiście pisać na pw i w ten sposób pomagać, ale to wygląda tak, jakbyśmy wstydzili się tego, co jest z nami związane i wreszcie jakbyśmy bali się, że nie daj Boże ktoś się jeszcze dowie o tym, że możemy w ten sposób pomagać i zwróci się oficjalnie do nas o pomoc....



Soldado rozumiem doskonale Twoje rozgoryczenie a takze Gaba i innych osob, ale jak slusznie Gaba zauwazyla wiele osob ktore odwazyly sie pisac o swoich doswiadczeniach zastolo obrazonych, atakowanych czy wrecz podwazano ich doswiadczenia i talenty, a to jak wiesz nie sprzyja otwartosci i dzieleniu sie swoimi osobistymi przezyciami. Wiele osob odpuscilo sobie i powiedzielo dosc do tego stopnia ze wycofali od tego calkowicie albo przestali udzielac sie na forum lub robia to tylko na pw.... Wiele mediow poprzez swoj dar i doswiadczenia przezywa glebokie wewnetrzne rozterki, miewa watpliwosci jak kazdy, to ze jestes medium nie oznacza ze nie masz watpliwosci a jako ze jestes medium ,jestes bardziej wrazliwy i wyczulony....i doglebniej przezywasz swoje wewnetrzne "problemy" Bycie medium to nie jest latwy kawalek chleba i kazdy medium to doskonale wie, jestes skazany na osamotnienie gdyz wielu ludzi w tym najblizsi w wiekszosci przypadkow nie rozumieja Ciebie, Twojego daru,a czasami wrecz sie go boja....Jak wszyscy wiemy zycie na ziemi nie jest latwe a tym badziej dla medium , to jak podwojny bagaz,czasem ludziom ciezko jest udzwignac swoj wlasny a co dopiero dodatkowo innych.... jedynym realnym wsparciem dla medium sa jego opiekunowie, zrodlo, jego doswiadczenia i wiara... Owszem zapewne lepiej by bylo gdyby media mogli sie wspierac wzajemnie chocby na takim forum ale jest to niewykonalne na forum ogolno dostepnym, bo zawsze znajda sie osoby z "zewnatrz" ktore w swej niewiedzy beda obrazac,wysmiewac takie osoby jak Ty, Jupiterus czy innych , gdyz wychodza z zaloznia ze skoro jestes medium to wiesz wszystko i masz na wszystko odpowiedzi, lub wrecz uwazaja ze oni wiedza lepiej... :lol: :lol: nie rozumiejac ze wszyscy bez wzgledu na to czy jestes medialny czy nie jestesmy tylko uczniami w szkole zycia :)


Właśnie chodzi o to, żeby w tym wszystkim nie być tak jak piszesz skazanym na osamotnienie.
Skoro jest takie forum, to trzeba się na nim skrzyknąć, pisać o swoich doświadczeniach i się wzajemnie wspierać, a potem wspierać też innych.
Piszesz, że jedynym realnym wsparciem dla medium są jego Opiekunowie.
mój się do mnie odzywa wtedy, gdy robię coś naprawdę źle, a tak poza tym, to ma mnie gdzieś.
tak Go oceniam i chce, żeby to wiedział, bo dla mnie jest miernym Opiekunem...
Uważam, że wspieranie się tutaj jest jednak wykonalne.
Chodzi tylko o to, żeby przestać się bać i zaryzykować.
W końcu to minimalne ryzyko, bo każdy z nas przecież pisze pod nickiem... :)
Osobom, które obrażają i wyśmiewają się z innych trzeba współczuć i nie przejmować się nimi i robić trzeba swoje.

Chciałem Ci podziękować za Twoje słowa otuchy i Twoje posty.
Nie bałaś się jak widać napisać o tych sprawach i chodzi o to, żeby inni też przestali się bać.
Masz bardzo dobrą intuicję, bo swoimi postami dokładnie trafiłaś w to, co się wokół mnie dzieje.
Jestem Ci bardzo wdzięczny.
Dlatego napiszę poniższy tekst specjalnie dla Ciebie.
Robię to też intuicyjnie.

Pisałaś, że masz od jakiegoś czasu różne kłopoty...
Wszystko można dosłownie wyrzucić w Imię Jezusa Chrystusa.
Zapamiętaj, gdy będziesz w potrzebie, wtedy tonem rozkazującym wyrzuć wszystko co jest w Twoim domu w Imię Jezusa Chrystusa.
Żeby podziałało, to zawsze pamiętaj kim był Jezus.
Z wyznania chrześcijańskiej wiary:
- Światłość ze Światłości
- Bóg z Boga
- Współistotny Ojcu
To dokładnie ta sama Boska Energia, która uległa rozdzieleniu i weszła w ciało Maryi ( dlatego niepokalane poczęcie ) po to, żeby przekazać Słowo Boże...
Właśnie dlatego to Imię jest tak mocne we Wszechświecie.
W Jego Imię możesz wyrzucić dosłownie wszystko.
Tylko musisz to robić nie z wiarą, ale z wiedzą o tym, o czym napisałem wyżej.
Dam Ci przykład.
Wielu ufologów z całego świata wie, że nie można przerwać uprowadzeń, gdy one się zaczną w stosunku do jakiejś osoby.
Gdy zaczną się , to nie można pomóc takiej osobie....

Otóż można. ;)
Można to zrobić wymawiając Imię Jezusa Chrystusa.
Wyobraź sobie, że te Istoty wtedy pasują...
Tak silne jest to Imię, ,,tylko'' trzeba o tym wiedzieć, nie w to wierzyć.
Gdyby egzorcyści mieli o tym wiedzę, nie wiarę, to każdy egzorcyzm przeprowadzany by był w stosunku do jakiejś osoby tylko raz. ;)

Pozdrawiam Cię serdecznie :)

PS.

I jeszcze jedno.
Kiedyś też czytałem Biblie i z czasem zaczynały docierać do mnie z niej odpowiedzi, które były poza wierszami...
Gdy to się zaczęło, wtedy zacząłem czytać innych, to co piszą.
Miałem jakby wgląd w ich wnętrze.
Z czasem odkryłem, ze w jakimś tekście od danej osoby swoje przesłanie ukrył jej Opiekun.
Wiem jak to brzmi, ale dokładnie tak było.
Zawsze chodziło o to, ze On nie mógł interweniować otwarcie, ale prosił wręcz o taka interwencję, bo ja nie musiałem tak jak On szanować czyjejś wolnej woli, dlatego mogłem wyłożyć komuś ,,kawę na ławę''. ;)
Tak samo było z opisami czyichś snów...
Odpowiedzi zaczynały mi wyłaniać się zaraz, albo jak od razu nie wiedziałem, to zaczynałem je jeszcze raz czytać.
Przeważnie do 4 razy i odbierałem o co w nich chodzi.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 3669
Rejestracja: 04 lis 2014, 23:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nasz Spirytyzm

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości