Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 12 sie 2010, 20:48

Moi przedmówcy opanowani przez forumowego wirusa zwanego bardzo dźwięcznie "ban", zapomnieli zupełnie o skupieniu się nad postem i napisaniu kilkunastu słów odpowiedzi lub uwag. Może kiedyś sobie o tym przypomną?
A teraz ostatni odcinek czteroczęściowego postu. Życzę miłej lektury.

Motto.
Mądrej głowie dość dwie słowie - przysłowie polskie.

Specyfika strategii spirytystów polega na zniechęcaniu ewentualnego przeciwnika poprzez zmuszanie do wykazania, że koło niego, na przykład, nie ma żywego Ducha lub wskazanie, gdzie akurat się znajduje, jeśli tam jest. I to nie spirytysta ma przekonać ale ta druga strona. Wiadomo z góry, że przy takiej technice walą się mury Jerycha bez bicia w bębny i krążenie wokół nich.
Nawet gdybym znalazł Duchy, które podałyby odmienne zdanie, to i tak skontruje się to twierdzeniem, że to Duchy hierarchicznego podziemia.
Schematyzm jednoznacznie typuje rozwiązanie i żadne protesty na nic się nie zdadzą.
Swego czasu „twardogłowi” też byli nieustępliwi aż w końcu potknęli się. Oni też uważali, że mają rację, swoją rację.
Spirytyzm to nie to samo ale forumowicze odcinają się od dyskusji nad realiami dowodowymi. i są święcie przekonani, że Duchów wieści są nie do złamania, ponieważ wypełnia je kryształowa esencja najprawdziwszej prawdy. Zapatrzony w siną dal niewidzialnego świata spirytysta przestaje reagować na podłoże po którym stąpa. Konsekwencje są kwestią przyszłości.
Rzecz jasna świat się nie zawali, jeżeli spirytyzm zawiera uchybienia ale traktowanie go jako ideału światopoglądowego jest poważnym ryzykiem, bowiem nie ma wystarczająco solidnie skrystalizowanego fundamentu. Ten fundament ludzkimi rękoma uczyniony ma przekonać nie wiedzących i nie wierzących, że wszystko jest jasne i nie ma o co się spierać. Udział Duchów ma jeszcze umocnić poszukujących prawdy. Czy z powodzeniem? Można to skwitować stwierdzeniem, że Duch to też człowiek tylko w innej postaci. Przypomina mi się przykład z wodą lodem i parą wodną. Są to fizyczne fazy tej samej substancji. Upraszczając mogę powiedzieć, iż Duch jest lotnym odpowiednikiem człowieka. Egzystuje w innym świecie lecz nadal jest jego niewidzialnym odbiciem. To odbicie zachowuje te same właściwości umysłu co człowiek, te same cechy i sposób myślenia. Pobyt poza swoim ciałem zawsze może, jeśli tylko chce, przeznaczyć na dalsze pogłębianie wiedzy i to bez przekształceń z gatunku reinkarnacji. Do zdobywania tej wiedzy nie musi inkarnować. Ta ewentualność zachodzi wówczas, gdy zamierza awansować, bowiem musi zdać egzamin praktyczny. Zupełnie jak na Ziemi, by kształcić się , co pomaga osiągnąć pozycję. Żaden Duch do tego się nie przyzna, bowiem w tym zakresie Duchy są powściągliwe i do zwierzeń nie skore. Jeśli Duchy coś o sobie mówią, to brzmi jak płacz, lamentowanie, ostrzeżenie, oczekiwanie na współczucie i wsparcie modlitwą, co odbiera jako pamiętanie o nim i o jego samotności. Jest jak człowiek ale jeszcze bardziej potrzebuje kontaktów z dawnym środowiskiem i mieszkańcami. Spirytyści nazywają to materialistycznymi ciągotami do czasów za życia. Obawiam się, że nie wszyscy do końca rozumieją ten szczególny rodzaj tęsknoty. Duch może chcieć inkarnować właśnie ze względu na tkwiącą w nim chęć ponownego stania się człowiekiem ale niekoniecznie dla celów wybicia się po tamtej stronie. Czyż nie zdarza się, gdy człowiek pragnie wrócić do okresu dzieciństwa? Człowiek przed człowiekiem nie odkrywa wszystkich kart, stąd Duchy nie mają przymusu zdradzania swoich osobistych planów i zamiarów.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Sebastian » 12 sie 2010, 21:07

Tak, jak zwykle czytam, że spirytyści to, spirytyści tamto. Ja chyba wolałbym zdobywać wiedzę i budować własne zdanie na dany temat, a nie ciągle analizować, oceniać (czyt. krytykować) grupę posiadającą inne zdanie na to zagadnienie (spirytyzmu).

