OneNight pisze:Wg. katolicyzmu zbawienie następuje poprzez czyny (niektórzy myślą, że poprzez chodzenie do kościoła). Natomiast luteranie wierzą, że zbawienie zapewnia im sama wiara w boga.
Jest tu jednak mały kruczek:
wiara bez uczynków jest martwa (Jk, 2, 14-26)
agnieszkag pisze:Od pewnego czasu znowu masakrycznie cierpie.Jestem zmeczona....juz nie mam sily tu byc.Dzisiaj od rana cos mi sie tluklo w glowie...reiki,reiki...Pomyslalam,ze moze medytacja reiki przyniesie ulge choc na kwadrans....Studiujac temat , znalazlam piekny opis, ze reiki to filozofia zycia plynaca z milosci.Zgadzam sie z tym, znalazlam piekna muzyke do medytacji, pomyslalam, ze moze moglabym sie nauczyc robic healing.No i akurat pojawil sie w moim biurze ktos wtajemniczony w reiki i powiedzial,zebym sie w to nie bawila, bo on widzial, ze to dziala, ale nigdy nie wiadomo,jaka sila za tym stoi.Mowie...stary, licza sie intencje, jezeli masz dobre intencje, to chyba nie sciagasz Zla...On jednak przestrzegl mnie przed tym i polecil tzw. Uwielbienia, modlitwy bezposrednio do Jezusa.Mam metlik w glowie.Ponowie pytanie....co zlego jest w reiki?
Nie znam się na reiki. Najlepiej jakby nasz kolega Łukasz, który od lat praktykuje reiki, wypowiedział się o tym.
Jeśli natomiast chodzi ogólnie o praktykę terapeutyczną (konwencjonalną czy nie) - wydaje mi się, że najpierw trzeba pomóc sobie, a potem innym. Jeśli sama żyjesz w smutku, przeżywasz dojmujące negatywne emocje i brak Ci energii, będzie Ci bardzo trudno pomagać w taki profesjonalny sposób, gdy celem bezpośrednim jest poprawa samopoczucia czy kondycji fizycznej drugiego człowieka.
Jednocześnie fakt, że poruszasz ten temat, sugeruje, że pragniesz wyjść bardziej do ludzi i zrobić dla nich coś dobrego. Można to realizować na wielu płaszczyznach. Właściwie każda sytuacja wchodzenia w interakcje z ludźmi już daje taką możliwość i to jest piękne w życiu z drugim człowiekiem.