fruwla pisze:Ja z moim opiekunem mam dobry kontakt, ale zyczylabym sobie wiecej i intensywniej.
Natomiast Nauczyciela nie mam, uczy mnie samo zycie.Wciaz poprawiam jakies bledy, ktore zrobilam i tak w kolko....
Chcialabym, aby moim nauczycielem zostal Jezus, ale jestem za wygodna i za materialistyczna,zeby rzucic wszystko i isc Jego sladami

:
To była jakaś ruina domu, było ciemno.
Dom bez okien, bez drzwi.
Weszliśmy tam w kilka osób, były to osoby z innego forum.
Wszyscy zostali na dole.
Ja zacząłem iść po schodach na pierwsze piętro.
Gdy wszedłem na górę w drugim końcu zauważyłem bardzo świetlistą Istotę, która zbliżyła się do mnie, a potem, gdy wpatrywałem się w Nią i nie uciekłem, weszła dosłownie we mnie...
Wtedy w moim życiu wszystko przyspieszyło i zaczęło się zmieniać o 180 st.
Potem miałem wizję...
Wchodzę do szkoły, idę do klasy, siadam w ławce.
Do klasy wchodzi Nauczyciel z teczką, bierze do prawej reki kredę, podnosi rękę.
Staje przy tablicy i przez wiele godzin wpatruje się we mnie...
Taki był początek.