Spirytyzm to nie to samo ale forumowicze odcinają się od dyskusji nad realiami dowodowymi.

Takimi tekstami prowokujesz, a nie prowadzisz dyskusję. Jeśli się czegos oczekuje od innych, to trzeba zacząć od siebie. A trudno jest taką prowadzić, gdy ktoś rzuca ogólnikami, unika rzeczowych argumentów, szamota się między wątkami wciskając pojedyncze przemyślenia wszędzie tam, gdzie pojawi się choć w 1% podobny temat. Pamiętam też rozmowy o snach i bliźniętach syjamskich. Nie zależało Ci w ogóle na wyjaśnieniu (takie odniosłem wrażenie), kilka osób odpowiedziało Ci, a Ty wykpiłeś argumenty, powtórzyłeś między wierszami, że to haniebna nieścisłość spirytyzmu i przeszedłeś do kolejnego zagadnienia. Fajnie byłoby poznać kiedyś Twoje zdanie. Fajnie byłoby jakbyś napisał czego tak naprawdę oczekujesz. Fajnie byłoby jakbyś chciał prowadzić sensowny dialog, dyskusję. Aczkolwiek muszę przyznać, że powoli coraz lepiej można się z Tobą dogadać. Przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia. I dobrze, bo w tej spuściźnie zawiłości jest kilka ciekawych wątków (i jest pewnie ich jeszcze więcej, ale prawdopodobnie nikt ich nie przeczytał :P).

Aczkolwiek spodziewam się, że pewnie znowu dowiem się jaki to jestem fe fe, spirytyści ble ble, a spirytyzm fu fu. (A jak nie, to będę miło zaskoczony)
Awatar użytkownika
Sebastian
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 499
Rejestracja: 14 sty 2010, 22:46
Lokalizacja: Łódź

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 12 sie 2010, 22:11

Nie będę otwierał oddzielnego wątku "Zawiłości vinitora", ale postaram się podsumować kilka najważniejszych zarzutów do Twoich postów vinitorze:

1) Nie mówisz o sobie, tylko krytykujesz wszystkich naokoło. Twoje wypowiedzi byłyby lepiej przyjmowane, gdybyś mówił o swoich przekonaniach, a nie przekonaniach innych.

2) Wypowiadasz się na niektóre tematy, choć nic na ich temat nie wiesz. Sprawiasz w ten sposób wrażenie eksperta, przez co możesz zmylić nowych forumowiczów.

3) Unikasz poważnej dyskusji. Gdy zadajemy Ci pytania, drążymy temat, Ty albo uciekasz, albo zadajesz kolejne pytania. Coś w stylu rozmowy:
vinitor: "Spirytyści mówią to i tamto"
ktoś: "vinitorze, czy mógłbyś powiedzieć, skąd wziąłeś tą informację?"
vinitor: "Kolejna kwestia - spirytyści mówią to i owo"
W ten sposób ciężko się rozmawia.

4) Używasz zbyt wielu zagrywek retorycznych, a za mało argumentów. Było ciekawiej, gdy opierałeś się rzeczywiście na jakichś fragmentach KD, choć wyrwanych z kontekstu. Teraz raczej Twoje posty opierają się na wypowiedziach forumowiczów, choć tak naprawdę nigdy nie podajesz szczegółów. Piszesz: "Spirytyści mnie nie lubią", ale nie mówisz kto, kiedy... Traktujesz też wszystkie osoby tu piszące jako spirytystów, choć jest nimi pewnie tylko nieduża grupa osób. W ten sposób tworzysz tak jakby wizerunek: "ja i oni", a to błąd. Wielokrotnie też przyznawaliśmy Ci rację, bądź też docenialiśmy Twoje wypowiedzi, więc nie jest tak, że mamy tu do czynienia z jakimś frontalnym atakiem ze wszystkich stron, a Ty musisz się chronić w okopach przed fruwającymi granatami.

5) Rozmydlasz dyskusje... Mimo wszystko to Ty jesteś tą osobą, która często wprowadza w rozmowach chaos. Piszesz długaśne posty, z których nie wynika nic, przez co osoba z zewnątrz może się pogubić.

