Moi przedmówcy opanowani przez forumowego wirusa zwanego bardzo dźwięcznie "ban", zapomnieli zupełnie o skupieniu się nad postem i napisaniu kilkunastu słów odpowiedzi lub uwag. Może kiedyś sobie o tym przypomną?
A teraz ostatni odcinek czteroczęściowego postu. Życzę miłej lektury.
Motto.
Mądrej głowie dość dwie słowie - przysłowie polskie.
Specyfika strategii spirytystów polega na zniechęcaniu ewentualnego przeciwnika poprzez zmuszanie do wykazania, że koło niego, na przykład, nie ma żywego Ducha lub wskazanie, gdzie akurat się znajduje, jeśli tam jest. I to nie spirytysta ma przekonać ale ta druga strona. Wiadomo z góry, że przy takiej technice walą się mury Jerycha bez bicia w bębny i krążenie wokół nich.
Nawet gdybym znalazł Duchy, które podałyby odmienne zdanie, to i tak skontruje się to twierdzeniem, że to Duchy hierarchicznego podziemia.
Schematyzm jednoznacznie typuje rozwiązanie i żadne protesty na nic się nie zdadzą.
Swego czasu „twardogłowi” też byli nieustępliwi aż w końcu potknęli się. Oni też uważali, że mają rację, swoją rację.
Spirytyzm to nie to samo ale forumowicze odcinają się od dyskusji nad realiami dowodowymi. i są święcie przekonani, że Duchów wieści są nie do złamania, ponieważ wypełnia je kryształowa esencja najprawdziwszej prawdy. Zapatrzony w siną dal niewidzialnego świata spirytysta przestaje reagować na podłoże po którym stąpa. Konsekwencje są kwestią przyszłości.
Rzecz jasna świat się nie zawali, jeżeli spirytyzm zawiera uchybienia ale traktowanie go jako ideału światopoglądowego jest poważnym ryzykiem, bowiem nie ma wystarczająco solidnie skrystalizowanego fundamentu. Ten fundament ludzkimi rękoma uczyniony ma przekonać nie wiedzących i nie wierzących, że wszystko jest jasne i nie ma o co się spierać. Udział Duchów ma jeszcze umocnić poszukujących prawdy. Czy z powodzeniem? Można to skwitować stwierdzeniem, że Duch to też człowiek tylko w innej postaci. Przypomina mi się przykład z wodą lodem i parą wodną. Są to fizyczne fazy tej samej substancji. Upraszczając mogę powiedzieć, iż Duch jest lotnym odpowiednikiem człowieka. Egzystuje w innym świecie lecz nadal jest jego niewidzialnym odbiciem. To odbicie zachowuje te same właściwości umysłu co człowiek, te same cechy i sposób myślenia. Pobyt poza swoim ciałem zawsze może, jeśli tylko chce, przeznaczyć na dalsze pogłębianie wiedzy i to bez przekształceń z gatunku reinkarnacji. Do zdobywania tej wiedzy nie musi inkarnować. Ta ewentualność zachodzi wówczas, gdy zamierza awansować, bowiem musi zdać egzamin praktyczny. Zupełnie jak na Ziemi, by kształcić się , co pomaga osiągnąć pozycję. Żaden Duch do tego się nie przyzna, bowiem w tym zakresie Duchy są powściągliwe i do zwierzeń nie skore. Jeśli Duchy coś o sobie mówią, to brzmi jak płacz, lamentowanie, ostrzeżenie, oczekiwanie na współczucie i wsparcie modlitwą, co odbiera jako pamiętanie o nim i o jego samotności. Jest jak człowiek ale jeszcze bardziej potrzebuje kontaktów z dawnym środowiskiem i mieszkańcami. Spirytyści nazywają to materialistycznymi ciągotami do czasów za życia. Obawiam się, że nie wszyscy do końca rozumieją ten szczególny rodzaj tęsknoty. Duch może chcieć inkarnować właśnie ze względu na tkwiącą w nim chęć ponownego stania się człowiekiem ale niekoniecznie dla celów wybicia się po tamtej stronie. Czyż nie zdarza się, gdy człowiek pragnie wrócić do okresu dzieciństwa? Człowiek przed człowiekiem nie odkrywa wszystkich kart, stąd Duchy nie mają przymusu zdradzania swoich osobistych planów i zamiarów.
