Zostaliśmy stworzeni jako duchy i nie wyznaczono nam celu, jesteśmy nieśmiertelni i wieczni! Nikt nas nigdy nie unicestwi (należymy w 100 procentach do stwórcy który dał nam na starcie wolną wolę by z nami (w nas) przeżywać przygodę we wszystkich wariacjach
Sami sobie coś wyznaczamy, potem się sprężamy (zaciskamy pasa i zęby:) by w końcu złorzecząc na stwórcę pienić pianę - sami się straszymy piekłem, karmą, konsekwencjami swych niegodnych czynów, osądzamy i...żyjemy wiecznie dalej
A skoro tu teraz na tej planecie jesteśmy jak "dzieci we mgle" to tylko znaczy tyle, że niezależnie gdzie wcześniej byliśmy i co robiliśmy - w dalszym ciągu nic nie wiemy! NIC! (oczywiście pocieszamy się by nie zwariować, że są oprócz nas jeszcze inni (ci lepsi, doskonalsi, więksi, wyżsi którzy sami niewiele więcej wiedzą w powyższym temacie).
Co do wyższości tych wyższych a więc mądrzejszych od nas duchów. Matka Boska poprosiła Faustynę by ta przyjęła cierpienie za duchy w piekle - w Piekle? O w mordę
Ale czy wiedział coś więcej ode mnie - nie sądzę!
A Jezus? Czy On naprawdę wierzył, że jak okaże słabość względem "ludu miecza" to oni przed nim padną na twarz i mówił do nich "miłujcie nieprzyjaciół swoich..."
I On nie wiedział że jego misja wcielania się w śród nich w tamtym świecie jest skazana na sromotną porażkę? Moim zdaniem nie wiedział!