6) Prowokujesz ludzi do ataku na Ciebie.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Hansel » 01 maja 2015, 09:48

cthulhu87 pisze:Faktycznie klasyfikacja Duchów jest dosyć bogata, przy czym Kardec zaznacza, żeby nie traktować jej zbyt sztywno. Wskazuje to przynajmniej, że dostrzegał niuanse w komunikatach, które pozwalały mu odróżniać poszczególne Duchy. Dobrze jest porównać prace Kardeca do wcześniejszych autorów, którzy pisali o duchach i ich podejściu do tego zagadnienia. Podejścia, które polegało na analizie i porównywaniu nie potrafił jeszcze Swedenborg i wcześniejsi mistycy, przez co ich idee często okazywały się błędne i nie dość uniwersalne.


Mnie się nasuwa taka analogie że tak jak postać Sokratesa była w świecie antycznym taką jakby zapowiedią postaci Jezusa tak Swedenborg spełnił w czasach nowożytnych bardzo podobną rolę względem Kardeca.

Ewangelia według spirytyzmu:

,,Wielkie idee nie pojawiają się nagle. Te, których celem jest prawda, zawsze są poprzedzone prekursorami, którzy przygotowują im podłoże. Gdy nadchodzi odpowiedni moment, Bóg wysyła człowieka z misją, streszczenia, reorganizacji i skompletowania tych „rozrzuconych” elementów by stworzyć nową całość.

W ten sposób idee nie przybywają nagle, znajdują, w chwili pojawienia się, umysły skłonne do ich przyjęcia. Tak też działo się z ideą chrześcijańską, która była obecna już kilka wieków przed naszą erą, a której najważniejszymi prekursorami byli Sokrates i Platon

Sokrates, jak Jezus, niczego nie napisał, a przynajmniej niczego po sobie na piśmie nie pozostawił. Jak on, zginął z ręki kryminalistów, ofiara fanatyków, za zaatakowanie panujących dogmatów, postawiony ponad hipokryzję
.,,
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać - takie jest prawo
Awatar użytkownika
Hansel
 
Posty: 3766
Rejestracja: 13 gru 2014, 17:26

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: 1Prawda1 » 05 lis 2016, 11:05

Wśród ludzi brak zgodności i życzliwość dla wielu jest nie do przełknięcia


Dokładnie. Nie rozumiem dlaczego życzliwość miałaby tutaj być rozwojem czy choćby nawet jego emanacją(!). Czy jeśli człowiek jest całe życie przygnębiony i smutny jest mniej moralny bo nie jest życzliwy i nie ma w nim tej ''energii do ludzi''? Przecież to nie jego wina, że cierpi na przygnębienie. Ewentualny spór niedawno rozważany na forum to to czy choroby mają sens rozwojowy czy nie, jednak ja uważam, że nie. Zauważyłem, że rozwój spirytystyczny ''zapina'' luki tylko po to, by był spójny, ale jeśli się bardzo pomyliłem proszę naprostować to co napisałem :).

Ja chyba wolałbym zdobywać wiedzę i budować własne zdanie na dany temat, a nie ciągle analizować, oceniać (czyt. krytykować) grupę posiadającą inne zdanie na to zagadnienie (spirytyzmu).


Słuszna uwaga. Ja jednak tylko pragnę sprawdzić, czy rozwój spirytystyczny został nadany ludziom od bogów (jak ja to lubię nazywać) czy jednak został wykreowany.

Btw. Bardzo lubię spirytystów i podoba mi się spirytyzm. Jestem jednak zwolennikiem Platona.
Bogiem jest niebo, fachowo: Świat Idei
Oto rzecz, która przez nasze ograniczenia potrafi szkodzić, czy będzie, czy nie będzie w określonej chwili używana: wiarygodność
https://www.youtube.com/watch?v=AYPcf2pbrYo
Awatar użytkownika
1Prawda1
 
Posty: 1143
Rejestracja: 31 maja 2015, 23:31

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Krzysztoff » 05 lis 2016, 19:59

1Prawda1 pisze:
Wśród ludzi brak zgodności i życzliwość dla wielu jest nie do przełknięcia


Dokładnie. Nie rozumiem dlaczego życzliwość miałaby tutaj być rozwojem czy choćby nawet jego emanacją(!). Czy jeśli człowiek jest całe życie przygnębiony i smutny jest mniej moralny bo nie jest życzliwy i nie ma w nim tej ''energii do ludzi''? Przecież to nie jego wina, że cierpi na przygnębienie. Ewentualny spór niedawno rozważany na forum to to czy choroby mają sens rozwojowy czy nie, jednak ja uważam, że nie. Zauważyłem, że rozwój spirytystyczny ''zapina'' luki tylko po to, by był spójny, ale jeśli się bardzo pomyliłem proszę naprostować to co napisałem :).

