Która to z szlachetnych zasad spirytyzmu o tym zadecydowała?
Po raz kolejny mam wrażenie, że każdy kto identyfikuje się ze spirytyzmem jest wg Ciebie (a w każdym razie powinien być) ucieleśnieniem wspaniałości moralnej i dobra, a zapominasz, że każdy z nas jest człowiekiem. Można uważać się za spirytystę i nieustannie popełniać błędy. Można uważać spirytyzm za bzdurę, a mimo to prężnie się rozwijać duchowo.
Nie każde słowo/zachowanie spirytysty jest podyktowane jedną z nauk duchów. Poza tym, jak zauważyłeś
Vinitorze, "pewien użytkownik" - tzn. jedna osoba. A jeśli tak, to proponowałbym porozmawianie z nią. Chociażby za pomocą prywatnych wiadomości, które znajdują się
pod TYM linkiem (click!). Ale Ty ich w ogóle nie chcesz nawet odbierać.
Jednocześnie mam wrażenie, jakbym obserwował bijatykę dzieci. Jedno jest sprowokowane i poirytowane zaczepnymi słowami okularnika, a okularnik broni się swoimi okularami, gdyż "okularników się nie bije". Mam na myśli prowokacyjne pytania "Ile spirytyzmu w spirytyście?" albo "Która to z szlachetnych zasad spirytyzmu o tym zadecydowała?". To trochę tak, jakbyś się naśmiewał "ha, ha, ha jesteś głupi, nabijam się z Ciebie, ale weź mnie nie dotykaj! uważasz się za spirytystę, za kogoś fajnego, wyższego moralnie, więc to teraz udowodnij, a jak nie to potwierdzisz moje zdanie - żeś głupi!".