Życzliwość jest emanacją miłości bliźniego. Jeżeli komuś dobrze życzysz - jesteś życzliwy idzie za tym pewna postawa, idzie za tym np. uprzejmość, dobre słowo, uczynność itd.
Z pewnością życzliwość jest dobrą cechą, którą należy rozwijać
Na temat uprzejmości (pokrewny temat) bardzo ciekawie napisał Divaldo http://www.portal.spirytyzm.pl/uprzejmosc/

Natomiast jeżeli ktoś jest np. introwertykiem albo jak napisałeś "smutny" - to też możesz być życzliwy dla innych ludzi
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: 1Prawda1 » 05 lis 2016, 20:01

Natomiast jeżeli ktoś jest np. introwertykiem albo jak napisałeś "smutny" - to też możesz być życzliwy dla innych ludzi


Nie chodzi mi o introwertyka, lecz o na przykład osobę zasmuconą jakąś tragedią. A z tym, że introwertyk nie ma żadnych przeszkód w byciu życzliwym to się oczywiście, że zgadzam. :D.
Bogiem jest niebo, fachowo: Świat Idei
Oto rzecz, która przez nasze ograniczenia potrafi szkodzić, czy będzie, czy nie będzie w określonej chwili używana: wiarygodność
https://www.youtube.com/watch?v=AYPcf2pbrYo
Awatar użytkownika
1Prawda1
 
Posty: 1143
Rejestracja: 31 maja 2015, 23:31

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Krzysztoff » 05 lis 2016, 21:00

1Prawda1 pisze:
Natomiast jeżeli ktoś jest np. introwertykiem albo jak napisałeś "smutny" - to też możesz być życzliwy dla innych ludzi


Nie chodzi mi o introwertyka, lecz o na przykład osobę zasmuconą jakąś tragedią. A z tym, że introwertyk nie ma żadnych przeszkód w byciu życzliwym to się oczywiście, że zgadzam. :D.

Z pewnością są tragedie i chwile w których takie osoby mogą nie być zainteresowane światem zewnętrznym ani jakimikolwiek kontaktami z innym człowiekiem jednak
jest wiele osób zasmuconych swoją osobistą tragedią które są życzliwe dla innych. Osoby które straciły swoich najbliższych i przeżywają żałobę praktycznie całe życie a jednak są życzliwe - czyli życzą dobrze innym. Takich osób jest wiele wystarczy się rozejrzeć w swoim otoczeniu
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: 1Prawda1 » 05 lis 2016, 21:08

Okej, piszesz dobrze, ale mi chodzi o tych u których się ten smutek ujednoznacznił z niechęcią do życzliwości - że to nie jest ich wina. Napisałem w tym temacie dlatego, że nieraz mi mignęło przed oczami tu na forum ''rozwój=życzliwość'' i chciałem lekko tą sprawę naprostować. Dziękuję za odpowiedzi Krzysztofie.
Bogiem jest niebo, fachowo: Świat Idei
Oto rzecz, która przez nasze ograniczenia potrafi szkodzić, czy będzie, czy nie będzie w określonej chwili używana: wiarygodność
https://www.youtube.com/watch?v=AYPcf2pbrYo
Awatar użytkownika
1Prawda1
 
Posty: 1143
Rejestracja: 31 maja 2015, 23:31

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Krzysztoff » 05 lis 2016, 22:19

1Prawda1 pisze:Okej, piszesz dobrze, ale mi chodzi o tych u których się ten smutek ujednoznacznił z niechęcią do życzliwości - że to nie jest ich wina. Napisałem w tym temacie dlatego, że nieraz mi mignęło przed oczami tu na forum ''rozwój=życzliwość'' i chciałem lekko tą sprawę naprostować. Dziękuję za odpowiedzi Krzysztofie.

no ale tak jest : ''rozwój=życzliwość''

zawsze możesz znaleźć warunki które nie sprzyjają okazywania życzliwości. Czy jeżeli ktoś jest biednym i wszyscy na około go źle traktują powinien być życzliwy ?
Czy choroba, złe samopoczucie, problemy małżeńskie - przy tym wszystkim człowiek ma być życzliwy ? Czy osoby o odmiennej orientacji seksualnej powinny być życzliwe ? (z jakiego powodu - przecież wszyscy ich piętnują). No więc można by tak w nieskończoność, bo zawsze możesz znaleźć powód usprawiedliwiający brak życzliwości. Jednakże za nasze myśli jesteśmy odpowiedzialni my sami , więc tak - życzliwość jest oznaką rozwoju , natomiast chodzi tu o prawdziwą życzliwość płynącą z serca a nie powierzchowne gesty.
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 0 gości